Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Top 10 (a właściwie 14) samochodów najlepiej ocenianych przez kierowców

Top 10 samochodów najlepiej ocenianych przez kierowców? Kierowcy głosują przede wszystkim portfelami, oto co im się podoba w każdym segmencie.
Jakie auta uwielbiają kierowcy? Oto nasz Top 10 (fot. Shutterstock)

Jakie samochody są dziś najlepiej oceniane przez kierowców? W tak postawionym pytaniu tkwi pewna pułapka. Wszystko zależy bowiem od tego, jakie kryteria weźmiemy pod uwagę. Zupełnie inaczej będzie prezentować się Top 10 wśród osób ceniących rodzinne, pakowne auta, a jeszcze inaczej listę trzeba byłoby ułożyć gdybyśmy odpytali miłośników sportowych bolidów. Jakie podejście zatem zastosować? Jeżeli ma być obiektywnie, to zgodzicie się, że nabywcy aut są najczęściej kierowcami, którzy głosują portfelami.

Wzięliśmy pod uwagę najnowsze dane statystyczne obejmujące pierwsze półrocze 2022 roku (drugie się jeszcze nie skończyło). Nie chcieliśmy opierać się wyłącznie na krótkoterminowych, miesięcznych zestawieniach, bo to fałszowało by obraz. Pół roku to już okres pozwalający wytypować najpopularniejsze, a zatem najlepiej oceniane przez kupujących kierowców modele. Jednocześnie okres nie na tyle długi, by do zestawienia trafiły samochody, których już kupić się nie da.

Skoro podstawowym kryterium wyboru jest głosowanie portfelami, logiczne, że istotne jest to, ile egzemplarzy danego modelu wybrali kierowcy. Ale znów, gdybyśmy skupiali się tylko na wolumenach sprzedaży, to taka lista znowu nie odpowiadała to jakie samochody są najlepiej oceniane przez kierowców. Dlatego połączyliśmy popularność na europejskim rynku z wydzieleniem poszczególnych segmentów. W ten sposób zyskujemy pełny obraz sytuacji: wiemy jaki model jest najpopularniejszy w każdej z dziesięciu różnych kategorii/segmentów aut (no dobrze, w naszym zestawieniu Top 10 będzie de facto 14 aut, ale nie uprzedzajmy faktów). W ten sposób wiemy jakie auta są najpopularniejsze wśród kierowców miłośników SUV-ów, aut miejskich, aut kompaktowych, sportowych, czy bogaczy wożących się autami za duże pieniądze. Oto Top 10 rynku europejskiego, czyli 10 samochodów najlepiej ocenianych przez kierowców, którzy głosowali swoimi portfelami. Zaczynamy od różnych segmentów SUV-ów, bo to właśnie taka forma nadwozia jest obecnie najpopularniejsza. Dane statystyczne, na których się opieraliśmy pochodzą z JATO Dynamics.

Top 10 – miejski SUV/crossover – Volkswagen T-Roc

VW T-Roc Style 1.5 TSI ACT (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
VW T-Roc Style 1.5 TSI ACT (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Ten zgrabny samochód zaprojektowany przez Klausa Bischoffa jest obecnie najpopularniejszym crossoverem Europy w swojej klasie. Trudno się temu dziwić, auto jest nam znane i samochód ma sporo argumentów przemawiających za jego wyborem. Kierowcy mają tu połączenie funkcjonalności z której auta Volkswagena słyną od lat (nie na darmo Golfa wciąż nazywa się “królem kompaktów”) z modnym obecnie nadwoziem. W recenzjach nowych Volkswagenów narzekamy przede wszystkim na wyrugowanie fizycznych przycisków z kokpitu, ale – jak pokazują rynkowe statystyki – kierowcom to wcale nie przeszkadza. Model zadebiutował w 2017 roku (auto koncepcyjne stanowiące pierwowzór T-Roca zostało pokazane w 2014 roku). Obecnie jest oferowany z czterema wariantami benzynowymi i jednym silnikiem wysokoprężnym. Zakres mocy od 110 KM w bazowym, jednolitrowym benzyniaku do konkretnych 300 KM w modelu T-Roc R. Napęd hybrydowy? W tym modelu go nie znajdziecie. Przynajmniej w tej chwili. Ceny tego modelu startują od 110 890 zł za podstawowy wariant wyposażenia Life z bazowym silnikiem 1.0 TSI o mocy 110 KM, napę na przód i 6 biegowy manual. Widełki są szerokie, na drugim biegunie mamy VW T-Roc R, czyli 300-konnego crossovera z Wolfsburga z napędem na 4 koła, który startuje od 203 990 zł, ale maksymalnie doposażony (skóra nappa, reflektory matrycowe IQ. Light, dach panoramiczny, tytanowy wydech i inne bajery) podnosi kwotową poprzeczkę do niemal 300 tys. zł. Nam udało się skonfigurować to auto “po kokardę” za 296 672 zł.

Zobacz test VW T-Roc 1.5 TSI po lifcie

Test. VW T-Roc R

Top 10 – kompaktowy SUV (segment C) – Hyundai Tucson

Hyundai Tucson PHEV (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Hyundai Tucson PHEV (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy najnowszego Tucsona, nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, że to auto będzie wzbudzać emocje, nie byliśmy pewni tylko jakie. Te charakterystyczne lampy LED z przodu to największy stylistyczny wyróżnik koreańskiego SUV-a. Czas pokazał, że kierowcy to kupili. Na pewno wynik rynkowy tego modelu jest też zasługą świetnego wyposażenia i ładnego wykończenia wnętrza praktycznie w każdej wersji wyposażeniowej. To młode auto, bo najnowsza generacja zadebiutowała w 2020 roku. Koreańczycy elastycznie też podeszli do kwestii wyboru napędu, który jest bardzo szeroki. Do wyboru mamy silniki benzynowe, klasyczne hybrydy oraz hybrydę plug-in. W momencie wejścia modelu na rynek w gamie był jeszcze najsłabszy diesel 1.6 CRDI o mocy 136 KM, ale obecnie nie można go zamówić. Faktyczny zakres dostępnych mocy wynosi od 150 KM (bazowy silnik benzynowy 1.6 T-GDI) do 265 KM w hybrydzie plug-in. Bogatą paletę napędów uzupełnia spora liczba wersji wyposażeniowych, przy czym już bazowa Modern ma w standardzie takie bajery jak m.in. podgrzewane fotele przednie, kierownicę, tempomat, klimatyzację (manualną), kamerę cofania, wybór trybów jazdy czy asystenta utrzymywania pasa ruchu. Ceny startują od 119 900 zł za wspomnianą podstawową wersję wyposażenia łączoną z bazowym benzyniakiem 1.6 T-GDi (150 KM) i sześciobiegowym manualem. Jeżeli chcecie automat, wówczas trzeba podnieść troszkę poziom wyposażenia i cena rośnie do 143 900 zł. Najtańsza hybryda startuje od 148 900 zł, a najtańszy plug-in to już wydatek 188 900 zł. Gdy maksymalnie wyposażyliśmy najdroższą wersję z topowym napędem 265 KM PHEV 4×4, cena podskoczyła do 225 600 zł.

Test Hyundaia Tucson z manualem

Top 10 – SUV segmentu D – Tesla Model Y

Tesla Model Y Long Range (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Tesla Model Y Long Range (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Ten model jest wyznacznikiem naszych czasów, epoki transformacji energetycznej świata. Elektryczny SUV Tesli (tak, niespecjalnie wygląda jak SUV, ale tak się oficjalnie pozycjonuje; choć naszym zdaniem to po prostu nieco większy i pakowny crossover) jest nie tylko najpopularniejszym w Europie autem w swoim segmencie (SUV-D; tak pojawia się w statystykach – nic na to nie poradzimy), ale też najpopularniejszym samochodem z napędem wyłącznie elektrycznym. Popularność tego modelu w Europie to przede wszystkim zasługa bogatych Norwegów, którym w podjęciu decyzji o zakupie auta zeroemisyjnego znacząco pomogło państwo oferując liczne udogodnienia prawne i finansowe. Obecnie Tesla oferuje trzy warianty tego modelu, różniące się przede wszystkim mocą napędu, bo opcji wyposażeniowych jest tu niewiele. Bazowy model to po prostu Tesla Model Y z napędem na tylną oś. Startuje od 274 990 zł. Oprócz tego mamy jeszcze wariant Tesla Model Y Long Range (od 314 990 zł) oraz topową odmianę Performance (od 329 990 zł). Maksymalnie doposażony model z opcjonalnym lakierem, zestawem opon zimowych, hakiem holowniczym, jasnym wykończeniem wnętrza i tzw. pełną zdolnością do samodzielnej jazdy (co w Polsce ze względu na przepisy i tak póki co nie może działać), podnosi cenę do 409 990 zł.

Zobacz nasz test Tesli Model Y Long Range, sprawdziliśmy czy Range jest naprawdę Long

Top 10 – SUV klasy premium (segment E) – BMW X5

BMW X5 (fot. BMW)

Ten SUV, choć jeszcze nie największy w gamie bawarskiej marki, to już budzący respekt pojazd. Świetnie wykończony, ze znakomitym układem jezdnym już nawet w bazowym wariancie potrafi dawać frajdę z jazdy. Przede wszystkim jest to jednak duży, komfortowy SUV, który dodatkowo – w przypadku mocniejszych wersji silnikowych, daje kierowcom również ponadprzeciętne pokłady mocy i nie mówimy tu od razu o topowym X5M. Najnowsza, czwarta już generacja BMW X5 (G05/G18; ten drugi kod dotyczy wersji przedłużonej, dostępnej wyłącznie na rynku chińskim) zadebiutowała na rynku w 2018 roku. BMW tradycyjnie już rozpieszcza swoich klientów szeroką gamą układów napędowych. Model ten możemy wybrać z napędem diesla, benzynowym, czy hybrydą plug-in. Bazowy model czyli BMW X5 xDrive25d to auto wyposażone w czterocylindrowy rzędowy silnik wysokoprężny B47 o pojemności 2 litrów i mocy 231 KM, zatem już na starcie trudno narzekać na brak mocy. Widełki są szerokie, bo najmocniejszy wariant (X5 M) oferuje imponujące 600 KM mocy. Cena bazowego modelu startuje od 303 200 zł. Najtańsza obecnie wersja benzynowa jaką można zamówić to BMW X5 xDrive40i, startuje od 353 000 zł. Oczywiście jak to w niemieckich markach premium jest, to dopiero początek, bo opcji wyposażenia jest mnóstwo, a tanie nie są. Topowy model BMW X5 M z pakietem M Competition i maksymalnie wyposażony we wszystko co oferuje marka dla tego modelu podnosi próg cenowy do kwoty 708 500 zł.

Top 10 – Luksusowy SUV (segment F) – Mercedes G-Klasa

Mercedes Klasy G (fot. materiały prasowe producenta)

Tutaj ciekawostka, kierowcy wcale nie wybrali luksusowo wyposażonych modeli takich jak Mercedes GLS, czy BMW X7. Okazuje się, że najbardziej lubianym przez nich w tym lukratywnym segmencie wozem jest słynna Gelenda, czyli dysponujący realnym, offroadowym potencjałem Mercedes G-Klasa. Nie da się ukryć, że ten wóz różni się od konkurencyjnych, wielkich SUV-ów będących raczej królami równych jak stół autostrad. Najnowsza generacja tego wozu zadebiutowała w 2018 roku. Auto nie tylko jest inne od pozostałych Mercedesów, ale też różni się miejscem produkcji. Gelenda powstaje w zakładach Magna Steyr w Austrii. Pojazd ten w kapitalny sposób łączy staromodne nadwozie z bardzo funkcjonalnym, przestronnym tylko z pozoru surowym wnętrzem (to uderzenie stali o stal gdy zamykasz drzwi), bo w istocie to pojazd na wskroś nowoczesny, zapewniający wygodne warunki podróży pięciu osobom. Na pokładzie jest wszystko, czego można zapragnąć, wygodne fotele, masaże, ogrzewanie, wentylacja, do tego ogromny (667 l) bagażnik – auto rodzinne pełną gębą! Oczywiście pamiętajcie, że praktycznie każdy gadżet wymaga dopłaty (same masaże to kilkanaście tys. zł). Bazowy wariant to Mercedes G 350 d startujący – uwaga – od 594 500 zł. Pod maską sześciocylindrowy diesel o mocy 286 KM, nie jest to dużo jak na 2,5-tonowego molocha, ale do spokojnej jazdy – tak naprawdę gdziekolwiek – wystarczy. Skrzynia automatyczna, ale z wszelkimi dodatkami wymaganymi przez rasowego offroadera – reduktor, blokady trzech mechanizmów różnicowych, to wszystko tu jest. Wiemy już od jakiej kwoty startuje to auto, a jak szerokie są widełki cenowe? Zestaw opcji jest bogaty, warianty silnikowe obejmują silniki wysokoprężne i benzynowe, w tym najchętniej wybierany w Polsce, najdroższy Mercedes-AMG G 63 o mocy 585 KM startujący w cenniku od 901 900 zł. Maksymalnie doposażona Gelenda przekracza próg miliona złotych. Nam konfiguracja topowej wersji G-klasy od AMG wyszła za jedyne 1 084 764 zł. Ale – jak pisał Piotrek Zubrzycki w swojej recenzji (link poniżej), to auto nie bierze jeńców. A dane rynkowe pokazują, że majętni kierowcy to kochają.

Zobaczcie nasz test najmocniejszej Gelendy!

Top 10 – samochody małe (segment A) – Fiat 500

Fiat 500 La Prima (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Fiat 500 La Prima (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Schodzimy z tych luksusów na ziemię, przed wami uwielbiany przez kierowców przedstawiciel najmniejszego segmentu aut. Fiat 500. Szczerze? Jego popularność na Starym Kontynencie wcale nas nie dziwi. Auto udowadnia swoje kompetencje w wygodnym przewiezieniu kierowcy i pasażera (dla większej liczby osób komfort jest tu jednak raczej teoretyczny) nie tylko na wąskich uliczkach malowniczych włoskich miasteczek. Choć 500-tka jest produkowana w tej “nowej” formie od 2007, to choć auto przechodziło pod drodze kilka modyfikacji, jego forma praktycznie nie uległa zmianie. Słusznie, bo to nadwozie jest ponadczasowe. W 2020 roku rewolucja dokonała się za to w napędzie, bo wówczas zadebiutowały 500-tki z napędem elektrycznym. W redakcji mieliśmy zarówno zeroemisyjne warianty, jak i zadziornego Abartha. Oba skrajne warianty cieszą, choć zapewne nie tą samą grupę kierowców. Do tego jest to jeden z niewielu małych samochodów oferujący tak wiele wariantów nadwozia, trzy drzwiowe, wersja 3+1, z rolowanym dachem, do tego szeroki zakres stylizacji czyni to autko ciekawym wizualnie projektem, który w szerokim zakresie można dostosować do własnych upodobań, dzięki zróżnicowanym wersjom. Jeżeli chodzi o napęd, to mamy do wyboru obecnie albo 70-konną hybrydę z silnikiem 1.0, albo samochód elektryczny (dwa warianty mocy do wyboru: 95 KM i 118 KM), dla chętnych na sportowe wrażenia jest też Abarth 695C z silnikiem benzynowym 1.4 T-Jet o mocy 180 KM z turbiną Garreta. Najtańszy wariant to bazowy benzyniak, który startuje w cenniku od 59 300 zł (wersja 500 Cult), najtańszy elektryk czyli Fiat 500 Action (uwaga, nie jest już dostępny do zamówienia – można kupić tylko to co na stocku u dealerów) kosztuje od 122 000 zł (od tego można odjąć dopłaty rządowe z programu Mój elektryk). Nieco mniej zapłacimy za sportowego Abartha 595C, który startuje od 109 tys. zł. Najdroższa i najpełniej wyposażona wersja jaką udało nam się wybrać to elektryczny Fiat 500 Cabrio La Prima By Bocelli, co za nazwa, prawda? Gdy ją maksymalnie doposażyliśmy we wszystko co można wybrać, próg kwotowy wzrósł do 226 756 zł.

Zobacz nasz test elektrycznego Fiata 500

Maluch z olbrzymimi pokładami frajdy: Abarth – zobacz nasz test i wideo!

Top 10 – samochody miejskie (segment B) – Peugeot 208

Peugeot 208 GT (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Peugeot 208 GT (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Ten miejski hatchback zdecydowanie wpada w oko. Świetlna sygnatura francuskiej marki z charakterystycznymi kłami dziennych LED-ów, do tego ładnie zaprojektowana bryła auta w połączeniu z charakterystyczną niedużą kierownicą (typowe dla marki) i nowocześnie zaprojektowanym wnętrzem okazały się dobrym strzałem. To najpopularniejszy mieszczuch wśród europejskich kierowców. Zakres cen jest tu również szeroki, choć może nie aż w takim stopniu jak w przypadku wyżej opisanego Fiata 500. Do wyboru jest też spora gama napędów: są trzy warianty mocy silników benzynowych (od 75 do 130 KM), łączonych z manualem (5b lub 6b), bądź 8-biegowym automatem. Jest również 100-konny diesel (dostępny wyłącznie z sześciobiegową manualną skrzynią), a także wariant e-208, czyli samochód w pełni elektryczny z silnikiem o mocy 136 KM. Do tego sześć poziomów wyposażenia i naprawdę jest w czym wybierać. Najtaniej zapłacimy za bazowego Peugeota 208 Like dostępnego wyłącznie z silnikiem benzynowym PureTech 75 KM łączonym z 5-biegową skrzynią manualną, taki wariant startuje od 75 600 zł. Jeżeli chcecie diesla to poziom wyposażenia musi wzrosnąć do wariantu Active, a cena rośnie wówczas do 78 000 zł. Poziom wyposażenia Active wyznacza również najtańszego elektrycznego Peugeota e-208 kosztującego od 149 600 zł (nie odliczamy dopłat). Najdroższy wariant to wersja Peugeot e-208 GT, którą po maksymalnym doposażeniu wyceniono na 190 912 zł (również nie odliczamy dopłat rządowych do aut elektrycznych).

Zobacz nasz test Peugeota 208 w wersji GT

Top 10 – samochody kompaktowe (segment C) – Volkswagen Golf

VW Golf R (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
VW Golf R (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Golf od dziesięcioleci jest królem. Królem kompaktów. Plotki o jego abdykacji okazały się przedwczesne, najnowsze dane rynkowe z Europy jasno pokazują jakie auto kompaktowe kochają kierowcy. Tak. Drodzy Państwo oto Volkswagen Golf. Ósma generacja nie okazała się rewolucją stylistyczną, auto jest wciąż doskonale rozpoznawalne, widzisz taką bryłę i po prostu wiesz, że to Golf, a emblematy koncernu z Wolfsburga nie mają tu żadnego znaczenia. Auto wygodne, funkcjonalne, jak twierdzą złośliwi “nudne”. Cóż, kierowcy jak widać kochają tę “nudę”. Do tego szeroka gama silnikowa (choć już nie tak szeroka jak jeszcze kilka lat temu, np. elektrycznego e-Golfa już nie kupimy). Do wyboru mamy tu benzyniaki, diesle, jak również silniki benzynowe łączone z instalają miękkohybrydową. Jest też hybryda plug-in (Golf GTE). Zakres mocy od 110 KM (1.0 eTSI mHEV), do 320 KM w Golfie R. Do tego sporo wersji wyposażeniowych: Life, Style, R-Line, a także wyróżniające się stylem GTD, GTI, GTE czy R. Zakres cen? Najtańszy wcale nie jest najsłabszy 110-konny Golf. Najmniej zapłacimy bowiem za wersję Life z silnikiem 1.5 TSI EVO 150 KM łączonym z 6-biegowym manualem, która kosztuje od 111 090 zł. Najsłabsza odmiana czyli 1.0 eTSI mHEV 110 KM jest zawsze łączona z automatem DSG7 (to kwestia instalacji hybrydowej, manual tu nie pasuje) i jej cena startuje od 111 690 zł. Najtańszy diesel 2.0 TDI 116 KM z 6-biegową skrzynią manualną startuje od 118 190 zł. Droższe są oczywiście wersje usportowione: GTE (od 185 090 zł), GTD (od 175 190 zł), GTI (od 164 390 zł), czy topowy Golf R (od 214 590 zł). Pamiętajmy też o wersji kombi czyli Golf Variant Najdroższa jest maksymalnie wyposażona wersja VW Golf Variant. Gdy ją doposażyliśmy “po kokardę” próg cenowy wskoczył do kwoty 322 054 zł.

Test VW Golfa Varianta

Top 10 – klasa średnia (segment D) – BMW Serii 3

BMW M3 Competition (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Czy obecność popularnej, bawarskiej “trójki” kogokolwiek dziwi? BMW serii 3 od lat cieszy się estymą wśród kierowców, co dotyczy zarówno rynku pierwotnego, którym się tu zajmujemy, jak i wtórnego. Do wyboru olbrzymi zestaw opcji o 10 wersji układów napędowych: benzyniaki, diesle i hybryda plug-in (330e). Zakres mocy od 122 KM w 316d po 510 KM w M3 Competition. Świetny układ jezdny, przyzwoite materiały i montaż i przeciętna ilość miejsca na tylnej kanapie. Kierowcom to jednak nie przeszkadza, dla nich magia “trójki” wciąż działa. Jeżeli chodzi o ceny, to najnowsze BMW serii 3 startuje od 180 tys. zł. Za tę kwotę możemy liczyć na bazowy poziom wyposażenia z podstawowym silnikiem benzynowym, czyli wersję BMW 318i Sedan o mocy 156 KM. Słabszy diesel 316d startuje od kwoty 190 tys. zł – dokładnie tyle samo zapłacimy za 318i ale w wersji Touring (kombi). Najtańsza czteronapędówka to BMW 320i xDrive i w tym przypadku cena zaczyna się od 205 000 zł. Ale to nic w porównaniu z drugim biegunem cennika tego modelu, czyli wersją BMW M3 Competition, która startuje od 443 900 zł. Ale to oczywiście dopiero zaproszenie do rozmowy, opcji jest dużo i każdy się na coś skusi. Gdzie jest granica? Maksymalnie skonfigurowaną przez nas BMW M3 bawarska marka wyceniła na 624 300 zł. I taka ciekawostka, chcesz skrzynię manualną? Znajdziesz ją tylko w BMW M3 (ale nie w wersji Competition).

Czy warto? Używane BMW serii 3 E90

A może używane BMW serii 3 E36 i E46?

Top 10 – klasa średnia-wyższa (segment E) – BMW Serii 5

BME 530e xDrive (fot. BMW)

Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, że kierowcy kochają BMW to oto kolejny argument przemawiający za prawdziwością tej tezy. Skaczemy segment wyżej i znowu mamy Bawarczyka na tapecie. Ta biznesowa limuzyna dziedziczy wszystkie zalety “trójki”, tylko jest wszystkiego “bardziej”. Większe, przestronniejsze auto, więcej prestiżu, lepsze materiały, jeszcze szersza gama silnikowa i większy zakres mocy. W przypadku tego modelu możemy wybierać od najsłabszej wersji, czyli 518d, pod maską której pracuje 150-konny diesel łączony z instalacją miękkohybrydową (silniczek elektryczny ma moc 8 kW, 150 KM uwzględnia już tę moc elektryki). Najsłabsza benzyna to BMW 520i oferująca 184 KM (również mild hybrid). Na drugim brzegu tego szerokiego morza dostępnych mocy jest oczywiście kultowe BMW M5 oferujące okrągłe 600 kucy. Najtańsza wersja to wspomniany diesel 518d, w cenniku marki startuje od 216 tys. zł. Jeżeli wolicie benzynę to trzeba wysupłać co najmniej 231 tys. zł, bo od takiej kwoty startuje BMW 520i. Najtańsza czteronapędówka to BMW 520d xDrive limuzyna (od 251 000 zł). Chętni na hybrydę plug-in muszą wydać co najmniej 260 500 zł, bo tyle kosztuje BMW 530e z napędem na tył. Bardzo jednak wątpię by majętny menedżer zdecydował się na takie auto bez żadnych opcji, bo dodatków podnoszących prestiż jest tu mnóstwo w każdej wersji napędowej. Oczywiście jak w każdej niemieckiej marce premium, tanie nie są. Widełki cenowe zamyka naturalnie topowa BMW M5. Gdy ją maksymalnie doposażyliśmy, konfigurator BMW wskazał nam kwotę 846 400 zł.

Zobacz nasz test wideo BMW M5 CS

Bonusowy Top 10 – samochody luksusowe (segment F) – Mercedes S-Class

Mercedes S 400d (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Mercedes S 400d (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Wykraczamy poza nasze Top10, bo przed Wami jedenaste auto uwielbiane przez kierowców, których portfele zaginają czasoprzestrzeń i nie mają dna. S-klasa od dziesięcioleci jest wyznacznikiem ponadprzeciętnego komfortu. I tak, wiemy, że są takie marki jak Rolls-Royce, Maserati, czy Bentley, ale każda z nich mogłaby pozazdrościć temu Mercedesowi jednego: popularności. Fakty są takie, że najnowszy Mercedes-Benz S-Klasa jest autem ponad 13 razy popularniejszym niż Bentley Flying Spur, ponad 41 razy popularniejszym niż najpopularniejszy Rolls-Royce, czyli Ghost. Jasne, wielu zarzuci mi, że tych aut nie da się porównać, ale nawet w przypadku gdy zestawimy obok siebie Mercedesa S klasę i BMW serii 7, to marka ze Stuttgartu przebija Bawarczyków o prawie drugie tyle sprzedanych egzemplarzy tylko w I połowie tego roku. Żeby było ciekawiej, na drugim miejscu w statystykach, też jest Mercedes – elektryczny model EQS. Wracając do S-klasy, auto najnowszej generacji (W223/V223) oferowane jest od 2020 roku. Do wyboru mamy napędy wysokoprężne, miękkie hybrydy, a także mocną, 510-konną hybrydę plug-in (580E 4Matic). Najmocniejszym wariantem tego modelu w aktualnej gamie jest miękkohybrydowy S 580 4Matic oferujący 523 KM. Najsłabszy wariant to Mercedes S 350d o mocy 286 KM. Najtańsza S klasa to wersja 350d, startuje od kwoty 470 600 zł. Na drugim biegunie jest oczywiście najmocniejsza odmiana S 580 4Matic. W tym przypadku wstęp do rozmowy zapewnia kwota 597 300 zł. Najczęściej kupowaną w Polsce wersją jest kosztujący od 527 400 Mercedes S 400 d 4Matic. Gdzie się kończy budżet? W aktualnym konfiguratorze Mercedesa uzyskaliśmy sumę 934 107 zł. Na tle Rolls-Royce’a to bardzo tanio. Ghost kosztuje co najmniej 2 mln zł.

Test Mercedesa S 400d – zobacz

Bonusowy Top 10 – samochody sportowe – Porsche 911

Porsche 911 Turbo S (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Porsche 911 Turbo S (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Kolejny bonus to król aut sportowych. Statystyki jasno pokazują kierowcy miłujący tego typu samochody wybierają najchętniej Porsche 911. Znamy ten wóz i doskonale rozumiemy taki wybór. Pod względem właściwości jezdnych, przyczepności, trakcji, przyśpieszeń, dynamiki i jednocześnie sportowego komfortu to klasa sama w sobie. I tak, wiemy, ze są marki takie jak Ferrari, Lamborghini czy Bugatti, ale głosujący portfelami wybierają właśnie ten piękny sportowy samochód z Zuffenhausen. Niemiecka marka oferuje klientom ponadprzeciętnie bogatą gamę modelową. W aktualnej ofercie znajdziemy aż 24 różne warianty 911-tki! 911 Carrera, 911 Targa, 911 Turbo, 911 GT3, 911 GTS, każdy z nich w wielu wariantach nadwoziowych i napędowych. Jest w czym wybierać. Najtańsze Porsche 911 to Porsche 911 Carrera. W takim przypadku auto jest napędzane sześciocylindrowym boxerem o mocy 385 KM. Najmocniejszym wariantem jest Porsche 911 Turbo S o mocy 650 KM pochodzącej z sześciocylindrowego turbodoładowanego boxera. O ile zakres mocy jest bardzo zróżnicowany, to jeszcze bardziej zróżnicowane są ceny tego modelu. Najmniej zapłacimy za nowe Porsche 911 Carrera, które niemiecka marka na start wycenia od 564 000 zł. Za taką kwotę otrzymamy do wyboru cztery kolory do wyboru (biały, czarny, czerwony i żółty) i żaden z nich nie podnosi ceny. Koła 19″/20″ (większe są na tylnej osi), sportowe bazowe fotele czy 8-biegowa skrzynia PDK to także standard, tak jak i skórzane z gładkiej skóry fotele, czy koło kierownicy. Już bazowa Carrera świetnie wygląda, ale praktycznie każdy z klientów coś zawsze dokłada. Paleta opcji jest niezwykle szeroka, a ceny – wysokie. Np. jeżeli zażyczysz sobie Porsche 911 Carrera w jedynym w swoim rodzaju kolorze lakieru (kolor musi być technicznie wykonalny) to zapłacisz za to 58 151 zł i czas oczekiwania na Twoje Porsche wydłuży się o 8 miesięcy w stosunku do aut z paletą podstawowych barw w gamie. Ot, taka ciekawostka. Na drugim biegunie cenowym jest oczywiście Porsche 911 Turbo S i to bez dachu. Cena startowa Porsche 911 Turbo S Cabriolet to 1 234 000 zł. 2 tys. zł mniej zapłacimy za ultrasportowe Porsche 911 GT3 RS. OK, jest jeden model droższy. To limitowane (numerowany każdy egzemplarz; będzie ich 1250) kolekcjonerskie Porsche 911 Sport Classic, w którym 3,7-litrowego, 6-cylindrowego boxera biturbo o mocy 550 KM pożeniono z siedmiobiegową przekładnią manualną – to wyjątkowe i najmocniejsze Porsche z manualną skrzynią. Wyjątkowe też ze względu na cenę: 911 Sport Classic na wejściu kosztuje 1 425 000 zł, ale ponieważ to edycja limitowana, takie auta są inwestycją. Jednak skupiając się na ofercie seryjnej, za w pełni doposażone i spersonalizowane (a zakres personalizacji jest imponujący) Porsche 911 Turbo S, marka z Zuffenhausen zażyczy sobie od klienta ponad 1,5 mln zł.

Porsche 911 Turbo S – czy da się nim jeździć przepisowo? Test

Bonusowy Top 10 – vany – Mercedes V-Class

Mercedes klasy V (fot. Mercedes-Benz)

Vany to gatunek “wymierający” w Europie. Warto podkreślić, że ta kategoria jest zaskakująco szeroka. W statystykach publikowanych przez JATO Dynamics, to tego segmentu aut wpadają zarówno takie modele, jak widoczna na powyższym zdjęciu V Klasa Mercedesa, jak i… Dacia Lodgy. W każdym razie to nie tania Dacia cieszy się największym wzięciem, a właśnie Mercedes V-Klasa. Jednak muszę zauważyć, że w statystykach, z których czerpaliśmy dane, w tym segmencie nie znalazł się np. VW Multivan, co jest cokolwiek dziwne. Cóż, mamy dane takie jakie mamy. Mercedes V klasa jest obecnie oferowany wyłącznie z silnikami wysokoprężnymi o zakresie mocy od 163 do 237 KM. Trzeba jednak zauważyć, że miłośnicy elektromobilności mają tu wybór w postaci oferującego podobną funkcjonalność w pełni elektrycznego Mercedesa EQV. Najtańszy egzemplarz V Klasy to V 220 d z napędem na tylną oś. Cena: 227 775 zł. Zakres cenowy zamyka Mercedes V 300 d Exclusive z 237-konnym napędem na wszystkie koła. W tym przypadku cena startuje od 430 763 zł. Startuje, bo jest jeszcze sporo opcji, gdy je wybraliśmy cena za ten model zbliżyła się do 550 tys. zł.

Bonusowy Top 10 – najlepsza hybryda plug-in – Ford Kuga

Ford Kuga vs Hyundai Tucson (fot. Michał Beszta-Borowski / Automotyw.com)
Ford Kuga PHEV (fot. Michał Beszta-Borowski / Automotyw.com)

Na koniec jeszcze kilka słów o najpopularniejszej hybrydzie plug-in w Europie. W tej kategorii nie ma znaczenia segment czy forma nadwozia, liczy się tylko obecność napędu hybrydowego z wtyczką. Ford Kuga PHEV jest najchętniej wybieranym przez kierowców autem z takim właśnie napędem. Nie dziwi nas to, bo sami w naszym porównaniu (link poniżej) z Hyundaiem Tucson PHEV zdecydowaliśmy, że to Kuga jest nieco lepszą hybrydą z wtyczką. O ile Ford Kuga ogólnie w gamie marki startuje od nieco ponad 140 tys. zł, to wersja z napędem hybrydowym plug-in jest oczywiście droższa. Tego typu napęd nie jest w ogóle dostępny w najniższym poziomie wyposażenia Titanium. Najtańszy PHEV w gamie Kugi to wersja Ford Kuga Plug-in Hybrid Titanium X wyceniony na 205 700 zł. Gdy jednak zaczęliśmy dodawać wszystkie możliwe opcje, cena przekroczyła 261 tys. zł. Pamiętajcie jednak, że nie ma sensu wybierać wszystkich opcji, chodziło nam o pokazanie zakresu cen, najważniejsze, byście dobrali to, czego naprawdę potrzebujecie.

Zobaczcie nasze porównanie Forda Kugi PHEV z Hyundaiem Tucson PHEV

Total
0
Shares