Czy w Polsce można rejestrować auta z Japonii?

fot. revhardmotors.com

Polska należy do Unii Europejskiej, ale wciąż istnieją przepisy niedostosowane do unijnych. Dotyczy to między innymi braku możliwości rejestrowania w Polsce samochodu z kierownicą z prawej strony i z tzw. krótkim numerem VIN, importowanych wprost z Japonii. Jak jest w rzeczywistości?

Nissan Gloria
Nissan Gloria (fot. materiały prasowe)

Teoretyczną możliwość rejestracji samochodu z kierownicą z prawej strony polskie prawo dało nam w 2015 roku. Piszę „teoretyczną”, ponieważ z tej możliwości wyłączono pewną grupę pojazdów. Auta z japońskiego rynku wewnętrznego, importowane bezpośrednio z Japonii do Polski, są niestety coraz trudniejsze do zarejestrowania w naszym kraju.

Można, ale nie można

Nissan 180 SX
Nissan 180 SX. Japoński VIN ma 10 znaków zamiast 17 wymaganych przez polskie urzędy (fot. materiały prasowe)

O ile starego dymiącego na czarno Passata RHD można w polskim wydziale komunikacji, w dowolnym mieście, zarejestrować be żadnego problemu, o tyle klasycznego „japończyka”, który ma niewielki przebieg i jest w idealnym stanie często już nie! Dlaczego tak się dzieje? Wszystko przez rozporządzenie, które daje wydziałom komunikacji (a wcześniej stacjom diagnostycznym) możliwość odrzucenia takiego pojazdu dlatego, że ma kierownicę z prawej strony i tzw. krótki VIN. Zamiast 17 znaków, Japończycy oznaczają swoje samochody tylko 10. Co ciekawe do tej pory często udawało się rejestrować takie samochody z dwóch powodów: po pierwsze polskie prawo definiuje, co jest numerem VIN (jest w tych przepisach zapis, że musi on mieć 17 znaków); po drugie 10-znakowy numer w japońskich samochodach z rynku wewnętrznego zawsze w każdym dokumencie określany jest jako numer nadwozia. Obecnie urzędy zostały przeszkolone, że mają takich aut nie rejestrować i w zasadzie pozostaje droga prawna – kłopotliwa przez czas, jaki trzeba by jej poświęcić. Do tego polskie prawo nie jest precedensowe, więc w zasadzie każdą tego typu sprawę trzeba by zaczynać od zera.

Wyjątki od reguły

Toyota Chaser
Toyota Chaser (fot. materiały prasowe)

Oczywiście istnieją wyjątki od reguły. Tego typu problemów nie mają auta starsze – te wyprodukowanie do 1995 roku. Według polskich przepisów każde auto, które powstało po tym roku, powinno mieć numer VIN. Starsze mogą mieć numer nadwozia. Samochód JDM nie ma numeru VIN, powinien mieć więc taki nadany przez stację kontroli pojazdów, tak się jednak nie dzieje.
Jakie inne możliwości daje rozporządzenie? W Polsce można zarejestrować JDM w dwóch przypadkach:

  1. Gdy auto zostało już wcześniej zarejestrowane w innym kraju Unii Europejskiej.

To niezwykle ciekawy wyjątek, który moim zdaniem świadczy o tym, że przepisy nie są zgodne z prawej unijnym. Jak to bowiem możliwe, że możemy rejestrować np. w Czechach, na Słowacji, w Niemczech, Holandii, Francji a w Polsce nie? To należymy do UE, czy nie?


2. Wystąpienie o odstępstwo do ministerstwa

W tym wypadku jednak nie dostaje się go, gdy auto nie ma zrobionej tzw. przekładki. Niestety nie we wszystkich przypadkach są do tego oryginalne części, bo jak np. przerobić taką Glorię Y33? Poza tym wyobrażacie sobie przekładanie jakiegoś unikatowego auta? Na przykład takiego Skyline’a BNR34? Masz Mercedesa W210 z Japonii – nie ma problemu, masz BNR33, no cóż, w zasadzie w Polsce nie możesz go legalnie zarejestrować bez ingerencji w to, z której strony ma kierownicę? Absurd goni tu absurd.

Jak sobie z tym poradzić?

rejestracja na zabytek
Klasycznego japońca można zarejestrować też jako zabytek (fot. materiały prasowe)

Nie jest to niestety łatwe i jest kosztowne. Zamiast zapłacić kilkaset złotych za rejestrację w Polsce, będziecie się bowiem musieli nagimnastykować. Można oczywiście kupić auto, które już jakąś europejską rejestrację ma. Dotyczy to też np. samochodów z Wielkiej Brytanii. W tym wypadku jednak muszą być one zarejestrowane w tym kraju przed wyjściem GB z UE.
Jednak czasem nasze wymarzone auto przypłynęło do Polski bezpośrednio z Japonii. Najprostszym sposobem jest zarejestrowanie takiego samochodu w innym kraju Unii Europejskiej. Na razie nie jest częste, koszty są spore i mogą przekroczyć 10 tys. zł. Jeśli mówimy o drogim aucie za 300 tys. zł, nie ma to aż takiego znaczenia, ale w przypadku bardziej popularnych aut za 20-30 tys. zł, stanowi to już duży procent wartości pojazdu.


Można także próbować zarejestrować takie auto na zabytek, jako pojazd unikatowy, ale to walka, która nie zawsze bywa wygrana – możemy się np. dowiedzieć, że auto, którego powstało w danej wersji w 5 tys. egzemplarzy, unikatowe nie jest. Kolejna możliwość to dopisanie takiego auta do istniejącej już kolekcji klasycznych samochodów. Tu trzeba jednak taką kolekcję posiadać lub skorzystać z czyjejś pomocy. To ostatnie jest już jednak karkołomne, bo wymaga odsprzedaży auta osobie posiadającej kolekcję i późniejszego odkupienia jej on niej, już po zarejestrowaniu.

Total
0
Shares