Zima i samochód. Zestaw porad na walkę z dziadkiem Mrozem i Królową Śniegu.

Zima i samochód to czasem kłopoty, ale tylko wtedy gdy zaniedbamy pewne działania. Wielu problemów można zawczasu uniknąć.
Zima i samochód
(fot. Shutterstock)

Wciąż wielu kierowców stosuje bardzo stare metody radzenia sobie z zimową aurą. Problem w tym, że wiele metod, z których korzystano w motoryzacji w ubiegłym wieku dziś się mocno zdezaktualizowało, a niektóre mogą wręcz spowodować uszkodzenia. Zima i samochód dadzą się pogodzić. Kilka porad od nas przyda się z pewnością każdemu, kto w ujemnych temperaturach będzie zmuszony do jazdy.

Opony zimowe lub przynajmniej wielosezonowe

Cupra Ateca - zimowe opony
Zimowe lub przynajmniej wielosezonowe ogumienie (gdy nie wybieracie się w góry) to mus! (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Planując materiał, mieliśmy sobie darować ten punkt, ale wystarczyło kilka jazd testowych i spoglądanie na koła innych pojazdów, by dojść do wniosku, że jednak nie odpuścimy. Kierowco, jeżeli jeszcze nie zmieniłeś opon letnich na te lepiej dostosowane do obecnych warunków (niezależnie od tego jak lekka będzie zima), to zrób to czym prędzej, narażasz siebie i innych uczestników ruchu. Droga hamowania najdoskonalszych opon letnich na oblodzonej drodze nawet z bardzo niskiej prędkości (ok. 30 km/h) będzie dłuższa od drogi hamowania opon zimowych o… kilka długości samochodu. I co z tego że jedziesz powoli? To nic nie znaczy. Opona letnia w niskich temperaturach traci swoje najważniejsze właściwości. Nie wiesz jakie opony wybrać? Zajrzyj do naszych materiałów na ten temat:

A skoro mowa o oponach to jeszcze praktyczna porada – jeżeli idzie duży mróz warto lekko podpompować koła, tak 0,1-0,2 bara powyżej teoretycznie normalnego stanu. To czysta fizyka – w niższych temperaturach ciśnienie powietrza w kołach spada. Dwudziestostopniowy mróz oznacza ciśnienie niższe o 0,4 bara w stosunku do ciśnienia mierzonego w temperaturze 20 st. C. Chyba nie musimy wyjaśniać, że jazda na kołach zbyt słabo napompowanych to nie tylko gorsze właściwości jezdne, większe opory toczenia (wzrost zużycia paliwa), ale też szybsze zużycie opon. Zima i samochód z właściwym ogumieniem to znacznie wyższy poziom bezpieczeństwa.

Sprawdź akumulator

zima i samochód - sprawdź akumulator
Szybki i niedrogi test akumulatora pod obciążeniem da nam realną odpowiedź, co do jego faktycznej sprawności (fot. Shutterstock)

Mroźny poranek, chcesz jak najszybciej ruszyć i włączyć ogrzewanie. Niestety, zakręcasz kluczykiem, rozrusznik leniwie kręci po chwili staje, auto nie odpala. To z całą pewnością nie jest scenariusz, którego oczekujesz. Lepiej działać zawczasu i sprawdzić kondycję akumulatora jeszcze zanim przyjdą silne mrozy. Jak to zrobić?

Dziś większość akumulatorów jest bezobsługowa, więc stare metody “na oko” (barwa elektrolitu) są w zasadzie niedostępne. Znacznie lepszym pomysłem jest podjechanie do warsztatu i sprawdzenie akumulatora testem pod obciążeniem. Do tego potrzebne jest specjalne urządzenie. W domu miernikiem prądu możemy co najwyżej sprawdzić napięcie, ale nie mówi to nam nic o faktycznej kondycji pod obciążeniem – a o to głównie chodzi. Test akumulatora pod obciążeniem trwa dosłownie kilkadziesiąt sekund? Ceny? Różne, ale da się znaleźć warsztat, który zrobi to za 10 zł (ale są też takie, które krzyczą 50 zł – wiecie, wolny rynek mamy). I od razu wiesz, czy ewentualne problemy z rozruchem to kwestia akumulatora, czy może np. rozrusznika. No chyba, że jakieś zwarcie w instalacji drenuje energię, ale tego się dowiemy, gdy dobry (bo przetestowany) akumulator zaskakująco szybko się rozładowuje. Zima i samochód ze sprawnym akumulatorem to znaczne ograniczenie ryzyka wielu kłopotów.

Mycie auta na mrozie

zima i samochód - mycie auta na mrozie
Mycie auta na lekkim mrozie to nic strasznego, zadbajcie tylko o wysuszenie (fot. Shutterstock)

Solno-błotna breja na ulicach zimą to nie jest substancja korzystna dla samochodów, poza tym estetyka. Tak czy owak, dobrze jest auto czasem umyć. Czy można to robić zimą? Np. w myjniach stojących na świeżym powietrzu? Przy kilkustopniowym mrozie, nie ma problemu. Dobrze jednak od razu po umyciu zjechać np. do parkingu podziemnego (np. w pobliskim centrum handlowym) i pozwolić autu podeschnąć. W przeciwnym razie zalegająca woda zamieni się w lód i może utrudnić otwarcie drzwi (przymarznięcie uszczelek, zamków itp.). W przypadku dużych mrozów myjnie na otwartej przestrzeni będą raczej zamknięte. Ostra zima i samochód brudny? Poczekajcie na lekkie ocieplenie, lub skorzystajcie z myjni “pod dachem”.

Zima i samochód , a uszczelki drzwi

zima i samochód - uszczelka drzwi
Przetarcie oczyszczonych uszczelek silikonowym smarem to dobry pomysł przed mrozem (fot. Shutterstock)

Zaniedbane uszczelki drzwi zimą to proszenie się o kłopoty. W większe mrozy próba otwarcia przymarzniętych drzwi siłą może spowodować zerwanie uszczelek. Łatwo tego uniknąć, wystarczy wytrzeć uszczelki i części blachy, do których uszczelka przylega, do sucha, a następnie przesmarować smarem silikonowym do uszczelek, w sklepach są też poręczne sztyfty do uszczelek. Nie używajcie żadnego środka smarnego opartego na węglowodorach (ropopochodnego), żaden towot, czy WD-40. Guma (a z niej uszczelka się składa) znosi to fatalnie i jedyne co uzyskamy to zniszczenie uszczelki.

Zamarznięty zamek

zima i samochód - zamarznięty zamek
Zamarznięty zamek? Preparat rozmrażający to doraźna pomoc, lepiej zadbać o przesmarowanie zamka przed mrozem (fot. Shutterstock)

Zacznijmy od tego, że w zadbanym samochodzie ryzyko zamarznięcia zamka w drzwiach jest znikome. Ale ok, i nam się zdarzały zaniedbania, nikt nie jest święty. W każdym razie rada dziadka, by podgrzać kluczyk zapalniczką i rozgrzany włożyć do zamarzniętego zamka to dziś bardzo, ale to bardzo zły pomysł. Od wielu lat mamy w naszych autach centralne zamki, generalnie kluczyk, to już nie jest tylko kluczyk. Często w obudowie kluczyka zawarte są również układy elektroniczne. Podgrzanie metalowej końcówki kluczyka zapalniczką, to duże prawdopodobieństwo zniszczenia układów kluczyka.

Dostępne w sklepach z akcesoriami motoryzacyjnymi rozmrażacze do zamków w sprayu, to często substancje oparte w znacznej części na alkoholu. To doraźna pomoc, która ma szansę przynieść w dalszej perspektywie więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? Alkohol wypłukuje smar, a układ zamka pozbawiony środka smarnego zamarznie jeszcze szybciej. Najlepiej jeszcze teraz, póki nie ma mrozów zadbać o przesmarowanie układu otwierania drzwi.

AdBlue, a mróz

adblue
Płyn AdBlue nie jest niestety szczególnie odporny na mróz (fot. Ruslan Lytvyn / Shutterstock)

Teoretycznie czynnik chemiczny niezbędny w procesie selektywnej redukcji katalitycznej, zwany powszechnie AdBlue nie jest w ogóle silnikowi do niczego potrzebny. Jednak normy dotyczące ochrony środowiska i redukcji emisji szkodliwych tlenków azotu wymusiły na producentach aut takie programowanie sterowników, by odpalenie silnika przy pustym zbiorniku AdBlue było niemożliwe. Jeżeli jednak masz diesla z instalacją SCR (Selective Catalytic Reduction) to nie tylko dbaj o właściwy poziom AdBlue, ale dbaj też, by płyn ten nie miał zbyt wielu cykli zamarzanie/rozmrożenie. Zima i samochód z instalacją SCR to niestety niezbyt udane połączenie.

AdBlue to nic innego jak 32,5 procentowy roztwór mocznika. Zadaniem instalacji SCR jest neutralizacja powstających w gazach wylotowych silnika wysokoprężnego tlenków azotu. Zachodzi reakcja chemiczna redukująca tlenki azotu do postaci azotu (nieszkodliwego gazu – najpowszechniejszego w atmosferze ziemskiej) i wody. Tyle chemii. Co AdBlue ma wspólnego z mrozem?

Ponieważ mamy do czynienia z roztworem, to jego częścią (większą częścią w przypadku AdBlue) jest woda. A woda na mrozie… wiadomo. Oczywiście ze względu na obecność mocznika potrzebne są niższe temperatury, ale wcale nie tak niskie. Wystarczy już ok. -11 st. C. Wielokrotnie zamrożony i rozmrożony AdBlue traci swoje właściwości, co grozi unieruchomieniem auta. Co robić? Jeżeli nie mamy możliwości parkowania w garażu czy innym miejscu (parking podziemny etc.) gdzie temperatury nie spadają poniżej zera, zimą nie napełniajcie zbiornika AdBlue do pełna, ale też nie nalewajcie płynu zbyt mało, bo czujniki nie zauważą dolewki – sugerujemy jazdę na mrozie z połową zbiornika. Jeżeli macie butelkę z zapasem AdBlue w bagażniku, a idzie mróz, zabierzcie ją do domu.

Skrobanie szyb

zima i samochód - zamarznięta szyba
Wychłodź auto przed zaparkowaniem – rano lodu będzie na szybie nieco mniej (fot. Shutterstock)

Skrobanie szyb auta w zimowy poranek to codzienność wielu kierowców w najzimniejsze dni roku. Nie do uniknięcia? Gdy parkujemy auto pod chmurką – raczej nie. Można zniwelować problem przykrywając przynajmniej przednią szybę specjalną matą. Pamiętajcie też o gumie na wycieraczkach Jeżeli w momencie parkowania auta pada śnieg (albo niebawem się go spodziewacie) dobrym pomysłem jest przewietrzenie i wychłodzenie rozgrzanego wnętrza samochodu. Mniejsza różnica temperatur pomiędzy wnętrzem a otoczeniem oznacza mniej lodu na szybie rankiem.

Nie grzej silnika na postoju!

silnik pracujący na postoju zimą
Silnik odpalaj dopiero, gdy jesteś gotowy do jazdy, a nie przed skrobaniem szyb (fot. Shutterstock)

Wielu kierowców wciąż robi jak ich ojcowie i dziadkowie. Wchodzi do auta, odpala silnik i dopiero zabiera się za skrobanie szyb. Nie róbcie tak. A powodów ku temu jest co najmniej kilka. Przede wszystkim współczesne silniki to konstrukcje, które dość szybko osiągają temperaturę roboczą, pod warunkiem że pracują pod obciążeniem. Zima i samochód to połączenie, które producenci aut przewidzieli. Jednak gdy odpalisz zaparkowane auto i skrobiesz szyby silnik pracuje bez obciążenia na wzbogaconej mieszance paliwowej. Nagrzewa się bardzo powoli, a bogatsza mieszanka dosłownie rozrzedza olej, silnik wciąż jest zimny i jednocześnie gorzej chroniony. Poza tym jest jeszcze jeden aspekt, praca silnika na postoju w terenie zabudowanym jest wbrew przepisom. Postój to unieruchomienie pojazdu trwające dłużej niż minutę. Przewidywany mandat za pracę silnika na postoju w terenie zabudowanym to 100 zł, punktów karnych za to nie ma.

Nasza rada: odpalaj silnik dopiero wtedy, gdy już przygotujesz auto do jazdy (odśnieżysz i oskrobiesz wszystkie szyby – odśnieżanie tylko niewielkiego “okienka” to głupota i narażenie się na mandat). Po odpaleniu od razu ruszaj. Nie musisz piłować silnika (wręcz odradzamy), ale już samo ruszenie z posad ponad tony (bo tyle przecież waży auto osobowe) to praca pod obciążeniem i silnik szybko dojdzie do odpowiedniej temperatury roboczej.

Dodatki do paliwa – jeżeli już to tylko diesle

uszlachetnione paliwo dieslowskie
Zimowy olej napędowy lub depresator do paliwa dieslowskiego, ale PRZED silnim mrozem (fot. Shutterstock)

Sprawne auto benzynowe, bez względu na to jak bardzo zimowe są warunki, powinno odpalać i jeżdzić. Nie ma czegoś takiego jak zimowe uszlachetniacze do benzyny. Nie dajcie się na to nabrać. Benzyna nie zmienia swoich właściwości w niskich temperaturach (w realnym zakresie spotykanym zimą, nie mówimy o zerze absolutnym). Zima i samochód z silnikiem diesla to zupełna inna rzecz. W niskich temperaturach w oleju napędowym wytrąca się parafina, ale nawet zanim to nastąpi (z reguły poniżej -20 st. C) paliwo mętnieje i gęstnieje, co już dla filtrów w nowoczesnych silnikach wysokoprężnych może okazać się zbyt dużym wyzwaniem.

Złotej recepty na to nie ma, bo praw fizyki nie złamiemy – tak zachowuje się olej napędowy w niskich temperaturach. Można jednak ryzyko ograniczyć lejąc do baku zimowy olej napędowy (ma on w swoim składzie substancje ograniczające wytrącanie i łączenie się cząstek parafiny. Inna metoda to stosowanie depresatorów do dieslowskiego paliwa – to substancje chemiczne, które przeciwdziałają łączeniu się wytrącającej się parafiny, które po prostu dolewamy do baku. Uwaga, należy to robić wyłącznie PRZED wystąpieniem mrozów. Działanie post factum okaże się nieskuteczne. Przy naprawdę siarczystych (poniżej -30 st. C) mrozach i to nie pomoże, ale przy zmieniającym się klimacie takich mrozów już raczej nie uświadczymy.

Total
0
Shares
Related Posts