Test. Renault Talisman Blue DCi 200 Initiale Paris – spokojnie, wygodnie, bez baterii

Renault Talisman może być reprezentacyjną limuzyną? W wersji Initiale Paris francuski producent przekonuje, że tak.
Renault Talisman Blue DCi 200
Renault Talisman Blue DCi 200 EDC Initiale Paris – egzemplarz testowy (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Renault Talisman to jeden z najdłużej istniejących na rynku aut segmentu D. Obecnie dostępna generacja zadebiutowała na rynku w 2015 roku. Co prawda model ten przeszedł w połowie ubiegłego roku facelifting, ale niezbyt drastyczny. Zmieniono to, co zmienione być powinno, nie naruszając jednocześnie wciąż cieszącej oko sylwetki. Mimo upływu lat Talisman wciąż prezentuje się świetnie. Dodajmy że w testowanej przez nas topowej wersji Initiale Paris szyk znajdziemy również we wnętrzu.

Wygląd zewnętrzny – co się zmieniło?

W wyglądzie nie ma agresji, jest szlachetna elegancja (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Lifting Talismana nie przyniósł drastycznych zmian, to wciąż doskonale rozpoznawalne auto z charakterystyczną sygnaturą wizualną w postaci reflektorów LED do jazdy dziennej o wyróżniającym markę Renault kształcie. W przedniej części zmodyfikowano nieco grill (więcej chromu!), zmodyfikowano też nieco pas przedni (zwłaszcza jego dolną część).

Podróże służbowe nocą? Takie światła bardzo pomagają (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Renault wyposażyło Talismana także w matrycowe reflektory LED witające zbliżającego się do auta kierowcę animowaną grą świateł. Wdrożenie matrycowych LED-ów było koniecznością, jeżeli Renault chciało myśleć o konkurencyjności w stosunku do pozostałych modeli w tym segmencie i tę lekcję Francuzi odrobili bardzo dobrze. Topową wersję wyposażenia z jaką mieliśmy do czynienia, czyli Initiale Paris, wyróżniają dodatkowe akcenty: symbol wersji pod logo marki z przodu auta, czy napis “Initiale Paris” na przednich błotnikach. Jednak prawdziwym wyróżnikiem tej odmiany jest bogato wyposażone wnętrze auta.

W środku na bogato

Eleganckie obicia skórzanych foteli, bardzo wygodne siedziska – na bogato – w końcu to Intiale Paris (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Wnętrze Renault wyposażyło w sposób jednoznacznie wykluczający choćby cień podejrzenia, że nie jest to najbogatsza wersja modelu Talisman. Wygodne fotele obite skórą z czerwonymi, pasującymi do koloru nadwozia przeszyciami i charakterystycznymi, pikowanymi “kołnierzami”, bokami dobrze trzymającymi ciało, wysuwanym podparciem ud, bardzo szerokim zakresem regulacji. Oczywiście ogrzewane i wentylowane i z masażami. Kierownica też jest pokryta perforowaną skórą Nappa

Renault Talisman
Ekran ładnie wkomponowano w zabudowę deski rozdzielczej, całość ma spójny stylistycznie, elegancki charakter (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Kierowca i pasażer przedniego fotela mogą naprawdę liczyć na bardzo duży komfort podróży. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś przypadkiem nie dostrzegł, że to topowa odmiana wyposażenia, Renault dyskretnie umieściło jeszcze na dolnym ramieniu kierownicy stosowny symbol Initiale Paris. Oczywiście pamiętajmy, że każdy, kto wybiera jasną skórę powinien się liczyć z konsekwencjami. W naszym aucie o przebiegu nieco przekraczającym 10 tys. km ślady dżinsów poprzednich testerów były widoczne. Do dyspozycji ludzi siedzących w pierwszym rzędzie są dwa sloty na napoje, ukryty pod zamykaną klapką panel z dwoma gniazdkami USB (typ A, czyli choć starszy, to wciąż znacznie popularniejszy), gniazdkiem 12 V oraz wejściem audio (popularne złącze typu minijack stereo 3,5 mm), skórzany, miękki i szeroki podłokietnik z dość głębokim schowkiem z wyjmowaną płytszą tacką w nim – wymieniać można długo. Talisman w tym wydaniu to menedżerskie, reprezentacyjne auto.

Pasażerowie tylnej kanapy także nie mogą narzekać na brak komfortu (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Również z tyłu Talisman oferuje pasażerom mnóstwo przestrzeni, choć od razu trzeba zaznaczyć, że najwygodniej będzie mieć dwójka pasażerów skrajnych, elegancko wyprofilowanych skórzanymi przetłoczeniami foteli. Nie zapomniano oczywiście o najmłodszych pasażerach – mocowania ISOfix są. Auto jest zbudowane na tej samej platformie co duży model Espace. Talisman ma niemal 4,9 metra długości a rozstaw osi to 2808 mm, więc o jakiejkolwiek ciasnocie w drugim rzędzie nawet nie ma co pisać. Mamy tu rozkładany szeroki podłokietnik z miejscami na napoje i dodatkowym płaskim, zamykanym skórzaną (a jakże) klapką schowkiem (np. na smartfon), a w tylnej części przedniego podłokietnika regulowane wyloty powietrza, dwa gniazdka USB i gniazdko 12 V. Z pewnym zaskoczeniem przyjęliśmy fakt, że z tyłu pasażerowie nie mają możliwości regulacji temperatury klimatyzacji – taki mały dysonans na tle ogólnego look & feel tego auta.

Bagażnik jest duży, ale siłą rzeczy w sedanie mniej funkcjonalny niż w kombi (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Bagażnik Talismana (w tej wersji może być otwierany bezdotykowo) nie dorównuje praktycznością przestrzeniom bagażowym bardziej rodzinnych aut w nadwoziu kombi, ale też niewiele można mu zarzucić. Renault zadbało i o odpowiednią przestrzeń i o funkcjonalność. Z boku mamy osłonięte schowki, podłoga jest foremna, głośniki systemu audio marki Bose umieszczono nad bagażnikiem, a nie w podłodze. Pod podłogą jest jeszcze zestaw naprawczy z dojazdowym kołem zapasowym – jedynie te nagie, lakierowane blachy w górnej części bagażnika nieco psują ogólny obraz. Pojemność to aż 608 litrów – jak na sedan bardzo dobrze. Choć z oczywistych względów – wyższych przedmiotów tutaj za bardzo nie spakujemy. Brakuje też cięgien ułatwiających złożenie oparć tylnej kanapy (trzeba to robić z kabiny), a nawet gdy złożymy, to nie uzyskamy już płaskiej powierzchni załadunkowej – złożone oparcia tworzą zauważalny “schodek”.

Start silnika i… ten charakterystyczny klekot

Pod maską całkiem mocny, sprawny i ekonomiczny, ale wymierający gatunek – diesel (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Na dobrą sprawę wyczulony akustycznie kierowca nie musi zaglądać pod maskę, by po uruchomieniu silnika odgadnąć jakiego typu jednostka napędza tę limuzynę. Przy czym nie zrozumcie tego źle, hałasu nie ma, bo wnętrze Talismana jest bardzo dobrze wytłumione, ale nie mamy wątpliwości, że pod maską znajdziemy wymierający gatunek – diesel. Silnik pracujący pod maską użyczonego nam auta to najmocniejsza jednostka wysokoprężna w gamie tego modelu. Silnik dysponuje mocą 200 KM (przy 3500 obr./min) oraz pokaźnym momentem obrotowym 400 Nm dostępnym od 1750 obr./min. Od razu jednak należy wspomnieć, że w tegorocznych modelach Renault nieco “odchudziło” tę jednostkę, by normy emisji. Tegoroczny Talisman Initiale Paris z silnikiem Blue DCi dysponuje mocą 190 KM.

Testowany pojazd wyposażony był w rozwiązanie o nazwie 4Control, czyli skrętne obie osie – auto zyskuje na zwinności (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Zastosowany zespół napędowy zapewnia autu przyzwoitą żwawość, choć od razu trzeba to jasno podkreślić – nie jest to “sportowiec”. Owszem pierwszą setkę auto osiąga w niespełna 9 sekund (8,8 s), ale to auto przeznaczone raczej do spokojnego pokonywania kolejnych kilometrów dalekich, służbowych tras. Kierowca ma do dyspozycji kilka trybów jazdy: Eco, Normal, Comfort, My Sense, ale nawet w trybie Sport auto nie jest w żadnym razie “narowiste”. Jedynie co rzuca się w oczy, a właściwie “w uszy” w trybie sportowym to trudny do pominięcia sztuczny basowy pomruk silnika generowany przez głośniki – brzmi nieźle, ale… nie jest prawdziwy. Renault wyposażyło testowany egzemplarz w system 4Control, czyli wszystkie skrętne koła. Druga oś nieznacznie skręca. Przy mniejszych prędkościach w kierunku przeciwnym do kół osi przedniej – co poprawia zwrotność, a przy szybkościach autostradowych – w tym samym kierunku – co poprawia stabilność. Czuć różnicę (mieliśmy wcześniej Talismana bez 4Control – zapraszam do jego recenzji), ale w żadnym razie nie jest tak, że wielki Talisman nagle uzyskuje manewrowość porównywalną z Renault Clio.

Średnie spalanie w naszym teście to 7,1 l/100. Uzyskanie szóstki z przodu w przypadku spokojnego kierowcy jest jak najbardziej możliwe (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W trakcie całego testu uzyskaliśmy spalanie na poziomie 7,1 l/100 km. To niezły wynik, choć wyższy od tego co obiecuje producent w testach WLTP. Niemniej od razu zastrzeżenie, spokojny kierowca bez większych problemów uzyska szóstkę z przodu. Z kolei gdy masz ołowiane podeszwy i lubisz dynamiczną jazdę, spalanie z całą pewnością będzie wyższe. Tutaj jednak od razu uwaga – kierowcom lubiącym sportowy styl prowadzenia może przeszkadzać praca zastosowanej w tym wydaniu Talismana dwusprzęgłowej skrzyni EDC. W trybie Sport zdarzały się jej wpadku – a to nieco spóźniona redukcja, a to moment zawahania. Przy spokojnej jeździe problemów nie ma – zmiana przełożeń odbywa się cicho i płynnie. Również zawieszenie Talismana z elektronicznie regulowaną siłą tłumienia amortyzatorów w każdym trybie jazdy preferuje przede wszystkim komfort. Nie ma jednak tutaj przesadnej miękkości. Amortyzacja jest komfortowa, ale sprężysta, dobrze wybiera nierówności i nie hałasuje przesadnie. Nie ma też mowy o dużym przechylaniu się w zakrętach, choć znamy auta, które znacznie lepiej w nich się spisują. Niemniej tutaj taki był cel – ma być przede wszystkim komfortowo. I jest.

Asysta kierowcy

Podczas jazdy pomaga przezierny ekran HUD (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Ponieważ mieliśmy do czynienia z najbogatszą wersją wyposażenia, nasze oczekiwania co do zakresu wsparcia kierowcy były spore i raczej się nie zawiedliśmy. Owszem wolelibyśmy np. projekcyjny, rzutowany na przednią szybę ekran HUD, ale i ten wyświetlany na otwieranej przed kierowcą przeziernej płytce też udziela użytecznych informacji na temat prędkości, ustawień adaptacyjnego tempomatu działającym w pełnym zakresie legalnych prędkości, wskazań nawigacji, czy informacji na temat rozpoznanych znaków drogowych ograniczeń prędkości. Gdy włączony jest asystent pasa ruchu HUD dodatkowo wyświetla informacje wizualne na temat jego działania, a także pokazuje ustawioną odległość jaką Talisman ma zachowywać od poprzedzającego pojazdu.

Konfigurowanie asysty kierowcy za pomocą odświeżonego systemu multimedialnego jest proste (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Unowocześniony system multimedialny testowanego auta oferuje wygodny sposób konfiguracji asysty kierowcy – nie trzeba niczego wybierać z długiej listy funkcji. Zamiast tego mamy ekranik z ikonkami odpowiedzialnymi za poszczególne systemy – dotknięcie każdej z ikonek włącza/wyłącza dane rozwiązanie. Trudno o wygodniejszy sposób. Oprócz wspomnianego adaptacyjnego tempomatu czy rozpoznawania znaków i asystenta pasa ruchu auto wyposażono w asystenta jazdy po autostradzie i w miejskim korku. Samochód jest też wyposażony w aktywny system wspomagania nagłego hamowania w razie wykrycia przeszkody (inne auto, pieszy, rowerzysta), jest też system obserwacji 360° z czujnikami zbliżeniowymi, a także asystent wyjazdu z miejsca parkowania uprzedzający o ruchu poprzecznym.

Ceny i werdykt

Topowa wersja Initiale Paris jest droga, ale ceny modelu zaczynają się od niższych pułapów (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Renault wycenia swoją topową limuzynę w topowej odmianie wyposażenia Initiale Paris w wersji z silnikiem wysokoprężnym na kwotę od 196 900 zł. Dla porównania ten sam poziom wyposażenia, ale ze 160-konnym benzyniakiem jest sporo tańszy: od 169 900 zł. Jak na tym tle wypadają inne auta segmentu D w wysokich wersjach wyposażeniowych? Przedstawia to poniższa lista:

  • Opel Insignia Grand Sport Ultimate 2.0 200 KM i automatem – od 172 250 zł (marka nie oferuje wersji wysokoprężnej z automatem, a benzyniaki są tańsze)
  • Mazda 6 Skyactiv-G 194 KM (benzyna) Skyprestige z pakietem Brown i z automatem – od 183 900 zł (Mazda nie oferuje w ogóle modelu 6 z dieslem)
  • Peugeot 508 BlueHDI 130 S&S GT Pack z automatem – od 182 000 zł. Tu mamy diesla, ale znacznie słabszego (tylko 130 KM)
  • Škoda Superb 2.0 TDI 200 KM z DSG wersja Laurin & Klement – od 177 150 zł

Widać zatem, że Renault Talisman się ceni. Owszem, to świetnie wyposażone auto, zdecydowanie reprezentacyjne, wygląda świetnie tak na zewnątrz, jak i w środku, ale też swoje kosztuje. Atutem – paradoksalnie – jest diesel. Oszczędny w trasie pozwoli pokonać długie dystanse, bez oczekiwania na naładowanie auta – w końcu w biznesie czas to pieniądz.

Total
0
Shares