Dopłaty do aut elektrycznych – program “Mój elektryk” już niebawem. Także dla firm

(fot. Shutterstock)

Zgodnie ze słowami Agnieszki Szmit, kierownik wydziału promocji i komunikacji społecznej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, której wypowiedź przywołuje serwis dziennik.pl, nowa odsłona systemu dopłaty do aut elektrycznych, program “Mój elektryk” wystartuje już niebawem. W stosunku do ubiegłorocznego, zdecydowanie nieudanego programu wsparcia dla osób, które chcą przejść na elektromobilność jest sporo zmian: większa pula dopłat, czy szerszy zakres beneficjentów, którzy będą mogli skorzystać z programu wsparcia.

Ubiegłoroczne dopłaty nie były udanym programem wsparcia elektromobilności w Polsce

Najważniejszą zmianą jaką planuje wprowadzić NFOŚiGW w kwestii nowego programu wsparcia elektromobilności jest poszerzenie grupy potencjalnych beneficjentów “Mojego elektryka”. W ubiegłym roku z dopłat nie mogły skorzystać firmy, teraz ma się do zmienić. To o tyle istotna rzecz, że w Polsce większość nowych aut jest kupowana właśnie przez podmioty prawne, a nie indywidualnych, prywatnych nabywców. Co więcej, z programu będą mogły skorzystać różne formy działalności. Oprócz przedsiębiorców mają to być różnego rodzaju stowarzyszenia, fundacje, spółdzielnie, rolnicy indywidualni, związki wyznaniowe, czy instytuty badawcze.

Dacia Spring
Dacia Spring – najtańszy samochód elektryczny na polskim (i nie tylko) rynku, czy dzięki dopłatom będzie znacznie tańszy? (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W tym kontekście istotną zmianą jest to, że program dopłat ma objąć także auta kupowane z wykorzystaniem leasingu jako formy finansowania. Wzrósł też budżet programu. W ubiegłym roku NFOŚiGW przeznaczyło na dopłaty do aut elektrycznych 150 mln zł, w tym roku ma to być suma znacznie wyższa: 500 mln zł. Są również nadzieje na podniesienie (wartościowo) poziomu planowanego wsparcia, a także przesunięcie granicy maksymalnej ceny pojazdu jaki ma być objęty dotacją.

Mazda MX-30
Mazda MX-30 – czy podniesienie progu maksymalnej ceny pozwoli na większy wybór modeli? Jednocześnie producenci (przynajmniej Mazda) nie zamierzają rezygnować z własnego wspierania elektromobilności (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Warto przypomnieć, że w stosunku do ubiegłorocznego, nieudanego programu dopłat do aut elektrycznych, znacznie bardziej ambitne programy mają inne – niekoniecznie bogate – kraje UE. W Polsce w ubiegłym roku maksymalna kwota dofinansowania wynosiła 18 750 zł, co miało stanowić co najwyżej 15 proc. ceny nowego auta elektrycznego, tym samym jego cena nie mogła być wyższa niż 125 tys. zł. Tymczasem dofinansowanie oferowane w Rumunii sięga nawet równowartości 41,6 tys. zł, a na Węgrzech to równowartość 32 tys. zł – w obu przypadkach znacznie więcej niż dotychczas w Polsce.

Audi e-tron Sportback Quattro – tego typu samochody elektryczne niemal na pewno będą zbyt drogie by załapać się na nowe dopłaty. (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Ciekawostką jest też fakt, że mimo iż potencjalne zwiększenie poziomu ceny maksymalnej auta, jakie będzie objęte nowym programem dopłat, wielu producentów deklaruje, że nie zmieni swojej polityki cenowej i systemu ekodopłat (obniżek cen dla nabywców decydujących się na zeroemisyjne pojazdy). Na przykład na polskim rynku system ekodopłat oferuje marka Mazda. Zapytaliśmy przedstawiciela japońskiej marki, czy Mazda podtrzyma system ekodopłat. Szymon Sołtysik, PR Manager Mazda Motor Poland, odpowiedział nam: “Tak, podtrzymujemy Ekodopłatę Mazdy w wysokości 10 000 zł bez względu na wybrany poziom wyposażenia nawet po wprowadzeniu dopłat rządowych. Dotyczy to samochodów wyprodukowanych w 2021 r., bo innych nie mamy w ofercie sprzedaży.”. Zatem z tym większym zainteresowaniem czekamy na ostateczne ustalenia programu wprowadzanego przez NFOŚiGW, licząc, że i inni producenci pójdą w ślad Mazdy i nie będą niwelować własnych programów wsparcia elektromobilności po uruchomieniu programu “Mój elektryk”.

Total
0
Shares