Lamborghini Huracán STO – widzieliśmy, wiemy czego się spodziewać

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO – oglądany przez nas egzemplarz w pełnej krasie (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Oto Lamborghini Huracán STO. Dla tych, którzy mają przysłowiową benzynę we krwi motoryzacja to przede wszystkim emocje. Tym bardziej, jeśli mówimy o supersamochodach, których plakaty kiedyś wieszaliśmy nad łóżkiem. Są marki, które potrafią szczególnie poruszyć i rozpalić zmysły. Kto z was pamięta papierki z gumy Turbo z Lamborghini Diablo? Kto z wypiekami na twarzy oglądał w katalogach „Rambo-Lambo”, czyli Lamborghini LM002? Tak, włoska marka z bykiem potrafi dotrzeć w samo serce motoryzacyjnych pragnień mężczyzn w każdym wieku. Wiemy to doskonale. Mieliśmy ogromną przyjemność przyjrzeć się z bliska najnowszemu Lamborghini Huracàn STO, który zawitał do salonu Lamborghini Warszawa.

Pierwsze wejrzenie – od razu miłość?

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO – sportowy klin zakrzywiający rzeczywistość (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. W jasno oświetlonym pomieszczeniu stał sportowy klin, poprzecinany dziesiątkami otworów, cały w żywym błękicie, dopełnionym soczystym pomarańczem i grafitem włókna węglowego. Lamborghini Huracàn STO pełnymi garściami czerpie z modeli Huracàn Super Trofeo EVO oraz Huracàn GT3 EVO, który trzy lata z rzędu zwyciężał w słynnym 24-godzinnym wyścigu Daytona. Jest się na kim wzorować.

Szybkość to priorytet

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO prawdziwe oblicze ujawnia na torze, auto ma też homologację na zwykłe drogi (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Widać, że to nie jest „zwykłe” Lamborghini Huracàn, którym można wyjechać na bulwary przy zachodzie słońca, okazjonalnie zaryczeć, zostawić trochę gumy na asfalcie i wrócić do ciepłego garażu. Ta odmiana, usiana wszechobecnymi wlotami powietrza stworzona jest, by jeździć prawdziwie szybko. Tak, ten samochód ma homologację na zwykłe drogi, ale jego prawdziwe oblicze poznać można tylko na torze.

Lamborghini Huracán STO i symfoniczne V10

Lamborghini Huracán STO
Dźwięk potężnej V10 uzależnia (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Pod maską dobrze już znany fanom Lamborghini wolnossący silnik 5.2 V10 o mocy 640 KM i momencie 565 Nm. Ten motor zawsze pięknie brzmi, zawodzi, czaruje i uzależnia. Ultrabłyskawicznie wspina się na obroty i przepięknie z nich schodzi. Tego można słuchać w nieskończoność jak najlepszej playlisty. Tego nie da wam żaden najszybszy nawet elektryk. Oczywistym dodatkiem są osiągi. Przyspieszenie do 100 km/h w 3 sekundy, w 9 sekund do 200 km/h i prędkość maksymalna 310 km/h.

Żadnych sportowych toreb – weź lepiej kask

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO to auto, którego nadwozie podporządkowano przede wszystkim aerodynamice (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Inżynierowie większość elementów dostosowali do aerodynamiki. Przednią część nadwozia skrócono, a zderzak, błotniki i maską są teraz jednym elementem, zwanym „cofango”. Nie ma już pod maską miejsca na torbę sportową, ale jest przeznaczone specjalnie na kask wyścigowy. Tylny zderzak zwiększa siłę docisku nadwozia do nawierzchni. Jego projekt to nawiązanie do Super Trofeo Evo. Jest wykonany z pomocą technologii stosowanych przez SpaceX Elona Muska, czy NASA, więc nie chcemy nawet wiedzieć, ile kosztuje jego uszkodzenie.

Włókno węglowe? Poproszę, tylko dużo!

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO jest wręcz wypełniony karbonem (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Nowy model ma 75% paneli zewnętrznych wykonanych z włókna węglowego. Założono lekkie , magnezowe felgi z centralną nakrętką. To auto po kuracji odchudzającej waży 1339 kilogramów, o 43 kilogramy mniej niż uwielbiane przez fanów Performante. Dla porównania Ferrari 812 Superfast waży 1525 kilogramów, lżejszy jest na przykład McLaren 720S, którego waga zatrzymuje się na 1283 kilogramach.

Duża moc wymaga świetnych hamulców

Lamborghini Huracán STO
Skuteczne hamulce wyczynowe to podstawa przy takiej mocy (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Lamborghini Huracàn STO dostał nowe węglowo-ceramiczne hamulce Brembo CCM-R, których rodowód wywodzi się z F1 (podobnych używa też Nissan GT-R). Przy szybkiej jeździe po torze, bo tam potrafią pokazać w pełni swoją skuteczność, przewodzą czterokrotnie więcej ciepła niż dotychczasowe tarcze stosowane w tym modelu. Pojawiły się trzy nowe tryby jazdy z magicznym przełącznikiem na kierownicy – STO, Trofeo oraz Pioggia.

7 zapytań w ciągu pierwszej doby

Lamborghini Huracán STO
Siedmiu potencjalnych klientów wysłało konkretne zapytania zaledwie 24 godziny po debiucie modelu. W Polsce (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Włoska marka jest ceniona w naszym kraju. Od momentu pojawienia się informacji o modelu, polskie przedstawicielstwo w 24 godziny dostało 7 konkretnych zapytań o możliwość kupienia tego auta. Dziś tych potencjalnych klientów jest już co najmniej kilkunastu. Produkcja samochodu nie jest limitowana, ale konfigurując samochód dziś, trzeba się liczyć, że poczekamy na niego około 10 miesięcy. Cena startuje od 249 412 euro, a biorąc pod uwagę niemal nieograniczone możliwości indywidualizacji, na tym poziomie się nie skończy.

Wspaniały napęd 4×4? Nie tym razem, to tylnoosiowe monstrum

Lamborghini Huracán STO
Lamborghini Huracán STO przekazuje całą potężną moc na tylną oś (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)


Lamborghini Huracàn STO zrobił na nas ogromne wrażenie. Wyglądem, aerodynamiką i dbałością o sportowe szczegóły. W tym wydaniu jest to samochód mogący dać niezwykłą przyjemność podczas szlifowania swoich umiejętności w jeździe torowej. Siadając w środku, wszystkim zmysłami wyobraźni słyszeliśmy jak silnik wkręca się na szalone obroty, plecy przysysają się nam do oparcia fotela, a tył powoli zaczyna nas wyprzedzać…. Dobrze jest pamiętać, że Lambo znane ze wspaniałych napędów 4×4 tutaj zdecydowało się na przekazanie całej mocy za pomocą tylnych kół. Cóż, teraz z niecierpliwością czekamy na egzemplarz, którym będziemy mogli wyjechać poza warszawski salon tej supersportowej marki i poczuć na własnej skórze to wszystko, co widzieliśmy i słyszeliśmy.

Przeczytajcie nasz test Huracána EVO
Total
2
Shares