Co każdy kierowca powinien mieć w aucie?

Trójkąt, gaśnica, kamizelka – te trzy rzeczy wymieni raczej każdy kierowca – ale warto mieć w aucie więcej. Podpowiadamy co.
Co warto mieć w aucie
(fot. Shutterstock)

Gdy gdziekolwiek w towarzystwie rozpoczynamy rozmowę o wyposażeniu samochodu, to pierwsze co pojawia się w głowie to elementy komfortowe. Jednak umówmy się, bez masaży w fotelach czy panoramicznego dachu można jeździć. Bez gaśnicy – już nie. Co każdy kierowca powinien mieć w aucie? Mamy nadzieję, że niniejszy materiał dodacie do zakładek w komórce i będzie waszą ściągawką.

Listę istotnych elementów wyposażenia pojazdu ustawiliśmy w kilku kategoriach. Najpierw zajmujemy się tym, co w aucie musi być, bo tak nakazują nam obowiązujące w Polsce prawo. W dalszej części wymieniamy praktyczne i przydatne, choć nieobowiązkowe wyposażenie. No i jeszcze jedna uwaga: nasz tekst dotyczy aut osobowych użytkowanych prywatnie. To ważne, bo np. autobusy czy taksówki podlegają odrębnym przepisom (muszą mieć apteczki, podczas gdy w autach prywatnych nie są one obowiązkowe)

Wyposażenie obowiązkowe

Zaczynamy od wyposażenie, które każde poruszające się na drogach publicznych w Polsce auto powinno mieć. Brak któregokolwiek z niżej wymienionych elementów to nie tylko potencjalne zmniejszenie bezpieczeństwa w podróży i nieprzewidzianych przypadkach, ale także narażanie się na mandat w razie kontroli drogowej. Lista jest niezwykle krótka, bo zaledwie dwuelementowa. My dodaliśmy do niej jeszcze jeden element, niżej wyjaśniamy dlaczego.

gaśnica samochodowa
Gaśnica jest obowiązkowa, powinna być solidnie umocowana i pod ręką (fot. Shutterstock)
  • Gaśnica typu BC (gaszenie płynów i gazów) lub ABC (zawierająca środek gaśniczy zdolny do gaszenia palących się ciał stałych, płynów i gazów) minimum 1-kilogramowa. Gaśnica powinna być umieszczona pod ręką, a nie np. pod bagażami i podwójną podłogą bagażnika. W wielu autach znajduje się ona pod fotelem. To dobre miejsce, tylko pamiętajmy o jej odpowiednim umocowaniu (nie może się przemieszczać podczas jazdy!). Pamiętajcie o gaśnicy – jej brak może oznaczać nawet 500 zł mandatu! Mandatem zostaniemy ukarani, gdy gaśnica jest przeterminowana. Kilogramowa gaśnica to koszt ok. 30 zł, dwukilogramowa – ok. 60 zł
trójkąt ostrzegawczy
Trójkąt ostrzegawczy – jego brak to mandat i większe zagrożenie w razie awarii (fot. Shutterstock)
  • Trójkąt ostrzegawczy z homologacją. To element wyposażenia wymagany prawem. Każde nowe auto sprzedawane w Polsce jest w niego wyposażone. W przypadku używanych jest… różnie. Pamiętajmy, by nie jeździć bez trójkąta! Raz, że grozi nam mandat, a dwa – w razie awarii ten istotny brak elementu informacyjnego stanowi realne zagrożenie dla nas i innych uczestników ruchu! Pamiętajmy wreszcie o jego prawidłowym umieszczeniu. Powinien on znaleźć się bezpośrednio na holowanym aucie. W terenie zabudowanym ustawiamy go bezpośrednio (nie dalej niż metr) od uszkodzonego auta. Poza terenem zabudowanym od 30 do 50 metrów za autem, a na autostradzie – 100 metrów za autem (nikt o metr błędu was nie ukara – w ustawieniu pomogą słupki pikietażowe przy drodze). Cena trójkąta? Homologowany kupimy już za 25 zł.
Kamizelka odblaskowa, awaria
Kamizelka odblaskowa nocą, poza miastem na drodze to też obowiązek, gdy nie siedzisz w aucie (fot. Shutterstock)
  • Kamizelka odblaskowa – od razu wyjaśniamy. Przepisy nie wymagają tego wprost od kierowców prywatnych aut. Formalnie nie ma przepisu, który narzucałby konieczność wożenia ze sobą kamizelki odblaskowej. Niemniej istnieje przepis, który mówi, że pieszy idący jezdnią poza terenem zabudowanym musi mieć kamizelkę odblaskową lub inne elementy odblaskowe. A kimże staniesz się kierowco, gdy w nocy, w ciemnym lesie na drodze krajowej wysiądziesz z auta, które uległo awarii? Pieszym – zatem… musisz mieć kamizelkę. Niezależnie od meandrów prawa, kamizelka bardzo poprawia widoczność osoby ją noszącej. Warto mieć zawsze dla własnego bezpieczeństwa. Kosztuje mniej niż 10 zł.

Nieobowiązkowe wg prawa, ale obowiązkowe z rozsądku

Niżej wymienione elementy nie są dla polskich kierowców prywatnych aut osobowych wymagane prawnie, niemniej zdrowy rozsądek podpowiada, że warto wymienione niżej rzeczy mieć w aucie. O czym warto pamiętać?

apteczka pierwszej pomocy
Apteczki dostępne w sklepach mają różną zawartość – dobrze jest ją zweryfikować przed zakupem (fot. Shutterstock)
  • Dobra apteczka – sama apteczka nie musi być obecna w aucie prywatnym, niemniej każdy świadek wypadku ma prawny obowiązek udzielenia pomocy ofiarom. Apteczka to zdecydowanie ułatwia. Co rozumiemy pod pojęciem “dobra apteczka”? To na pewno nie będzie najtańsza “apteczka” z pierwszego lepszego dyskontu. Na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać. Apteczka powinna zawierać podstawowy zestaw do opatrywania ran i złamań (opaski elastyczne, chusty opatrunkowe i trójkątne, sterylne kompresy). W dobrej apteczce znajdziemy też instrukcję (zalecane – w graficznej formie) udzielania pierwszej pomocy. Obowiązkowym składnikiem dobrej apteczki powinna być również folia lub koc termiczny (ochrona przed wyziębieniem). Nie możemy zapomnieć o nożyczkach z tępym końcem, bandażach, jałowych opatrunkach indywidualnych, czy plastrach opatrunkowych w różnych rozmiarach. Pamiętajcie też o rękawicach ochronnych (co najmniej 2 pary). Może się wydać to dziwne, ale środki dezynfekujące w wożonej w aucie apteczce sobie darujmy. W skrajnie różnych temperaturach mogą one stracić swoje właściwości. W warunkach polowych znacznie bardziej istotne jest powstrzymanie np. krwawienia niż skraplanie głębokiej rany jodyną (co jest nonsensem). Apteczki dziś znajdują się na wyposażeniu standardowym wielu aut, głównie dlatego, że w wielu krajach (praktycznie cała “stara” Unia Europejska) apteczki są obowiązkowe. Jednak nawet w tych apteczkach zgodnych z normą DIN 13164 brakuje ustnika/maseczki do sztucznego oddychania – warto również o nią zadbać. Dobre wyposażenie apteczki nie musi oznaczać wysokiej ceny, 40 zł w zupełności wystarczy za cały komplet.
multitool
Dobry multitool zastąpi wiele narzędzi i przyda się nie tylko w aucie (fot. Shutterstock)
  • Podstawowy zestaw narzędzi – oczywiście wożenie ze sobą wyposażenia warsztatu samochodowego to absurd, ale kilka prostych narzędzi może nas wybawić z opresji na drodze. Jeżeli mamy koło zapasowe (choćby dojazdowe) to logiczne, że powinniśmy mieć również również klucz do odkręcania kół oraz lewarek umożliwiający podniesienie auta w celu wymiany koła. Przydać się może też zestaw płaskich kluczy nasadowych i WD-40, szczególnie w starszych autach (pomoże uporać się z zapiekłymi śrubami). A dobry multitool już wielokrotnie wybawił mnie z kłopotu, nie tylko związanego z autem. Wam też się przyda. Pamiętajcie też o latarce. Zapasowe źródło światła to zawsze dobry pomysł. Pech i awaria nie wybierają pory dnia. Ceny w tym przypadku są bardzo różne, multitool z dyskontu za 15,99 zł to raczej zły pomysł. Z drugiej strony topowy Leatherman za 800 zł dla wielu będzie ekstrawagancją. Wybór pozostawiamy wam.
przydatne narzędzia
Urwany przewód, pęknięte mocowanie elementu – trytytki i taśmy niewiele zajmują miejsca, a mogą się naprawdę przydać (fot. Shutterstock)
  • Taśmy i trytytki – to nie żart. Taśma wulkanizacyjna może nas uratować, gdy w podróży uszkodzi się np. jeden z przewodów systemu chłodzącego auta, taśma izolacyjna i drut pozwolą tymczasowo reanimować połączenie elektryczne (raczej w starszych pojazdach), a trytytki i mocna taśma klejąca? Można nimi przymocować tymczasowo jakąś oderwaną część. Oczywiście nie mówimy o trwałej naprawie, lecz jedynie doraźnym wsparciu, które umożliwi nam dotoczenie się do warsztatu i dokonanie naprawy tak jak należy. To znacznie lepsze wyjście niż szuranie naderwanym tłumikiem po drodze gdy do domu czy warsztatu daleko. Przy cenie 3 zł za 100 szt. trytytek raczej nie zbankrutujemy, 6 metrów taśmy wulkanizacyjnej to ok. 7 zł. Generalnie koszty żadne, a pewność podczas podróży większa.
zapas żarówek i bezpieczników
Zapas żarówek i bezpieczników. Przepalony halogen już nie zaskoczy Cię ciemną nocą (fot. Shutterstock)
  • Zapasowe bezpieczniki i żarówki. Prawdopodobieństwo, że wysiądzie nam cała elektryka w aucie podczas podróży nie jest szczególnie duże, ale przepalenie pojedynczej żarówki? To się po prostu zdarza. Mając przy sobie zapas i znając własne auto (a własne auto powinno się znać) problem szybko rozwiążemy. Jazda w nocy z niesprawnym w pełni oświetleniem jest zdecydowanie mniej bezpieczna, pomijamy już fakt, że nawet jedna przepalona żarówka może zdaniem policjantów oznaczać zły stan techniczny i dodatkowe koszty. Po co ryzykować? Ceny zależą od typu i marki. Np. halogenowe H7 znajdziemy od 11 zł (kiepskie raczej) do nawet kilkuset zł za sztukę. Co kto lubi.

Na koniec po prostu użyteczne dodatki

Nasza ostatnia grupa wyposażenia to elementy czysto opcjonalne. Dacie sobie radę bez nich, ale po prostu ułatwiają one naszym zdaniem życie każdego kierowcy. Niektóre wymienione elementy w nowszych autach znajdują się już standardowo na wyposażeniu danego modelu.

wideorejestrator
Kamera w aucie to bezstronny rejestrator zdarzeń na drodze (fot. Shutterstock)

Wideorejestrator. U naszych wschodnich sąsiadów kamerki w autach stały się wręcz obowiązkowymi elementami “polisy ubezpieczeniowej”, u nas również popularność tego typu sprzętu rośnie. Wideorejestrator może być dodatkowym zabezpieczeniem kierowcy w spornej sytuacji. Nagranie może być (ale nie musi) cennym materiałem dowodowym pozwalającym nie tylko np. ustalić sprawcę zdarzenia drogowego, ale też umożliwiającego kierowcę obronę przed np. niesłusznie nałożonym mandatem. Jeżeli jeździsz często, naszym zdaniem wideorejestrator dobrze mieć. Dla kierowcy zawodowego, który w wyniku błędnego osądu policjanta może nawet stracić prawo jazdy (a tym samym źródło zarobku) to wręcz obowiązkowe wyposażenie. Najtańsze wideorejestratory startują od ok. 50 zł, ale te najtańsze odradzamy ze względu na niską rozdzielczość i słabą jakość nagrań (niska cena z czegoś wynika).

kable rozruchowe
Kable rozruchowe nie zajmą wiele miejsca, a niekiedy po prostu pozwolą ruszyć w ogóle z miejsca. Tylko nie kupcie za krótkich! (fot. Shutterstock)

Kable rozruchowe, skrobaczka, miotełka. Element wyposażenia przydatny szczególnie zimą. Ceny są różne, od ok. 20 zł do nawet 100 i więcej zł za kable. W przypadku aut wysokoprężnych pamiętajmy o tym, że wymagają one lepszych kabli. I nie kupmy ich za krótkich! Mają sięgnąć pomiędzy akumulatorami dwóch aut. Co do skrobaczki i miotełki – chyba komentarz jest zbędny. Jeżeli często zapuszczacie się w jakieś dziksze rejony, przyda się też saperka w bagażniku.

ładowarka samochodowa
Podłączana do gniazdka 12V ładowarka do smartfona to użyteczny i niedrogi gadżet (fot. Shutterstock)

Ładowarka samochodowa. W nowszym autach producenci montują już w kabinach pasażerskich gniazdka USB pozwalające w trakcie podróży podładować sprzęt mobilny. W starszych samochodach tego nie ma, ale za to w każdym aucie jest gniazdko 12V zwane potocznie “gniazdkiem zapalniczki”, do którego można podłączyć dostępne w wielu sklepach ładowarki samochodowe do smartfonów. Koszt niewielki (już od kilkunastu złotych), korzyść duża.

uchwyt samochodowy na smartfon
Uchwyt na smartfon to najtańszy sposób na nawigację w aucie, gdy jej brak (fot. Shutterstock)

Uchwyt na smartfon. Chyba nie musimy wyjaśniać zalet takiego rozwiązania. Odpowiednie umocowanie smartfonu podczas jazdy pozwala nam korzystać z olbrzymiego potencjału aplikacji mobilnych i nawigacji w smartfonie. Również w tym przypadku koszt inwestycji jest niewielki. W nowszych autach zamiast uchwytu można skorzystać z funkcjonalności Android Auto i Apple Car Play (czyli “przerzucenie” ekranu smartfonu na ekran systemu multimedialnego danego pojazdu). Za kilkadziesiąt złotych mamy uchwytów do wyboru, do koloru.

zestaw słuchawkowy bluetooth
Jedna ręka na kierownicy, drugą wrzucamy bieg. Trzeciej ręki na smartfon nie ma, ale jest słuchawka w uchu – bezpieczniej i bez mandatu (fot. Shutterstock)

Słuchawka bluetooth lub zestaw głośnomówiący. Prowadzenie rozmowy telefonicznej ze smartfonem przy uchu podczas jazdy jest w Polsce karalne. Znacznie bardziej istotne jest to, że jest po prostu niebezpieczne. To nie jest tylko kwestia tego, że prowadzimy jedną ręką, to kwestia tego, że ta druga koncentruje się na trzymaniu telefonu przy uchu. To naprawdę różnica niż prowadzenie jedną ręką, gdy druga nie robi nic, albo np. zmienia biegi. W tym drugim przypadku kierowca koncentruje się na prowadzeniu. Prosty gadżet jakim jest słuchawka bluetooth lub zestaw głośnomówiący do auta pozbawia nas kłopotu. Oczywiście w nowszych autach interfejs bluetooth jest powszechny (nawet w tanich modelach), co pozwala sparować nasz telefon z systemem audio w aucie i prowadzić rozmowy bez odrywania rąk od kierownicy. Podpowiedź – wiele smartfonów oferowanych jest już ze słuchawkami, które pozwalają na prowadzenie rozmów.

Mamy nadzieję, że nasz poradnikowy niezbędnik się przyda Wam w podróży własnym autem – szerokości!

Total
1
Shares
Related Posts