Japonia Włodarza. Od czego zacząć?

Honda Civic, od niej zaczynałem. Ale aut dla początkujących pasjonatów japońskiej motoryzacji jest więcej i nie muszą rujnować portfela.

Moja przygoda z japońską motoryzacją zaczęła się niewinnie – szukałem czegoś taniego do codziennej jazdy, a japońska, stara fura była akurat dostępna. Miał być Golf II, jednak dużo bardziej spodobała mi się Honda Civic 4 generacji.

Honda Civic IV
Honda Civic IV – od razu się polubiliśmy (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Auto z polskiego salonu kupiłem od drugiego właściciela. Nie miało absolutnie żadnego wyposażenia dodatkowego – typowy polski golas z początku lat 90. ubiegłego wieku. A cena… 2,5 tys. zł! Oczywiście drugie tyle włożyłem w remont blacharski. Civic to idealne auto, aby zacząć przygodę z japońskimi autami, ale nie jedyne.

Mazda MX-5

Mazda MX-5 Miata
Mazda MX-5 Miata (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Jeden z najlepszych, klasycznych samochodów z Japonii. Mazda MX-5 powstała w bardzo dużej liczbie egzemplarzy, oferta rynkowa jest ogromna. Ma w zasadzie tylko dwa minusy – jest ciasna w środku i niestety rdzewieje.

Mazda MX-5 Miata
Mazda MX-5 to piękne auto, ale niestety nieodporne na “rudą” (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Zdarzają się egzemplarze poniżej 10 tys. zł, ale lepiej przeznaczyć na ten model od 15 do 20 tys. zł. Najłatwiej o drugą generację NB, która choć nie ma podnoszonych lamp, wciąż jest typowym roadsterem, wzorowanym na brytyjskich przedstawicielach tego gatunku.

Mazda MX-5 Miata
Mazda MX-5 na rynku amerykańskim nazywała się Miata – zaletą jest w miarę łatwy dostęp do części (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Części do Miaty (tak nazywa się MX-5 na rynku amerykańskim) są tanie, zatem jest to samochód, który relatywnie tanio można tuningować. Tylny napęd, niska masa, bezpośredni układ kierowniczy, krótki skok lewarką zmiany biegów, a do tego brak dachu – bardzo fajny pomysł, szczególnie na drugie auto w rodzinie.

Honda Civic

Honda Civic IV
Honda Civic IV – znalezienie tego auta w wersji rokującej na dalszą eksploatację jest trudne (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Po zastanowieniu muszę umieścić Civica w tym zestawieniu. Bardzo mało jest takich samochodów, zwłaszcza z 3, 4 i 5 generacji. Trzecia jest już ekstremalnie trudna do znalezienia. Co gorsza to samo dzieje się coraz częściej z 4 genem, choć trafiają się wyjątki (zwykle jednak do mniejszej lub większej roboty blacharskiej). Zadbane, pomodzone kanjówy zaczynają mieć ceny wywoływacze na poziomie 15-20 tys. zł. Seryjne auta wciąż zdarzają się w dobrych cenach. Civic  po kilku drobnych zabiegach będzie mógł pojechać na każdy spot, ale to też prawdziwe auto.

Honda Civic V
Honda Civic V – w Civicach, podobnie jak w Maździe MX-5 największym wrogiem jest korozja (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Siedzisz tu nisko, polegasz tylko na swoich umiejętnościach, a niska masa sprawia, że nie trzeba dużo koni pod maską, żeby poczuć emocje. I nawet jeśli nie będzie szybko, wrażenia z jazdy są gwarantowane. Podobnie jak w Miacie największym wrogiem auta jest korozja, ale ceny części nie należą do wygórowanych. Z prostą mechaniką można sobie poradzić samodzielnie.

Lexus IS

Lexus IS
Lexus IS (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Pierwsza generacja Leksa IS to też ciekawy pomysł na Japończyka. Sedany IS200 zaczynają się od mniej więcej 10 tys. zł, a za 15 mamy już całkiem spory wybór. Auto wzorowane na BMW, ma oczywiście sześciocylindrowy silnik i napęd na tylną oś, ale pod względem mocy pozostawia spory niedosyt.

Lexus IS
Lexus IS – części do “japońskiego BMW” nie brakuje, ale dobre egzemplarze swoje kosztują (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Opcja z wersją IS300 wydaje się więc sensowna, ale egzemplarzy z wolnossącym JZ-tem jest niewiele i zwykle kosztują powyżej 20 tys. zł (a za tyle wybór zaczyna być już większy wśród innych ciekawych modeli). Jest kilka sposobów na podniesienie mocy w IS200, a najlepszym z nich jest swap silnika na inny, choć niesie za sobą wyraźny wzrost kosztów. Części używanych do japońskiego BMW nie brakuje, są też ciekawe pakiety aero do IS-a. Obserwowanym trendem jest upodobnienie Lexusa IS-a do japońskiej Toyoty dostępnej na rynku wewnętrznym.

Toyota MR-S

Toyota MR-S
Toyota MR-S to zdecydowanie nietuzinkowy pojazd , a jest zauważalnie tańszy od MR2(fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Jeszcze przed dwoma, trzema laty relatywnie niskie ceny zakupu miały Toyoty MR2. Dzisiaj znalezienie drugiej generacji Toyoty z centralnie umieszczonym silnikiem za mniej niż 25 tys. jest już trudne. Natomiast model MR-S kupicie już za około 15 tys. zł. Toyota ma napęd na tył, centralnie umieszczony silnik i brak dachu.

Toyota MR-S
MR-S nie do końca jest odpowiednikiem Miaty, ale też daje frajdę z jazdy (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

Czy jest konkurencją dla Miaty? Nie do końca, ale też daje sporo frajdy z jazdy. Na pewno nie ma idealnego silnika (spala sporo oleju i w ekstremalnym przypadku może wymagać remontu), ale jest bardzo ciekawym weekendowym autem. Trudniej niż w opisanych wyżej modelach jest też o części, zarówno te zwykle jak i tuningowe. Minusem jest też przeciętny wybór na rynku wtórnym.

Toyota Celica

Kolejny przykład na ciekawe auto z przednim napędem (tak jak Civic), które daje sporo frajdy z jazdy i jest dostępne cenowo. Do 15 tys. zł wybieracie wśród kilku ostatni generacji modelu. Dla mnie najmniej stylowa jest ostatnia Celica, przede wszystkim dlatego, że nie ma rajdowej historii, ale tak naprawdę to może być najlepszy wybór. Uważam tak dlatego, że to najmłodsze auto wśród Celic (w produkcji była do 2005 roku) a do tego dość często pojawiające się na rynku wtórnym. Celica ma też ten plus, że jej klub jest bardzo prężny.

Toyota Celica
Toyota Celica (fot. Adam Włodarz / Automotyw.com)

To zaś przekłada się nie tylko na ciekawe spoty, ale też np. na imprezy na torach wyścigowych. Model ten da się też tanio naprawić, ale jak dobrze wybierzecie to nie będzie się psuć. Celica mniej rdzewieje do MX-5, czy też Civica, co ma kolosalne znaczenie, bo dzięki temu z Toyoty można uczynić daily.

Total
1
Shares