10 marek, o których mało kto słyszał

Marek motoryzacyjnych jest mnóstwo, większość z nich jest powszechnie znana, ale są też takie, o których słyszało nie wielu, a ich auta wciąż można kupić.
Parking
(fot. Pixabay)

Marek motoryzacyjnych, które zniknęły w czeluściach historii było mnóstwo, my jednak chcemy pokazać 10 takich, które choć są prawie nikomu nieznane, przetrwały, albo przynajmniej takie, których konstrukcje wciąż da się kupić na rynku wtórnym. Oto przegląd dziesięciu marek, o których raczej nie słyszeliście.

Artega

Artega GT na targach IAA w 2007 roku
Artega GT na targach IAA w 2007 roku (fot. Zölle / Wikimedia)

To nie marka z dalekiego Meksyku, czy Kolumbii, lecz firma założona przez naszego zachodniego sąsiada. Niemiecka Artega w ubiegłej dekadzie zbudowała sportowe auto Artega GT. W znacznej części technika (np. silnik) pochodzi z koncernu Volkswagena (w modelu GT za napęd odpowiadał silnik VR6 znany m.in. z Passata R36). Jedyny model wyprodukowany przez tę markę uzyskiwał 300 KM i rozpędzał się do setki w 4,6 s. Prędkość maksymalna Artegi GT to 273 km/h. Co ciekawe auto udało nam się wypatrzeć w serwisie Autoscout24 – egzemplarz z 2010 roku z przebiegiem (deklarowanym – w Niemczech też “kręcą”) na poziomie 70 tys. km, wyceniono na 49 tys. euro.

BAIC – duży gracz z Chin

BAIC Senova X55
BAIC Senova X55, na rodzimym rynku znany też jako Beijing X5 (fot. Navigator84 / Wikimedia)

Marka BAIC to skrót od Beijing Automotive Industry Holding Co., Ltd. – to chiński holding motoryzacyjny zarządzany przez państwo, jeden z największych producentów w Państwie Środka. To właśnie ta firma wyprodukowała pierwsze auto w Chinach, w 1958 roku. Dziś grupa BAIC produkuje i dla cywili i dla wojska. Militaria zostawmy, a jeżeli chodzi o auta cywilne to w ofercie mamy wszystko, SUV-y, sedany, pojazdy terenowe, elektryki. W serwisach ogłoszeniowych sporo ofert modeli BAIC z Chin, zarówno używanych, jak i aut bez przebiegu (fabrycznie nowych). Np. tegoroczny model BAIC Senova X55, ze 136-konnym, 1,5-litrowym benzyniakiem, napędzającym za pośrednictwem skrzyni manualnej koła przednie, bez przebiegu wyceniony został na 98 tys. z dwuletnią gwarancją z limitem do 150 tys. km.

Donkenvoort

Donkervoort D8 GTO-JD70 – jeden z najnowszych samochodów holenderskiej marki (fot. Donkervoort)

No dobra, pasjonatom motorsportu Holendrzy z Donkervoort Automobielen BV są znani, ale przeciętnemu kierowcy nazwa raczej nic nie powie, a Holandia skojarzy się co najwyżej z tulipanami. Tymczasem marka produkuje wyróżniające się sportowe auta. Ich najnowszym dziełem jest model Donkervoort D8 GTO-JD70. Auto napędza 2,5-litrowy, turbodoładowany, 5-cylindrowy motor generujący 415 KM – jeżeli macie pewne skojarzenia, to macie rację, to słynne R5 TFSI z Audi. Biorąc pod uwagę, że auto waży mniej niż 700 kg (680 kg), dynamika pojazdu jest oszałamiająca. Zresztą sam Donkervoort w swoich materiałach chwali się, że model D8 GTO-JD70 jest pierwszym seryjnie produkowanym autem dopuszczonym do ruchu na drogi publiczne, które nie wyleci z drogi nawet, gdy przeciążenia boczne w zakręcie sięgają 2G. Przyśpieszenie? 7,7 sekund. Nie, nie do setki – do 200 km/h. Pierwszą setkę auto osiąga w 2,7 sekundy. Do tego napęd na tył. Miazga. Cena? Egzemplarz prosto z manufaktury producenta kosztuje 198 tys. euro.

Giotti Victoria

Giotti Victoria Gladiator Evo
Giotti Victoria Gladiator Evo (fot. Giotti Victoria)

Co za nazwa, jak zobaczyliśmy model Giotti Victoria Gladiator Evo, to pierwsze skojarzenie mieliśmy o jakimś super sportowym, rajdowym, zwycięskim, mocnym – no, spektakularnym w każdym razie, pojeździe. Tymczasem zdjęcie się załadowało i zobaczyliśmy to, co widzicie powyżej. O tej marce nie słyszała nawet włoska Wikipedia, cóż, auta użytkowe nie cieszą się taką estymą i nie budzą tylu emocji co sportowe bolidy. Niemniej te nieduże dostawczaki sporo potrafią i nadają się na transport “ostatniej mili”, bo są – właśnie – małe. W ogłoszeniach namierzyliśmy włoskiego “gladiatora” za 15 tys. euro. Nowego. Możecie też przeczytać o testowanym przez nas “blaszaku” z gwiazdą, czyli Mercedesie Vito Furgon 119.

Haval

Haval H2
Haval H2, można go dostać we Włoszech. 144 KM i fabryczne LPG (fot. Navigator84 / Wikimedia)

Kolejna chińska marka, należąca do Great Wall Motors, chińskiej firmy macierzystej. W Europie mało znana, bo oficjalnie niedostępna (z wyjątkiem Włoch), ale to nie jest mały producent. Auta Haval trafiają m.in. do Rosji, Australli, Ameryki Łacińskiej, Afryki Południowej, czy na Bliski Wschód. Chińczycy z Haval mają w swojej aktualnej ofercie kilkanaście różnych modeli, z których praktycznie wszystkie to crossovery i SUV-y. Skoro oficjalnie auto nie jest oferowane w Europie dlaczego o tej marce wspominamy, bo nowe samochody Haval można znaleźć w wielu serwisach ogłoszeniowych (używane zresztą też). Np. crossover segmentu B, model Haval H2 można znaleźć w ofercie włoskich dealerów marki, gdzie oficjalnie jest ona sprzedawana. Cena? 18 700 euro. W niej otrzymujemy auto z 1,5-litrowym, turbodoładowanym silnikiem benzynowym o mocy 144 KM i z zamocowaną fabrycznie instalacją gazową.

Hurtan – auta w stylu retro

Hurtan Author (fot. Hurtan)

Kolejny Chińczyk? Nie tym razem, Hurtan to mała hiszpańska firma założona przez Juana Hurtado, który wraz ze współpracownikami projektuje i wytwarza niskoseryjne samochody w stylu retro. Co warto podkreślić, Hurtan nie robi replik (choć tak to może na pierwszy rzut oka wyglądać), lecz po prostu produkuje własne auta, które wyglądają tak, jakby powstawały dawno temu. Ale to samochody wytwarzane współcześnie i oczywiście można je kupić. Choć tanio nie jest, bo firma stawia na luksusowe wykończenie. Model Author znaleźliśmy w Hiszpanii wystawiony na sprzedaż, za auto używane z przebiegiem 30 tys. km sprzedawca życzył sobie 49 tys. euro. Sam Hurtan swoje auta wycenia indywidualnie, firma zaprasza do kontaktu na swojej stronie. Pod maską modelu Author pracuje mercedesowski 2,4-litrowy motor wolnossący o mocy 143 KM.

Mahindra

Mahindra KUV100 (fot. Wikipedia)

Kolejna egzotyczna nazwa, znowu Chiny? Nie, tym razem jest to marka indyjskiej wielobranżowej korporacji Mahindra & Mahindra, która zajmuje się również produkcją aut własnej marki. Podobnie jak w przypadku chińskiej marki Haval, także tu w ofercie są głównie crossovery i SUV-y. W serwisach ogłoszeniowych znaleźliśmy ofertę na nowy egzemplarz modelu Mahindra KUV100, to małe miejskie autko, któremu kształtem i gabarytami najbliżej jest do Dacii Spring. To mierzące zaledwie 3675 mm auto napędza pierwszy autorski indyjski benzynowy silnik Mahindry, 3-cylindrowy o pojemności 1,2 litra z wielopunktowym wtryskiem. Moc maksymalna to 82 KM, a moment obrotowy 115 Nm. Nowy egzemplarz wyceniono na 11 900 euro.

Vanderhall Motor Works

Vanderhall Venice (fot. Vanderhall)

Założona w 2010 roku w amerykańskim stanie Utah firma specjalizuje się w produkcji aut mocno nietypowych, ich cechą wspólną jest liczba kół: trzy. Trójkołowce Vanderhall mają łączyć swobodę podróżowania będącą udziałem motocyklistów z wygodą dla dwójki pasażerów auta. Model widoczny na powyższym zdjęciu to Vanderhall Venice, auto w bazowej konfiguracji Blackjack wyposażone jest w silnik 1.4 turbo o mocy 175 KM, a cena takiego wariantu w Stanach Zjednoczonych startuje od 25 950 dolarów. Topowa odmiana Vanderhall Venice GTS z silnikiem 1.5 o mocy 194 KM startuje od 36 950 dolarów. Podobnie jak wcześniej wspomniane auta marki Donkervoort, także tu mamy niezły (choć nie aż tak wysoki jak w holenderskiej marce) stosunek mocy do masy, a to oznacza niezłą dynamikę. W ogłoszeniach europejskich odnaleźliśmy 194-konny nowy model Vanderhall Venice w cenie 44 500 euro. Drogo! Cóż, nie jesteśmy w USA.

Westfield Sportscars

Westfield Seight (fot. Seightwesty / Wikimedia)

Auta brytyjskiej marki Westfield na pierwszy rzut oka będą się nieodmiennie kojarzyć z modelami marki Caterham. Trudno odmówić im wizualnego podobieństwa, ale konstrukcyjnie to są różne pojazdy (zresztą wcześniej spór o wzór przemysłowy omal nie skończył się w sądzie, ale panowie z Caterhama i z Westfield się ze sobą dogadali jeszcze w ubiegłym wieku i od tamtej pory zgodnie koegzystują na rynku). Auta Westfield to samochody sportowe, a nawet wręcz wyczynowe. Jeszcze w pierwszej serii popularnego brytyjskiego programu BBC Top Gear, Stig za kierownicą Westfield XTR2 wykręcił lepszy czas okrążenia toru testowego niż wcześniejszy lider: Pagani Zonda. Auto marki Westfield, widoczny na powyższym zdjęciu model Seight (choć nie ten akurat egzemplarz) namierzyliśmy w ogłoszeniach. Za 218-konną wersję tego charakterystycznego wozu z przebiegiem 15 800 km z rocznika 1992 holenderski właściciel życzył sobie 15 tys. euro.

Wiesmann GmbH

Wiesmann GT (fot. Wikipedia)

Wiesmann to niemiecka manufaktura motoryzacyjna specjalizująca się w ręcznej produkcji ładnych dwuosobowych roadsterów i kabrioletów. Ostatnia z wymienionych tu marek, to specjaliści od mocnych konstrukcji. Przykładem może być choćby widoczny na powyższej fotografii Wiesmann GT. Auto wyposażone jest w potężny silnik V10 (jednostka BMW S85) o pojemności 5 litrów. Generowana moc to ok. 550 KM, do tego 680 Nm momentu obrotowego. Pierwszą setkę pojazd osiąga w 3,9 sekundy, a rozpędza się do 311 km/h. Znaleźliśmy ofertę na Wiesmanna GT MF 4 – cena? 129 tys. euro, za model z 2007 roku. z przebiegiem nieco ponad 35 tys. km.

Total
0
Shares