Pandemia: jeździmy Hondą Jazz i jemy sushi

Knajpy tylko na wynos… sklepy już otwarte, ale w trakcie testu były również niedostępne. Co w takiej sytuacji zrobić z mikrovanem, żeby zobaczyć, jak sprawdza się w roli dzielnego miejskiego wojownika? Skoro chwilowo nie można zjeść nic „na mieście”, to postanowiliśmy wziąć jedzenie na pokład. Co zamówiliśmy? „Japońskie żarcie w japońskim aucie” – zapraszamy na wspólną konsumpcję Sushi Kushi w Hondzie Jazz

Jazz Sushi
Jedznie odebrane z łódzkiej restauracji Sushi Kushi, a teraz czas je zjeść w Hondzie! (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)

Japoński Jazz

W redakcji Automotyw.com mieliśmy już okazję przetestować Hondę Jazz Crosstar. Pierwsze spotkanie z azjatyckim maluchem było bardzo udane. Tym razem mogliśmy przyjrzeć się tej konstrukcji jeszcze bliżej. Jazz od pierwszej minuty sprawia wrażenie bardzo `”japońskiego”. Oczywiście Honda to marka z kraju kwitnącej wiśni, ale Jazz nie przypomina modeli pochodzących z biura projektowego w Californi. Ta mała Honda zdaje się być żywcem przeniesiona z ulic Tokio. Mierzący niewiele ponad 4 metry mikrovan w wersji Crosstar to połączenie hatchbacka segmentu B z minivanem, SUV-em em oraz podwyższonym kombi o zacięciu off-roadowym. Jak taka mieszanka sprawdza się nad Wisłą?

Uśmiech na twarzy potwierdza, że japońska kuchnia dobrze pasuje do Hondy (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)

Pojemny maluch

Jazz przez prawie dwie dekady na rynku zapracował sobie na opinię samochodu, który zaskakuje praktycznością i nie inaczej jest w tym przypadku. Wnętrze jest bardzo przeszklone i widok z miejsca kierowcy jest lepszy niż w większości aut. Zasługę należy przypisać dodatkowym szybom pomiędzy słupkami A oraz B. Ponieważ obie pary wsporników są z przodu pojazdu i współdzielą jedną funkcję, to są dużo cieńsze niż zazwyczaj. Ponadto wrażenie przestronności potęguje płaska deska rozdzielcza. Nie znajdziemy tutaj np. „kopuły” skrywającej zegary, a jedynie szeroki płaski „stół”, który idealnie nadaje się do konsumpcji sushi! Nie mniej przydatne do mobilnego pikniku okazało się 6 cup-holderów dostępnych dla pasażerów z przodu. W centralnym punkcie kokpitu znajduje się 9-calowy ekran, który jest bardzo intuicyjny w obsłudze, ma dobrą rozdzielczość i kontroluje przyzwoity system audio. Jedyna krytyka wobec ekranu to, że nie przeszedł „testu rękawiczki”. LCD reaguje jedynie na bezpośredni dotyk palca. 

Jazz Sushi
Kończmy te zdjęcia i jedzmy! (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)

Hybrydowy napęd ma dwa oblicza

Napęd nowej Hondy to połączenie wolnossącego silnika z motorem elektrycznym i bezstopniową skrzynią biegów. Honda pali w mieście niewiele ponad 4 litry benzyny na każde 100 km, a  mozaika jednostek napędowych bardzo sprawnie napędza Jazz’a. Niestety nowatorskie rozwiązanie sprawia, że ekran przed kierowcą nie przekazuje informacji o prędkości obrotowej ani nawet symulowanym biegu. W praktyce oznacza to, że nie do końca można przewidzieć, co się wydarzy po naciśnięciu pedału gazu, a to problem przy wyprzedzaniu. Hybryda świetnie sprawdza się w roli restauracyjnej – samochód może być legalnie włączony na postoju, a mocny akumulator zapewnia wystarczająco dużo prądu, żeby w komforcie i cieple zjeść posiłek bez załączania silnika spalinowego. 

Jazz sprawdzi się świetnie również poza miastem (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)

Sushi i Jazz

Jazz bardzo sprawnie przedostał się przez centrum Łodzi, gdzie pojechaliśmy odebrać nasze „rolki szczęścia”. Gdy już mieliśmy sushi na pokładzie, to Japończyk zaplusował płynnością układu napędowego – dzięki skrzyni biegów CVT i momentowi obrotowemu z silnika elektrycznego nie było żadnych szarpnięć i tym samym kolorowe kawałki sushi mogły bezpieczenie podróżować. Gdy dojechaliśmy na miejsce, to duży akumulator oczarował nas możliwością postoju we włączonym samochodzie. Ponadto Honda ma 6 cup-holderów oraz wystarczająco pojemne wnętrze, żeby dwie osoby mogły w komforcie zjeść posiłek ze wspólnej tacki. Ba! Tacę z sushi można w Jazzie poziomo i bezpiecznie położyć na szczycie deski rozdzielczej. 

Jazz Sushi
Chyba widać, że smakuje! (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)

Ale Jazz!

Mała Honda z pewnością jest niesamowicie przyjaznym samochodem, ale nie należy do tanich. Na wersję Crosstar nie wystarczy nawet 110 tys. zł. Musimy również pamiętać, że Honda Jazz to nie jest samochód do częstego pokonywania dalekich tras. Oszczędności wynikające z zastosowania hybrydowego układu napędowego są najbardziej widoczne w ruchu miejskim. Niedosyt pozostawia też dynamika przy prędkościach autostradowych. Za to jeżeli zależy nam nowoczesnej ekologicznej jeździe w miejskiej dżungli, to Jazz ma do zaoferowania bardzo wiele.

Jazz ma niewielkie wymiary zewnętrzne, ale pojemne wnętrze w obu rzędach (fot. Krzysztof Kaźmierczak/automotyw.com)
Total
16
Shares
Related Posts