Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Škoda Superb iV Combi Laurin & Klement – wygoda w parze z oszczędnością

Škoda Superb iV to auto dla tych, którzy chcą dysponować samochodem jak najbardziej uniwersalnym, komfortowym, dynamicznym i oszczędnym. I ich na to stać.
Skoda Superb Combi iV Laurin & Klement

Škoda Superb iV to auto nam już znane. Mieliśmy okazję pokonać nim kilkadziesiąt kilometrów jeszcze podczas ubiegłorocznej prezentacji dynamicznej tego modelu zorganizowanej przez producenta. Jednak wówczas nie było mowy o dokładnym sprawdzeniu tego, co nas najbardziej interesowało – faktycznego zasięgu i ekonomiki zastosowanego w tym modelu hybrydowego zespołu napędowego. Wszyscy wiemy, że Superb to auto duże, wygodne, funkcjonalne, a w topowym wydaniu Laurin & Klement wręcz komfortowe, ale ile potrzebuje energii (zarówno z paliwa, jak i z baterii) by ruszyć z posad to blisko pięciometrowe nadwozie?

Przed liftingiem, po liftingu

Prawie 5 metrów długości (4862 mm) przy rozstawie osi 2836 mm oznacza jedno: w środku nie ma prawa być ciasno (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Facelifting modelu wprowadzony pod koniec ubiegłego roku zmienił bardzo niewiele w tym modelu.

Światła LED to standardowe wyposażenie, za czerwony lakier “Czerwień Velvet” dopłacamy 4200 zł (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Nadwozie tego auta w najnowszej wersji po liftingu (rok modelowy 2020) praktycznie się nie zmieniło w stosunku do przedliftowego Superba III generacji. Naszym zdaniem to akurat dobrze, bo po co na siłę zmieniać coś, co się podoba? W wersji hybrydowej zmieniła się atrapa grilla, która stała się jednolitą taflą z ukrytym w niej gniazdkiem ładowania, a także światła przeciwmgłowe. Żeby nie być gołosłownym, na poniższym zdjęciu przód przedliftowej wersji Škody Superb również w wydaniu Laurin & Klement, rok modelowy 2019, z silnikiem spalinowym, dla ułatwienia także wersja w kolorze czerwonym:

Škoda Super Laurin & Klement w wersji przedliftowej – różnice jakieś są, ale… no sami widzicie – niewielkie (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com).

Wygoda i przestrzeń

Superb, to duże, wygodne auto, w którym nie brakuje komfortowego sznytu (zwłaszcza w testowanym wydaniu Laurin & Klement). Škoda od dawna ma ambicje oferowania aut o bardzo dużej pojemności wnętrza i bagażnika w każdym z segmentów, w którym oferuje swoje auto.

Parasol w drzwiach. W Rolls-Royce to symbol luksusu, w Škodzie – praktyczności (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Nie inaczej jest w przypadku modelu Superb. Blisko pięciometrowe nadwozie oferuje wygodne warunki podróżowania pięciu osobom, w przypadku osób czterech warunki te możemy określić jako komfortowe. Kierowca w testowanym modelu mógł dodatkowo cieszyć się z funkcji masażu, niestety domówienie tej opcji także dla pasażerów nie jest możliwe.

W testowanej wersji fotel kierowcy ma nawet masaż (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Z przodu auta trudno mieć jakiekolwiek zarzuty do funkcjonalności i wygody, jest perforowana, skórzana tapicerka z ogrzewaniem i wentylacją, szeroki zakres regulacji foteli, wielkie schowki w drzwiach, w których zmieścimy nawet napoje w półtoralitrowych butelkach, indukcyjna ładowarka i gniazdka USB/12V w konsoli centralnej pod zamykanym schowkiem, duży schowek przed siedzeniem pasażera. Do tego wygodny, szeroki podłokietnik (z kolejnym dużym, głębokim schowkiem), z którego mogą korzystać kierowca i pasażer.

Fotele są komfortowe i mają szeroki zakres regulacji (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Na siłę moglibyśmy się przyczepić do braku wysuwanych podudzi na fotelach, ale sugerując tym samym brak wygody wyszlibyśmy na kłamców – siedziska są na tyle głębokie, że podparcie jest ok. Co do masażu? Mieszane uczucia – jest, ale szkoda że tylko dla kierowcy (nie można domówić masaży w innych fotelach) – taki kierowca-egoista. My byśmy tego dodatku nie zamawiali.

Nieważne czy masz 150 cm wzrostu, czy ponad 2 metry – z tyłu będzie ci wygodnie (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Blisko pięciometrowe nadwozie oferuje wygodne warunki podróżowania pięciu osobom, w przypadku osób czterech warunki te możemy określić jako komfortowe. W testowanej wersji były nawet opcjonalne podpórki na stopy dla pasażerów skrajnych tylnych foteli, naszym zdaniem zbędne, ale co kto lubi. Acha, fotele z tyłu są już “tylko” ogrzewane – wentylacji brak.

Powiedzieć “duży bagażnik” to… jak nic nie powiedzieć (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com).

Bagażnik modelu Superb obrósł już wręcz “legendą”, niemniej o ile spalinowa odmiana tego auta w wersji kombi mieści 660 litrów, to odmiana hybrydowa ma tę pojemność wynoszącą 510 litrów. Sporo mniej, ale to wciąż kawał bagażnika, a baterie muszą gdzieś się znaleźć.

Škoda Superb iV – co ją napędza?

Sam silnik spalinowy jest nieduży, ale wespół z elektrycznym dają radę (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Pod maską dużego hybrydowego Superba znaleźliśmy skromną 1,4-litrową, czterocylindrową, turbodoładowaną jednostkę benzynową generującą moc 115 kW (156 KM). Uzupełnia ją trójfazowy, synchroniczny silnik elektryczny z magnesami stałymi, który generuje moc 85 kW (115 KM). Łączna moc hybrydowego zespołu napędowego testowanej Škody to 160 kW (218 KM) i 400 Nm momentu obrotowego. Moc ta jest przenoszona na przednią oś za pośrednictwem automatycznej, 6-biegowej przekładni DSG. Zainteresowanych napędem 4×4 w hybrydzie muszę zmartwić – takiej opcji nie ma.

Obserwacja Superb iV z perspektywy wyprzedzanego nie musi być rzadkością (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Takie parametry pozwalają rozpędzić auto od 0 do 100 km/h oficjalnie w czasie 7,8 sekundy – my zmierzyliśmy 7,6 sekundy. Jednak żebyśmy się dobrze zrozumieli – to nie jest w żadnym razie auto sportowe! W przypadku, gdy jedziemy na samym prądzie (tryb elektryczny – silnik spalinowy w ogóle nie pracuje) – a jest to jak najbardziej w tym aucie możliwe – przyśpieszenie od 0 do 100 km/h jest oczywiście słabsze (zmierzyliśmy 12,5 sekundy). Jednak pamiętajmy o odmiennej charakterystyce napędu elektrycznego – maks. moment obrotowy od samego dołu. W efekcie od 0 do 50 km/h na samym prądzie testowana Škoda Superb iV rozpędza się w czasie zaledwie 4,2 sekundy. Do miasta wystarczy w zupełności. W trybie czysto elektrycznym można rozpędzić się do 140 km/h.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej istotnej rzeczy. To auto nie laguje! Współpraca DSG z hybrydowym napędem jest bardzo dobra, reakcja na naciśnięcie pedału przyśpieszenia jest w zasadzie natychmiastowa. Uzyskano to oczywiście dzięki silnikowi elektrycznemu, żaden motor spalinowy nie może fizycznie uzyskać tak szybkiej reakcji. Wrażenie przy ruszaniu – niezależnie jak, czy spokojnie czy dynamicznie – jest bardzo dobre. Po prostu pojazd słucha kierowcy.

Charakterystyczny, czarny wzór 19-calowych felg “Canopus” doskonale licuje z czerwienią nadwozia, ale to opcja za 1600 zł (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W przypadku, gdy w sytuacji drogowej będziemy potrzebować mocy, to niezależnie od tego, czy akurat będziemy podróżować w oszczędnym trybie elektrycznym, normalnym, czy sportowym, auto chętnie oddaje do dyspozycji swój potencjał. Wzrost prędkości z 80 km/h do 120 km/h byliśmy w stanie uzyskać w czasie oscylującym wokół 4,4 sekundy niezależnie tak właściwie od tego w jakim trybie auto poruszało się przed kickdownem.

Prędkość maksymalna jest w świetle polskich przepisów czysto abstrakcyjna, producent podaje 224 km/h. Wyprowadzanie tej Škody na tor wyścigowy naszym zdaniem też nie ma sensu. to wygodne, dynamiczne, duże kombi, a nie super-zwrotny hot-hatch, warto o tym pamiętać. Średnie zużycie paliwa wg oficjalnej specyfikacji podawane jako wartość ważona wg WLTP w cyklu mieszanym to zaledwie 1,4 l/100 km. Tyle, że to… bzdura. Wartość ważona w przypadku hybryd plug-in, ich zróżnicowanego napędu i bardzo wielu scenariuszy wykorzystania ma tyle sensu, co twierdzenie, że statystycznie pies i człowiek mają po trzy nogi… Jakie faktycznie zużycie uzyskaliśmy w teście? Czas na odpowiedź

O zużyciu energii słów kilka

Masz dom z garażem i choćby zwykłym gniazdkiem 230 V? Twój Superb iV będzie każdego ranka w pełni naładowany (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Auto odebraliśmy z parku prasowego producenta z pełnym bakiem i pełną baterią. To dobra okazja do tego by sprawdzić realne zużycie energii podczas spokojnej jazdy miejskiej na samym prądzie. Po spokojnym przejechaniu po drogach Warszawy 22,5 km na samym prądzie średnie zużycie energii wynosiło 15,8 kWh/100 km co przy tak dużym aucie należy uznać za bardzo dobry rezultat. Od tego momentu przestaliśmy już jechać tak bardzo spokojnie (choć oczywiście wciąż zgodnie z przepisami) ale dalej podróżowaliśmy na samym prądzie. Zasięg? Silnik spalinowy uruchomił się po przejechaniu 46 km na samym prądzie w mieście. Biorąc pod uwagę, że akumulator napędowy silnika elektrycznego w Škodzie Superb iV ma pojemność 13 kWh oznacza to średnie zużycie energii na poziomie 26 kWh/100 km. Dodam tylko, że producent deklaruje zasięg na prądzie wg WLTP od 47 do 55 km. W praktyce do codziennych miejskich dojazdów do pracy i z powrotem sam prąd powinien wystarczyć.

Efektywność w dłuższej trasie

Po przejechaniu 164 km z bateriami naładowanymi do pełna, energii elektrycznej wystarczyło na bezemisyjne przejechanie 49 km. To więcej niż zasięg uzyskany na samym prądzie, ale zwracam uwagę na rekuperację – auto stara się odzyskać energię praktycznie w każdej możliwej sytuacji: hamowanie, zjazd z górki itp. Dodam, że nie używaliśmy funkcji ładowania akumulatora silnikiem spalinowym. Zużycie paliwa, średnie z całej długości trasy wyniosło 4 litry na 100 km. Po naładowaniu baterii ponownie do pełna, ruszyliśmy w dalszą trasę. Po przejechaniu autem 280 km, bateria oczywiście ponownie była pusta, ale średnie zużycie za cały ten dystans to zaledwie 4.2 litra/100 km. Celowo więcej baterii już nie ładowaliśmy, bo chcieliśmy sprawdzić jaki wpływ na średnie zużycie będzie miało “zaniedbanie” przez potencjalnego właściciela nocnego ładowania baterii. W efekcie po przejechaniu 520 km średnie zużycie paliwa (z wspomnianym jednym dodatkowym ładowaniem baterii do pełna) wynosiło 6.1 l/100 km. To wciąż świetny wynik jak na tak duże auto, ale pokazujący też, że zdecydowanie warto dbać o ładowanie baterii. W przypadku krótkich dziennych tras, wizyty na stacji benzynowej staną się prawdziwą rzadkością, a prąd z domowego gniazdka jest znacznie tańszy od najtańszego paliwa.

A co z opcją ładowania akumulatora silnika elektrycznego silnikiem spalinowym? Oczywiście jest taka możliwość, ale nie widzimy sensu korzystania z tego. Na 100 km trasie akumulator naładował się do zasięgu 30 km, ale “kosztowało” to średnie zużycie paliwa na poziomie 9l/100 km. Można, ale nie warto. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest ładowanie z gniazdka.

Ładowarka i kable ukryto pod podłogą bagażnika (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W standardzie hybrydowej Škody Superb iV otrzymujemy pokładową ładowarkę do zwykłego gniazdka 230 V, przekazuje ona do akumulatorów auta moc 2,3 kW. Zmierzony przez nas czas ładowania do pełna rozładowanego akumulatora roboczego silnika elektrycznego wynosił 5 i pół godziny. To wynik dobry o tyle, że nawet śpiąc krótko, powiedzmy 6 godzin (nie razimy jechać autem przy krótszym czasie snu – to niebezpieczne) auto zdąży się naładować do pełna. My mieliśmy w zestawie jeszcze opcjonalny kabel do wallboksa lub publicznych stacji ładowania prądem zmiennym (AC) o mocy do 3,6 kW. W takim przypadku czas ładowania skraca się do 3 pół godziny. Naszym zdaniem inwestowanie w opcjonalnego wallboksa i przewód nie ma sensu, gdyż ładowanie ze zwykłego gniazdka i tak zapewnia zapełnienie akumulatora w ciągu nocy. Ładowanie z publicznych stacji też mija się z celem – jest za drogie (znacznie droższy prąd niż ten “domowy”) i w gruncie rzeczy niepotrzebne, przecież na pokładzie mamy jeszcze silnik spalinowy.

Za pomocą aplikacji mobilnej “Škoda Connect” możliwe jest także ustawienie harmonogramu ładowania. Jest to przydatne w sytuacji, gdy mamy w domu dwutaryfowy pobór prądu – za pomocą aplikacji możemy wtedy ustawić czas ładowania wtedy, gdy prąd jest tańszy, w efekcie ładowanie kosztuje jeszcze mniej.

Kokpit, multimedia, asysta kierowcy

Stonowany, dość minimalistyczny i jednocześnie elegancki oraz bardzo funkcjonalny kokpit to zaleta modelu Superb (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com).

Testowane auto otrzymaliśmy z kompletnym wyposażeniem cyfrowym, dwoma ekranami w kokpicie, nawigacją Columbus, stałą łącznością online, bezkluczykowym dostępem z alarmem i skórzaną, podgrzewaną kierownicą dla DSG. W zasadzie wszystko co wymieniliśmy to opcje. W standardzie jest nawigacja Amundsen (z mniejszym ekranem), a przed oczami kierowcy są zwykłe zegary z niewielkim ekranem komputera pokładowego umieszczonym pomiędzy nimi.

Czytelny interfejs pokładowego systemu na dotykowym 9,2-calowym ekranie opcjonalnego systemu Columbus (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Jeżeli chodzi o asystę kierowcy, testowy egzemplarz wyposażony był na bogato. Adaptacyjny tempomat z asystą jazdy w korku (samodzielnie się zatrzymuje i rusza), automatyczna regulacja odstępu od poprzedzających pojazdów, asystent parkowania, asystent martwego pola obserwacji z monitorowaniem podczas wyjazdu z miejsca parkowania i ew. awaryjnym hamowaniem, wykrywanie pieszych, czy asystent pasa ruchu adaptacyjnie prowadzący po torze (bez wężykowania).

Škoda Superb iV Combi Laurin & Klement – ile to auto kosztuje?

Cena bazowego modelu Škoda Superb w nadwoziu kombi startuje od 106 050 zł brutto. Za tą kwotę otrzymamy auto w najbardziej podstawowym wariancie wyposażeniowym Active w niemetalizowanym kolorze niebieskim, wyposażone w 16-calowe stalowe obręcze kół i silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM – ten sam, który pracował w niedawno przez nas testowanym modelu VW T-Cross. Moc napędu przekazywana jest na jedną (przednią) oś za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej. Oczywiście w tym wariancie nie mamy bardzo dużej liczby komfortowych i technicznych dodatków, które stają się naszym udziałem, gdy wybierzemy wersję Laurin & Klement. Ta bowiem wersja startuje od kwoty 146 800 zł z tym samym silnikiem i skrzynią biegów. Otrzymamy wtedy luksusowe wyposażenie, ale wciąż najsłabszy w gamie silnik.

Jeżeli naszym priorytetem jest dynamika, to Škoda ma w ofercie 272-konny motor 2.0 TSI łączony z 7-biegowym automatem DSG i napędem 4×4. Najtańsza możliwa wersja Superb w nadwoziu kombi, to Active z tym właśnie silnikiem. Ale już jest drożej – cena startuje od 152 150 zł brutto bez żadnych opcji – mamy duże, bardzo szybkie auto, ale skromnie wyposażone, które oszczędne raczej nie będzie (zwłaszcza gdy klient wybiera taki model właśnie ze względu na dynamikę).

Poszukiwanie wad w tym modelu to prawdziwe wyzwanie (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

No dobrze, a ile trzeba zapłacić, żeby odjechać modelem Superb iV, czyli hybrydą plug-in w nadwoziu kombi? Škoda w ogóle nie oferuje najtańszej wersji Active z napędem hybrydowym, startować możemy dopiero od Škody Superb Ambition (kolejny poziom wyposażeniowy) iV Plug-in Hybrid. Cena? Od 156 600 zł. Wciąż coraz więcej. Finalnie, topowe wydanie modelu Superb kombi w wersji Laurin & Klement i z napędem hybrydowym zaczyna się od kwoty 183 650 zł. A wersja przez nas testowana, oczywiście jak na auto prasowe jeszcze sporo doposażona to wydatek 208150 zł brutto. Wybierając leasing możliwe jest takie skalkulowanie finansowania, by rata leasingowa wynosiła ok. 3312 zł, przy umowie na 5 lat i przebiegu 75 tys. km. Dane za autokatalog.pl.

Superb to kapitalne auto, wszechstronne, pojemne, funkcjonalne – praktycznie w każdym wydaniu. Czy szybkie i oszczędne? To już określa twój wybór i kwota jaką jesteś w stanie poświęcić. Wersja hybrydowa to znakomity wybór dla klienta, który ma możliwość ładować auto we własnym garażu, a jednocześnie nie chce być uwiązany ograniczeniami auta typowo elektrycznego. Chcesz mieć ładnie, komfortowo wykończone, dynamiczne auto i jednocześnie oszczędne? Superb iV to na pewno wariant warty rozważenia. Jest tylko jeden szkopuł – oszczędność ta nie dotyczy ceny wejściowej zakupu. Coś za coś.

Total
1
Shares
Related Posts