Najwięksi kierowcy i czego możemy się od nich nauczyć

Senna na mokrym (fot. Autocar)

W historii motosportu jest wielu kierowców, którzy na stałe zapisali się na kartach historii. Ale którzy z nich są największą inspiracją dla kolejnych pokoleń? Oto nasza lista najwybitniejszych kierowców wyścigowych w historii oraz lekcje, których nas nauczyli.

Sir Stirling Moss – nigdy się nie poddawaj 

To prawdopodobnie najlepszy kierowca wyścigowy wszech czasów, który nigdy nie został mistrzem F1. Przez cztery lata zajmował drugie miejsce w Mistrzostwach Świata Kierowców Formuły 1 za kierownicą srebrnych strzał Mercedes-Benz.  Walczył aż do wycofania się firmy z rywalizacji. Potem Stirling jeździł dla Maserati i Vanwall. Podczas swojej kariery, ale nigdy nie zdobył mistrzostwa. To nie przeszkodziło mu przejść do historii jako jeden z najbardziej utytułowanych kierowców świata – Moss ukończył 375 wyścigów, z których wygrał zdumiewające 212, czyli ponad połowę! Po raz ostatni stanął na szczycie podium w wieku 72 lat.  

Sir Stirling Moss (fot. stirlingmoss.com)

Walter Röhrl – skup się na tym, co robisz najlepiej

Niemiec przez wiele lat kariery był związany z rajdami i brał w nich udział za kierownicą takich maszyn jak Renault, Opel, Lancia oraz Audi. Walter miał jedną zasadę – Röhrl sam decydował o tym, w których rajdach chce jechać. Właśnie dlatego Niemiec został kierowcą, który wygrał Rajd Monte Carlo za kierownicą aż czterech różnych samochodów. Świadomie poświęcił pogoń za mistrzostwem świata, na rzecz pozostania „normalnym obywatelem”, o którym nie piszą gazety – to ostatnie mu się nie udało. 

Walter Röhrl (fot. Porsche)

Nino Farina – bądź pierwszy, a będziesz zapamiętany

Nazwisko Fariny na zawsze wryło się w historię F1, ponieważ jest to pierwszy mistrz tej dyscypliny. To właśnie Farina wygrał też pierwszy w historii wyścig F1 – British Grand Prix na torze w Silverstone w 1950. W pamiętnym sezonie stanął jeszcze dwa razy na szczycie podium w obu przypadkach pokonując kolegę z zespołu – równie legendarnego Juana Manuela Fangio. Nino był krewnym Battisty Pininfariny – założyciela legendarnego studia projektowego.

Nino Farina (fot. F1)

Ayrton Senna – naucz się jazdy na mokrym

Senna w swoim pierwszym sezonie F1 podczas Grand Prix Monaco wspiął się z 13 na 2 pozycję za kierownicą bolidu Toleman i zachwycił wszystkich swoją jazdą w deszczu. Wyścig został przerwany, ale to nie przeszkodziło Sennie zaznaczyć swoją obecność w świecie F1. W następnym roku, w swoim pierwszym zwycięstwie w Formule 1 w Grand Prix Portugalii w ulewnym deszczu Senna zapewnił sobie pole position, prowadził od początku do końca i wygrał. Brazylijczyk zdobył w swojej karierze trzy tytuły mistrza świata F1, wygrał 41 wyścigów z czego 13 na mokrym torze. Jego życie przerwał wypadek na torze Imola w 1994. 

Ayrton Senna (fot. wikipedia)

Nikki Lauda – co Cię nie zabije, to uczyni Cię mocniejszym

1 sierpnia 1976 na Nürburgring na drugim okrążeniu Lauda wypadł z trasy. Ferrari Austriaka stanęło w płomieniach, a Lauda został uwięziony we wraku. Zanim udało mu się opuścić bolid, to zdążył dotkliwie poparzyć się i nawdychać gorących toksycznych gazów, które uszkodziły mu płuca. Lauda zapadł w śpiączkę, a jego stan był krytyczny. Mimo to Lauda wrócił do wyścigów 6 tygodni później pomijając jedynie 2 wyścigi, a po powrocie zajął sensacyjne 4. miejsce w Grand Prix Włoch. Po feralnym sezonie Mistrz stanął na najwyższym podium w sezonie 1977 oraz w 1984. 

Nikki Lauda (fot. F1)

Mika Häkkinen – nie gadaj, tylko jedź

Dwukrotny mistrz świata znany był ze swoich krótkich i rzeczowych wypowiedzi. Podczas wywiadu dla Top Gear James May spytał mistrzam czy na każde, nawet bardzo skomplikowane pytania odpowiada jednym słowiem i w odpowiedzi usłyszał jedynie „tak”. Latający Fin podobno był jedynym kierowcą, którego bał się najbardziej utytułowany kierowca w historii F1 – Michael Schumacher. Häkkinen zdobył mistrzostwa w sezonach 1998 oraz 1999, w obu przypadkach przerywając passę zwycięstw legendarnego “Szumiego”. 

Mika Hakkinen (fot. F1)

Colin McRae – jeśli masz wątpliwości, to gaz do dechy

“If in doubt, flat out” to kultowe słowa wypowiedziane przez legendarnego szkockiego kierowcę i do dziś pobudzają wyobraźnię. Być może rada czempiona nie jest sama w sobie dobrą lekcją, gdyż McRae miał przydomek McCrash i słynął z bardzo szybkiej jazdy, która niestety często kończyła się przedwcześnie. Prawdziwa lekcja z tego przesłania jest inna. Żeby zostać mistrzem, to trzeba płonąć pragnieniem wygrania tak silnym, że wykraczającym poza granice rozsądku. I tego możemy się nauczyć od Colina. Choć tytuł mistrza zdobył tylko raz w 1995 za kierownicą Subaru Imprezy, to jego osobowość i styl jazdy inspirują całe pokolenia. 

Colin Mcrae (fot. Pilaneblog)

Najwięksi kierowcy

Pamiętajmy, że jazda samochodem to coś więcej niż tylko przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Dla tych ludzi była to największa życiowa pasja. Pasja, która sprawiła, że dziś są inspiracją, a ich postawa będzie zapamiętana na zawsze.

Total
0
Shares
Related Posts