Jaki samochód do 20 tys. zł? Oto nasz katalog 30 modeli.

Jaki samochód wybrać za 20 tys. zł? Rynek aut używanych oferuje niezwykle szeroki wybór. Oto 30 modeli w przyjętym budżecie, pułapki, polecane motory itp.
Kupujemy używane
(fot. Shutterstock)

Kwota do 20 tys. zł nie pozwala nam na nic jeżeli chodzi o auta nowe, ale za to daje bardzo szeroki wybór samochodów na rynku wtórnym. Zatem nie jest zasadne pytanie, co znajdziemy za tę kwotę (bo znajdziemy dużo), tylko jaki samochód do 20 tys. zł ma sens? Nie ograniczamy się tym razem do konkretnego segmentu, czy typu nadwozia. Jedynym ograniczeniem jest budżet. Oto nasze szybkie zestawienie. Nie wnikamy w zawiłości, krótko i zwięźle: polecany silnik w danym modelu i najpoważniejsze pułapki – ustawienie aut jest alfabetyczne wg nazwy, nie stosowaliśmy innych podziałów, jesteśmy pewni, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy nadzieję, że wśród 30. modeli każdy znajdzie coś dla siebie. Pamiętajcie jednak, uważne oględziny to obowiązek w każdym przypadku. Zanim zaczniecie wybierać zajrzyjcie do tych materiałów:

5 rzeczy, o których trzeba pamiętać zanim kupisz używane auto

Jak kantują nieuczciwi handlarze?

Omijajcie auta z tym wyposażeniem!

Abarth Grande Punto – od 17 000 zł

Abarth Grande Punto (fot. Pemok / wikimedia)

To ciekawe autko, będące pierwszym modelem “nowej” marki Abarth obecne było na rynku krótko, bo tylko trzy lata (2007 – 2010). Już bazowa jednostka 1.4T-jet dysponuje mocą 155 KM, co zapewnia odpowiednią żwawość. Była też odmiana esseesse o mocy 180 KM, a to już jest mocny zawodnik z turbiną Garretta (GT1446). Trzeba jednak mieć na uwadze, że Abarth prowadzi się gorzej niż np. również obecny w naszym zestawieniu Renault Clio III R.S. Atutem tego auta są relatywnie niskie koszty utrzymania, zwłaszcza jak na auto sportowe. Uważnie sprawdźcie skrzynię M32 produkcji General Motors, padają w niej łożyska, co będzie słychać na jeździe próbnej (charakterystyczny głośny szum lub “wycie” z okolic skrzyni narastające na każdym biegu wraz ze wzrostem prędkości obrotowej). Wybierzcie model, którego poprzedni właściciel stosował skrócony interwał wymiany oleju (producent zaleca co 30 tys. km, co jest absurdem, zwłaszcza w samochodzie o takim charakterze).

Alfa Romeo MiTo – od 12 000 zł

Alfa Romeo MiTo (fot. Vauxford / wikimedia)

Miejskie auto dla singla, który chce się wyróżnić? MiTo z lat 2008 – 2018 to całkiem niezła propozycja. Oczywiście w naszym budżecie możemy liczyć na starsze modele. Wygląda jak Alfa, ale technika to tanie rozwiązania z popularnego Punto. I dobrze, dzięki temu serwis nie spustoszy portfela. Silnik? Polecamy 1.4 w benzynie o mocy 95 KM. Dobra, trwała jednostka. Chcesz więcej mocy? Ewentualnie są jeszcze 1.4 TB (dwa warianty mocy: 120 i 155 KM). Najtaniej w ogłoszeniach znajdziemy MiTo z silnikiem Multiair i to nie jest przypadek. Omijajcie ten motor. Diesel? Serio? Dajcie spokój, to auto do miasta.

Audi A3 8P – od 7000 zł

Audi A3 (fot. Audi)
Audi A3 8P (fot. Audi)

Audi to jedna z najpopularniejszych marek na rynku wtórnym. Polacy chcą poczuć “premium”, a importerzy spełniają to zapotrzebowanie ściągając z zakamarków Europy auta, na które tamtejsi mechanicy nie chcą już nawet patrzeć. Oczywiście da się upolować zadbane Audi A3 drugiej generacji, ale nieuczciwych ofert niestety nie brakuje. Ważne, by do zakupu tego auta podchodzić z chłodną głową, co biorąc pod uwagę emocje wzbudzane przez tę markę może być trudne. Niemniej wszystko jest możliwe, zacznijmy od silników, bo tu sporo pułapek (jak w całej Grupie VW w tamtym okresie, czyli w pierwszej dekadzie XXI wieku). Jeżeli chcecie mieć spokój z serwisem silnika, szukajcie zadbanego egzemplarza z trwałym 1.6 MPI (ale to motor dla bardzo spokojnych kierowców). W miarę pewny jest też 2.0 TFSI typoszeregu EA113. Pamiętajmy, że to jednak auto klasy premium, niektóre naprawy (np. skrzyni s-tronic) są drogie. Diesla w tym modelu byśmy raczej omijali. Raz, że pod maskę A3 trafiał felerny 2.0 TDI z pompowtryskami, a dwa, że nawet gdy namierzymy “legendarne” 1.9 TDI to może się okazać, że to dość rzadko spotykana (ale obecna akurat w Audi) odmiana BXE z obracającymi się panewkami – naprawa takiej awarii jest bardzo kosztowna.

Audi A4 B6/B7 – od 13 000 zł

Audi A4
Audi A4 wciąż króluje wśród modeli importowanych do Polski samochodów (fot. materiały prasowe)

Popularna „Małyszówka” oferowana była jako sedan, kombi i kabriolet z tekstylnym dachem. Co istotne, nadwozie rzadko miewa problemy z korozją. Podobnie jak wnętrze skutecznie opierające się latom użytkowania. Wystarczy odrobina troski, by po latach wciąż prezentowało się nienagannie. W kwestii przestronności, A4 nie zachwyca. Komfortowe miejsca znajdziemy tylko na fotelach z opcjonalną regulacją elektryczną. Z tyłu jest po prostu ciasno. Na liście dodatków znaleźć możemy chociażby dwustrefową klimatyzację, tempomat, skórzaną tapicerkę, sportowe fotele, szyberdach, rozbudowane nagłośnienie czy stały napęd 4×4 quattro.
Po latach, mechanicy stanowczo polecają jednostki benzynowe z pośrednim wtryskiem paliwa. To 1.6 102 KM, 2.0 130 KM, 1.8 Turbo 150 KM, 2.4 V6 170 KM i 3.0 V6 220 KM. By obniżyć koszty eksploatacji, możemy je zagazować. Są też diesle, ale po dwóch dekadach, to zakup wysokiego ryzyka. Niemniej, 1.9 TDI uchodzi za pancerny.

BMW 3 E90 – od 10 000 zł

BMW 3 E90
BMW 3 (E90) – (fot. materiały prasowe producenta)

Przy odrobinie szczęścia, założony budżet pozwoli nam na BMW serii 3 E90/E91. Popularna trójka produkowana była od 2004 do 2012 jako sedan, kombi, coupe i kabriolet. 20 tysięcy złotych wystarczy na egzemplarz z początkowego okresu produkcji. Dynamicznie narysowane nadwozie nie ma zauważalnych problemów z korozją, pod warunkiem braku wypadkowej przeszłości. Materiały użyte do wykonania kabiny są bardzo dobrej jakości, podobnie jak ich spasowanie. Oczywiście, w temacie przestronności, E90 nie zachwyca. Jedynie z przodu miejsca jest pod dostatkiem. Plus za nisko osadzone siedzisko kierowcy. Lista dodatków obejmuje między innymi multimedia z systemem iDrive, klimatyzację, szyberdach, dość awaryjny napęd 4×4 xDrive i wiele innych dodatków z zakresu komfortu i bezpieczeństwa.
Względnie bezpiecznym wyborem są wersje benzynowe pochodzące jeszcze z poprzednika. To 2.5 R6 177-218 KM i 3.0 R6 218-272 KM. Pozostałe jednostki borykają się z szeregiem wad fabrycznych. Zwłaszcza dwulitrowy diesel potwierdzający obiegową opinię – „będziesz mieć wydatki”.

Citroën C1 II – od 16 000 zł

Citroën C1 2. generacji (fot. Vauxford / Wikimedia)

Bardzo fajny maluch do miasta, techniczny bliźniak Peugeota 108 i Toyoty Aygo II, ale wybierzcie Citroëna. Dlaczego? Bo Peugeot nie był w u nas oferowany, zatem cokolwiek jest na rynku to auto z importu (najczęściej trudna historia, bo nie opłaca się sprowadzać w pełni sprawnych małych aut), Toyota jest zauważalnie droższa, choć technicznie identyczna. C1 bazowo ma dobrą jednolitrówkę Toyoty. Na spokojną jazdę do miasta w sam raz. 1.2 PureTech jest znacznie mniej trwały.

Citroën C3 II – od 12 000 zł

Citroën Ce II (fot. M 93 / Wikimedia)

Ten francuski mieszczuch segmentu B z jednej strony wygląda tak, że może cieszyć oko i nie daje właścicielowi powodów do wstydu, z drugiej to sensowna propozycja na auto do miasta, do codziennej eksploatacji, które będzie użyteczne również w okazjonalnych dalszych wyjazdach. Druga generacja C3 oferowana była w latach 2009-2017 więc bez względu na rocznik mamy szansę na auto relatywnie młode (a przynajmniej młodsze od kilkunastoletniej średniej). Zdecydowanie zalecamy poszukiwania modelów pochodzących z polskich salonów z udokumentowaną historią serwisową – źle naprawiony (szczególnie elektryka!) C3 to proszenie się o kłopoty. Jeżeli chodzi o napęd, poszukujcie wersji z mało dynamicznym, ale za to trwałym 1.4 o mocy 73 KM, ewentualnie z jednolitrową trzycylindrówką (benzyna) o mocy 68 KM. Dynamicznego szału nie będzie, ale awarii – też nie powinno być. Omijamy uturbione 1.2 PureTech o mocy 110 KM – pasek rozrządu pracuje w kąpieli olejowej, strzępi się, zapycha się smok olejowy, a później… później jest tylko dużo gorzej. Diesel? Jest dobre 1.6 HDi, ale są tu dwa problemy: spotykany jest przede wszystkim z modelach importowanych o cokolwiek niepewnej przeszłości, po drugie – diesel do miasta? Takie auta trafiały też do flot, a to może oznaczać zajeżdżone egzemplarze.

Citroën C5 II – od 12 000 zł

Citroën C5 II (fot. Luftfahrrad / Wikimedia)

C5 drugiej generacji towarzyszyła kampania reklamowa sugerująca, że samochód ma niemiecką jakość wykonania. Po latach wiemy, że zarówno limuzyna jak i kombi okazały się być niezwykle komfortowymi pożeraczami kilometrów. W naszym budżecie będziemy szukać samochodów z pierwszych lat produkcji i w takiej sytuacji warto zwrócić uwagę na benzynowe silniki wolnossące sparowane z manualną skrzynią biegów. Do 2010 roku stosowano wolnossące, tradycyjne jednostki z pośrednim wtryskiem paliwa 1.8, 2.0 i 3.0. Można je serwisować za rozsądne pieniądze i dobrze znoszą zasilanie LPG. Kultowy komfort jazdy zapewnia system Hydractive 3+, czyli wielowahaczowe zawieszenie hydropneumatyczne. Czy jest kłopotliwe? Zasadniczo to rozwiązanie nie należy do kłopotliwych, ale warto sprawdzić sterownik i pompę wysokiego ciśnienia. Jeśli te dwa elementy są OK, to taki „zawias” nie jest też droższy w serwisie od tradycyjnego rozwiązania. 

Dacia Logan II – od 14 000 zł

Dacia Logan II (fot. Overlaet / Wikimedia)

Auto dla pragmatycznych kierowców. Jeżeli przymkniecie oko na kiepskie plastiki i materiały we wnętrzu to otrzymacie w miarę młode (Logan oferowany był od 2012 roku), a w wersji MCV bardzo pojemne i funkcjonalne auto. Z silników wybieramy albo przyzwoite 0,9 Tce (gdy zamierzamy jeździć tylko w mieście), albo 1.5 dCi. I uwaga. To nie jest owiane fatalną sławą 1.5 dCi z Laguny II. Do Logana trafiła jednostka po licznych usprawnieniach wyleczona z chorób wieku dziecięcego. Trzeba tylko uważać na zajeżdżone flotówki (które najczęściej były właśnie dieslami).

Fiat 500 – od 12 000 zł

Fiat 500 (fot. Pava / Wikimedia)

Trudno odmówić temu autku wdzięku. Jednocześnie fajny wygląd połączono tu z prostą, ale za to trwałą techniką. Z silników wybierzcie prostego benzyniaka 1.2 8V z Fiata Pandy, a zadbana 500-tka posłuży wam naprawdę długo.

Fiat Panda III – od 12 500 zł

Fiat Panda III (fot. materiały prasowe producenta)

Trzecia generacja Fiata Pandy to przede wszystkim znacznie ciekawsze wizualnie wnętrze, w którym Fiat wreszcie zastosował nieco lepsze materiały niż u poprzednika. Polecana jednostka napędowa dla tego modelu to prosty 8-zaworowy motor 1.2 Fire (69 KM), silniki Twinair o mniejszej pojemności (0,9) raczej omijajcie. Mimo wizualnych zmian nadwozia i wnętrza, technika w sporym stopniu pochodzi od poprzednika, co nie jest taką złą wiadomością, bo oznacza, że wciąż mamy łatwy dostęp do części, auto jest znane mechanikom, a serwis nas nie zrujnuje. Zaletą “trójki” jest również lepsze zabezpieczenie antykorozyjne w starszej generacji, a także to, że auto jak na swoją klasę okazuje się całkiem trwałe. W założonym budżecie na pewno znajdziecie warte zainteresowania egzemplarze.

Ford Fiesta VI – od 11 000 zł

Ford Fiesta VI (fot. Vauxford / Wikimedia)

Ford Fiesta nie jest ideałem, kiepska widoczność do tyłu, niezbyt wiele przestrzeni wewnątrz, nawet jak na segment B, ale jeżeli lubicie prowadzić i znaczenie dla was ma to, jak auto się was słucha, zdecydowanie warto zainteresować się Fiestą. Układ napędowy, zawieszenie to atuty tego autka, do tego niebanalna i wpadająca w oko stylistyka. Motory? Ford oferował sporo silników w tym modelu, ale naszym zdaniem warto zainteresować się przede wszystkim benzyniakami 1.2 (86 KM) i 1.4 (96 KM). Jeżeli zależy wam przede wszystkim na dynamice jest też 1.6 o mocy 120 KM, pamiętajmy też o wersji usportowionej, czyli ST, choć to automatycznie oznacza znacznie wyższą cenę auta. Auto było lubiane nie tylko przez prywatnych użytkowników, ale też przez floty, szkoły nauki jazdy – uważne oględziny sugerowane. A co z dieslem. Owszem, trafiały do Fiesty i to dobre bo 1.6 TDCi to nic innego jak słynne francuskie 1.6 HDi z PSA, ale raz, że Fiesty z dieslem to głównie import (“paaanie, Niemiec tylko do kościoła jeździł”) i głównie poflotowe (w końcu po co diesel do miasta na krótkie dystanse? Księgowa by zabroniła takiego mezaliansu).

Honda Jazz III – od 15 000 zł

Honda Jazz (fot. Thomas Doerfer / Wikimedia)

Z tym autem mamy pewien problem. Z jednej strony Honda Jazz generacji oferowanej w latach 2008 – 2014 to trwałe auto do miasta w swoim segmencie. Z drugiej, podaż tego modelu na rynku wtórnym jest niewielka (w jednym z serwisów znaleźliśmy zaledwie niespełna 40 egzemplarzy tego auta zarejestrowanego w Polsce). Wreszcie Jazzy trzymają cenę. Mający dekadę Japończyk okazuje się droższy od młodszych konkurentów. Jednak – jak wspomnieliśmy – pod względem trwałości i mechaniki (są tylko dwa silniki, 1,2 i 1,4 – ten drugi tak naprawdę ma pojemność 1,3 – oba godne polecenia) auto jest bezproblemowe. Oczywiście wiele zależy od poprzednich właścicieli. Niektórzy nawet z supertrwałego auta są w stanie zrobić “złom” niewłaściwą i wysiloną eksploatacją. W zasadzie oglądając ten model powinniśmy skupić się na tym, jak dalece jest skorodowany. Auto zadbane? Wiarygodna historia? Problemów nie będzie.

Hyundai i10 II – od 18 000 zł

Hyundai i10 II (fot. M 93 / Wikimedia)

Koreański mieszczuch to auto do miasta oferujące niezłą funkcjonalność zarówno w kabinie pasażerskiej (dodajmy – w obu rzędach siedzeń), jak i w bagażniku. Dodatkowo odmiana z silnikiem 1.0 (rzędowa trzycylindrówka, występowała również z fabrycznie montowaną instalacją LPG) to auto oszczędne i mało kłopotliwe, choć w dalszych trasach może okazać się męcząco powolne. To samochód przede wszystkim do miasta. Jeżeli potrzebujecie malucha, ale czasem lubicie zapuścić się gdzieś dalej, warto poszukać wersji z silnikiem 1,2 (także benzynowym, tym razem już bez LPG) o mocy 87 KM. Diesli Koreańczycy nie oferowali i słusznie, w takim aucie silnik wysokoprężny miałby ograniczony sens.

Hyundai i30 I – od 10 500 zł

Hyundai i30 I (fot. EurovisionNim / Wikimedia)

Pierwsza generacja kompaktowego Hyundaia weszła na rynek w 2007 roku, rok po konstrukcyjnym bliźniaku – modelu KIA Cee’d I generacji. Oba auta mają te same rozwiązania konstrukcyjne, więc nasz opis możecie odnosić do obu koreańskich modeli. Niemniej Hyundai ma nieco “spokojniejsze” nadwozie i wybierany był przez kierowców starszych, którzy zwykle dbali o swoje auta. Jeżeli chodzi o oferowane jednostki napędowe w gamie kompaktowego Koreańczyka to poważnych wpadek na szczęście nie było (choć w silnikach benzynowych słyszeliśmy o przypadkach rozciągnięcia się łańcuchów rozrządu). Wybierając auto do codziennej eksploatacji w mieście, ale nie męczącego i w dłuższych trasach wybralibyśmy egzemplarz z optymalnym naszym zdaniem silnikiem benzynowym o pojemności 1,6 litra. Motor ten oferowany był z dwoma wariantami mocy (122 i 126 KM) i jest on godny polecenia, bo nie jest tak paliwożerny jak wolnossące 2.0 143 KM (auta z dwulitrówką są też trudniej dostępne i droższe), a z drugiej zapewnia zauważalnie lepszą dynamikę niż słaby, 109-konny silnik 1.4. Diesle (silnik 1.6 CRDi z common rail) o mocy 90 i 115 KM też nie mają szczególnie negatywnych opinii, ale w używanym, ponad 10-letnim aucie diesel zawsze oznacza droższe naprawy osprzętu.

Kia Cee’d I – od 10 000 zł

Kia Cee’d I (fot. Vauxford / Wikimedia)

Auto pojawiło się na rynku w 2010. Rok przed technicznym bliźniakiem, jakim jest wyżej opisany Hyundai i10 I generacji. Wszystkie uwagi jakie zaznaczyliśmy przy wspomnianym Hyundaiu dotyczą także tego modelu. Co wybrać? To już kwestia gustu.

Kia Picanto II – od 14 000 zł

Kia Picanto II (fot. Thomas Doerfer / Wikimedia)

Kolejne, ciekawe auto do miasta. Z racji gabarytów raczej dwuosobowe (z tyłu jest dość ciasno). Auto na rynku było w latach 2011-2017. Autem jest tu fakt, że dzięki długiej, 7-letniej gwarancji przebieg większości aut z polskich salonów łatwo zweryfikować. Jeżeli chodzi o napęd wybierzcie czterocylindrowego benzyniaka 1.2 o mocy 85 KM. Jest lepszy i trwalszy od słabszych trzycylindrówek.

Kia Rio III – od 15 000 zł

Kia Rio III (fot. IFCAR / Wikimedia)

Produkowany w latach 2011-2017 model Rio to formalnie auto segmentu B, ale o wyróżniającej się przestronności w tym segmencie. Może stanowić niezłą propozycję dla młodych rodzin. Jeżeli chodzi o silniki, zalecamy wybranie spokojnych, ale trwałych, wolnossących jednostek benzynowych. W Rio znajdziemy 1.2 CVVT o mocy 86 KM i 1.4 CVVT o mocy 109 KM.

Kia Venga – od 15 000 zł

Kia Venga (fot. Thomas Doerfer / Wikimedia)

Jeżeli auto do miasta, ale dające w drugim rzędzie nieco więcej miejsca niż w modelu Picanto, to Venga jest niezłym wyborem. Bardziej praktyczna od Picanto (choć może gorzej się prezentuje). Z silników polecamy benzynowy 1.4 o mocy 90 KM. Może nie razi dynamiką, ale do miasta wystarczy, jest trwały i dość oszczędny. Dalsze wypady? Kia oferowała też wersje z dieslem, ale jeżeli celem są dalsze podróże, to może jednak nieco większy model? W naszym katalogu takich nie brakuje.

Mazda 2 II – od 10 000 zł

Mazda 2 II (fot. Vauxford / Wikimedia)

Mazda 2 drugiej generacji to, podobnie jak wiele innych modeli japońskiego producenta, samochód o dopracowanej mechanice. Z silników wersje benzynowe o pojemności 1.3 (75 do 86 KM) i 1.5 (103 KM) uchodzą za nadzwyczaj trwałe i nie sprawiają problemów. Mazda oferowała też wersje z dieslem, ale w miejskim aucie diesel nie ma sensu. Świetnym walorom mechanicznym Mazdy 2 towarzyszy niestety fatalna odporność na korozję. Doskonałe auto, ale szukajcie modelu naprawdę trzymanego w garażu pod kocem. A gdy już go znajdziecie pierwszą czynnością powinno być dodatkowe zabezpieczenie antykorozyjne (chyba że macie też koc i garaż).

Mazda MX-5 NC (III) – od 17 500 zł

Mazda MX-5 NC (fot. domena publiczna)

Podobno nie jest prawdziwym miłośnikiem motoryzacji ten, co nigdy nie jeździł roadsterem. Mazda MX-5 NC oferowana na rynku w latach 2005 – 2015 pozwala spełnić to marzenie. Nowe w tej gamie silniki benzynowe o pojemności 1.8 i 2.0 z łańcuchami rozrządu nie mają poważnych bolączek, ale trzeba liczyć się ze sporym apetytem na olej. Skrzynia? Oczywiście manual! W końcu to Mazda. Automat był zresztą tylko w dwulitrówce i nie warto go wybierać. Jednak podstawowy problem tego auta to korozja. To właśnie rdza powinna być punktem decydującym o zakupie tego modelu. W naszym budżecie raczej modele ze starszego rocznika (tym bardziej patrzymy na rdzę). Właściciele cenią te auta wysoko, więc znalezienie dobrego egzemplarza może być trudne w założonym budżecie, ale kto nie próbuje ten nie jeździ.

Peugeot 208 I – od 15 500 zł

Peugeot 208 (fot. M 93 / Wikimedia)

Z tym autem jest pewien problem. Nieźle wygląda, jest odporne na korozję, wnętrze też niczego sobie, ale paleta silników… Polecamy w zasadzie tylko bardzo dobrego diesla 1.6 VTi/HTP. I tak, wiemy, że diesel do miasta to tak średnio, ale to racjonalny wybór w tym modelu.

Renault Clio IV – od 17 500 zł

Renault Clio IV
Renault Clio IV (fot. materiały prasowe)

Francuski hatchback segmentu B to lubiane auto i jedno z najpopularniejszych aut w swojej klasie. Czwarta generacja w stosunku do trzeciej jest zauważalnie lepsza i nie chodzi nam o to, że młodsza. Gdyby – hipotetycznie – zrównać rocznikowo III i IV generację to ta druga jest po prostu lepsza. Clio “czwórka” jest obecny na rynku od 2012 roku. W gamie silnikowej zdecydowanie bezpiecznym wyborem jest benzynowy, 16-zaworowy silnik o pojemności 1,2 generujący 75 KM. Do spokojnej jazdy w zupełności wystarczy. Uważajcie na konkretne egzemplarze, szczegółowe oględziny są zalecane o tyle, że wiele Clio jeździło jako małe auta flotowe (duże przebiegi, zaniedbania) czy pojazdy wykorzystywane w usługach najmu krótkoterminowego (carsharing – więcej o nim w naszym serwisie). Osobom poszukującym mocniejszej wersji można polecić 1.2TCe – turbodoładowana jednostka do liftu w 2016 roku oferowała 120 KM mocy, co jest wartością aż nadto wystarczającą. Jeżeli chcecie oszczędnej jazdy, jest jeszcze 1,5-litrowy diesel DCi. Żadna z tych konstrukcji nie ma wad projektowych skutkujących nagminną awaryjnością. Jeżeli tylko znajdziemy zadbany egzemplarz, auto powinno jeszcze spokojnie posłużyć

Renault Clio R.S. III – od 17 000 zł

Renault Clio R.S. III (fot. Vauxford / Wikimedia)

Auto kultowe i w tym modelu ten kult ma swoje uzasadnienie, bo Clio RS z lat 2007-2012 jeździ jak żadne auto segmentu B z tamtych lat. To kapitalny mały hot-hatch. Świetne podwozie i doskonały dwulitrowy silnik (były dwa poziomy mocy: 197 i 201 KM). Jest tylko jeden problem. To biały kruk na rynku wtórnym. Jeżeli już się trafi, to często właściciele żądają absurdalnych kwot (znacznie większych od przyjętego budżetu). Gdy jednak traficie to autko, zalecamy profilaktycznie zmienić synchronizatory skrzyni i pasek rozrządu z pompą wody.

Renault Laguna III – od 13 000 zł

Renault Laguna III
Renault Laguna III (fot. materiały prasowe Renault)

Model ten zupełnie niesłusznie dziedziczy wśród niektórych fatalną opinię poprzednika. Dlaczego niesłusznie? Francuzi nie zamietli problemu pod dywan. Wraz z wprowadzeniem tej generacji wyrzucili z oferty wszystkie awaryjne konfiguracje znane z poprzednika. W efekcie trzecia generacja to tak naprawdę zupełnie nowy rozdział w historii tego modelu. Dziś ten model to naprawdę dobra okazja na niedrogie w zakupie auto średniej klasy. To nie jest kompakt, czy mały mieszczuch, tylko całkiem spore, wygodne auto z ponad 500-litrowym bagażnikiem w kombi (najmniejszy był w Coupé – miał 423 litry). Pamiętajcie o ogólnym sprawdzeniu stanu auta, ale gdy historia serwisowa i dbałość poprzednich właścicieli wyglądają dobrze, to wtedy zaglądacie pod maskę. Jeżeli siedzi tam wolnossąca dwulitrówka (konstrukcja japońska – odpowiadają za nią inżynierowie Nissana) o mocy 140 KM, to auto zdecydowanie warte rozważenia. Ten motor dzięki prostej konstrukcji z dopracowanym łańcuchowym rozrządem daje naprawdę realne szanse na brak poważnych problemów.

Renault Megane III – od 11 000 zł

Renault Megane III (fot. OSX / Wikimedia)

Megane trzeciej generacji to całkiem niezła propozycja na rodzinny kompakt, pod warunkiem znalezienia zadbanego egzemplarza o bezwypadkowej przeszłości. Gama silników jest spora, ale – niestety – pułapek nie brakuje. Z benzyniaków warto zainteresować się jednostką 1.4 TCe (130 KM). Co prawda znacznie częściej traficie na 1.6 16V, ale silnik ten bywa kapryśny, jak nie cewki zapłonowe, to przepustnica, jak nie przepustnica to zmienne fazy rozrządu… Jeżeli chcecie oszczędnego diesla i wypatrzycie ładne Megane z silnikiem 1.5 dCi, to… wierzcie nam, nie chcecie tego silnika. Raz, że motor ten był powszechnie wykorzystywany w egzemplarzach flotowych, a dwa, że silnik ten (szczególnie w egzemplarzach sprzed 2010 roku) cierpi na poważny problem z obracającym się panewkami, a to oznacza bardzo drogą w naprawie awarię. Znacznie lepszym wyborem wśród jednostek wysokoprężnych jest 2.0 dCi. Zwracajcie uwagę na ogólny stan auta, ale – paradoksalnie – nie celujcie w topowe wersje wyposażeniowe. Raz że są one droższe, a dwa – i to główny powód naszej rady – elektronika w Megane potrafi być naprawdę kapryśna. Może nie aż tak jak w “żelazku” (Megane II), ale nie wszystkie problemy usunięto, dlatego przed zakupem obowiązkowo (!) sprawdźcie, czy przypadkiem elektronika w danym egzemplarzu nie wariuje i nie dajcie się zbyć frazami “że to drobiazg, to nic takiego”. Plusem tego modelu jest dobre zabezpieczenie przed korozją (nie dotyczy to niedbale naprawionych aut powypadkowych).

Škoda Citigo I – od 12 500 zł

Skoda Citigo
Skoda Citigo (fot. wikimedia)

Kolejny ciekawy maluch do miasta. Z racji gabarytów auto raczej dwuosobowe, miejsca z tyłu należy traktować raczej awaryjnie, choć – to warto podkreślić – z tyłu w Citigo jest wygodniej niż w wielu konkurentach z tego segmentu. Zaletą Citigo jest prosta konstrukcja. Już bazowy litrowy wolnossący benzyniak (moc 60 KM) jest ekonomiczny i trwały, choć trudno go uznać za dynamiczny motor, to “lubi się” z LPG. Zresztą Škoda oferowała też Citigo z fabryczną instalacją LPG – sporo takich aut w ofertach. Mimo niewielkiej dynamiki na dojazdy do i z pracy w zupełności wystarczy. Niestety w pierwszych latach produkcji (od 2011 roku) Škoda nie ustrzegła się wpadek. Chodzi o wadliwe koła zębate w skrzyni biegów, co skutkuje awarią przekładni. Zgłaszano też początkowo problemy z przekładnią kierowniczą. Dziś jednak sprawne egzemplarze powinny mieć te usterki naprawione przez poprzednich właścicieli, w przeciwnym razie mało prawdopodobne, by auta “dojechały” do 2021 roku. Jeżeli w założonym budżecie znajdziecie zadbane autko z mocniejszym silnikiem benzynowym o mocy 75 KM (również jednolitrowa trzycylindrówka bez turbo) to informujemy, że również ten motor zbiera dobre opinie, a możecie zyskać odrobinę dynamiki.

Škoda Octavia II – od 11 000 zł

Škoda Octavia II (fot. Wikimedia)

Pod względem funkcjonalności w kontekście rodzinnego wykorzystania Octavia jest klasą samą w sobie. Przestronna kabina, pakowny duży bagażnik – auto oferuje pod tym względem więcej niż wiele innych kompaktów. Zanim jednak ruszycie na zakupy kilka uwag. Aut na rynku wtórnym jest dużo, ale bardzo wiele egzemplarzy nie jest wartych uwagi. Octavie często też jeździły we flotach. W efekcie zajeżdżonych egzemplarzy nie brakuje. Jeżeli Octavia ma jeździć najczęściej po mieście, a w dłuższe trasy co najwyżej na wakacje, wybierzcie zadbany egzemplarz z silnikiem 1.6 MPI 8V. Ten prosty motor nie powala dynamiką (102 KM), ale to najtrwalszy silnik w gamie tej generacji, tani w naprawach, dobrze znany mechanikom i “lubi” instalacje LPG. Inne benzyniaki naprawdę nie są warte uwagi, tym bardziej że mowa o dość wiekowym już aucie. Radzimy omijać też wersje ze skrzyniami DSG, może i wygodne, ale trwałość nie jest ich atutem. Manual jest bardziej bezpieczny. Jeżeli upieracie się przy dieslu (dłuższe trasy, mniejsze spalanie) to wybór też jest jeden: 1,9 TDI 105 KM. Uwaga, identyczną mocą dysponował, też 2.0 TDI PD, ale wierzcie nam: nie chcecie tego motoru (awarie pompy oleju, pękające głowice, awarie dwumasu, nietrwałe pompowtryski… wymieniać można długo).

Suzuki Swift V – od 14 000 zł

top 10
Suzuki Swift Sport (fot. Suzuki)

Ten niewielki Japończyk oferowany był przez siedem lat od 2010 roku. W roli auto do miasta okazuje się być godną zainteresowania propozycją. Lata obecności na rynku pokazują, że to jedno z trwalszych aut w swoim segmencie. Z jednostek napędowych bierzcie pod uwagę wyłącznie silniki benzynowe, co prawda Swift był oferowany także z dieslami (korzystał z konstrukcji Fiata), ale nie w Polsce, zatem jeżeli ktoś takie auto sprzedaje, to jest to model importowany. Import małych aut się nie opłaca bo one są tanie, ergo na czymś importer musi zarobić. Odpicowany trup? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. W przypadku benzyniaków zarówno 1.2 94 KM (dla spokojnych), jak i 1.6 o mocy 136 KM to udane konstrukcje.

Toyota Yaris III – od 14 500 zł

Toyota Yaris III (fot. M 93 / Wikimedia)

Yaris trzeciej generacji (lata 2011-2020) to cenione za bezawaryjność auto do miasta na rynku wtórnym. Czy jest to najmniej awaryjne auto? Niekoniecznie, ale nie sposób odmówić mu zalet na tym polu. Z kolei estyma jaką cieszy się ten Japończyk powoduje, że na rynku wtórnym Yaris trzyma cenę. Nie zmienia to jednak faktu, że auto jest popularne (duża podaż części, sporo tanich zamienników) oraz trwałe. Jeżeli chodzi o silniki, to w tym modelu nie było wielkich wpadek, jeżeli zależy wam na ograniczeniu ryzyka awarii wybierzcie nietypową jak na segment B wersję – hybrydową. Opinie o dobrej trwałości są uzasadnione również w przypadku wersji z silnikiem wysokoprężnym, który w przypadku Yarisa jest też pozbawiony drogiego osprzętu (np. koła dwumasowego). Nie zmienia to jednak faktu, że wersję z dieslem polecamy jedynie tym, którzy zamierzają Yarisem podróżować w dłuższe trasy.

Wybraliście auto dla siebie? Zapoznajcie się z naszym materiałem dotyczącym obowiązkowego serwisu startowego.

Total
0
Shares