Citroën 2CV. Wcale nie taki tani

Citroën 2CV wydaje się idealnym wyborem dla poczatkującego kolekcjonera samochodów. Częściowo to prawda – ale zakup takiego auta wiąże się także ze sporym ryzykiem.

Citroën 2CV. Prosty, tani i praktyczny?

Citroen 2CV
“Kaczka” była projektem mającym zaspokoić potrzeby transportowe słabiej zarabiających (fot. archiwum Citroën)

Pierre Jules Boulanger, świetny administrator, przejął sterowanie marką Citroën w 1935 roku (budowa nowej fabryki na Quai de Javel dla modelu Traction Avant dobiła firmę, Andre Citroën zmarł i majątek spółki przejął Michelin). Miał pomysł, by zbudować samochód dla słabiej zarabiających, prosty, tani i praktyczny. Według niego, takie auto miało umieć wieźć 4 osoby i 50 kilogramów ziemniaków lub beczkę wina z maksymalną prędkością 60 km/h, zużyciem paliwa na poziomie 3 litrów na setkę oraz bardzo niskimi kosztami rutynowej obsługi.

Kto skonstruował “Kaczkę”?

sprężyny śrubowe Citroen 2CV
Zawieszenie Citroëna 2CV z poziomo ułożonymi sprężynami śrubowymi (fot. archiwum Citroën)

Głównym konstruktorem został André Lefebvre, a Flaminio Bertoni (o przydomku “Złote palce”) stylistą nadwozia. Projekt nazwano TPV, co oznaczało “Toute Petite Voiture”, czyli “zupełnie mały samochód”. Początkowo rozważano zastosowanie silnika jednocylindrowego, by już podczas drugiej wojny zdecydować się na dwucylindrowy, chłodzony powietrzem. Skonstruował go genialny Walter Becchia, inspirując się silnikiem motocykla BMW R12, którego właścicielem był Bertoni. Zanim to się jednak stało, silnik pierwszego prototypu uruchamiano sznurkiem nawiniętym na bloczek, jak w kosiarce. Eksperymentowano z zawieszeniem na drążkach skrętnych, z pionowymi i poziomymi sprężynami, poduszkami gumowymi, a nawet z rozwiązaniami hydropneumatycznymi.

Projekt uśpiony

Pierwszy Citroen 2CV
Przed II wojną światową Citroën 2CV miał tylko jeden reflektor (fot. archiwum Citroën)

W styczniu 1938 roku rozpoczęto badania drogowe. Niestety wybuch wojny przerwał przygotowania do publicznej prezentacji prototypu. Co ciekawe, podczas niemieckiej okupacji Francji Boulanger odmówił spotkania z profesorem Porsche, do którego go zmuszano i polecił swoim podwładnym nadal potajemnie projektować samochody, które powinny trafić do produkcji natychmiast po wyzwoleniu. Podczas tych prac w podziemiu wybrano między innymi docelowe rozwiązanie zawieszenia z poziomo ułożonymi sprężynami śrubowymi, łączącymi przednie koło z tylnym po tej samej stronie. Dodano też drugi reflektor, rozrusznik elektryczny i konwencjonalne fotele. Ukryte prototypy przetrwały wojnę, a Citroën 2CV był gotów do produkcji w 1948 roku (do 1990 roku wyprodukowano łącznie ponad 5 milionów egzemplarzy!).

Jak dobrze kupić Citroëna 2CV?

Citroen 2CV Charleston
“Kaczka” wywołuje ogromną sympatię od pierwszego wejrzenia, ale przed zakupem ostudź emocje (fot. archiwum Citroën)

Lubiany i niezwykle przyjemny w prowadzeniu wóz dziś pozostaje popularny. Nie jest szybki, ale nie boi się nierównych dróg i nawet bezdroży. Zamiast szybkości oferuje relaks i poczucie dolce vita, atmosferę minionych czasów. Można się nim wybrać na piknik, szybko wymontować całą tylną kanapę i miło spędzić czas. Pośpiech niech pozostanie atrybutem mniej szczęśliwych ludzi. Jak zatem stać się posiadaczem takiego 2CV i co uczynić, by na nim później nie zbankrutować?

Przede wszystkim nie kupować auta pochopnie – wiele oferowanych Citroënów 2CV to mobilne ośrodki rdzy i zgnilizny, przemyślnie zamaskowanej szpachlą poliestrową oraz lakierem. Na szczęście leciutka struktura tego auta łatwo poddaje się odbudowie – raczej nie istnieją egzemplarze, które na jakimś etapie nie były spawane. Auta z produkcji w Portugalii są z reguły gorzej zabezpieczone antykorozyjnie niż wozy z końca produkcji we Francji – korodujące od przecieków spod przedniej szyby i wlotu wentylacji ramy nierzadko zaczynają się zginać, a potem pękać. Tak czy owak, opłaca się kupić auto porządnie odrestaurowane, bądź takie, które odrestaurujemy z pełną świadomością zakresu prac i związanych z tym kosztów.

Remont i eksploatacja Citroëna 2CV

Dostępność części jest znakomita, można kupić nawet galwanizowane ramy – to akurat bardzo dobra inwestycja. Silniki są bardzo trwałe, potrafią nawet działać (acz nierówno i hałaśliwie) mając popękane pierścienie i źle wyregulowane zawory. Jeden urwany korbowód czasem oznacza, że niezmordowany silniczek pracuje na jednym cylindrze, ale pracuje. Wskazane jest zamontowanie zapłonu elektronicznego zamiast konwencjonalnego. Skrzynie biegów są wytrzymałe, zmiana przełożeń powinna następować bez zgrzytów. W alternatorach zużywają się szczotki i tyle. Samochód najlepiej prowadzi się na oponach Michelin X 125R15 – opony szersze, 135R15 oraz alternatywne ogumienie innych producentów nie harmonizują dobrze z pracą zawieszenia.

wnętrze Citroëna 2CV
Citroën 2CV miał wiele wariantów wnętrza, ale nie ma większych problemów ze znalezieniem części, pokryć foteli i innych elementów (fot. archiwum Citroën)

Remont wnętrza to także żaden kłopot, można łatwo dostać zestawy elementów do regeneracji struktury foteli, a także rozmaite warianty składanych dachów, w tym z ociepleniem oraz z elektrycznie podgrzewaną tylną szybą. Ambitni posiadacze 2CV mogą pokusić się o tuning silnika, ewentualnie o zabudowanie motocyklowej jednostki napędowej BMW o mocy nawet 125 KM – ale naturalnie wymaga to już ogromnych przeróbek całego samochodu; poza tym takie zmiany praktycznie zabijają istotę charakteru tego wesołego wozu.

Perfekcyjne egzemplarze kosztują ponad 20 tysięcy euro, ale rozsądne planowanie budżetu tudzież mądre szukanie odpowiedniego egzemplarza da szansę na wejście w posiadanie pięknej “cytryny” za mniejszą sumę. Warto.

Total
2
Shares
Related Posts