Youngtimery. Jaki samochód za 15 000? Jak sprostać modzie? Jak żyć?

Youngtimery, to z jednej strony klasyki motoryzacji, z drugiej auta, z których można korzystać codziennie. Trudno znaleźć zadbane egzemplarze, ale warto szukać.
BMW 3 z końca ubiegłego wieku jako youngtimer? Da się zrobić (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com
BMW 3 z końca ubiegłego wieku jako youngtimer? Da się zrobić (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Zacznijmy od tego, co to właściwie znaczy youngtimer, bo niezrozumienie na tym etapie powoduje dalszą dysputę bezcelową. Nasze zestawienie nie bazuje na podręcznikowej definicji przyrównującej youngtimery do aut, które z jednej strony nie są na tyle stare by być oldtimerami, a z drugiej są na tyle wiekowe, by móc zarejestrować je jako auto zabytkowe. O tym niech decydują konserwatorzy zabytków opiniujący wnioski właścicieli starających się o “żółte tablice”. My przyjęliśmy intuicyjną linię: piękne, na swój sposób wyjątkowe auta, które powstawały pod koniec ubiegłego wieku. Tylko tyle i aż tyle. Zapraszamy.

Mercedes W124

Ceny widocznego na zdjęciu Mercedesa 500 E osiągają wręcz absurdalne rozmiary (fot. materiały prasowe producenta)

Samochód – legenda, uznawany za jeden z najtrwalszych modeli w historii motoryzacji, w swoim czasie, szczególnie w wersji bazowej, czyli 200D, był najtańszą limuzyną Mercedesa jaką wówczas można było kupić, dziś to… auto wręcz spekulacyjne i naszym zdaniem nieco przereklamowane. Fakt, że samochód jest często przedmiotem spekulacji na rynku wtórnym nie jest dobrą wiadomością dla osób szukających youngtimera. Odpicowane byle jak W124 są wyceniane niczym odrestaurowane ręką prawdziwych pasjonatów klasyki.

Poszukiwania będą dłuuugie, a zmieszczenie się w przyjętym budżecie będzie jeszcze trudniejsze. Z jednej strony o tym aucie krążą legendy, że przez swoją trwałość niemal doprowadził niemiecką markę do bankructwa (co jest nieprawdą), z drugiej nawet najtrwalsze auto w rękach osoby, która o nie nie dba, po prostu niszczeje. A do tego ta legendarna trwałość jest już dziś nieco przereklamowana. W124 też się psuje i też rdzewieje – choć sprzedawcy robią wszystko, aby tę rdzę ukryć pod doraźnymi naprawami, często wykonanymi niezgodnie z blacharską sztuką. Na co zwrócić uwagę? Auto było dostępne na rynku w latach 1984 do połowy 1997 (w Indiach rok dłużej), przy czym po drugim faceliftingu w połowie 1993 Mercedes przyjął dla serii W124 nowe oznaczenie: Klasa E.

Rozstrzał cenowy aut dostępnych na rynku jest olbrzymi – od 2 000 zł aż do…. 180 000 zł (!) – tak, taką kwotę życzy sobie jeden ze sprzedawców oferujący kolekcjonerską (jego zdaniem) wersję Mercedesa 500 E typoszeregu W124. Jak widać, nasze 15 000 zł mieści się w tym niezwykle szerokim przedziale, ale na topowe wersje silnikowe nie ma co liczyć. Z drugiej strony bazowe 200 D to oszczędny, ale też najsłabszy w gamie (moc 53 kW/72 KM) diesel, który – gdy tylko znajdziemy zadbany egzemplarz – może spokojnie służyć do codziennej, spokojnej eksploatacji. W naszym budżecie powinno udać się namierzyć także W124 z silnikiem diesla o pojemności 2,5. Zaletą W124 w kontekście youngtimera do codziennej jazdy, jest wciąż duża podaż części do tego modelu. Auto – w przeciwieństwie do współczesnych modeli o dużej złożoności i modułowej strukturze – da się naprawdę długo naprawiać, pod warunkiem że jest do czego przykręcić śrubkę, bo gdy ruda weźmie W124 we władanie, inwestycja nie ma sensu. Dlatego bardzo, bardzo uważnie oglądamy interesujący nas egzemplarz właśnie pod względem korozji (sprawdźcie podciągi i inne ukryte elementy konstrukcji). W dobrych i dbających o auto rękach W124 spokojnie przejedzie ponad milion kilometrów.

Audi A8 D2

Audi A8 D2
Audi A8 D2, na zdjęciu wersja z silnikiem 4.2 quattro (fot. M 93 / Wikimedia)

Kolejna legenda popkultury (pamiętacie Ronina?) i bardzo reprezentacyjne auto, znacznie bardziej komfortowe od pozostałych propozycji w naszym zestawieniu. Audi produkował ten model od połowy 1994. do 2002 roku. Czy w ogóle można rozważać to auto w przyjętym przez nas budżecie 15 tys. zł? Owszem, ale musimy pamiętać o jednym: za taką cenę raczej starsze egzemplarze i tanio w eksploatacji nie będzie! Jest też jeszcze jeden problem. Choć rozpiętość cenowa w ogłoszeniach w polskich serwisach jest duża (od zaledwie 4000 zł po… 34 000 zł), to optymalną naszym zdaniem wersję napędową, czyli Audi A8 D2 z silnikiem benzynowym V6 o pojemności 2,8 litra jest niezwykle trudno znaleźć. Najtańsze egzemplarze to najczęściej 2,5 TDI, który to silnik jest nieudaną konstrukcją (niedrożna odma, awaryjna pompa wtryskowa, nietrwałe wałki rozrządu, wycieki, turbina… długo by wymieniać). Jest też uznawane za pancerne, słynne V8 o pojemności 4,2 litra (początkowo 300 potem 310 KM, a w S8 nawet 360 KM i 420 Nm), chwalone przez pasjonatów tego modelu, ale trzeba się liczyć ze spalaniem. Wysokim. 18-20 l/100 km w mieście to wcale nie jest dużo w A8 D2 z tym motorem. Wielu posiadaczy tych V8 montowało instalację gazową, ale naszym zdaniem to profanacja, pomijając potencjalne kłopoty z eksploatacją takich modyfikacji i gorszą elastyczność jednostki napędowej. Skrzynia to w wersjach benzynowych 4. lub 5. biegowy Tiptronic. Daleko mu do awaryjności skrzyni Multitronic, ale też się może popsuć, a naprawa może kosztować nawet 10 tys. zł. Z diesli można spotkać też 3.3 TDI, ale w tak wiekowym aucie to również oznacza ryzyko sporych wydatków. Benzyniaki są po prostu bezpieczniejszym wyborem.

Audi Space Frame - koncepcyjne Audi A8 D2
Audi Space Frame, czyli koncept przyszłego Audi A8 D2 pokazany na targach we Frankfurcie w 1993 roku. Tak wygląda niepomalowane aluminiowe Audi A8 D2. Lakieru nie ma, ale polerka była 😉 (fot. L. Kenzel / Wikimedia)

Atutem tego samochodu jest to, że… nie rdzewieje. To auto z aluminium – wynik współpracy marki z Ingolstadt z amerykańską firmą Alcoa (Aluminium Company of America) jedną z najstarszych firm świata specjalizującą się w metalurgii aluminium. Przy czym nie chodziło o rdzę, lecz o masę – auto było lżejsze od konkurencji i gdy wspomnicie złotą zasadę: masa przeciwnikiem sportowej jazdy… Jest też minus takiego rozwiązania – jakiekolwiek naprawy blacharskie są drogie! Na dodatek aluminium to materiał trudny w obróbce i bardziej kruchy od stali – egzemplarz z naruszoną ramą nośną nadaje się wyłącznie do kasacji. Pamiętajcie też o zawieszeniu, podczas oględzin jazda próbna jest obowiązkowa, a wtedy… nie dajemy się zagadać sprzedawcy, nie włączamy radia, wyłączamy nadmuchy czy klimę, jedziemy na brukowaną uliczkę i słuchamy. Im więcej usłyszysz luzów wahaczy, tym większy wydatek czeka cię po zakupie.

BMW serii 5 E39

Zadbane BMW E39 wciąż cieszy oko i daje przyjemność z prowadzenia (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Ponownie auto tyleż kultowe, co przez wielu zaniedbane. Niemniej dziś to już niezła szansa na youngtimera. Oczywiście poszukiwania nie będą łatwe. Bayerische Motoren Werke Aktiengesellschaft produkowało ten model w latach 1995 – 2004, w naszym budżecie możemy liczyć raczej na zadbane auta z pierwszych lat produkcji, albo zajeżdżone sztuki z jej końca. Silniki? W tej cenie szukajcie zdrowego BMW 520i (M52B20 lub ew. M54B22, czyli wersji poliftowej) ewentualnie BMW 523i (M52B25 lub M52B25TU). Jednak problem z E39 jest taki, jak z pozostałymi youngtimerami. Te najtańsze najczęściej nie są warte zakupu (wkład własny wielokrotnie przerośnie ich wartość), a te zadbane potrafią kosztować naprawdę słono. Rozstrzał cenowy? Olbrzymi. Najtańsze egzemplarze w polskich ogłoszeniach (sprawdzaliśmy różne serwisy) wyceniane są nawet na niecałe 3000 zł – niestety, nie są tyle warte. Drugi biegun to kwoty sięgające 34 tys. zł. I nie mówimy tu o M5.

Benzyniaki w E39 to na ogół znacznie bardziej bezpieczny wybór, ale zawsze liczy się stan konkretnego egzemplarza (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Sytuacja jest tu podobna jak w przypadku Audi A8 D2. BMW 5 to auto klasy wyższej i choć starsze egzemplarze mają już akceptowalną cenę zakupu, to zapomnijcie o taniej eksploatacji. Najmniej kosztowe są właśnie wersje z najmniejszymi silnikami (wymienionymi wcześniej). Ale przy stażu, wieku modelu, wiele aut – niezależnie od tego co wskazują ich liczniki – ma faktyczny przebieg przekraczający 500 tys. km. To oznacza, że porządny (i drogi!) serwis spadnie na barki nowego właściciela. Zdecydowanie lepszym wyborem są benzyniaki i choć wielu pasjonatów bardziej ceni silniki R6 2.8 i 3.0 od mniejszych (wymienionych wcześniej) wersji 2.0 i 2.5 litrowych. Niestety, wiele aut było w rękach ludzi, którzy “chcieli się pokazać”, a nie dbali o auto. Zaniedbań jest mnóstwo. W ogłoszeniach wiele jest odpicowanych BMW 525 tds w zaskakująco niskiej cenie – wierzcie nam, to nie jest przypadek. Ten diesel nie był szczególnie udany (awarie pompy wtryskowej, problemy z turbo i zwykłe zużycie – diesli nikt nie kupuje by “jeździć do kościoła”). Lepiej wypadają pod względem trwałości nowsze diesle 2,5 i 2,9 z wtryskiem common rail, ale generalnie – wybór benzyniaka jest po prostu bezpieczniejszy, choć wcale nie musi oznaczać taniego serwisu. Jest też rdza. Niestety E39 nie jest na nią odporne, a to w przypadku zaniedbanych egzemplarzy może oznaczać koszty przewyższające wartość auta. To świetnie prowadzące się auto (gdy jest w pełni sprawne), ale jego eksploatacja kosztuje.

BMW serii 3 E36

BMW E36 w wersji całkowicie pozbawionej quasi-tuningowych udziwnień to naprawdę rzadkość i dobry pomysł na youngtimera (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

BMW E36 to auto lubiane przez “młodych i gniewnych” – co niestety rzadko jest korzystne dla auta. To widać w ofercie na rynku wtórnym. O ile jeszcze kilka lat temu ogłoszeń o sprawnych i nieuszkodzonych E36 było bardzo dużo, dziś większość z tych aut już…zgniła. Niektórzy próbują sprzedać nawet takie gruzy (znaleźliśmy ogłoszenia za 300 zł…). Z drugiej strony najdroższe egzemplarze tej generacji “trójek” (produkowano je od 1990 do końca XX wieku) wyceniane są przez sprzedawców i na 20 tys. zł. I nie mówimy tu o M3.

Auto na wakacje? Świetny pomysł! Gdyby nie fakt, że zanim znajdziesz tak zadbany egzemplarz – wakacje się skończą (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Niestety, nawet te najdroższe egzemplarze często są udziwnione (bo trudno nazwać to profesjonalnym tuningiem…). Silniki? Wiele z nich jest zagazowanych i… te radzimy omijać. Chyba, że zaczniemy od remontu silnika. Niestety przekleństwem tej generacji “trójki” okazał się fakt, że potaniała na tyle, by młodzi-gniewni kupowali by szybko jeździć, ale na koszty należytej eksploatacji już nie starczyło (ale na zawieszkę, czy “gustowną” wlepkę typu Lubię zap…..ać! już tak).

Zadbane niemodyfikowane E36 to dziś rarytas (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Jeżeli chodzi o silniki, to pasjonaci tego modelu nawet nie patrzą na mniej niż 6 cylindrów. Owszem, nawet bazowe R6 2.0 o mocy 150 KM zapewnia pozytywne wrażenia, ale pod warunkiem sprawności wszystkich układów składających się na auto – pamiętajmy że samochód, to nie tylko silnik. Fanom dynamiki teoretycznie możemy polecić benzynowe 328i z sześciocylindrowym benzyniakiem 2.8 o mocy 193 KM. Czemu teoretycznie? Spróbujcie znaleźć taki egzemplarz, który a) byłby niezagazowany oraz b) pozbawiony tuningu i pieczołowicie zadbany. Problem w tym, że LPG to wyższa temperatura, a już fabryczne benzynowe sześciocylindrówki, które trafiały pod maskę tego wozu nie są zbyt odporne na przegrzanie (pękające głowice). Zalecamy dokładne sprawdzenie układu chłodzenia w konkretnym egzemplarzu. Czy znalezienie wartego zainteresowania egzemplarza jest w ogóle możliwe? Z własnych doświadczeń wiemy, że tak – ale poszukiwania trwają długo. Czy w ogóle warto? Cóż, to materiał o youngtimerach, a zadbane i dopieszczone przez nowego właściciela BMW E36 to dobry materiał na youngtimera. Znaleźć go trudno, ale tym satysfakcja większa, jak się uda.

Volvo 850

Przykład doskonale zadbanego i świetnie jeżdżącego (wypróbowaliśmy – i to na torze) youngtimera – topowa wersja Volvo 850 R (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Szwedzka marka produkowała swojego ostatniego kanciaka w latach 1991 – 1996. Auto, które widzicie na powyższym zdjęciu to topowa i najmocniejsza w gamie tego modelu wersja Volvo 850 R – samochód, którym szwedzka marka weszła w Wyścigi Samochodów Turystycznych. Niestety, znalezienie tak dobrze utrzymanej R-ki w cenie 15 000 jest niemożliwe. Jedyny znaleziony przez nas egzemplarz tego modelu wyceniony został przez sprzedawcę na 32 tys. zł.

Niemniej Volvo 850 to nie tylko wersja R, auto było oferowane również ze słabszymi niż 250-konna R-ka jednostkami, ale wszystkie z nich były wyposażane w silniki R5, później pojawił się też diesel 2,5 litra od Grupy VW, ale to właśnie silnikami benzynowymi warto się tu interesować.

Fiat Coupe

Fiat Coupé
Fiat Coupé (fot. Rudolf Stricker / Wikimedia)

Jednym z kryteriów uznania danego auta za ciekawego youngtimera jest nie tylko metryka auta i możliwie duża wierność z oryginałem. Ważne jest też to, by auto się wyróżniało. I ten warunek Fiat Coupe spełnia doskonale. Ten samochód jest tak odmienny od innych aut włoskiej marki, że stanowi klasę sam w sobie. Ciekawie nakreślone coupé podoba się wielu osobom, ale warto zaznaczyć, że samochód jest też interesujący mechanicznie. To tutaj pod maskę trafiał silnik 2.0 turbo, który niesłychanie dobrze poddawał się modyfikacjom podnoszącym moc. Ale ta już bazowo nie była niska. Wprowadzony na początku 1994 roku model (produkowano go do końca 2000 roku) oferowany był początkowo z wolnossącą dwulitrówką o mocy 139 KM i właśnie 2.0 Turbo 16V o mocy 190 KM. Znane są nam modyfikacje zdolne wycisnąć z tej konstrukcji nawet 400 KM! Oczywiście planując zakup lepiej szukać wersji niezmodyfikowanej w możliwie najlepszym stanie. W 1996 roku, dwa lata po debiucie Fiat wprowadził jeszcze jeden silnik, 1,8 16V bez turbo o mocy 131 KM.

O ile większość dostępnych na rynku wtórnym egzemplarzy mieści się w założonym przez nas budżecie, to nie brakuje też egzemplarzy kolekcjonerskich o zmodyfikowanych mapach silnika najmocniejszej odmiany, których ceny sięgają 40 tys. zł.

Total
0
Shares