Hot hatch – 10 x frajda z jazdy. Subiektywny wybór redakcji

Hot hatch to termin, który elektryzuje wielu pasjonatów samochodów, łączących praktyczność z ponadprzeciętnymi osiągami.
hot hatch tor wyścigowy
(fot. Shutterstock)

Na pozór hot hatch to zwykły kompaktowy hatchback. Jednak wystarczy mocniejszy nacisk na pedał przyśpieszenia, by okazało się, że słowo “zwykły” absolutnie tu nie pasuje. Przyśpieszenie wciska żołądek w okolice nerek, te protestując pompują z rdzenia nadnerczy solidne dawki adrenaliny. Rozszerzają się źrenice, puls przyśpiesza, a Tobie robi się gorąco. Hot! Takie wrażenia staną się twoim udziałem za kierownicą każdego z wymienionych poniżej aut. Nie wybieramy najlepszego, bo w tej klasie samochodów to kwestia mocno subiektywna. Każdy z wymienionych samochodów zapewni frajdę z dynamicznej jazdy.

S, jak szybki – Audi S3 Sportback

Audi S3 Sportback (fot. Audi)

Żółty, charakterystyczny lakier. Olbrzymi czarny grill Singleframe. To zwiastun, że oto na drodze nie pojawił się nie tyle zgrabny kompakt z Ingolstadt, co rozjuszony zwierzak. Moc 310 koni mechanicznych i 400 Nm momentu obrotowego przenoszona jest błyskawicznie na wszystkie cztery koła. Szlifując dynamikę i doskonałą trakcję napędu quattro trzeba było poświęcić nieco funkcjonalności. Audi S3 ma o 55 litrów mniejszy bagażnik od “zwykłego” kompaktowego A3. Cóż, elementy napędu na wszystkie koła trzeba było gdzieś zmieścić.

Audi S3 Sportback – kokpit (fot. Audi)

Stonowane, typowe dla Audi wnętrze ze sportowymi fotelami, nie pozostawia wątpliwości, że oto siedzisz we wnętrzu naprawdę szybkiego auta. Nie ma tu krzykliwej stylistyki, raczej wypełniony nowoczesną techniką minimalizm. Wciśnięcie hamulca i gazu – Launch Control – zwolnienie blokady i żółty pocisk rwie do przodu. Osiąga pierwszą setkę już po 4,8 sekundy. Jaką kwotą trzeba dysponować by móc własnym S3 Sportback? Kwota modelu bazowego startuje od 191 500 zł. Jednak klienci, którzy życzyli by sobie charakterystyczne, żółte Audi S3 edition one muszą mieć przynajmniej 229 490 zł.

M i seria 1 – BMW M135i xDrive

BMW M135i xDrive (fot. BMW)

Linia BMW The One nie wygląda szczególnie sportowo, zwłaszcza jak na BMW, ale to pozory. Wersja BMW M135i xDrive z dodatkami stylistycznymi podkreślającymi dynamikę, jest niczym obietnica mocnych wrażeń. Staną się one udziałem kierowcy, gdy zechce on użyć mocy. A jest tu co używać. Silnik najszybszego The One generuje 306 KM mocy. Jest ona przekazywana na wszystkie koła, co pozwala osiągnąć pierwsze 100 km/h w czasie 4,8 sekundy.

BMW M135i xDrive – kokpit (fot. BMW)

Bawarskie auta to klasa premium, niezależnie od wielkości pojazdu. W BMW M135i xDrive jest to jak najbardziej odczuwalne. Jednak gdy tylko wciśniesz mocniej pedał przyśpieszenia, detale stracą znaczenie. Bazowo cena za ten model startuje od kwoty 193 400 zł. Jednak bogaty wybór opcji kusi i przekroczenie 200 000 zł nie jest żadnym problemem. Moc 306 KM przekazywaną na wszystkie koła otrzymujemy w standardzie.

Twardy zawodnik – Ford Focus ST

Ford Focus ST (fot. Ford)

To rasowy hot hatch. W redakcji zgodnie zaliczamy ten model do aut, które potrafią być szybkie nie tylko na prostej. Przednionapędowy Focus ST kierowcy o odpowiednich umiejętnościach, zdolnego panować 2,3-litrowym, 280-konnym silnikiem i 400 Nm momentu obrotowego zapewni odpowiednie doznania. Nowy Ford Focus ST pod względem charakterystyki pracy zawieszenia jest uznawane za jeden z najtwardszych cywilnych hot hatchy. Taki właśnie sposób działania zawieszenia zapewnia temu autu bardzo dobre trzymanie się drogi.

Ford Focus RS – kokpit (fot. Ford)

Wnętrze Forda Focusa ST prezentuje oszczędny, stosowany styl. Ergonomia kokpitu nie budzi zastrzeżeń. Przestrzeń w kabinie pasażerskiej jest taka sama jak w “cywilnej” odmianie tego popularnego kompaktowego hatchbacka. Funkcjonalnie auto jest bez zarzutu. Jednak pod względem komfortu trzeba liczyć się z tym, że jest on mniejszy niż w wersji cywilnej. Albo tryb kanapowy w zwykłym Focusie, albo sportowe doznania w tej wersji. Focus ST zdecydowanie wybiera to drugie i nie pozostawia w tej kwestii żadnych kompromisów. Ceny Forda Focusa ST (uwzględniamy wyłącznie topowego 280-konnego benzyniaka) zaczynają się od 138 450 zł za wersję z 6-biegowym manualem. Wybór wersji z 7-biegową skrzynią automatyczną wymaga oznacza wzrost ceny do 148 400 zł. 190-konny diesel jest tańszy, ale… może nie żartujmy, miało być o hot hatchach.

Japońskie ekstremum – Honda Civic Type-R

Honda Civic Type-R (fot. Honda)

To bez dwóch zdań jeden z najbardziej agresywnie zarysowanych nowych hot hatchy dostępnych na polskim rynku. Pomylenie tego auta z cywilną odmianą modelu Civic jest niemożliwe. Niemal każdy detal tego samochodu jest niczym bojowy okrzyk samuraja. Gdy we wstecznym lusterku widzisz charakterystyczny, czerwony symbol marki jest już za późno na ratunek. Japoński wojownik Cię dopadł i tylko od jego dobrej woli zależy jak zostaniesz potraktowany. Żarty na bok, przejdźmy do poważnych spraw. Honda Civic Type R jest jednym z najmocniejszych przednionapędowych dostępnych komercyjnie hot hatchy na rynku. Dwulitrowa, turbodoładowana jednostka benzynowa generuje do 320 KM mocy i 400 Nm momentu obrotowego. I cały ten power przenoszony jest na przednią oś za pośrednictwem 6-biegowej przekładni manualnej.

Honda Civic Type-R (fot. Honda)

W środku typowo po japońsku, głośno, hałaśliwie, ale ze stylem. Japońscy inżynierowie dostosowali technikę w tym samochodzie do tego, by kierowca otrzymywał możliwie bogaty zestaw informacji zwrotnej. O telemetrycznej aplikacji Honda LogR już wcześniej pisaliśmy. Pierwsza setka w tym aucie osiągana jest po 5,8 sekundy. Jednak patrzenie tylko na te cyfry to fałszywej ułudzie. Gdy prosta się kończy i zaczynają ciasne zakręty, Civic Type R jest w stanie zostawić w tyle mocniejszych. Ceny Hondy Civic Type R zaczynają się od 157 900 zł.

Pozory mylą – Hyundai i30 N

Hyundai i30 N (fot. Hyundai)

Wizualnie Hyundai i30 N wydaje się być dość stonowanym hot hatchem, ale to pozory. Pod względem zachowania, dynamiki, wyczucia auta na zakrętach opinie są zgodne. Koreańczykom zdecydowanie udało się to auto. Samochód nie imponuje nadmierną ilością koni mechanicznych. W bazowej konfiguracji z silnikiem 2.0 T-GDi o mocy 250 KM i 6-biegowym manualem ceny startują od 125 500 zł. Mocniejsza odmiana Hyundai i30 N Performance ma ten sam silnik, ale fabrycznie podkręcony już do 275 KM. W tym przypadku kwota wejścia rośnie do 142 400 zł.

Hyundai i30 N – kokpit (fot. Hyundai)

Wewnątrz modelu i30 N mówiąc kolokwialnie “szału nie ma”. Owszem ergonomia poprawna. Materiały przyzwoite. Widać jednak wyraźnie, że samochód ten opracowano nie po to, by przyciągnąć potencjalnego klienta wzornictwem. Magnesem jest to, w jaki sposób auto prowadzi się po wymagających trasach. Z jednej strony bazowe 250 KM może wydawać się mało, ale pamiętajmy – napęd jest przekazywany wyłącznie na przód. Większa moc to większe wymagania co do kontroli trakcji. W ciasnych zakrętach liczy się raczej zwinność, niż surowa, potężna moc silnika.

Mercedes-AMG A35

Zdjęcie przedstawia przód Mercedesa-AMG A 35 4MATIC w ujęciu z boku.
Mercedes-AMG A35 (fot. Mercedes-Benz)

Nowa klasa A wydaniu uszytym przez specjalistów z AMG to udane połączenie świetnego wykończenia z bardzo satysfakcjonującą dynamiką. Pod maską wersji AMG A35 pracuje konfiguracja typowa dla hot hatcha. Dwulitrowe, czterocylindrowe benzynowe turbo, generujące w tym wydaniu moc 306 KM. Pod względem dynamiki AMG stoi w jednym rzędzie obok Audi S3 Sportback, czy BMW M135i xDrive. Moc przekazywana na wszystkie koła pozwala rozpędzić ten samochód w 4,7 sekundy do setki. To rezultat identyczny jak w przypadku Audi S3 czy BMW M135i xDrive.

Mercedes-AMG A35 – kokpit (fot. Mercedes-Benz)

Wewnątrz Mercedes-AMG A35 to po prostu… Mercedes. Tu nie ma tylko funkcjonalności. Są też wysokiej jakości materiały. Styl właściwy dla premium. Do tego wyróżniający nowe auta niemieckiej marki pokładowy system MBUX z charakterystycznym ultraszerokim panelem z ekranami. Cena samochodów również jest charakterystyczna dla hot hatchy premium, czyli wysoka. Bazowa konfiguracja AMG A35 startuje od 192 200 zł.

John Cooper Works – czyli naprawdę zwinne Mini

Mini John Cooper Works 3d (fot. Mini)

Ten samochód to styl sam w sobie. Można te auto kochać, albo szczerze nienawidzić. Jedno jest pewne – Mini nikogo nie pozostawia obojętnym. W sportowym wydaniu John Cooper Works auto jest jednym z najbardziej zwinnych hot hatchy, jakie obecnie można w ogóle kupić. To nie jest złoty środek pomiędzy funkcjonalnością, a dynamiką (vide Hyundai i30 N, Ford Focus ST czy VW Golf GTI). Pod względem wyposażenia sporo mu także brakuje do hot hatchy klasy premium (Audi, BMW, Mercedes-AMG). Mini to auto niepraktyczne. Z tyłu tak ciasne, że niektórzy się nie zmieszczą. Bagażnik o pojemności schowka na drobiazgi, ale jak to się prowadzi!

Mini John Cooper Works GP – kokpit (fot. Mini)

Chcesz poczuć adrenalinę w Mini John Cooper Works? W najtańszej odmianie 3-drzwiowej przygotuj kwotę nie mniejszą od 135 200 zł. W tej cenie otrzymujemy najsłabszą 231 konną wersję. Samochód z napędem na jedną oś, docierający ze startu do setki w 6,6 sekund. Jednak słowo “najsłabsza” nie jest tu właściwe. Mieliśmy swego czasu okazję jeździć tym autem na Silesia Ringu i zapewniamy, dostarcza odpowiednich wrażeń. Do wyboru skrzynia manualna lub sportowy automat. Slogan marki “gokartowa frajda z jazdy” jest wciąż aktualny.

Renault Megane R.S.

Renault Megane R.S. Sport (fot. Renault)

Najnowsze Renault Megane R.S. to udana kontynuacja sportowych tradycji francuskiej marki. Samochód choć z oczywistych względów jest podobny do zwykłych cywilnych odmian tego modelu, to jednocześnie wygląda naprawdę rasowo. Dobra wiadomość jest też taka, że na wyglądzie się nie kończy. Renault zdecydowało się podnieść moc aktualnej wersji Megane R.S. Sport do 300 KM. Wcześniej taką oferowało tylko droższe wydanie Megane R.S. Trophy. Od strony technicznej wyróżnikiem jest to, że obie osie tego samochodu są skrętne. R.S. jest bardzo ciasny w zakrętach. Czy tak jak Mini? Cóż, przyjrzymy się tematowi bliżej. Silnik to jednostka znana już nam. Między innymi z doskonałego auta sportowego jakim jest Alpine A110S – więcej o nim także znajdziecie w naszym serwisie.

Renault Megane R.S. Sport – kokpit (fot. Renault)

Nowy Renault Megane R.S. Sport osiąga pierwszą setkę po 5,7 sekundy. Auto wycenione jest na kwotę zaczynającą się od 157 900 zł, jeszcze bardziej ekstremalna wersja Trophy startuje od 176 900 zł. Drogo? Porównując z rywalami, porównywalnie, taniej od klasy premium i taniej niż wspomniane Alpine A110S.

Gazoo Racing i Toyota Yaris GR

Toyota Yaris GR (fot. Toyota)

Gazoo Racing – te dwa słowa znają fani motorsportu. Od trzech lat z rzędu to właśnie zespół Toyota Gazoo Racing triumfuje w wyczerpującym, słynnym 24h Le Mans. Japończycy nabrali jednak apetytu na dalsze sukcesy. Po dominacji w klasie WEC łakomym okiem patrzą na WRC. A formalnie cywilna, nowa Toyota Yaris GR to preludium do planowanego japońskiego koncertu rajdowego. Moc tego auta to 261 KM. Owszem, w naszym zestawieniu są mocniejsze pojazdy, ale sama moc to nie wszystko. Ważne są też: masa pojazdu i sposób przekazywania tej mocy na koła. Yaris GR waży mniej niż 1,3 tony, a ma napęd na 4 koła! To brzmi jak obietnica doskonałych doznań.

Toyota Yaris GR – kokpit (fot. Toyota)

Pierwszą setkę najbardziej wyczynowy, dostępny dla każdego konsumenta z odpowiednią kwotą w portfelu, Yaris uzyskuje po 5,2 s. Ceny nowej Toyoty Yaris GR zaczynają się od 143 900 zł. Tyle za Yarisa? To nie jest Yaris o jakim myślicie.

Ostatni taki hot hatch? Volkswagen Golf GTI

VW Golf GTI (fot. VW)

Naszą zestawioną alfabetycznie dziesiątkę hot hatchy zamyka auto wręcz kultowe. Najnowsza generacja Volkswagena GTI to… najprawdopodobniej ostatnia jaka powstała. Smutne? Raczej znak czasów. Volkswagen inwestuje teraz przede wszystkim w elektromobilność, więc przyszłe, sportowe auta z Wolfsburga będą miały już raczej elektryczny napęd. Niemniej póki co w ofercie mamy nowe, debiutujące w tym roku w portfolio marki GTI VIII generacji. Volkswagen przyłożył się i już bazowa wersja została wyposażona w elementy znane ze starszych wersji. Starszych, ale mocniejszych. Mamy na myśli VW GTI Performance i Volskwagena GTI TCR poprzedniej VII generacji, którego mieliśmy okazję testować. Chodzi m.in. o elektroniczną szperę przedniej osi.

VW Golf GTI – kokpit (fot. VW)

Volkswagen Golf GTI VIII generacji wyposażony jest jak na hot hatch przystało. Pod maską dwulitrowe turbo o mocy 245 KM i 370 Nm momentu obrotowego. Napęd oczywiście na przód, to nie Golf R. A wewnątrz tradycyjnie, charakterystyczna krata na obiciach foteli. Auto zapewnia nie tylko dynamikę, ale może też być codziennym kompaktem – w końcu to Golf. Cena tego modelu startuje od 151 890 zł.

Total
0
Shares
Related Posts