Wskrzesić Bugatti, czyli historia Romano Artioliego i Bugatti EB 110

Fabryka Bugatti w Campogalliano (fot. mat. prasowe)

Bugatti to połączenie marzeń i pasji. Nikt nie wie tego lepiej niż Romano Artioli. Włoch marzył o nowoczesnym supersportowym samochodzie. To marzenie doprowadziło do ożywienia uśpionej marki Bugatti i stworzenia dzieła sztuki – modelu EB 110.

Miłość od dziecka

Romano Artioli (fot. mat. prasowe)
Romano Artioli (fot. mat. prasowe)

Miłość Artiolego do samochodów jest ściśle związana z jego przeszłością. Urodzony w pobliżu Mantui, rodzinnego miasta Tazio Nuvolari, już jako dziecko był zafascynowany kierowcami wyścigowymi i ich samochodami. W wieku 12 lat zafascynował się też książką o prawach jazdy. „Potem było dla mnie jasne, że moje życie będzie poświęcone samochodom i silnikom” – powiedział kiedyś magazynowi Classic Driver. Artioli studiował inżynierię mechaniczną w Bolzano, a po wojnie naprawiał samochody.

Złamane serce

Romano Artioli (fot. mat. prasowe)
Romano Artioli wspomina czasy Bugatti (fot. mat. prasowe)

Kiedy w 1952 roku, w wieku 20 lat, Artioli usłyszał wiadomość o zaprzestaniu produkcji w Bugatti, był w szoku. Marka była już wtedy bardzo ceniona. Romano był przekonany, że brand o tak wyrafinowanym designie, pomysłach i osiągnięciach technicznych musi się pewnego dnia odrodzić. W tym momencie przysiągł: „Jeśli nikt nie zareaguje na sytuację w Bugatti, będę pracował tak długo, aby pewnego dnia przywrócić markę”. Osiągnięcie ambicji zajęło mu 39 lat. W następnych latach Włoch zarabiał na życie jako importer pojazdów, w tym marek GM i Suzuki. Stał się największym importerem samochodów japońskich we Włoszech i największym dealerem Ferrari. W jego ówczesnej prywatnej kolekcji samochodów znajdowało się wiele historycznych modeli Bugatti.

Jak Feniks z popiołów

W połowie lat 80. Włoch zaczął negocjować sprzedaż marki z francuskim rządem – dyskretnie, przez dwa lata ukrywając się przed opinią publiczną. Finalnie w 1987 roku założył Bugatti Automobili S.p.A. i został prezesem. Artioli początkowo chciał wskrzesić firmę w Molsheim. „Molsheim można porównać do Maranello we Włoszech czy Hethel w Anglii. To mekka Bugatti, ale wtedy w regionie nie było ani hal produkcyjnych, ani inżynierów ”– mówi 88-latek. Poprosił fanów marki o wsparcie go w tworzeniu połączenia między Molsheim a nową lokalizacją – Campogalliano.

Nowe życie Bugatti we włoskim Campogalliano

Fabryka Bugatti w Campogalliano (fot. mat. prasowe)

W następnych latach zbudowano najnowocześniejszą na świecie fabrykę samochodów na terenie o powierzchni 240 tys. metrów kwadratowych w pobliżu Ferrari, Maserati, De Tomaso i Lamborghini. Posesja obejmuje budynek administracyjny, studio projektowe, obszar rozwoju silników i testów, hale produkcyjne, tor testowy, stylową stołówkę i przestrzeń wystawienniczą. Hale są przestrzenne, skąpane w naturalnym świetle i wyposażone w systemy klimatyzacji, dzięki czemu pracownicy czuli się tam jak na świeżym powietrzu. Za projekt architektoniczniy odpowiadał Giampaolo Benedini – kuzyn Romano. Benedini zaprojektował spektakularny budynek – taki, który później zainspirował innych producentów.

Bezkompromisowe arcydzieło

Benedini zmodyfikował również początkowy projekt przyszłego supersportowego samochodu, wygładzając ostre krawędzie i ekstremalny kształt klina. „W przypadku EB 110 musieliśmy przekraczać granice. Byłem to winien Ettore Bugatti. Wydajność produkcyjna była mniej ważna – tutaj liczyła się bezkompromisowa jakość i innowacyjność ”– wyjaśnia Artioli. Entuzjasta samochodów zwerbował najlepszych inżynierów i projektantów z regionu, aby zrealizowali jego plan.

Bugatti EB 110

Bugatti EB 110 GT (fot. mat. prasowe)

Bugatti EB 110 powstał od zera, zrywając z wieloma konwencjami. EB 110 miał być najlepszym i najszybszym supersportowym samochodem na świecie. EB 110 posiadał pierwsze seryjnie produkowane podwozie z włókna węglowego, napęd na wszystkie koła, cztery turbosprężarki i 3,5-litrowy silnik V12 z pięcioma zaworami na cylinder i mocą 550 KM. Maksymalna prędkość to ponad 351 km/h. Prawie 30 lat temu, w 110. urodziny Ettore Bugatti (15 września 1991), Romano Artioli zaprezentował EB 110 w Paryżu. Na premierę przybyło ponad 5000 reporterów i czołowych osobistości branżowych z całego świata, nie wspominając o niezliczonych widzach. Do zabezpieczenia imprezy na Place de la Défense potrzebnych było kilkuset pracowników ochrony. Wszyscy fani wrzeszczeli, gdy Alain Delon jechał przez Pola Elizejskie z żoną Artioliego, Renatą.

Michael Schumacher

Michael Schumacher i jego Bugatti EB 110 (fot. archiwum)

Najbardziej znanym klientem był Michael Schumacher, który testował różne supersportowe samochody w ramach testu porównawczego do magazynu samochodowego i był pod szczególnym wrażeniem EB 110, które uważał za bezkonkurencyjne. „Michael przyszedł do Campogalliano zaraz potem i kupił żółty egzemplarz Super Sport z niebieskim wnętrzem GT. Nie prosił o zniżkę – był fanem ”- wspomina Artioli. Każdy właściciel mógł indywidualnie skonfigurować własny EB 110, jak garnitur szyty na miarę.

Kryzys Bugatti

Romano Artioli (fot. mat. prasowe)
Niebieski to kolor Bugatti(fot. mat. prasowe)

Jednak czasy się zmieniły. Podczas gdy reakcja na EB 110 była niezwykle entuzjastyczna pomimo światowego kryzysu finansowego, to Amerykanie coraz bardziej cierpieli z powodu skutków wojny w Zatoce Perskiej. Na dodatek wartość Jena rosła, a gospodarka we Włoszech załamała się. W efekcie rynek skurczył się i sprzedaż spadła. Ponadto Artioli w tym samym czasie zainwestował w firmę Lotus i przejął jej długi, a na dodatek pojawiły się problemy z dostawcami.

Ostatnie dni w Campogalliano

Po 39 latach marzeń i siedmiu latach ciężkiej pracy projekt Bugatti pod kierownictwem Romano Artioli dobiegł końca. 23 września 1995 r., Po zbudowaniu około 128 pojazdów, ogłosił upadłość. Zapłacił swoim 220 pracownikom do ostatniego dnia. „Pracownicy rozumieli ducha Bugatti. To właśnie oni sprawiłi, że EB 110 był tak wyjątkowy, a utrata tego wszystkiego była szokiem. To był straszny dzień dla nas wszystkich ”– wyjaśnia Artioli. Prawie ukończonej super limuzyny EB 112 nie można było już wprowadzić na rynek. „Niesamowity samochód, przyjemność z jazdy, z 6-litrowym silnikiem V12 zainstalowanym za przednią osią. Podwozie zostało wykonane z włókna węglowego, a zawieszenie było lekkie. Jechał jak gokart ”– wspomina Artioli.

Powrót do Molsheim

Romano Artioli (fot. mat. prasowe)
Bugatti EB 110 (fot. mat. prasowe)

Ale legenda, jaką jest Bugatti, nie spoczęła na długo. W 1998 roku Bugatti wróciło do francuskiego miasta Molsheim. Do miejsca, w którym w 1909 roku Ettore Bugatti zbudował swój pierwszy samochód. Dziś w alzackim Atelier produkowane są niepowtarzalne hipersportowe samochody Chiron, Divo, Chiron Pur Sport oraz, w hołdzie EB 110, Centodieci.

Bugatti Chiron (fot. mat. prasowe)

„Romano Artioli to część historii naszej marki. To dzięki jego inicjatywie i wytrwałości marka Bugatti odrodziła się ”„Energia i entuzjazm Romano, jego nieodparta pasja do Bugatti, pomogły przenieść markę w XXI wiek” – tak o Artiolim wypowiedział się Stephan Winkelmann – człowiek, ,który dziś zarządza Bugatti

Stephan Winkelmann (fot. Lamborghini)
Stephan Winkelmann (fot. Lamborghini)
Total
0
Shares