Używane. Auto po powodzi. Jak rozpoznać i nie wtopić?

Auto po powodzi oferowane jest zazwyczaj za cenę sporo niższą od modeli z tego samego rocznika. Ale i tak nie jest tego warte.
Auto i powódź
(fot. Shutterstock)

Tegoroczna, chciałoby się powiedzieć, zaskakująco normalna zima i duże opady śniegu oznaczają, że podczas wiosennej odwilży ryzyko powodzi jest znaczne. Z zadziwiającą regularnością pojawienie się powodzi niedługo później koreluje z dużą ilością tanich “igieł” na rynku wtórnym. Niedługo później, bo zalane auta trzeba przecież wysuszyć i odszykować. Celowo piszemy “odszykować”, bo realna naprawa auta zalanego w większości przypadków jest po prostu niemożliwa. Używane auto po powodzi to niemal pewna gwarancja znacznych wydatków dla potencjalnego nabywcy takiego samochodu. Co zresztą i tak nie rozwiązuje problemu, bo większość popowiodzowych aut nigdy nie odzyska pełnej sprawności. Podpowiadamy na co zwrócić uwagę, by nie nabrać się na “piękne i zadbane auto, a dlaczego tanie? Bo właścicielowi się spieszy, wyjeżdża”.

Auto po powodzi. Dlaczego to problem?

Odpowiedź na to pytanie można sprowadzić do jednego prostego eksperymentu myślowego. Co się stanie gdy zalejecie komputer wodą? Nie trzeba tego robić, by doskonale wiedzieć, że urządzenie przestanie działać. Komputery znajdują się również w samochodach. I to od dawna. Praktycznie każde auto wyprodukowane w XXI wieku ma w swoich trzewiach jakieś elektroniczne układy. I o ile laptopa zalanego czystą wodą można uratować, to w przypadku gdy na komputer wyleje się mleko, kawa, napój gazowany, czy cokolwiek innego w płynie, sprawa jest już znacznie trudniejsza. Powódź nie ma nic wspólnego z czystą wodą. To olbrzymia tragedia powodująca, że dobytki całych rodzin są niszczone przez breję niosącą ze sobą wszystko po drodze: muł, szlam, zawartość szamb, studzienek kanalizacyjnych, śmieci, martwe zwierzęta… Auto po powodzi, gdy wezbrane wody ustąpią, a H2O odparuje, wygląda mniej więcej tak:

Auto po powodzi i… po wyschnięciu (fot. Shutterstock)

Wody w widocznej na powyższym zdjęciu kabinie już nie ma. I co z tego? Kupilibyście? Zresztą zalanie elektroniki do dopiero preludium problemu. Auto po powodzi jest kompletnie zdewastowane, a jeżeli jeszcze było na chodzie i silnik zassał “breję” do bloku… Czy to w ogóle da się naprawić? W praktyce, nie. Bo tak naprawdę w przypadku aut kompletnie zalanych rzetelne przeprowadzenie napraw oznaczałoby zbudowanie pojazdu niemal od nowa, dlatego wiele towarzystw ubezpieczeniowych auta popowiodzowe traktuje jednolicie: szkoda całkowita. Niestety, nie wszyscy ubezpieczają swoje pojazdy na taką okoliczność. Na tych, którzy tego nie robią już czyhają handlarze oferując za zalane auta niskie kwoty, które i tak cieszą poszkodowanych w obliczu tragedii.

Nie tylko tereny powodziowe!

Niewydolny system kanalizacji, ulewny deszcz, lokalne podtopienie (jeszcze nie powódź) a auto już “popowodziowe” (fot. Shutterstock)

Częstą radą dla kupujących jest, by nie wybierali okazyjnie wycenionych aut używanych pochodzących z terenów, przez które niedawno przeszła powódź. To za mało. Sytuacji, podczas których auto może zostać zalane może być znacznie więcej. Wystarczą silne opady deszczu, niedostatecznie wydolny system kanalizacji i auta znajdujące się w niżej położonych punktach (np. w garażach podziemnych) mogą zostać zalane, choć o powodzi nie ma mowy, co najwyżej o lokalnych podtopieniach, a te raczej lądują co najwyżej w nagłówkach mediów lokalnych. Powodem zalania (choć raczej nie całkowitego), może być np. niefrasobliwość właściciela, który zostawił otwarte okna nie spodziewając się oberwania chmur – tyle wystarczy, by np. system inforozrywki, czy centralny zamek i elektronika w kabinie odmówiły posłuszeństwa. Jeszcze gorszy przypadek to próba pokonania “kałuży” na jezdni, która później okazuje się dość głębokim jeziorem. Silnik zamiast powietrza zasysa wodę – koniec pieśni. Taki motor nadaje się najczęściej tylko do wymiany. Oczywiście oszuści, bo tak trzeba nazywać ludzi, którzy oferują zalane auto jako “okazję” ukrywając jednocześnie przeszłość pojazdu, nawet nie będą próbować przeprowadzić rzetelnych napraw, a całość podjętych działań sprowadza się do kosmetyki, by auto “wyglądało” na niezalane. Na szczęście dla kupujących usunięcie absolutnie wszystkich śladów powodziowej przeszłości jest często po prostu niemożliwe.

Auto po powodzi. Czego szukać?

Nawet najdokładniejsze czyszczenie tapicerki nie usunie powiodzowej znilizny z pianek wewnątrz siedziska, zaufaj swojemu nosowi – dosłownie (fot. Shutterstock).

Osuszanie budowlaną nagrzewnicą, czy dokładne czyszczenie i pranie tapicerki usunie ślady widoczne na wierzchu, ale woda potrafi wniknąć naprawdę głęboko, tam gdzie oszustom już się zazwyczaj nie chce lub nie opłaca. Oto nasza lista punktów, na które powinniście zwrócić szczególną uwagę by rozpoznać auto po powodzi:

  • Naperfumowana stęchlizna – widzicie pięknie odszykowane auto, lakier błyszczy, plastiki aż tłuste od plaku, wysmarowane opony lśnią czernią, a w środku “zapach akwarium” pomieszany z aromatem licznych zawieszek z samochodowymi odświeżaczami powietrza. Jakiekolwiek ślady aromatu zgnilizny czy stęchlizny? Dziękujemy i szukamy innego egzemplarza. Ładnie wyglądające i czyste auto nie ma prawa śmierdzieć. No, chyba, że jest po powodzi.
  • Falujące obroty – odpalacie kilkuletnie, dobrze wyglądające auto i silnik pracuje nierówno? To może być kwestia zalanego katalizatora lub filtra cząstek stałych. Oczywiście nierówna praca może mieć również inną przyczynę, ale w kilkuletnim, relatywnie młodym i wystawianym za niską cenę aucie to zawsze podejrzane.
  • Kapryśna elektronika – wszelkie nieprawidłowości w działaniu elektroniki powinny wzmóc naszą czujność. Jeżeli auto ma czytnik CD wsuńcie do niego płytę, coś grzechocze? Płyta po wyjęciu jest porysowana? Centralny zamek niby działa, ale nie otwierają się jedne drzwi? Lampka w głowie powinna się zapalić już na czerwono, szczególnie gdy oglądacie “kilkuletnią okazję”.
  • Korozja w nietypowych miejscach w aucie stosunkowo młodym. O jakich miejscach mowa? Np. prowadnice foteli, przestrzeń pod kołem zapasowym, samo koło zapasowe, łoże akumulatora, rdzawe naloty kończące się równą linią (poziom wody) na elementach zawieszenia, zaawansowana korozja układu hamulcowego – w aucie młodszym niż 10 lat te miejsca nie powinny być skorodowane!
  • Muł i osad w dziwnych miejscach. Obejrzyj listwy, uszczelki, osłony amortyzatorów, zajrzyj pod klapkę wlewu paliwa, pod dywaniki w kabinie. Widzisz ślady mułu? Dziwny szary osad? Piasek? Zrezygnuj z zakupu
  • Pod maską blask. Otwierasz maskę, a tam komora silnika aż błyszczy od czystości? To zawsze jest podejrzane. Silnik nie powinien być myty, po prostu nie ma takiej potrzeby, zwłaszcza w przypadku “kilkuletniej okazji”. No chyba, że sprzedawca chce coś ukryć, np. wycieki, albo popowodziową przeszłość.
Auto po powodzi warto dokładnie zdiagnozować w profesjonalnym warsztacie
W razie wątpliwości warto zlecić sprawdzenie auta przed zakupem w profesjonalnym serwisie, wybranym przez kupującego. Sprzedawca się na to nie zgadza? Szukajmy innego egzemplarza (fot. Shutterstock)

Już zaledwie część powyższych punktów powinna was skłonić do zmiany obiektu zainteresowań i poszukiwań innego egzemplarza wymarzonego modelu. Jeżeli dodatkowo daje się odczuć presję ze strony sprzedającego “okazyjne” auto i dalszą skłonność do negocjacji ceny (jej dalszego obniżania) sprawa jest jasna, ktoś was kieruje na minę. Jeżeli bardzo wam się podoba dany egzemplarz, a macie wątpliwości, zawsze pozostaje jeszcze opcja sprawdzenia danego egzemplarza w wybranym przez was (a nie przez sprzedawcę) serwisie. To koszt kilkuset złotych. Sprzedawca się na to nie zgadza? Cóż, jeżeli są wątpliwości to… nie ma wątpliwości, że należy szukać innego egzemplarza. Pamiętajcie – nawet najpiękniejsze auto używane, ale po powodzi to szybka droga do bardzo dużych kosztów serwisowych, a auto i tak może nigdy nie odzyskać właściwej, przedpowodziowej sprawności. Nie warto.

Total
0
Shares