Tesla nas śledzi? To oczywiste – ale jak bardzo?

Ruch wykonany przez markę Tesla, wynikający z analizy danych to niepokojący precedens jeżeli chodzi o funkcjonalność aut wyzutą z empatii.
Tesla Model 3 straciła właśnie podparcie lędźwiowe w fotelu pasażera (fot. Tesla)

W najnowszych egzemplarzach aut marki Tesla, mowa o Tesli Model 3 i Tesli Model Y z wyposażenia standardowego tych pojazdów znikła regulacja lędźwiowa fotela pasażera. Oszczędności? Skąpstwo? Być może, ale tweet Elona Muska sugeruje raczej zupełnie coś innego. To, że Tesla stosuje bardzo zaawansowaną analizę stale zbieranych danych przez każde poruszające się auto tej marki na świecie wiadome było już dawno. Ale że dane te będą wykorzystywane do usuwania “niewykorzystywanych” funkcji? Tym razem ofiarą analizy danych stała się regulacja lędźwiowa fotela pasażera. A przecież to dopiero początek świata rzeźbionego przez dane, a nie przez ludzi.

Tweet ten jest też dowodem na coś, z czego być może niektórzy nie zdawali sobie sprawy. Każda, absolutnie każda czynność wykonana przez was na pokładzie aut marki Tesla jest rejestrowana. Nieważne czy zmienisz temperaturę o 1 stopień podczas zmiany pasa z prędkością 127 km/h na autostradzie w takim-a-takim miejscu globu, czy też uruchamiasz np. ogrzewanie fotela kierowcy podczas upału w Chinach – każde zachowanie jest rejestrowane, a następnie poddawane analizie.

Tesla Model 3
Tesla Model 3 to najpopularniejszy model amerykańskiej marki – wszystko, co w nim wykonasz będzie zarejestrowane (fot. Tesla)

W samej analizie nie ma nic złego, ale sęk w tym, że Tesla weszła do kolejnego etapu, w którym analiza nie wpływa już tylko na funkcjonalność, bezpieczeństwo czy osiągi, ale też na komfort pasażerów. I tutaj ktoś chyba czegoś nie zrozumiał. Fakt, że z jakiejś części czy funkcji w ogóle nie korzystamy, absolutnie nie oznacza, że w ogóle ma jej nie być! Podparcie lędźwiowe fotela pasażera to funkcja powszechnie dostępna w klasie aut, do których zaliczane są również wymienione modele Tesli. Prawdą jest, że z wielu funkcji naszych aut korzystamy rzadko, ale czasem w toku wieloletniej eksploatacji nadchodzi chwila, kiedy z danej funkcji korzystamy i doceniamy fakt, że ją mamy na pokładzie, bo za nią zapłaciliśmy. Co, gdy właściciel Tesli będzie chciał raz w roku przewieźć swoją narzekającą na plecy babcię? Podparcie lędźwiowe sprawiłoby osobom z kłopotami z kręgosłupem choć odrobinę ulgi. Faktycznie, raz w roku to bardzo rzadko, zatem dane wykażą “prawie nikt tego nie używa”. W efekcie funkcja zostanie usunięta. Posunięcie Elona Muska i Tesli to niebezpieczny precedens, który może degradować funkcjonalność aut, bez żadnych korzyści w zamian (bo auta nie tanieją – wręcz przeciwnie – co również wynika z powyższego tweeta). Odrobinę empatii Mr. Musk – świat, to coś więcej niż tylko dane.

Tesla i Cyberpunk 2077? To może działać

Total
0
Shares