Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

10 najtańszych samochodów rodzinnych do 10 000 zł

Samochody rodzinne do 10 000 zł? Da się w ogóle coś znaleźć? Oczywiście. Na luksusy i dynamikę nie ma co liczyć, ale funkcjonalność i pojemny bagażnik – jak najbardziej
rodzinne auto do 10000

Tani samochód rodzinny, do tego funkcjonalny, sprawny i najlepiej mieszczący się w budżecie do 10 000 zł. Rodzinny, czyli pojazdy z segmentów mikro (A) i miejskich (B) raczej odpadają, ewentualnie kompakty, ale jeżeli już to z rodzinnym nadwoziem kombi. Mission Impossible? Na pozór, oto 10 rodzinnych samochodów, które da się znaleźć na rynku wtórnym i które pozwolą tę naszą rodzinę przewieźć, a nie, że rodzina będzie się przyglądać jak dłubiemy pod autem.

Škoda Octavia I (2004)

Skoda Octavia I w wersji kombi (fot. materiały prasowe producenta)

Škoda Octavia jako samochód rodzinny? Oczywiście, formalnie auto zaliczane jest do segmentu kompaktów, ale wybierając wersję z nadwoziem kombi możemy liczyć na sporo przestrzeni pasażerskiej i pokaźny bagażnik o pojemności 548 litrów. Owszem, wiekowo auto jest już po prostu stare, bo pierwszą generację Octavii produkowano od 1996 roku, ale produkcja trwała aż do 2010 roku. W naszym budżecie możecie sobie pozwolić na egzemplarz z roczników 2004-2006. Mimo wieku wciąż na polskich drogach jeździ sporo egzemplarzy tego modelu. Wynika to z połączenia kilku pozytywów, przede wszystkim niezłej ogólnej trwałości modelu. Upływ lat będzie widoczny, ale jeżeli wybierzecie silniki: 1.6 8V (benzyniak) czy 1.9 TDI (diesel, najlepiej wersje o mocy 90 i 110 KM z pompą rozdzielaczową) powinniście cieszyć się spokojną eksploatacją. Dodatkową zaletą benzynowego silnika 1.6 z wielopunktowym wtryskiem jest też doskonała współpraca z instalacją gazową, dynamiki z tego 102 konnego silnika raczej nie będzie (12,4 s do 100 km/h), ale do rodzinnej, spokojnej jazdy wystarczy. Model popularny, to oznacza, dużą podaż części i dobrą znajomość mechaniki tego pojazdu w serwisach.

Opel Zafira B

Opel Zafira B
Opel Zafira B (fot. materiały prasowe)

Budżet 10 tys. zł powinien wystarczyć, by szukać Opla Zafiry B, czyli generacji, która oferowana była na rynku w latach 2005 – 2014. Niestety, w przyjętym tu budżecie możemy liczyć co najwyżej na egzemplarze z pierwszych lat produkcji, bo nowsze już go będą przekraczać. Nie patrzcie jednak na rocznik, a dokładnie na stan, każdego jednego egzemplarza. Opel Zafira to auto, które seryjnie było oferowane jako siedmiomiejscowe, co już stawia je na preferowanej pozycji jako sensowną propozycję dla rodzin. A przecież to model powstały na bazie kompaktowej Astry. W razie, gdy mamy potrzebę przewiezienia większych bagaży, trzeci rząd składa się na płasko z podłogą przestrzeni bagażowej i wówczas mamy do dyspozycji aż 645 litrów (140 litrów, gdy korzystamy z trzeciego rzędu). Fakt, że auto powstało na bazie Astry oznacza niedrogi serwis i dobrze znaną mechanikom konstrukcję. Z gamy silnikowej warto zainteresować się benzyniakiem 1.8 ECOTEC o mocy 140 KM, ale może być kłopot by egzemplarz z tym silnikiem mieścił nam się w budżecie. Zafira z tym silnikiem będzie – jak na rodzinne auto – wystarczająco dynamiczna (0-100 km/h w 11,5 s.; prędkość maksymalna: 197 km/h). Silnik ten dobrze znosi też instalację gazową, czego potwierdzeniem jest fakt, że sam producent krótko oferował wersję 1.8 LPG ecoFLEX (137 KM). Moc dostarczana jest na przednią oś za pośrednictwem, pięciobiegowego manuala lub niepolecanej skrzyni zautomatyzowanej Easytronic. Bardziej dostępne w ogłoszeniach są wersje z silnikami wysokoprężnymi. I tu warto zainteresować się zadbanym egzemplarzem z silnikiem 1.9 CDTI, to sprawdzone, trwałe i dobrze znane mechanikom konstrukcje Fiata, stanowiące znacznie lepszy, tańszy w serwisowaniu i trwalszy wariant, niż 1.7 CDTI produkowane przez Isuzu. Niemniej to diesle, co może oznaczać konieczność dodatkowych nakładów eksploatacyjnych.

Peugeot 407 SW

Peugeot 407 (fot. Peugeot)

Nasz budżet pozwoli również na zakup wygodnego choć niezbyt przestronnego Peugeota 407. Oczywiście z racji rodzinnych potrzeb należy szukać odmiany SW, czyli z nadwoziem typu kombi. Model ten produkowano w latach 2004 – 2011 i w naszym budżecie upolujemy raczej egzemplarze starsze niż z końca produkcji. Najtaniej w ogłoszeniach znajdziemy zajeżdżone egzemplarze z dieslem 1.6 HDi pod maską. Sam silnik nie jest zły, ale nawet najtrwalszy silnik, gdy jest zajeżdżony to ryzyko znacznych wydatków. Niezbyt przestronne wnętrze rekompensuje poziom wyposażenia, który na tle innych aut w zestawieniu jest naprawdę wysoki. Przy czym “niezbyt przestronne” absolutnie nie oznacza, że nie zmieścimy tu rodziny 2+2. Dzieci w drugim rzędzie będą miały wygodnie, a bagażnik – choć nie tak duży jak w Octavii kombi – wciąż ma 448 litrów. Z jednostek silnikowych zwracajmy uwagę przede wszystkim na wolnossące silniki benzynowe o pojemności 1.8 i 2.0 (moc odpowiednio 125 KM i 140 KM). Nie są one szczególnie oszczędne, ale mechanicznie trwałe i niekłopotliwe w serwisowaniu. Z diesli optymalnym wyborem jest legendarne 2.0 HDi, ale diesel w aucie o dużym przebiegu (a innych tu nie ma) to zawsze ryzyko dodatkowych wydatków.

Opel Vectra C kombi

Opel Vectra C kombi (fot. Opel)

Kariera rynkowa Vectry C rozpoczęła się w 2002. Z jedną modernizacją po drodze produkcja trwała do 2008. Auto całkiem dzielnie służyło w szeregach polskich służb mundurowych. W cenniku znalazł się elegancki sedan, liftback i przepastne kombi (pojemność aż 530 litrów) z dłuższym rozstawem osi. Kombi była bazą do zbudowania flagowego modelu Signum, ale ten model, choć również dostępny w naszym budżecie ma już mniejszy bagażnik. Estetyka Vectry nie budzi emocji, ale to estetycznie zaprojektowany model klasy średniej do codziennego przemieszczania. Ogromną różnicą w stosunku do drugiej generacji Vectry jest skuteczne zabezpieczenie antykorozyjne. Bezwypadkowe egzemplarze mają jedynie niewielki, rdzawy problem. Wielka popularność Opla przekłada się na dużą podaż używanych elementów karoseryjnych i mechanicznych, co ułatwia wykonywanie wszelkich napraw. Po latach, najniższe koszty bieżącej obsługi zapewniają wolnossące, czterocylindrowe silniki benzynowe 1.6, 1.8 i 2.2 z rodziny Ecotec. Dysponują mocą 100-105, 122-140 i 147 KM. Wszystkie wyposażono w wielopunktowy wtrysk paliwa pozwalający na tanią adaptację do zasilania LPG oraz, co równie istotne, trwały i tani w wymianie napęd rozrządu z paskiem w roli głównej. Często spotykany wśród ogłoszeń silnik 2.2 Direct wyposażony został w bezpośredni wtrysk paliwa. Wolnossące jednostki lubią zużywać olej. Trzeba pilnować jego stanu.

Audi A4 Avant

Audi A4 (fot. materiały prasowe producenta)

Polacy bardzo lubią tę niemiecką markę, a Audi A4 od lat nie schodzi z podium w konkurencji najchętniej importowanych samochodów używanych. Jednak popularność tego modelu ma dwie strony medalu. Z jednej, duża podaż modeli, dostępność części, dobra znajomość konstrukcji w serwisach mechanicznych są oczywistymi zaletami. Z drugiej, niestety wiele dostępnych na rynku wtórnym aut to odpicowane egzemplarze, które już dawno powinny znaleźć się na złomie. Dlatego decydując się na ten model naprawdę bardzo uważnie przygotujmy się do oględzin. Oczywiście za 10 tys. zł nie ma co oczekiwać cudów. W naszym zasięgu są egzemplarze generacji B6 z pierwszych lat XXI wieku. Jeżeli chodzi o wersje silnikowe, to decydowalibyśmy się albo na jednostki benzynowe o pojemności 1,8 z turbo, albo trwały, ale już niestety mający swoje lata diesel 1,9 TDI. W ogłoszeniach znajdziecie też egzemplarze z silnikiem 2,5 TDI, ale to niezbyt udana jednostka podwyższonego ryzyka, w której częstotliwość koniecznych napraw będzie raczej większa niż w przypadku 1,9 TDI. Auto nie ma jakichś szczególnych walorów rodzinnych, ale przy pojemności bagażnika 442 litry powinno zapewnić dość sporo przestrzeni. W tym przypadku bardziej znaczenie dla potencjalnych nabywców ma marka, aniżeli walory przewozowe.

Ford Mondeo

Ford Mondeo II (fot. Ford)

Budżet 10 000 zł powinien wystarczyć na Forda Mondeo Mk3, generacji produkowanej od 2000 roku. Trudnością w znalezieniu przyzwoitego egzemplarza może być podatność tego auta na korozję. Jeżeli poprzedni właściciele nie zadbali o dodatkowe zabezpieczenie, auto najprawdopodobniej już nie dożyło do naszych czasów blacharsko. Walorów w zakresie przestrzeni pasażerskiej i bagażowej temu dużemu autu odmówić nie można. Bagażnik miał 500 litrów nawet w nadwoziach liftback i sedan, kombi dokłada do tej wartości jeszcze 40 litrów. Jeżeli chodzi o silniki, to wprowadzone w tym modelu diesle TDCi mają niezbyt dobre opinie, a z kolei starsze i prostsze TDDi są już.. po prostu stare. Optymalnym wyborem naszym zdaniem byłaby tu jednostka benzynowa. Ford stawiał tu przede wszystkim na niewysilone jednostki wolnossące. Nie zachwycają one dynamiką, ale też nie są przesadnie kosztowne w eksploatacji i serwisie. I tak największym mankamentem tego modelu pozostaje rdza, szczególnie podwozia, co może utrudniać serwisowanie zawieszenia. Pod tym kątem przede wszystkim zalecamy oglądanie ewentualnego kandydata do kupna.

VW Passat kombi

Nasz budżet pozwoli na poszukiwania albo egzemplarza generacji B5 z ostatnich lat produkcji, albo z pierwszych lat produkcji Passata B6. Paradoksalnie bezpieczniejszym wyborem będzie ten starszy. “Passerati” w kombi wciąż może być niezłą propozycją dla rodzin, które poszukują relatywnie taniego środka transportu (z pojemnym, 450-litrowym bagażnikiem). Jednak tutaj mamy sytuację podobną jak we wcześniej wymienionym Audi A4 Avant. Z jednej strony duża podaż egzemplarzy na rynku wtórnym, z drugiej, jedynie nieliczne się do czegoś jeszcze nadają. Passat B5 miał do wyboru prawie 30 różnych wariantów mocy i odmian silników benzynowych i wysokoprężnych. Zakres tych mocy to od 90 KM w najsłabszym 1.9 TDI z pompą rotacyjną (rozdzielaczową) lub 100 KM w bazowym czterocylindrowym, prostym benzyniaku 1.6 z wielopunktowym wtryskiem bez jakiegokolwiek turbo, po najmocniejszego, 4-litrowego potwora z 32-zaworowym W8 o mocy 275 KM. Najsilniejsza jednostka i tak jest poza naszym zasięgiem, ale nie ma co płakać, bo dziś stanowi najczęściej kosztowną pułapkę. Najbezpieczniejszym wyborem będą najsłabsze jednostki: wspomniany 90-konny wariant 1.9 TDI z pompą rozdzielaczową, lub benzynowe, wolnossące 1.6, dobrze dogadujące się z instalacją gazową.

Renault Kangoo

Renault Kangoo I (fot. Renault)

Wybór pasażerskiego wariantu I generacji Renault Kangoo to bardzo sensowna propozycja dla rodzin, którym bardziej zależy na przestrzeni i funkcjonalności niż na pokazaniu sąsiadom co się ma. Zresztą, umówmy się, celując w auto w naszym budżecie trudno się czymkolwiek chwalić. Zatem funkcjonalność. Tej bazującemu na dostawczym modelu kombivanowi Kangoo nie brakuje. Model ten produkowany był od 1997 roku, ale w naszym budżecie możecie próbować polować na auta po liftingu w 2003 roku. To pudełkowane, doskonale przeszklone “akwarium” jest wręcz ekstremalnie funkcjonalne, zapewnia kierowcy bardzo dobrą widoczność w każdą stronę, łatwy dostęp do drugiego rzędu siedzeń (przesuwne drzwi) i ogromny bagażnik (650 litrów), w którym przy komplecie pasażerów przewieziecie pralkę. Jeżeli chodzi o silniki, to bezpieczniejszym wyborem będzie benzynowa jednostka o pojemności 1.2. Trzeba tylko mieć na uwadze, że auto z tym silnikiem (było kilka wariantów mocy, żaden nie przekraczał 75 KM, jest po prostu ślamazarne, dynamiki nie ma tu za grosz. Ale to i tak bezpieczniejszy wybór niż ówczesne diesle 1.5 dCi.

Citroen Berlingo

Citroen Berlingo I (fot. Citroen)

Na koniec propozycja bardzo podobna do wyżej wymienionego Renault Kangoo, bo Berlingo ma bardzo podobne zalety, jednak zamieszczamy go jako kolejną propozycję, bo jest to samochód, dla osób, które preferują kombivana z silnikiem wysokoprężnym, a tych w Kangoo polecić nie możemy. Tutaj jest jednak zupełnie inaczej. W ogłoszeniach znajdziemy przede wszystkim egzemplarze z silnikiem 2.0 HDi, co jest o tyle dobrym wyborem, że z jednej strony mamy oszczędnego diesla, z drugiej dynamika będzie tu znacząco lepsza niż w przypadku Kangoo. Oczywiście wybór jednostki wysokoprężnej ma swoje konsekwencje serwisowe. O taki napęd, szczególnie w aucie mającym kilkaset tysięcy km przebiegu (innych w naszym budżecie nie znajdziecie) trzeba po prostu dbać, a to kosztuje. Bagażnik? Podobnie jak w Kangoo, miejsca nie zabraknie, zależnie od wersji mamy od 624 do 664 litrów pojemności przy normalnym układzie siedzeń (bez konieczności składania któregokolwiek).

Total
0
Shares