Nowy Opel Grandland – to nie tylko face lifting. Zmian jest sporo. Pierwsze jazdy

Nowy Opel Grandland i to od razu w trzech wersjach napędowych. Jeździliśmy dieslem i dwiema wersjami z napędem hybrydowym plug-in.
Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Mieliśmy okazję w pięknie położonych okolicach szczytu Großer Feldberg, nieopodal Frankfurtu nad Menem wypróbować kilka wersji napędowych najnowszego, flagowego SUV-a marki Opel. Jaki jest nowy Opel Grandland (już bez “X” w nazwie)? Co się zmieniło?

Test Opla Mokki – zobacz

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Część floty nowych Opli Grandlandów na parkingu u podnóża wjazdu na Großer Feldberg (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Opel Grandland – SUV w stylu Opel Vizor

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland i Opel Vizor – charakterystyczny sznyt znany z Mokki trafił do większego modelu (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Z zewnątrz stylistyczna rewolucja, która upodobniła największego SUV-a niemieckiej marki w grupie Stellantis to pozostałych modeli najnowszej generacji (Mokka, Astra czy Crossland). Z przodu mamy odróżniający auto od innych pojazdów z tego segmentu element stylistyczny określany przez producenta jako Opel Vizor. Ten charakterystyczny, czarny panel rozciągający się w pasie przednim pomiędzy równie charakterystycznymi światłami LED pełni nie tylko rolę estetyczną. Pozwolił też na ukrycie sporej gamy sensorów wykorzystywanych przez pokładowe systemy najnowszego Grandlanda.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland Hybrid – przednionapędowa hybryda. Ta z wersją na 4 koła ma napis Hybrid4 (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Zmian z zewnątrz jest więcej. Opel przemodelował zderzaki Grandlanda, a z tyłu auta mamy modny dziś, rozciągający się na całą szerokość uchylanej elektrycznie (i na “machanie nóżką”) klapy bagażnika napis z nazwą modelu. Zwróciliśmy też uwagę na to, że w bogatszych wersjach wyposażenia (a takimi jeździliśmy) zamiast nadkoli i nadproża z surowego tworzywa mamy elementy lakierowane albo na kolor nadwozia, albo na błyszczącą czerń – wygląda to świetnie, póki jest czyste.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland diesel z charakterystycznymi czarnymi błyszczącymi panelami w dolnej części nadwozia (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Opel zachwalał też w trakcie prasowego briefingu nowe reflektory pikselowe IntelliLux LED, w których elektronika może sterować aż 168 segmentami diod LED (po 84 dla każdego przedniego reflektora). Niestety, ponieważ jazdy odbywały się w dzień, na naszą ocenę tego elementu trzeba będzie poczekać do dłuższych testów. Noc to także okazja do tego, by wypróbować zupełnie nowe rozwiązanie w gamie Grandlanda, czyli system noktowizyjny rozpoznający ludzi i zwierzęta w nocy z odległości 100 metrów. Oczywiście to wyposażenie opcjonalne, ale u poprzednika takiego rozwiązania nie można było w ogóle zamówić.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland, kierowany przez nas egzemplarz z silnikiem wysokoprężnym(fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Kokpit – rewolucja a’la Mokka

Najnowszą deskę rozdzielczą, która trafiła do nowego Opla Grandlanda producent określa mianem Pure Panel. To połączenie cyfrowego kokpitu przed oczami kierowcy z ekranem multimedialnym w centralnej części deski. W naszych egzemplarzach, z których mieliśmy okazję korzystać, dysponowaliśmy największymi ekranami – 12-calowy wirtualny kokpit uzupełniony przez 10-calowy ekran multimediów. W bazowych wersjach tego modelu oba ekrany mają po 7 cali.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Kokpit nowego Opla Grandlanda ergonomicznie jest bez zarzutu. Nie zabrakło pokręteł i przycisków (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Na szczęście Opel nie podążył drogą Volkswagena i większe oraz czytelniejsze ekrany nie oznaczają jednak rezygnacji z fizycznych przycisków, których w kokpicie nowego Grandlanda jest sporo, są rozsądnie rozplanowane, czytelne i łatwo dostępne. System multimedialny obsługuje Apple CarPlay i Android Auto (sprawdziliśmy to w praktyce, jedna z tras testowych wymagała Map Google’a), ale oba rozwiązania są obsługiwane klasycznie – po kabelku.

Wnętrze – wygodne, ale to w końcu największy SUV Opla

Fotele mają atest AGR (kampania na rzecz zdrowych pleców) – fot. Opel

Opel chwali się wygodnymi fotelami z certyfikowaną ergonomią. Możemy potwierdzić, że sprawdzą się one zarówno podczas jazdy po płaskiej autostradzie, jak i wasze ciało będzie poprawnie trzymane podczas pokonywania górskich serpentyn. Przestrzeni dla 4 osób auto oferuje naprawdę sporo. Dwójka dorosłych na tylnej kanapie nie będzie mieć problemów z kolanami czy przestrzenią nad głową. Dzieci, dzięki szeroko uchylanym tylnym drzwiom także powinniśmy bez kłopotów umieścić bezpiecznie w fotelikach.

Z tyłu dwójce będzie wygodnie, tylko czemu w dieslu było zaledwie jedno gniazdko USB? (fot. Opel)

W szybkich i najmocniejszych w gamie wersjach hybrydowych plug-in nieco rozczarowuje bazowa pojemność bagażnika, która startuje od 390 litrów (po złożeniu oparć rośnie do 1528 litrów). Za to w wersjach spalinowych bez konieczności poświęcania dwóch miejsc tylnego rzędu bagażnik mieści 514 litrów (1652 l po złożeniu kanapy). Jednak wersje hybrydowe mają inne atuty.

Jednostki napędowe – wciąż masz w czym wybierać

Opel Grandland (2021) (fot. Opel)
Opel Grandland Hybrid4 – najmocniejsza, 300-konna hybryda potrafi być dynamiczna (fot. Opel)

Co prawda w stosunku do poprzednika, czyli Grandlanda X, w gamie rodzajów napędów nowego Opla Grandlanda nie zobaczymy już najmocniejszego, 180-konnego benzyniaka o pojemności 1.6 jako samodzielnej jednostki. Silnik ten trafił do wersji hybrydowej z wtyczką. Jest też jego mocniejsza odmiana o tej samej pojemności 1.6 litra, dysponująca mocą aż 200 koni, ale również – wyłącznie w hybrydzie plug-in

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland Hybrid o mocy 224 KM (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Generalnie do wyboru mamy obecnie silnik benzynowy 1.2 Turbo łączony z 6-biegowym manualem lub 8-biegową skrzynią automatyczną. W obu odmianach moc wynosi 130 KM, moment obrotowy to 230 Nm od 1750 obr./min. Co ciekawe Opel zachował jednostkę wysokoprężną, nowego Grandlanda można wybrać także z 1.5-litrowym dieslem generującym taką samą moc co najsłabsze benzyniaki, ale już moment to konkretne 300 Nm (również od 1750 obr./min.). Jednak najwięcej emocji budzą odmiany PHEV, czyli hybrydy plug-in. Testowaliśmy wersję o mocy systemowej 224 KM (napęd na przód), jak i czteronapędową, topową wersję o mocy aż 300 KM. Przy czym od razu żeby było jasne, napęd na 4 koła to tzw. eAWD, czyli tylną oś napędza wyłącznie jeden z dwóch silników elektrycznych. Spalinowy układ napędowy w ogóle nie jest z tylną osią połączony.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland z silnikiem diesla ma “tylko” 130 KM, ale w górskich drogach auto było naprawdę dzielne. Spokojni kierowcy nie potrzebują więcej (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Nie mieliśmy okazji sprawdzić najsłabszych benzyniaków, ale Grandland w dieslu na górskich szlakach okazał się bardzo dzielny. Niski moment obrotowy i dobra współpraca z automatem (testowaliśmy wersję AT8) sprawiły, że Grandland bez wysiłku wspinał się górskimi serpentynami. Wersja z dieslem nie poraża dynamiką (setka katalogowo osiągana jest w 11,5 sekundy), ale do kultury pracy i elastyczności tej jednostki nie mamy najmniejszych zastrzeżeń. Opel chwali się też niskim spalaniem. Deklarowane mieszane w cyklu WLTP to 4,9 – 5,9 litra na 100 km.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Hybryda na samym prądzie wg producenta może przejechać nawet do 65 km (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W przypadku obu odmian hybrydowych mogą one jeździć na samym prądzie (akumulator w każdym wariancie ma tę samą pojemność 13,2 kWh), a producent deklaruje zasięg nawet do 65 km w cyklu WLTP. Pokładowa ładowarka w standardzie przyjmuje prąd o mocy 3,7 kW, opcjonalnie jest dostępna mocniejsza (7,4 kW), która w połączeniu z publiczną stacją ładowania pozwala przesłać do 22 kW (trzy fazy po 7,4 kW) – wtedy ładowanie trwa ponoć ok. 2 godziny. Jednak nawet przy ładowaniu z gniazdka nowy Grandland PHEV przez noc pod domem powinien się w pełni naładować. My akumulator hybryd ładowaliśmy w nietypowy sposób – rekuperacją podczas zjazdu z ponad 800-metrowego szczytu Großer Feldberg – po ok. 10 km zjazdu odzyskaliśmy 10 proc. energii. Hybrydy są też szybkie, bo najmocniejsza odmiana rozpędza się do setki w trybie Sport w czasie 6,1 sekundy. Oczywiście pod warunkiem, że akumulator nie jest rozładowany. Jednak atutem hybrydowych odmian Grandlanda, jest to, że moc współpracuje tutaj z odpowiednio sprężystym zawieszeniem i nie przesadnie wspomaganym układem kierowniczym. W efekcie zarówno po niemieckich autostradach, jak i na górskich serpentynach auto prowadziło się pewnie i stabilnie.

Opel Grandland – ceny: oficjalne w połowie września, ale już coś wiemy

Ceny startują od 124 000 zł za bazowego benzyniaka z manualem w wersji Business Edition, ale topowa wersja z całą pewnością przekroczy 200 tys. zł (fot. Opel)

Opel Grandland przeszedł bardzo rozbudowany lifting. Zmiany to nie tylko kwestia estetyki nadwozia, ale też wnętrza, techniki (po raz pierwszy system noktowizyjny). Z jednej strony nowy Grandland może nie jest tak “wymuskany” wewnątrz jak bazujący na tej samej modułowej platformie koncernu Stellantis Peugeot 3008, ale za to na drodze układ kierowniczy daje lepsze informacje zwrotne kierowcy, a zawieszenie nie jest tak miękkie jak we francuskim kuzynie Opla.

Opel Grandland (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)
Opel Grandland i jego charakterystyczny kształt świateł (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Ceny? Oficjalne kwoty cennikowe nowego Opla Grandlanda w Polsce poznamy w połowie września ale już teraz wiemy, że Opel Grandland w bazowej wersji spalinowej (silnik benzynowy 1.2 l o mocy 130 KM z manualem MT6) w wersji Business Edition startuje od 124 000 zł, natomiast bazowa wersja PHEV, czyli Opel Grandland Hybrid GS Line 1.6 l 224 KM AT8 startuje od 185 700 zł.

Trzy cylindry w dieslu nie muszą być absurdem – test Opla Insignia z takim napędem

Total
0
Shares