Przegląd samochodów elektrycznych dostępnych na polskim rynku

Przed wami kompleksowy przegląd samochodów elektrycznych dostępnych na polskim rynku. Zapraszamy!

Czy przez pandemię korona wirusa zapomnieliśmy o elektromobilności? Balon napompowany do granic wytrzymałości nie pękł, ale można odnieść wrażenie, że nawet sami producenci zyskali świetną okazję, by podziękować losowi za chwilę wytchnienia. Nie słychać już szumnych zapowiedzi i zaskakujących deklaracji, od kiedy to świat przestawi się na elektryczną motoryzację. Zniknęły e-koncepty i wizje e-przyszłości. Nikt także głośno nie mówi, kiedy silniki spalinowe trafią do muzeów. Zdaje się, że tempo rozwoju wróciło na normalne, czyli dość powolne tory. A my, klienci? Straciliśmy zainteresowanie elektromobilnością? Trudno się dziwić w obliczu tego, jak pandemia zmieniła nasz świat, nasze życie i jak odmieniła nasze priorytety.

Unia Europejska sprawi, że elektryki staną się przymusem


Zadyszka czy oddech? Raczej to drugie. Volkswagen zyskał czas, by dopracować swoje pierwsze seryjne elektryczne auto, inni producenci wstrzymali e-premiery. A klienci? Nadal do elektryfikacji podchodzą z rezerwą i to mimo miliardów dolarów wpompowanych w marketing i reklamę. Niezależnie też od długości geograficznej. Cały czas problemy są trzy: cena, zasięg i infrastruktura. Wbrew pozorom nie chodzi o liczbę punktów szybkiego ładowania, bo tych cały czas przybywa, ale o łatwość codziennego ładowania auta w domu.
Czy w takim razie elektromobilność kiedyś przyspieszy? Nie mam co do tego złudzeń. Stanie się to wcześniej niż później, ale nie za sprawą nas, klientów. Zadba o to Unia Europejska. Wystarczy, że dokręci śrubę do i tak już mocno wyśrubowanych norm emisji spalin, by elektryki stały się przymusem, a nie przyjemnością.
A skoro tak, to chyba warto już dziś oswajać się z e-motoryzacją. Jakie samochody elektryczne możemy kupić dzisiaj w Polsce? Trudno w to uwierzyć, ale wybierać możemy spośród 35 różnych modeli. Są wśród nich małe miejskie auta, popularne crossovery, duże SUV-y i piekielnie szybkie, niemal sportowe maszyny, ba, jeśli ktoś potrzebuje, są też auta dostawcze i to w różnych rozmiarach.

1. Audi

Audi e-tron to pierwszy w pełni elektryczny samochód spod znaku czterech pierścieni. Potężnie zbudowany sportowy SUV umiejętnie łączy dużą przestrzeń z komfortem samochodu luksusowego. Nie poddaje się tradycyjnym ograniczeniom pojazdów elektrycznych – zapewnia wysokie osiągi dzięki mocy nawet do 408 KM, zasięg powyżej 400 km i możliwość szybkiego ładowania mocą aż 150 kW. 

  • Audi e-tron
  • Cena od 308 400 zł
  • Moc: 313 lub 408 KM
(fot. Audi)

2. BMW

Można powiedzieć, że lekcja już odrobiona. BMW to jedna z niewielu firm, która pożegnała się z niektórymi swoimi modelami elektrycznymi. Nie kupimy już sportowego i8, bo się zestarzał. Szkoda, ale czas leci, technologia się zmienia, idzie nowe. Dzisiaj w ofercie BMW mamy dwa auta e: to dobrze znane i3 oraz iX3, czyli elektryczna wersja modelu X3.
I3 to miejskie auto wymiarami zbliżone do Forda B-Maxa lub Citroena C3 Picasso. Ma jednak eleganckie wnętrze, przyjemne w dotyku materiały i ciekawy design. Dla czterech osób jest bardzo wygodne i komfortowe. Co najważniejsze na jednym ładowaniu potrafi przejechać dystans ponad 250 km. Zwinności odmówić mu nie można, podobnie jak dynamiki. 

  • BMW i3
  • Cena od 169 700 zł
  • Moc 170 lub 184 KM
(fot. BMW)
  • BMW iX3
  • Cena od 282 900 zł
  • Moc 286 KM
(fot. BMW)

3. DS

DS3 Crossback to elegancki SUV, który ma wprowadzić młodą markę (należącą do Citroena) do klasy premium. Samochód wygląda świetnie zarówno z zewnątrz, jak i w środku, materiały wykończeniowe są dobrej jakości, jednak do tego premium to jeszcze trochę brakuje. A co z technologią? DS3 Crossback E-Tense to elektryczna odmiana spalinowego DS3 Crossbacka. Auto powstało na tej samej płycie, na której budowany jest Peugeot 208 i 2008 oraz Opel Corsa. Oczywiście w wersjach elektrycznych. Baterie o pojemności 50 kWh umieszone są nisko w podłodze, silnik elektryczny ma moc 136 KM a zasięg deklarowany to 320 km. 

  • DS3 Crossback
  • Cena od 159 900 zł
  • Moc 136 KM
(fot. DS)

4. Hyundai

Koreański producent nie stworzył osobnego modelu elektrycznego. Utrudnił sobie życie i zdecydował, że lepiej zbudować auto z różnymi rodzajami napędu. I tak Ioniq jest hybrydowy, elektryczny i hybrydowy plug-in. To z resztą trend, coraz częściej spotykany w motoryzacji. Podobnie auta tworzą Francuzi z Citroenem, Peugeotem i Oplem na czele.
Ioniq w wersji elektrycznej ma dwa silniki o łącznej mocy ok. 136 KM. Samochód potrafi rozpędzić się do 160 km/h, a jego zasięg jak podaje producent, to ponad 300 km.
Drugi elektryczny model to nieco mniejsza i tańsza Kona, której bliżej do crossoverów. Wyższa pozycja za kierownicą, wyższe zawieszenie, mniejsze rozmiary i deklarowany zasięg ponad 480 km robią wrażenie. Poza tym to samochód, który występuje w dwóch wersjach mocy. 

  • Hyundai IONIQ
  • Cena od 184 500 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Hyundai)
  • Hyundai KONA
  • Cena od 158 400 zł
  • Moc 136 KM lub 204 KM
(fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

5. Jaguar

Jaguar I-Pace to pierwszy elektryczny samochód tej marki i od razu zebrał świetne recenzje. Za napęd, za zasięg, za wykonanie no i za design.
Samochód napędzają dwa synchroniczne silniki elektryczne na obu osiach o mocy łącznej 400 KM i 696 Nm momentu obrotowego. Dzięki zastosowaniu systemu napędu na wszystkie koła I Pace przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,8 sekundy. Bateria o pojemności 90 kWh została zaprojektowana z myślą o długiej żywotności i zapewnia długi czas podtrzymania maksymalnej mocy. Pozycja akumulatora pomiędzy osiami zapewnia pojazdowi nisko położony środek ciężkości, naturalnie wpływając na dynamikę pojazdu.

  • Jaguar I-Pace
  • Cena od 359 500 zł
  • Moc 400 KM
(fot. Jaguar)

6. KIA

Mogłoby się wydawać, że skoro Kia i Hyundai należą do jednego koncernu, stworzą bliźniacze auto elektryczne. Nie tym razem. Hyundai ma Ioniqa i Konę, Kia Niro i Soula. Tradycyjny podział na tanią Kię i bardziej eleganckiego Hyundaia tym razem nie jest tak oczywisty.
Niro jest większa od Kony. Co prawda ma ten sam układ napędowy i baterie, jednak wymiary auta i rozstaw osi są różne. Na korzyść Niro. Aut jest nieco większe i przestronniejsze. Ma jednak ciut mniejszy zasięg od Hyundaia.
Z kolei Soul to mały miejski samochód o pudełkowym kształcie, który na rynku jest już od 2008 roku. Doczekał się co prawda drugiej generacji, jednak ostatecznie zastąpił go model Stonic. Na rynku pozostawiono jedynie wersję elektryczną z silnikiem o mocy 136 KM.

  • KIA Niro
  • Cena od 146 990 zł
  • Moc 136 lub 204 KM
KIA Niro (fot. KIA)
  • KIA Soul
  • Cena od 139 990 zł
  • Moc 136 KM
(fot. KIA)

7. Mazda

Bez wątpienia MX-30 to jedna z większych elektrycznych nowości tego roku. Crossover z przeciwlegle otwieranymi drzwiami tylnymi, coś w rodzaju Hyundaia Velostera albo starego Mini Countrymana, robi wrażenie i może się podobać, szczególnie biorąc pod uwagę spasowanie wnętrza i materiały wykończeniowe. Gorzej z przestronnością. Mazda jednak świadomie zrezygnowała z wyścigu na zasięg i czas ładowania. Dlaczego? Auto nie ma dużej baterii, a co za tym idzie wielkiego zasięgu. Jak tłumaczy producent to świadomy wybór, by nie dociążać zanadto samochodu. Bo jak wiadomo im większa masa, tym mniejszy zasięg, a im mniejszy zasięg tym potrzebna większa bateria. A jak większa bateria, to dłuższe ładowanie. I kółko się zamyka. W teorii więc bateria Mazdy jest wystarczająca do codziennych dojazdów. Ot i kropka. Jak więc komuś nie wystarcza, to trzeba się udać do konkurencji. 

  • Mazda MX-30
  • Cena od 142 900 zł
  • Moc 145 KM
(fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

8. Mercedes

Sztandarowym modelem elektrycznym marki jest oczywiście EQC, olbrzymi SUV, który już sam w sobie jest pewnego rodzaju zaprzeczeniem elektromobilności. W końcu to tani, ekologiczny sposób podróżowania. No tak, tylko jak patrzysz na takiego kolosa z olbrzymimi kołami, wyświetlaczami dotykowymi i elektroniką oraz oświetleniem ambiente wszystkiego, co możliwe jest do oświetlenia, zastanawiasz się, czy faktycznie jest sens budować tak wielkie i ciężkie auto, z tyloma pożeraczami energii, które potem ma kłopot z zasięgiem. I na nic wtedy zdają się niebieskie, kojarzące się z ekologią, niebieskie wstawki to tu, to tam.
Ale zostawmy te rozważania na inną okazję. EQC rzeczywiście ma olbrzymie koła, duże i przestronne nadwozie oraz sporą jak na dzisiejsze standardy baterie o pojemności 80 kWh. Ona sama waży jakieś 250 kg. Zgromadzona w niej energia pozwala przejechać 369 km.
Oprócz EQC Mercedes oferuje dwa inne auta elektryczne. Pierwszy to dostawczak eVito o mocy 116 KM, drugi, bliźniaczo podobny, ale zupełnie inaczej wyposażony EQV o mocy 204 KM. To naprawdę luksusowa taksówka, a może komfortowy i przestronny van dla całej rodziny o zasięgu raczej miejskim niż sugerującym dalekie podróże. No ale taka jest na razie ta nasza elektryczna motoryzacja obliczona na jakieś 350 km. 

  • Mercedes EQC
  • Cena od 334 900 zł
  • Moc 408 KM
(fot. Daimler)
  • Mercedes EQV
  • Cena od 339 480 zł
  • Moc 204 KM
(fot. Daimler)
  • Mercedes eVito
  • Cena od 303 564 zł
  • Moc 116 KM
(fot. Daimler)

9. MINI

Mini, gdyby zostało prawdziwym Mini, to w kategorii zasięgu pobiłoby konkurencję o głowę. Auto jednak urosło, kilogramów przybyło i Mini stało się normalnych rozmiarów kompaktem. Fajnym, gadżeciarskim, hipsterskim, ale jednak kompaktem. W wersji elektrycznej auto zapewnia zasięg niewielki, bo zaledwie 220 km. Na tle konkurencji nie jest to wynik oszałamiający. Na pocieszenie niech zostanie fakt, że do tego Mini zmieszczą się cztery osoby i trochę bagażu. 

  • MINI Electric
  • Cena od 139 900 zł
  • Moc 184 KM
(fot. BMW/MINI)

10. Nissan

Leaf to weteran na elektrycznym placu boju, jedno z najstarszych, jeśli nie najstarszy samochód elektryczny seryjnie produkowany (od 2010). Jest tym w świecie samochodów elektrycznych, czym Toyota Prius w świecie hybryd. W tym roku niezbyt hucznie obchodzi swoje dziesiąte urodziny i doczekał się już drugiej generacji. Od lat bryluje w polskich, jak i światowych rankingach sprzedaży gwarantując dobrze osiągi, zasięg i komfort jazdy. A przy tym wszystkim jest normalnym, niczego nieudającym pełnowartościowym samochodem. Wygodnym, funkcjonalnym i nowoczesnym. Do wyboru oferuje kilka pojemności baterii od 40 do 62 kWh, co umożliwia wybór między zwykłym miejskim wozidłem a prawdziwym długodystansowcem (do 520 km) w świecie elektryków.
Jednak Leaf to nie jedyny samochód elektryczny Nissana. Do wyboru, podobnie jak w przypadku Mercedesa, są jeszcze vany, a dokładnie mówiąc dostawczak E-NV200 i jego osobowa odmiana Evalia.

  • Nissan Leaf
  • Cena od 117 500 zł
  • Moc 150 KM i 217 KM
(fot. Nissan)
  • Nissan e-NV200
  • Cena od 164 328 zł
  • Moc 109 KM
(fot. Nissan)
  • e-NV200 Evalia
  • Cena od 164 328 zł
  • Moc 109 KM
(fot. Nissan)

11. Opel

Opel szturmem dołączył do grona producentów samochodów elektrycznych. Powód jest prosty, po wykupieniu marki przez PSA, do budowy Corsy-e posłużyła platforma CMP, ta sama, która wykorzystywana jest przy Citroenie C3 i Peugeocie 208.
Auto to mały zgrabny samochód miejski z bagażnikiem o pojemności 309 l i silnikiem elektrycznym o mocy 134 KM i 260 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Pojemność baterii to 50 kWh, co wystarczy na pokonanie 330 km.

  • Opel Corsa-e
  • Cena od 122 990 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Opel)

12. Peugeot

Bliźniaczy w stosunku do Opla Corsy-e Peugeot 208 zbudowany jest na tej samej platformie. Można byłoby więc przypuszczać, że wymiary auta będą podobne. I są, ale z zewnątrz, bo wnętrze Peugeota wydaje się nieco bardziej… dopasowane do kierowcy, by nie powiedzieć ciasne.
208 to auto, które dostępne jest we wszystkich rodzajach napędu od spalinowego po elektryczny. Mimo to udało się nisko umieścić baterie, obniżając środek ciężkości. To dobra wiadomość dla wszystkich tych, którym mały Peugeot kojarzy się z dynamicznym, zwrotnym i zwinnym maluchem.
Z pewnością mocnym punktem tego auta jest atrakcyjny design, świetny kształt reflektorów i tylnych świateł oraz jakość wykończenia wnętrza. W końcu auto to światowy samochód roku 2020.
Charakterystycznym elementem są trójwymiarowe zegary, zamiast cyfrowego wyświetlacza mamy przed oczyma coś w rodzaju dwóch płytek, na których wyświetlane są poszczególne informacje. Całość tworzy, a raczej ma tworzyć trójwymiarowy obraz. Być może tak jest. Kłopot jedynie w tym, że dość często kierownica zasłania wyświetlacze. I nijak ustawić fotel, by było dobrze. Przynajmniej przy ponadprzeciętnym wzroście.
Dokładnie tę samą platformę, tę samą baterię i silnik elektryczny wykorzystano przy budowie nieco większego auta, crossovera 2008 oraz dostawczego e-Experta. Czy to oznacza, że 2008 prowadzi się gorzej od 208? Nie, bo oba auta dzieli jedynie 100 kg. W przypadku napędu elektrycznego to niewiele. Z kolei e-Expert to samochód dostawczy dostępny w trzech odmianach długości compact, standard i long. Auto ma zasięg 230 km, a przyspieszenie powyżej 12 sekund do setki liczone może być kalendarzem, a nie stoperem.

  • Peugeot e-208
  • Cena od 124 900 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Peugeot)
  • Peugeot e-2008
  • Cena od 149 700 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Peugeot)
  • Peugeot e-Expert
  • Cena od 166 296 zł
  • Moc 136 KM
fot. Peugeot

13. Porsche

Nie słyszałem krytycznych opinii o Porsche Taycanie. Wręcz przeciwnie z ust wszystkich płynie nachalny i monotonny zachwyt. I faktycznie, wystarczy się przejechać elektrycznym Porsche, by zrozumieć, że to auto, które łamie wszelkie prawa fizyki. Tak wiem, już spalinowe samochody Porsche słynęły z łamania obowiązujące w naszym świecie praw, ale w wydaniu elektrycznym jest to jeszcze bardziej namacalne. I nie chodzi jedynie o przyspieszenie. Porsche w magiczny sposób radzi sobie z trakcją, przechyłami nadwozia, skrętami i hamowaniem. Jazda tym samochodem wydaje się gładka i lekka „Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana” dająca niesamowitą przyjemność z jazdy i to niezależnie, czy jedziemy odmianą 4S, Turbo czy Turbo S.
Czy w przypadku tego auta można się do czegoś przyczepić? Owszem, Taycan jest nieco ciasny, z zewnątrz wydaje się zdecydowanie większy niż w środku, wsiadanie do niego do najwygodniejszych nie należy, a wszechobecne dotykowe panele mogą przyprawić o ból głowy. No i zasięg. Jak podaje producent, w najgorszym wypadku przejedziemy 330 km, jednak korzystając z pełni osiągów tego auta, coś mi podpowiada, że może to być znacznie mniej. 

  • Porsche Taycan
  • Cena od 454 000 zł
  • Moc 530/680/761 KM
(fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

14. Renault

Zoe to mały niepozorny samochód, dla Renault naprawdę bardzo istotny. Zarówno pod względem wizerunkowym, jak i sprzedażowym. Seryjne Zoe to pierwszy samochód marki projektowany od początku jako pojazd elektryczny. Co prawda auto powstało na zmodyfikowanej płycie Clio, jednak nigdy nie było w planach tworzenia wersji spalinowej.
W 2016 auto przeszło lifting, a w ubiegłym roku doczekało się gruntownej modernizacji. Dzięki niej zasięg Zeo to w maksymalnej odmianie ponad 400 km. Znacznie mniejszy zasięg ma elektryczny furgon Renault – Master Z.E. Dla wielu może się wydawać, że zasięg 120 km to niewiele, biorąc jednak pod uwagę ładowność auta oraz jego charakter, na transport ostatniej mili to interesujące rozwiązanie. 

  • Renault Zoe
  • Cena od 118 900 zł
  • Moc 109 lub 136 KM
  • Renault Kangoo Z.E.
  • Cena od 147 588 zł
  • Moc 60 KM
  • Renault Master Z.E.
  • Cena od 247 500 zł
  • Moc 76 KM
Eletryczne modele Renault od lewej: Twizzy/Zoe/Kangoo z.E./Mater Z.E. (fot. Renault)

15. Škoda

To najtańsze auto elektryczne na naszym rynku. Owszem jest małe, ale jak na auto miejskie w zupełności wystarczające. Pomieści cztery dorosłe osoby i bagaż. A co z dynamiką jazdy? Trudno w to uwierzyć, ale Citygo iV przyspiesza tak, jak kiedyś Golf GTI. To pokazuje, jaki potencjał drzemie w napędzie elektrycznym. A jeśli dodamy do tego niewielkie gabaryty i niską masę przepis na sukces gwarantowany.
Škoda elektryczną wersję miejskiego Citigo stworzyła wspólnie z Volkswagenem Up-em. Trzeci z rodziny, Seat Mii, w wersji elektrycznej jest jak Yeti. Niby istnieje, ale nikt go nie widział. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu Volkswagen zastanawiał się nad zakończeniem produkcji swoich spalinowych trojaczków. Dzisiaj to ciekawa alternatywa dla miejskiego auta nie tylko w wersji elektrycznej. 

  • Škoda Citygo iV
  • Cena od 82 050 zł
  • Moc 83 KM
(fot. Skoda)

16. Smart

W Polsce to niszowa marka, ale wystarczy pojechać do Niemiec, do Włoch, by przekonać się, że wiele osób poszukuje tak małych samochodów. Szczególnie w zatłoczonych miastach jak Berlin lub Rzym. Tak, tak warszawiacy jeszcze nie wiedzą, co to prawdziwe korki i zatłoczone miasto.
Smart w elektrycznej wersji to pomysł trafiony, gorzej z ceną i zasięgiem. Bo przecież modelem Fortwo za 100 tys. zł może podróżować zaledwie dwóch pasażerów. Co ciekawe jakiś czas temu Smart zdecydował, że rezygnuje z napędu spalinowego, dlatego wszystkie dostępne modele Fortwo, Cabrio i Forfour mają ten sam, wyłącznie elektryczny napęd o mocy 82 KM i ten sam kłopot. Jak na tak małe auto, zasięg 150 km wydaje się stanowczo zbyt mały. 

  • Smart Fortwo
  • Cena od 96 900 zł
  • Moc 82 KM
  • Smart Forfour
  • Cena od 98 400 zł
  • Moc 82 KM
(fot. Daimler)

16. Tesla

Niektórzy powiedzą, wreszcie jest. Owszem, od niespełna roku Tesla oficjalnie dostępna jest w Polsce. Oczywiście nie ma tutaj oficjalnego salonu czy dilera, bo system sprzedaży wymyślony przez twórcę marki Elona Muska, zakłada zupełnie inny system sprzedaży i obsługi. Mimo tego nie odstrasza to wiernych fanów marki, którzy gotowi są wydać przynajmniej 200 tys. zł na zakup auta elektrycznego.
Jak więc można kupić Teslę w Polsce? Na oficjalnej stronie internetowej. Najbliższy punkt odbioru znajduje się w Berlinie i o ile nie wskażemy innego adresu (usługa dodatkowo płatna), nasze auto będziemy musieli odebrać właśnie tam. Kwestie rejestracji? Martw się człowieku sam. Na szczęście działa w Warszawie oficjalny punkt serwisowy.
A jakie auta oferuje Tesla? Dla niezorientowanych wyłącznie elektryczne, bazujące na płycie podłogowej z bateriami rozłożonymi równomiernie na całej jej powierzchni i opracowanej przez Teslę wyłącznie na potrzeby Tesli. Owszem w modelu S można znaleźć elementy z Mercedesa, jednak napęd i układ jezdny to konstrukcje własne. Solidne, trwałe, i charakteryzując się dużym zasięgiem i dobrym przyspieszeniem.
Najmniejszy to model 3, najstarszy, od którego wszystko się zaczęło, to model S, SUV to model X. Zapowiedziany jest także roadster, jednak rozpoczęcie produkcji cały czas jest niewiadomą. Do tego akurat, Musk konsekwentnie przyzwyczajał z resztą swoich klientów przesuwając w nieskończoność rozpoczęcie produkcji modelu 3. Nie zraziło to klientów do składania zamówień i wpłacania zaliczki.
Tesla oprócz tego, że jest samochodem elektrycznym, jest także pierwszym samochodem, który można aktualizować on-line. Dokładnie tak jak smartfon. Po aktualizacji oprogramowania auto może, choć nie musi, działać sprawniej, a co ciekawe za dodatkową opłatą może stać się szybsze i zyskać nowe funkcje. W dowolnej chwili właściciel auta może „dokupić” do swojego auta funkcję autopilota, jazdy autonomicznej i wiele innych. Wszystko w rękach inżynierów tesli. Ten kij ma jednak dwa końce. Ile razy po aktualizacji swojego iPhona nie spodobał Ci się nowy wygląd ekranu głównego albo nie mogłeś znaleźć wybranych funkcji? Tak samo bywa w Tesli.

  • Tesla Model 3
  • Cena od 195 490 zł
  • Moc 285/372/480 KM
(fot. Tesla)
  • Tesla Model S
  • Cena od 360 490 zł
  • Moc 525 lub 772 KM
  • Tesla model X
  • Cena od 385 490 zł
  • Moc 525 lub 772 KM
(fot. Tesla)

17. Volkswagen

Bez wątpienia ID.3 miał zrewolucjonizować rynek aut elektrycznych. Dlaczego? Bo po raz pierwszy tak duży globalny koncern zabrał się za e-auta na tak szeroką skalę. Co tu dużo mówić, zapowiedzi jeszcze przed pandemią były bardzo odważne, a koncern miał przełączyć wajchę głównie na elektryki. Szumne zapowiedzi właśnie się weryfikują, bo pierwsze auta docierają dopiero do klientów. Co prawda z małym opóźnieniem, ale przynajmniej dopracowane.
ID.3 to samochód wymyślony jako elektryczny, nie będzie wersji spalinowej. Dzięki temu, jak tłumaczą twórcy, udało się wygospodarować więcej miejsca i poprawić właściwości jezdne. Zasięg może być różny, w zależności od baterii. Na razie jednak auto dostępne jest z baterią o pojemności 58 kWh, co gwarantuje zasięg na poziomie 411 km.
Poza ID.3 Volkswagen oferuje elektryczną odmianę swojego klasyka Golfa i Up-a oraz dostawczego Craftera.

  • Volkswagen ID.3
  • Cena od 155 890 zł
  • Moc 204 KM
(fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)
  • Volkswagen e-up!
  • Cena od 97 990 zł
  • Moc 83 KM
(fot. Volkswagen)
  • Volkswagen e-Golf
  • Cena od 141 890 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Volkswagen)
  • Volkswagen E-Crafter
  • Cena od 338 949 zł
  • Moc 136 KM
(fot. Volkswagen)
Total
1
Shares