Japonia Włodarza. Te samochody już nie będą tanie

Samochody sportowe na początku zwykle tracą na wartości. Dopiero z biegiem czasu zaczynają zyskiwać. Jest tak niemal niezależnie od kraju ich produkcji i od tego, na którą oś mają napęd. Nie inaczej jest z samochodami japońskimi. Dzisiaj przyjrzymy się cenom, które w skali ostatnich lat zanotowały rekordowe wzrosty.

Dlaczego?

Aut z lat 80. i 90. ubiegłego wieku nie przybywa. Do tego mówimy o autach sportowych, a te często żywot mają ciężki. Japonia jest dziś modna, ale auta stamtąd często mają problemy z korozją, która sprawia, że liczba sensownych egzemplarzy z roku na rok jest coraz mniejsza.
W zestawieniu nie będzie Supry Mk 4. To jest przegląd subiektywny. Supra od wielu lat bowiem kosztuje już bardzo dużo. Spokojnie, w kolejnym artykule sprawdzimy, które japońskie auta wciąż można i warto kupić tanio.

Toyota AE86

Toyota AE86
Toyota AE86 w Europie znana była jako Corolla GT (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

W tej chwili najtańsza Corolla GT wystawiona na sprzedaż w Unii Europejskiej to wydatek 5 tys. euro, czyli niemal 23 tys. zł. Mówimy o egzemplarzu, który jest niestety w opłakanym stanie. Z drugiej strony pojawiają się samochody po 25 tys. euro, a ostatnio nawet za 28 tys. euro (idealny Levin w Portugalii), czyli ok. 127 tys. zł! To już naprawdę grubo jak za starą Corollę z wolnossącym silnikiem o mocy nieco ponad 100 KM. Średnie ceny wywoławcze w Europie oscylują w tej chwili między 10 a 15 tys. euro, czyli od ok. 45 do 68 tys. zł.

Toyota AE86
Dziś takie auto w idealnym stanie może kosztować nawet grubo ponad 100 000 zł (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

W 2020r w Polsce wystawiono AE86 w średnim stanie za 35 tys. zł. Natomiast wcześniej za taką kwotę dało się kupić całkiem przyzwoitą Corolle GT (czyli europejskie specyfikacje AE86). Sześć lat temu sam oglądałem AE86, które rzekomo było do kupienia za 20 tys. zł (wymagało remontu blacharskiego).

Gdy spojrzymy jeszcze dalej w głąb, np. 15 lat wstecz okaże się, że zniszczone AE były do kupienia za kilka tysięcy złotych. Ba, sporo Corolli GT została nawet w Polsce zezłomowana.

Honda Integra Type R DC2

Honda Integra Type R
Przednionapędowe auto legenda, czyli Honda Integra Type R (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Najlepsze przednionapędowe auto sportowe z Japonii również zaliczyło spore wzrosty cenowe. Wcześniej były to kwoty rzędu 25 tys. zł. Jednak, co było do przewidzenia, popularność tego modelu wzrosła. Ceny również.
Aktualnie na polskim rynku znajdziemy żółte DC2 (30 tys. zł), ale jest to auto uszkodzone. Po remoncie prawdopodobnie zbliży się do średnich cen europejskich – a te oscylują między 10 a 20 tys. euro. Co ciekawe egzemplarz z Japonii, wcale nie są od europejskich tańsze! Spora w tym zasługa innego frontu auta, ale też mody na oryginalne JDM-y, czyli auta z rynku wewnętrznego. W porównaniu do sytuacji z AE86, Integry Type R DC2 wciąż jest w Europie sporo i dość dużo wystawiono jej do sprzedaży. Tanio jednak już nie jest.

Mitsubishi Lancer Evo

Mitsubishi Lancer Evo
Mitsubishi Lancer Evo w dobrym stanie, a szczególnie starsze generacje, to dziś łakomy kąsek (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Wrzucam kilka generacji rajdowego Mitsu do jednego worka, mają one zbliżone nadwozia i zawsze najbardziej mi się podobały. Największym marzeniem jest Evo 6,5 czyli wersja Tommi, od lat w wysokich cenach (kiedyś 60-70 tys. zł). Długo zwykłe Evo 5 lub 6 wystawiano na sprzedaż za około 50 tys. zł. Dzisiaj tyle kosztują wersje RHD, które wymagają znacznego wkładu finansowego i nie zawsze są zarejestrowane. Auta, na satysfakcjonującym poziomie to wydatek od 80 tys. zł w górę. Te najmocniejsze mogą zaś dobijać już do 150-200 tys. zł. Evolution to model wciąż jest wykorzystywany w rajdach, dotyczą go także problemy z korozją. To wszystko sprawia, że starych Evo jest już relatywnie niewiele.

Najmocniejsze Mitsubishi Lancer Evo
Najmocniejsze egzemplarze mogą kosztować nawet 200 000 zł (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Nissan Skyline

Nissan Skyline
Nissan Skyline R33 coupe stał się szczególnie popularny w Niemczech, a także w USA (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Jeszcze niedawno ładnego Skyline’a R33 coupe z silnikiem 2.5 turbo można było kupić do 40 tys. zł. Dzisiaj jego cena w Polsce podwoiła się. Za granicą takie auta to wydatek ok. 25 tys. euro. Z kolei GT-R-y dobijają już do ok. 150-200 tys. zł. Możemy kupić tanie Skyline’y (30 tys. zł), ale są to odmiany czterodrzwiowe, z wolnossącymi silnikami i automatycznymi skrzyniami biegów.
Jak podnieść ich wartość? Między innymi montując doładowany silnik, manualną skrzynię biegów, gwint, pakiet aero i ładne koło. Doładowane silniki oraz manualne skrzynie biegów tanie nie są, a przecież często trzeba im jeszcze zrobić rewizję, zamontować i np. przerobić wiązkę. Takie egzemplarze kosztowo zbliżają się w tej chwili do 60-70 tys. zł. Tendencja wciąż jest wzrostowa, bo Skyline stał się popularny w Niemczech, bardzo dużo kupują też Amerykanie.

Nissan 200SX

Nissan 200SX
Nissan 200SX niezależnie od generacji długo był stosunkowo tani. Dziś zdrowe auta z silnikiem SR20DET mogą kosztować już nawet około 80 000 zł (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Niezależnie od generacji – od S13 do S15 – tanio już nie jest. Zwłaszcza gdy mówimy o samochodach niezardzewiałych, z silnikiem SR20DET. Pamiętam, że przyzwoite S14 wystawiane były za mniej niż 30 tys. zł, dzisiaj natomiast i 60 może nie wystarczyć. Długo nie doceniano też S13 Silvii, czyli wersji ze stałymi lampami, która przeznaczona była na rynek wewnętrzny. Kiedyś- niezarejestrowane auta do 20 tys. zł. Dzisiaj – turbo i brak korozji to 70-80 tys. zł.

Nic nie wskazuje, aby S-chassis miały być tańsze. Wiele aut już skorodowało, inne skończyły żywot w mniej lub bardziej profesjonalnych driftach. Dziś już nikt ich nie upala, bo są zwyczajnie zbyt drogie w naprawach i odbudowach. 200SX-y w amatorskim driftowaniu wyparte zostały przez tanie BMW.

Nissan 200SX
Dziś tym samochodem mało kto upala. Stały się zwyczajnie za drogie (fot. Adam Włodarz/Automotyw.com)

Jeśli marzycie o sportowym aucie z Kraju Kwitnącej Wiśni, to nie czekajcie zbyt długo. Najlepsze samochody wciąż drożeją i jest ich coraz mniej. Warto poszukać samochodu w jak najlepszym stanie blacharskim, bo naprawy nadwozia mogą pochłonąć majątek. Większość części mechanicznych i elementów wnętrza można dziś kupić, sprowadzając z Japonii lub z USA. Ostrzegamy, nie będzie tanio. Cóż, jak widać Japonia się ceni. (przyp.redakcji)

Total
1
Shares