Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland: Technologia wodorowa zmieni naszą planetę

O hybrydach, samochodach elektrycznych, technologii wodorowej, przyszłości salonów dealerskich, autach autonomicznych i emocjach rozmawiamy z Jackiem Pawlakiem, prezesem Toyota Motor Poland.

Toyota C-HR
Technologia hybrydowa Toyoty ma już ponad 20 lat. Na zdjęciu układ hybrydowy Toyoty C-HR (fot. Toyota)

Co jest dzisiaj największą siłą Toyoty, na świecie i w Polsce?

Toyota wygląda bardzo dobrze w kluczowych czynnikach, które decydują o wyborze konkretnego samochodu. Po pierwsze technologia, czyli hybrydy – oszczędne i trwałe, ale te oszczędności to nie tylko zużycie paliwa, ale klocki, tarcze i inne elementy, które w hybrydach nie występują, a znajdziemy je w autach tradycyjnych, takie jak turbosprężarki, tarcze sprzęgła, koła dwumasowe. Z tego powodu hybryda Toyoty to najmniej awaryjne auto, które wymaga minimalnych inwestycji eksploatacyjnych, a dodatkowo bardzo mało traci na wartości. To bardzo ważny czynnik zakupu, szczególnie wśród firm. Dla klienta z jednej strony kosztem jest to, że kupuje samochód za 100 000 zł, ale za 5 lat może go sprzedać przykładowo za 50 000 zł. Może kupić samochód pozornie tańszy i stracić na nim dużo więcej. To czy samochód jest drogi, czy tani, to między innymi cena, za jaką go sprzedamy po okresie i koszty jego eksploatacji. Nie ma auta, które jest tak tanie w użytkowaniu jak Toyota. Druga sprawa to świetny design i bardzo dobra jakość materiałów, bo przecież kupujemy oczami. Oczywiście potężnym argumentem jest też niezawodność Toyoty. Tutaj ciekawostka. Najgorsze z punktu widzenia naszego serwisu są hybrydy Toyoty, bo to są samochody, które w ogóle się nie psują. Można powiedzieć, że z tymi samochodami mamy problem, bo bardzo rzadko przyjeżdżają do serwisu, sprzedajemy też mniej części do nich. Nowe systemy wsparcia i systemy bezpieczeństwa pomagają kierowcy i przez to mamy również mniej wypadków, czy małych stłuczek.

Ostatnią sprawą jest technologia hybrydowa. To już IV generacja i ponad 20 lat doświadczeń, a różnice między tymi generacjami były bardzo dużo, chociażby w spalaniu – co generację średnio litr paliwa mniej na każde 100 kilometrów. Napędy hybrydowe są coraz mniejsze i bardziej wyrafinowane. Nasze doświadczenie daje nam tutaj przewagę nad konkurentami, którzy lawinowo wprowadzają samochody hybrydowe na rynek, ale z wieloma rozwiązaniami wciąż raczkują.

Toyota Highlander
Toyota Highlander to nowy hybrydowy SUV na rynku europejskim (fot. Toyota)

Czy tradycyjne hybrydy zostaną wyparte przez hybrydy i samochody elektryczne w najbliższym czasie?

Na pewno nie. Dzisiejsze hybrydy Toyoty 60-70% czasu i dystansu jeżdżą po mieście zeroemisyjnie. Kupując hybrydę mamy więc auto bardzo ekologiczne, zelektryfikowane, ale bez największych wad samochodu elektrycznego. Dzisiejsze samochody elektryczne są dużo droższe niż normalne auta, wciąż mają problem z zasięgiem i z ładowaniem. Dopóki nie będzie nowej technologii baterii, to atrakcyjność samochodów elektrycznych będzie znikoma. Z naszych badań i obserwacji wynika, że klienci nie chcą takich aut kupować. Dlatego, mimo iż mamy technologię do produkcji samochodów elektrycznych, produkujemy takie pojazdy, jakie klienci chcą kupować, a według nas chcą kupować samochody hybrydowe, bo są dopracowane i bezproblemowe. Co do hybryd plug-in, które są dostępne w Toyocie, są to prawdziwe hybrydy. Silniki elektryczne, które w nich umieszczamy, mają dużą moc,  zazwyczaj więcej niż połowa całego układu. Jeśli w takim samochodzie rozładuje nam się bateria, to wciąż jedziemy na oszczędnej hybrydzie. W przypadku innych hybryd plug-in są to często konwencjonalne auta, do których producenci dołożyli mały silnik elektryczny i baterię. Wszystko jest w porządku, dopóki mamy naładowaną baterię, problem zaczyna się wtedy, kiedy bateria się rozładuje. Mamy wtedy tradycyjne auto obciążone dodatkowym ciężarem silnika i baterii. Druga sytuacja jest wtedy, kiedy nie chce nam się po prostu tej hybrydy doładowywać, a właśnie taka sytuacja miała miejsce w krajach zachodniej Europy, gdzie obowiązywały dopłaty lub ulgi podatkowe. Ludzie te samochody kupowali, ale ich nie ładowali, a emisja i zużycie paliwa były większe niż w normalnych samochodach. Naszym zdaniem będą się rozwijały zarówno tradycyjne hybrydy, hybrydy plug-in, jak i samochody elektryczne.  Pamiętajmy jednak, że technologia rozwoju baterii rozwija się bardzo wolno, a przecież mamy jeszcze samochody elektryczne na wodór. Przykład z naszego podwórka to nowa Toyota Mirai, z dużym zasięgiem (650 km), szybkim napełnianiem zbiorników (około 3 minut) i emitowaniem tylko…. czystej pary wodnej.

Toyota Mirai
Toyota Mirai II generacji. Nowa platforma umożliwiła dodanie trzeciego zbiornika na wodór i wzrost zasięgu do około 650 kilometrów (fot. Toyota)

A jak się będzie rozwijała technologia wodorowa w najbliższej przyszłości?

Według mnie to będzie eksplozja. Jestem przekonany, że technologia wodorowa zmieni naszą planetę, wyprze wszystkie paliwa kopalne, bo jest niezwykle ekologiczna i może być wykorzystywana wszędzie, niezależnie czy do napędzania, czy do ogrzewania.

Co w tej chwili jest główną barierą w rozwoju technologii wodorowej?

Główne bariery już zostały pokonane. Blokadą była na przykład kwestia magazynowania wodoru. Wodór jest bardzo lekki i żeby go wykorzystać, trzeba go bardzo mocno sprężyć. Zbiorniki w autach muszą wytrzymać ciśnienie 700 barów. Dla przykładu w oponie samochodu mamy ciśnienie 2-3 barów. Do tej pory nie potrafiliśmy zrobić pojemników na wodór z niczego poza metalem, a metal ulega niestety korozji wodorowej, czyli zwyczajnie rozszczelnieniu. Nie byliśmy w stanie tego okiełznać, dopóki nie zaczęliśmy budować aut z włókien węglowych i odkryliśmy, że jeżeli zbiorniki zrobione są z włókien węglowych, to problem przestaje istnieć. Do tego dochodzą nowe, coraz sprawniejsze technologie produkcji ogniw, które zamieniają wodór na energię elektryczną. Dziś potrzebujemy dobrej technologii pozyskiwania wodoru, jego oczyszczania, przechowywania i transportu. Wodór będzie paliwem przyszłości. Już dzisiaj koszt przejechania Toyotą Mirai 100 kilometrów porównywalny jest z samochodem konwencjonalnym. Oznacza to, że już na początku rozwoju tej technologii wodorowej wodór jest stosunkowo tani. Nie każdy wie, że Polska jest dzisiaj piątym na świecie producentem wodoru. Mamy w tym zakresie ogromne doświadczenie, dzięki któremu możemy stać się potęgą wodorową. Pomogłoby to zmienić się polskiej gospodarce energetyce, oczyściłoby polskie powietrze i pomogło wykorzystać odnawialne źródła energii. Moglibyśmy prąd z wiatraków wykorzystywać do produkcji wodoru, a potem wodór wykorzystywać do innych celów. Według nas wodór może się przydać też do zbilansowania energii elektrycznej, czyli kiedy nie potrzebujemy aż tak dużo energii elektrycznej, możemy ją przerobić na wodór, a następnie w momencie peaków energetycznych z powrotem przerobić wodór na prąd.

Co Toyota robi, żeby przyczynić się do rozwoju technologii wodorowej?

Staramy się wspierać wszystkich, którzy potrzebują informacji, bo mamy tutaj ogromną wiedzę. Bierzemy udział w sympozjach, debatach. Wspieramy budowę autobusów, bo wierzymy, że transport publiczny powinien być zeroemisyjny. Mamy dziś co prawda autobusy elektryczne jeżdżące po polskich miastach, ale nie są one do końca ekologiczne, bo wszyscy wiemy, z czego jest energia elektryczna w Polsce. Dzisiaj wyprodukowanie 1 kWh oznacza emisję 650-700 gram CO2. Każdy sprzedany w Polsce samochód na baterie oznacza wyższe emisje. Tymczasem jeśli mielibyśmy autobusy elektryczne na wodór, to miałyby one szanse być całkowicie ekologiczne. Wydaje się nam, że to jest wkład, który możemy wnieść, bo taki transport publiczny mógłby znacząco poprawić jakość życia nas wszystkich.

Czy w przyszłości salony dealerskie będą nadal potrzebne?

Oczywiście. Salony będą jeszcze bardziej potrzebne niż dotychczas. Eksplozja e-commerce sprawiła, że mamy różne doświadczenia, często niezbyt dobre. Tęsknimy za tym, żeby coś dotknąć, sprawdzić przed zakupem. Nasza firma zauważa, że salony wirtualne przyczyniły się przede wszystkim do ograniczenia liczby wizyt w salonach. Przez internet możemy się dużo więcej dowiedzieć o produkcie, który chcemy kupić. Możemy go poznać, zrozumieć, ale tuż przed zakupem chcemy samochodu dotknąć, przetestować. To jeden aspekt. Drugi aspekt to wysyp nowych technologii i różnych rodzajów napędów. Każdy producent zachwala swoje, a klient jednak chce się przekonać na własne oczy, czym one się różnią. Kupujący nie chcą się opierać tylko na opiniach z internetu, ale chcą się sami przekonać, co im bardziej odpowiada.  

Czy będą powstawały nowe fabryki Toyoty w Polsce?

Bardzo byśmy tego chcieli, bo wiemy, że polskie fabryki Toyoty mają świetną reputację. Jakość wytwarzania produktów w tych fabrykach jest porównywalna z jakością zakładów japońskich. Nasze polskie fabryki są świetnie zarządzane, mają doskonałych pracowników i są prowadzone w duchu kultury organizacyjnej Toyoty, w ramach systemu produkcji Toyoty. Jeśli będą nowe projekty inwestycyjne w Europie, to zapewne Polska będzie miała duże szanse wziąć w nich udział. Pamiętajmy, że to są pełnoprawne fabryki, w których produkuje się wszystko od zera, to nie są zwykłe montownie. Ważne jest też to, że mamy wsparcie polskiego rządu.

Jak Toyota wyobraża sobie jazdę autonomiczną?

Fascynujemy się tym zagadnieniem, ale w mojej opinii autonomiczność nie nastąpi nagle. Na moment, kiedy wejdziemy do samochodu i kompletnie nic nas nie będzie interesowało, będziemy mogli czytać, rozmawiać i nie zajmować się kontrolowaniem drogi, musimy jeszcze poczekać. Już dziś auta mają już technologie, które reagują szybciej niż my. Są systemy, które potrafią nie tylko zahamować, ale też ominąć przeszkodę, systemy, które pozwalają utrzymywać auto na pasie autostrady, zatrzymywać się i rozpędzać. W najbliższych latach tych elementów będzie coraz więcej, ale do momentu, kiedy będziemy mogli całkowicie zrzucić dojechanie do celu na technologię, musimy jeszcze długo poczekać. Wciąż jeszcze musimy i będziemy musieli trzymać ręce na kierownicy. Toyota oczywiście angażuje się mocno w rozwój jazdy autonomicznej. Mamy specjalne projekty i współpracujemy z najlepszymi uczelniami na świecie, ale zauważamy, że wciąż istnieją różne dylematy, z którymi dziś maszyny nadal nie potrafią sobie jeszcze poradzić.

GR Yaris
Po kipiącego energią GR Yarisa ustawiają się kolejki (fot. Toyota)

Wielu z waszych klientów to ludzie racjonalni, ceniący przede wszystkim solidność i bezawaryjność,  tymczasem wypuściliście takie auto jak GR Yaris. Z jakiego powodu?

Chciałbym przypomnieć, że Toyota w latach 2019 i 2020 była Mistrzem Świata w rajdach samochodowych. To właśnie Yaris, który jest prawdopodobnie najlepszym dziś samochodem rajdowym na świecie, pokazał tam swoją klasę. Regularnie wygrywamy rajdy długodystansowe, rajdy terenowe, więc nasze doświadczenia i osiągnięcia z zakresu motorsportu są bardzo szerokie. Przypomnę, że wprowadziliśmy też odrobinę niedoceniany, ale świetnie się prowadzący model GT86. Teraz mamy doskonałą GR Suprę i mamy GR Yarisa, na którego zakup dosłownie ustawiają się kolejki. Mając takie doświadczenie w sportach motorowych, przenosimy je na sportowe samochody drogowe. Według nas auto to też emocje, które są niezmiernie ważne dla wizerunku firmy.

Zatem ostatnie pytanie. Wciąż jest pandemia, więc czy to jest dobry moment na myślenie o nowym samochodzie?

W przypadku naszej marki jak najbardziej. Mamy teraz bardzo dobrą ofertę na samochody z 2020 roku, z cenami sprzed podwyżek i dodatkowo w promocyjnych cenach. Widzimy też ciekawe zjawisko ekonomiczne. Niskie stopy procentowe w Polsce i inflacja sprawiają, że ludzie wydają swoje oszczędności na mieszkania, nieruchomości, ale też na nowe samochody. Nie bez powodu Toyota w Polsce zajęła pierwsze miejsce w styczniu 2021 wśród marek samochodowych, sprzedając najwięcej nowych samochodów flotowych i prywatnych. Tak, myślę, że to dobry moment na zakup nowego auta.

Total
1
Shares