Ford Mustang Bullitt i Mach-E, czyli dwie twarze legendy

Legendarne V8, czy nowoczesny elektryk? Oto dwie twarze Mustanga.

Poczciwy Ford Mustang ma się doskonale. Kilkusetkonny (w zależności od wersji) potwór wciąż jest jednym z najbardziej charakternych aut sportowych na rynku, jednym z tańszych (moc versus cena) i budzących prawdziwe emocje. Ford postanowił wykorzystać legendę Mustanga i dać jego nazwę pierwszemu elektrykowi. Opłaci się?

Pony car – czyli Mustang – narodził się na początku lat 60. XX wieku. Jego legendy nie trzeba wyjaśniać. Silnik V8, zwarta sylwetka, ogromne możliwości. Pierwsze egzemplarze Mustanga do dziś budzą dreszcze i są eksponowanie w kinie, muzyce i popkulturze.

Ford Mustang sprzedaje się jak świeże bułeczki

Ford Mustang był najlepiej sprzedającym się autem sportowym w Polsce w 2019 roku (fot. Ford)

Ostatnia generacja auta pochodzi z 2014 roku i ma się doskonale. Mustang jest najpopularniejszym samochodem sportowym świata. W Polsce schodzi jak świeże bułeczki, odkąd Ford postanowił uczynić auto nie tylko amerykańską legendą, ale samochodem globalnym. Oba silniki 2,3 litra EcoBoost (314 KM) i 5.0 w wersji GT robią robotę, chociaż wiadomo, że jeśli Mustang, to najlepiej V8. Taka motoryzacja powoli odchodzi w przeszłość. Nie dziwne zatem, że ryczącego konika kupują wciąż nowi i nowi klienci.

Przed pandemią – styczniu i lutym – auta premium w Polsce znalazły aż o 20 proc. więcej nabywców. Wśród sportowych królował Mustang. Z kolei w całym 2019 roku po raz kolejny Mustang wygrał wśród aut sportowych. Ford sprzedał 783 sztuki tego modelu. Wyprzedził Mercedesa Klasy C (wzięto pod uwagę tylko nadwozia coupé i kabriolet) i Mercedesa Klasy E (również te typy nadwozia, zakwalifikowane przez IBRM Samar jako sportowe). Kolejne miejsca zajęły: Mazda MX-5, BMW serii 8, BMW serii 2, Mercedes Klasy S Coupe, Porsche 911, BMW serii 4 i Porsche 718.

Jak jeździ Ford Mustang?

Ford Mustang Bullitt to hołd dla auta, które pojawiło się w filmie “Bullitt” 51 lat temu (fot. Ford)

Mieliśmy okazję pojeździć wersją Bullitt, z 460-konnym V8 i w charakterystycznym zielonym kolorze. „Bullitt” to film sprzed 51 lat (w kinach pojawił się w 1968 roku), wyreżyserowany przez Petera Yatesa. W kryminale toczącym się w San Francisco umieszczono 11-minutowy pościg, który do dziś jest najsłynniejszą tego typu sceną w historii kina. Frank Bullitt, grany przez Steve’a McQueena, jedzie Fordem Mustangiem GT Fastbackiem i goni przestępców poruszających się Dodge’em Chargerem R/T 440 Magnum. Przestępcy przegrywają.

Ford Mustang Bullitt został wprowadzony na rynek dokładnie w 50. rocznicę powstania filmu. Po pierwsze, z zewnątrz Bullitt różni się znacznie od Mustanga GT. Nie tylko chodzi o kolor, taki jak w filmie, który nazywa się Dark Highland Green (choć można zamówić także auto czarne, czego nie robią klienci niemal nigdy), ale i o drobiazgi. Z tyłu logo Mustanga zajmuje celownik z napisem „Bullitt”, a z przodu, na grillu, nie ma żadnych emblematów charakterystycznych dla Mustanga. 19-calowe felgi są czarne, a prześwitują zza nich czerwone hamulce Brembo. Samo patrzenie na ten samochód dostarcza radochy. Tak miało być. Darell Behmer, projektant auta i Mustangów w ogóle, powiedział, że auto „nie musi niczego udowadniać, jest po prostu cool”.

Ford Mustang Bullitt to rasowe GT

Charakterystyczny, basowy gulgot. Ten samochód najpierw słychać, potem widać (fot. Ford)

W środku w oczy rzuca się biała kulka dźwigni zmiany biegów. Ford Mustang Bullitt dostępny jest bowiem wyłącznie z manualną skrzynią. Podczas ostrej jazdy to genialne, z kolei w korkach można Mustanga odstawić i przesiąść się do komunikacji miejskiej, bo narowistość auta daje się mocno we znaki. No ale coś za coś.

Jednak to dźwięk robi największą robotę. Każdy postój na światłach, każde przyspieszenie, odpalenie auta to radość pojawiająca się na twarzy. Ten gulgot, charakterystyczny, basowy brzmi jak nic innego. Tym samochodem jeździ się po prostu fantastycznie. Maksymalna wydajność silnika ma miejsce przy 7 tys. obrotach, a kończy się przy 7400. To zdecydowanie auto do podróżowania, a nie dynamicznego poruszania się po mieście. Bullitt kosztuje 216 600 zł, o 20 tys. więcej niż GT.

Ford Mustang jako elektryczny SUV?

Elektryczny Mustang pojawi się na ryunku pod koniec 2020 roku (fot. Ford)

Zostańmy przy Fordzie Mustangu i odejdźmy od niego na chwilę. Przynajmniej od wersji V8. To dlatego, że czasy się zmieniły. Albo może właśnie zmieniają. Ford postanowił wykonać ruch, który szokuje: nadać pierwszemu elektrykowi legendarne imię. SUV na prąd Forda nazywa się Mustang Mach-E. Czy to słuszny ruch? Na pewno kontrowersyjny, ale może w tym szaleństwie jest metoda? Wszak – o czym napisaliśmy powyżej – rzadko zdarza się auto budzące tak pozytywne emocje przez całą swoją długą historię.

Pozostawiając oceny na boku, przyjrzyjmy się „Mustangowi XXI wieku”. Mustang Mach-E pojawi się na rynku pod koniec 2020 roku. Będzie wówczas dostępny ze standardowym i powiększonym akumulatorem, zapewniającym większy zasięg, z napędem na tylną oś lub na wszystkie koła, w każdym przypadku dostarczanym przez silniki z magnesami trwałymi.

Mustang Mach-E. Zasięg zależny od wersji

Ford Mustang Mach-E może przejechać na jednym ładowaniu nawet 600 kilometrów (fot. Ford)

Wyposażony w powiększony akumulator, zapewniający większy zasięg i napęd na tylne koła, Mustang Mach-E dysponuje zasięgiem do 600 km. W konfiguracji z napędem na wszystkie koła i z powiększonym akumulatorem, Mustang Mach-E osiąga moc 337 KM i moment obrotowy 565 Nm.

Ford zaoferuje również wersję specjalną o podwyższonych osiągach. Mustang Mach-E GT ma być zdolny do uzyskania przyspieszenia 0-100 km/h w czasie poniżej 5 sekund, przy mocy szacowanej na 465 KM i momencie obrotowym 830 Nm. Zatem – jak się okazuje, osiągi elektryka i samochodu benzynowego są podobne.

Mustang Mach-E. Samochód wielowymiarowy

Elektryczny Mustang poza Teslą będzie miał wielu europejskich konkurentów (fot. Ford)

Ford poszedł nieco w poezję. Oto przykład. Mustang Mach-E oferuje trzy tryby jazdy – Whisper (szept), Engage (emocje) i Unbridled (nieokiełznanie). Do każdego z nich dostrojona została odpowiednia dynamika jazdy i doznania. Różnice między trybami dotyczą wszystkiego, od reakcji pojazdu (sportowe działanie układu kierowniczego), przez nastrojowe oświetlenia, dźwięki dostrojone do elektrycznej jazdy czy dynamiczna animacja na zestawie wskaźników, po zachowanie się samochodu podczas jazdy.

Mustang Mach-E ma doskonałe hamulce z nowymi aluminiowymi zaciskami Flexira firmy Brembo. Ma też systemem MagneRide Damping System, czyli adaptacyjne zawieszenie kół. Do tego udoskonalany przez Forda od lat system komunikacji i rozrywki SYNC nowej generacji i masę gadżetów dbających o bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów.

O ile „stary” Mustang mierzy się z konkurencją wewnątrzamerykańską – Dodge’em Chargerem i Chevroletem Camaro (oba auta są niedostępne w Polsce lub dostępne tylko w ograniczonym zakresie, jak Dodge) – o tyle Mustang Mach-E powalczyć musi z naprawdę poważnymi graczami. Czy legendarna nazwa, przylepiona nieco na siłę do pierwszego elektryka tej firmy, wystarczy, żeby pokonał w Europie Audi E-Trona, Mercedesa EQC, BMW iX3, nadchodzącego Volkswagena ID.4, Teslę Model X (którą Europejczycy lubią) i masę innych aut, które nadjeżdżają? To się wkrótce okaże. Mustangi z silnikami benzynowymi nie mają takich problemów.

Total
0
Shares
Related Posts