Top 10 najbardziej kultowych amerykańskich samochodów

Miłośników Stanów Zjednoczonych jest więcej, niż mogłoby się wydawać. Przynajmniej część z nich dąży nie tylko do odwiedzenia tego kraju, ale także do posiadania amerykańskiego auta. Co warto by im polecić z wozów, które wciąż są produkowane?

Amerykańska motoryzacja różni się od europejskiej, tak jak Stany Zjednoczone to kraj zupełnie inny niż jakikolwiek z naszych europejskich sąsiadów. Tam wszystko jest większe, tu bardziej kompaktowe. Tam gorzej wykonane, tu dopracowane. Różnic są setki, można by je mnożyć.

To jednak nie odstręcza fanów amerykańskich samochodów, które w pewnych kręgach mają status kultowych. Prawda jest tymczasem taka, że tych prawdziwie kultowych nie ma zbyt wiele. Tak jak w Europie, tak i w Stanach Zjednoczonych dominują super nudne wozidła, dalekie od zdolności ekscytowania czymkolwiek i kogokolwiek.

Niemniej jednak są w Stanach Zjednoczonych auta, które przynajmniej nas, Europejczyków ekscytują. Wybraliśmy spośród nich dziesiątkę. I tu zastrzeżenie: nie z tych samochodów, które kiedyś po Ameryce jeździły (Cadillaków, Fordów T i Pontiaków Trans Amów), ale z tych, które w nowych wersjach i kolejnych generacjach są produkowane tu i teraz. A zatem: kultowe, ale także nowe i salonowe. Posiadanie takiego auta gwarantuje zainteresowanie innych. Gwarantujemy.

Ford Mustang

Ford Mustang
Ford Mustang / fot. Ford

Myślisz: Stany, mówisz: Mustang. Chyba najbardziej rozpoznawalna ikona amerykańskiej motoryzacji obok krążowników szos Cadillaca i Forda T. O Mustangu, który od początku nie był przewidziany jako „mięśniak” (muscle car), napisano całe tomy. Dziś jest dostępna szósta generacja modelu, którą Ford postanowił uczynić autem globalnym. Co ciekawe, a wszystko jest w sumie ciekawe, gdy mówimy o tym samochodzie, Mustang jest dziś najpopularniejszym samochodem sportowym świata, na dodatek stosunkowo (podkreślamy to słowo) niedrogim. Powstał na początku lat 60. XX wieku jako odpowiedź na potrzeby całego pokolenia młodych, ale już zamożnych kierowców. Po tym, jak wyprodukowano kilka prototypów, Ford przeprowadził gigantyczną, nie wiadomo, czy nie jedną z największych, kampanii reklamowych. Mustang był we wszystkich mediach, a każdy dealer Forda miał przynajmniej jeden egzemplarz na placu. Efekt? Zamówiono ponad 22 tys. egzemplarzy tylko jednego dnia, a pierwsze 100 tys.
sprzedano w 4 miesiące. Mustang awansował do rangi symbolu, eksploatowanego potem w życiu codziennym i popkulturze. Potem, zwłaszcza w latach 70. i 80. Mustang podupadł, a to z powodu kryzysu paliwowego, a to mniejszych silników. Wreszcie, już w XX wieku, wrócił w pełnej krasie. Dziś jest wciąż jednym z najtańszych V8, a jego brzmienie wciąż oznajmia o kraju pochodzenia, choć nie każdy Mustang ma osiem cylindrów pod maską. Mustang jest samochodem do tego stopnia kultowym, że nazwę tę postanowiono nadać także pierwszemu elektrykowi Forda (Mustang Mach E). Ku zrozumieniu jednych, a oburzeniu innych.

Chevrolet Corvette

Chevrolet corvette
Chevrolet Corvette / Fot. Chevrolet

To właśnie Vette był tym samochodem, który okazał się autem marzeń, ucieleśnieniem sportowego wozu na co dzień. Był drogi, a wspomniany Mustang był odpowiedzią na jego pojawienie się na rynku, spóźnioną o 10 lat. Harley Earl, współojciec Corvetty, chciał po prostu, żeby także Amerykanie mieli swojego Jaguara albo przynajmniej potężny samochód sportowy, który nie tylko dobrze by wyglądał, ale pozwalał się ścigać. Pierwsza dekada Corvette to rozmaite silniki, od 6-cylindrowych o pojemności 3,5 litra i mocy 150 KM, po potężne Small Blocki V8. Dziś są to kolekcjonerskie perełki, osiągające na aukcjach zawrotne ceny. Kolejne generacje Corvette były coraz bardziej sportowe i mocne. Trzecia generacja miała silniki V8 o pojemności nawet 7,4 litra, kolejna 5,7-litrowe. Zwiększano moc i wciąż dopracowywano układ jezdny i zawieszenie, chociaż z europejskiego punktu widzenia Corvette i tak był zawsze autem nadającym się głównie do jazdy na wprost. No, może poza wyścigowymi i lżejszymi wersjami
oznaczonymi jako Z06, Z07, ZR1 i wieloma innymi. Corvette zawsze był samochodem z silnikiem z przodu. Aż do pojawienia się ostatniej generacji. Włodarze GM powiedzieli jasno, że „z tego auta więcej wycisnąć się nie da”. Przesunęli więc silnik za tylne fotele i umieścili go centralnie. Najnowsza Vette ma więc stosunkowo krótki przód, a silnik można sobie obejrzeć jak w modelach Ferrari. Samochód stał się więc zaprzeczeniem idei, która przyświecała jego powstaniu. A jednak sprzedaje się doskonale, pokazując, że Ameryka wciąż ma wiele do powiedzenia, jeśli mówimy o sporcie.

Ford F-150

Ford F-150
. Ford F-150 / Fot. Ford

Kwintesencja amerykańskiej motoryzacji w zupełnie innym nadwoziu. Ford serii F, F-150 (oraz inne jego wersje) to pickup, wół roboczy, najpopularniejszy samochód świata na największym rynku świata. Posiadanie Forda F-150 w Europie jest dowodem ekstrawagancji i miłości do Stanów Zjednoczonych. Wszystkie inne pickupy, dostępne na Starym Kontynencie, są w porównaniu z nim małe i… nijakie. Jeśli jedzie się przez Stany, nie traktuje się F-150 jako auta kultowego. Po pewnym czasie nabiera on cech pojazdu typowego, łatwo się opatrzyć, bo takich pickupów jeżdżą setki tysięcy i miliony. Jedne są zniszczone, inne dopieszczone do granic możliwości, w
zależności od tego, do czego używają ich właściciele. Najnowsza, 14. (!) Generacja Forda F-150 to maszyna bardzo nowoczesna, ale też taka, która z pierwowzorem z 1947 roku wciąż nawiązuje dialog. To wciąż wóz do pracy, prestiżu nieprzynoszący, w pewnych rejonach wręcz niestosowny (na Wschodzie i Zachodzie USA, gdzie preferowane są mniejsze i oszczędniejsze auta).

RAM

RAM
Dodge RAM / Fot. Dodge

O jego przeznaczeniu nie napiszemy ani słowa, bo jest identyczne jak Forda F-150. Jest zresztą jego głównym koncernowym konkurentem, tworząc wraz z nim i Chevroletem Silverado wielką trójkę amerykańskich pickupów. Wcześniej RAM nazywał się Dodge RAM i miał wówczas irracjonalną, ale fascynującą wersję sportową SRT-10, z 10-cylindrowym silnikiem, która na pewno nie służyła do pracy, a zapotrzebowanie na paliwo miała na poziomie tankowca. RAM ma szacownych przodków, Dodge’a D-Series, C-Series i B-Series, śmiało można powiedzieć, że jest produkowany nie od 1981 roku, ale 1948 roku. A może i wcześniej. RAM dostępny jest w Polsce, cena jest lekko zaporowa (powyżej 300 tys. zł), ale bądźmy szczerzy, czego się nie robi, żeby się wyróżnić.

Chrysler Voyager

Chrysler Voyager
Chrysler Voyager / Fot. Chrysler

Ten samochód umieszczamy w zestawieniu symbolicznie, choć powinien wystąpić tutaj pod różnymi nazwami i różnymi markami. Poza Chryslerem Voyagerem, pomyślanym jako amerykańska propozycja dla Europy, były też przecież Chrysler Town&Camp, Country, Plymouth Voyager czy Dodge Caravan, auta bliźniacze, w różnych konfiguracjach i wielkościach. Chodzi nam raczej o sam typ auta, będącego najwygodniejszym z najwygodniejszych samochodów. Wierzcie, Amerykanie pokonują setki i tysiące kilometrów, a mają ze sobą mnóstwo do wzięcia. W
latach 80. XX wieku stworzyli więc wozy, które pozwoliły im podróżować wszędzie, ze wszystkim i wszystkimi na pokładzie, w niespotykanym komforcie. Segment minivanów, dziś wypartych przez SUV-y (nie wiedzieć czemu, bo ich komfort, nawet tych najdroższych, nijak się ma do komfortu minivanów), powstał i zaczął święcić triumfy. W takich
autach zakochały się rodziny z licznym przychówkiem, a Chrysler z każdą kolejną generacją udoskonalał swój pomysł i czynił go jeszcze bardziej wygodnym.

Jeep Wrangler/Rubicon

Jeep Wrangler
Jeep Wrangler / Fot. Jeep

Ten samochód wygrał II wojnę światową, a przynajmniej był częścią triumfu amerykańskich żołnierzy. Jako Willys wjeżdżał wszędzie, walczył na wszystkich frontach i był tak prosty, jak to tylko możliwe. Po wojnie pojawił się już jako auto seryjne, niewojskowe. Nazywał się CJ. Zarówno proporcje, jak i zdolności terenowe, musiały być podobne i były. Właściwie Rubicon/Wrangler są tymi samymi samochodami, które powstały 7 dekad temu, zdolnymi wjechać w każde błoto, pokonać wszelkie kamienie. Doskonalony od lat napęd 4×4 sprawia, że rzadko zawodzą. Sama nazwa marki – Jeep – została przejęta od nazwy pierwowzoru. Tymczasem Jeep dziś nie próżnuje. Firma postanowiła ponownie zaoferować wóz z silnikiem V8, z którego jakiś czas temu zrezygnowała. Zdecydowała się na wygodniejszą wersję Unlimited, z czworgiem drzwi, a ostatnio także na Gladiatora, czyli Wranglera w wersji pickup. W tym zestawieniu chyba tylko Mustang jest bardziej amerykański.

Chevrolet Camaro

Chevrolet Camaro
Fot. Chevrolet Camaro / Chevrolet

„To małe złośliwe zwierzę, które zjada Mustangi”. Tak odpowiedział w wywiadzie prasowym przedstawiciel Chevroleta na pytanie, co oznacza słowo Camaro. I właściwie wszystko staje się jasne. Po sukcesie Mustanga konkurencja, jak się okazało, została ze zbyt drogim i wspomnianym w tym zestawieniu Corvette. Musiała zaproponować coś, co będzie bardziej „na każdą kieszeń”. W ten sposób Chevrolet stworzył auto będące, obok Dodge’a Challengera uosobieniem mucle cara, samochodu z bardzo długą maską, krótkim tyłem i mocnymi nadkolami. Pokazującego moc i sportowe zacięcie, nawet na co dzień. Wersji silnikowych pierwszej generacji Camaro było całe mnóstwo, od 3,8- do 7-litrowej. Samochody miały też różne moce, a królem serii szybko okazała się wersja SS, do dziś uważana za najbardziej prestiżową. Podobnie jak konkurencja Camaro miał różne okresy, zarówno jeśli chodzi o jakość, jak i stylistykę. Doszło nawet do tego, że samochód umarł (w 2002 roku). Na szczęście zmartwychwstał, wcielił się w rolę Bumblebee w blockbusterze „Transformers”, po czym do dziś cieszy się sławą i kultem. Obecnie produkowana jest szósta generacja modelu, która również ma wersję SS (przestylizowaną po fali krytyki).

Tesla Model S

Tesla Model S
Tesla Model S / Fot. Tesla

Mamy nadzieję, że ten wybór was zaskoczy. Oczywiście, można wątpić, czy Tesla Model S ma prawo dostać łatkę auta kultowego, jeśli porówna się ją z innymi legendarnymi przedstawicielami amerykańskiej motoryzacji. A jednak nie ma wątpliwości, że ta marka (a Model S jest jej flagowym okrętem) to ucieleśnienie amerykańskiego snu. Jeszcze kilkanaście lat temu z Tesli się śmiano, jak z całej motoryzacji na prąd. Dziś firma jest warta tyle, co 10 kolejnych koncernów motoryzacyjnych. A Elon Musk, szef Tesli to jeden z najbogatszych ludzi świata. Przez chwilę nawet nim był, detronizując na 4 dni Jeffa Bezosa z Amazona. Tesla to rosnąca i niedająca się powstrzymać potęga, która na każde „nie da się” wypowiadane przez świat, odpowiada „a właśnie, że się da”. Samochody tej marki bywają tematem drwin, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jakość. Jednak nie ma wątpliwości, że w świecie elektromobilności stały się punktem odniesienia. Tesla dostępna jest już w Polsce, budowana jest fabryka pod Berlinem, firma zaczęła przynosić zyski, doskonale sprzedaje się w Chinach, gdzie mieści się kolejna fabryka. Powstają też kolejne modele, które – choć z opóźnieniem — trafiają wreszcie na rynek i z miejsca go podbijają. Może to właśnie uzasadnia obecność Tesli w topowej amerykańskiej dziesiątce?

Cadillac Escalade

Cadillac Escalade
Cadillac Escalade / Fot. Cadillac 

Kolejny samochód, który ma konkurencję, nadającą się, aby ją tutaj umieścić. Escalade to SUV będący z jednej strony symbolem statusu właściciela, z drugiej wielkim i ultrawygodnym samochodem do jazdy po zatłoczonych autostradach, ale także drogach pustych i wiodących donikąd. Tymi samochodami poruszają się najzamożniejsi i raczej konserwatywni Amerykanie, ochroniarze prezydenta, służby specjalne. Biorąc pod uwagę rozmiary Escalade, zbudowany w został na bazie starszych konstrukcji tańszych marek koncernu Generał Motors – Chevroleta i GMC. Uznano, że zamożni zasługują na to samo, ale lepiej podane. W ten sposób narodził się bliźniak Yukona, Suburbana, Tahoe, właśnie Escalade. Dziś ten samochód produkowany jest już w swojej piątej generacji, która zadebiutowała tuż przed wybuchem pandemii, w lutym 2020 roku. Z poprzednikami ma wspólnego tylko jedno: prestiż. No i silnik
6,2 litra V8 w topowej wersji.

Hummer EV (GMC Hummer EV)

Hummer EV
Hummer EV / Fot. Hummer EV

Tak, to prawda, tego auta jeszcze nie ma. Ma swoich poprzedników, których kultowy status nie może być kwestionowany. To wojskowe Hummery, które po czasie przeistoczyły się w samochody cywilne dla tak muskularnych Amerykanów, że nawet muscle cary im nie wystarczyły. Ten samochód, jako elektryczne monstrum powstanie, a my nie mogliśmy go pominąć, bo jest jednym z najlepszych przykładów motoryzacyjnego szaleństwa Ameryki. Wydaje się, że tylko w tym kraju powstają projekty szalone, o których można powiedzieć tylko tyle, że zrodziły się w głowach osób niespełna rozumu. Dla nas najważniejsze jest to, że przynajmniej część z tych projektów zyskuje później status, który pozwala im dołączyć do tego typu zestawień, co właśnie to. Tak było z Wranglerem/Rubiconem, tak było z Mustangiem oraz wieloma innymi samochodami. Elektryczny Hummer ma mieć 1000 KM mocy i 650 kilometrów zasięgu. Ta moc ma pozwolić rozpędzić kolosa do 96 km/h w… 3 sekundy. Po co to wszystko? Bo można! Tak właśnie podchodzą do motoryzacji Amerykanie, choć to podejście czasami kosztuje ich bardzo bardzo wiele. Ale spektakularne porażki amerykańskiej motoryzacji to już temat na zupełnie inną opowieść.

Total
0
Shares
Related Posts