Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Enyaq Coupe 85 Sportline. Niemal idealny elektryk, ale wciąż elektryk…

Wszystko byłoby cudownie, bo w środku jest miło, ciepło, przytulnie i wygodnie, a auto jest szybkie i całkiem nieźle się prowadzi. Gorzej jeśli macie przed sobą podróż na drugi koniec Polski, a termometr wskazuje -20 stopni Celsjusza. Wtedy może już nie być tak wesoło, nawet w tak ciekawym i dopracowanym elektryku, jakim jest nowa Skoda Enyaq. Wystarczy powiedzieć, że kiedy za oknem siarczysty mróz, to naładowana do pełna może przejechać 270-300 km po autostradzie z dozwoloną prędkością.

Jak zaprojektowana jest nowa Skoda Enyaq?

To niezwykle urocze auto (fot. Łukasz Walkiewicz)

Nadwozie pokryto przyciągającym uwagę, metalicznym, czerwonym lakierem, za który przyjdzie nam dopłacić “jedyne” 5 000 zł. Trzeba jednak przyznać, że idealnie pasuje do wersji Sportline, a jego połysk zmienia się w zależności od kąta padania światła, przesuwając się po zgrabnie wyprofilowanych powierzchniach.

Masywne, koła Supernova o średnicy 21 cali robią wrażenie i dobrze grają z bryłą auta. Ładnie wypełniają przestrzenie w nadkolach, co nie jest tak często spotykane w dzisiejszych SUV-ach. Kosztem wyglądu jest lekko obniżony komfort, wysokie prawdopodobieństwo uszkodzenia aluminiowych obręczy w mieście i wysoki koszt opon.  

Sylwetka coupe z opadającą klapą bagażnika jest zdecydowanie ładniejsza od zwykłej odmiany. Futurystyczny przód z przednimi lampami Matrix LED przedstawia się spójnie, bez większego przesytu, który charakteryzuje na przykład marki motoryzacyjne z Chin. Wizualnie to bardzo udany lifting. 

Kabina

Minimalistycznie, ale wszystko zaprojektowano z klasą i gustem (fot. Łukasz Walkiewicz)

Projektanci kabiny uniknęli pokusy dodatkowych innowacji dla samych innowacji. Rezultatem jest przestrzeń, w której kierowca i pasażerowie czują się naturalnie od pierwszych minut. Nie znajdziecie tu zbyt wielu tradycyjnych przycisków…

Na malutkich “zegarach” są tylko podstawowe informacje (fot. Łukasz Walkiewicz)

Malutki, pięciocalowy wyświetlacz przed oczami kierowcy przedstawia jedynie kluczowe dane: prędkość, stan baterii oraz informacje z komputera pokładowego. Czytelność jest dobra, a plusem jest to, że nie odwraca on oczu kierowcy od drogi, tym bardziej, że pozostałe parametry możemy mieć dostępne na wyświetlaczu head-up na szybie. 

Multimedia

Kiedyś będziemy się śmiali z tych sterczących na środku desek rozdzielczych ekranów… (fot. Łukasz Walkiewicz)

Na desce rozdzielczej dominuje 13-calowy ekran i jednocześnie panel dotykowy, który po krótkiej inicjalizacji działa płynnie. Interfejs zaprojektowano czytelnie, z paskami personalizowanych skrótów prowadzących do podstawowych ustawień. Nawigacja przez menu nie sprawia problemów nawet użytkownikom , którzy niekoniecznie lubią się z nowoczesną technologią.

Dostęp dostęp do regulacji klimatyzacji oraz podgrzewania siedzeń mógłby wyglądać inaczej, ale nie my pierwsi narzekamy na te cechy samochodów koncernu VW. Po krótkiej chwili przyzwyczajenia przegląd mapy, słuchanie radia, czy korzystanie ze zintegrowanego z systemem smartfona – podstawowe funkcje zawsze na wyciągnięcie palca. To znacząca ocena sprawdzająca systemy nawigacji przez podrzędne menu.

Dotykowy pasek kontroli temperatury wymaga od kierowcy uwagi w ruchu, co niestety wpływa negatywnie na bezpieczeństwo. Równowaga między nowoczesnością a praktycznością mogłaby być tutaj lepiej przemyślana.

Komfort i praktyczność

Kufer jest tylko minimalnie mniejszy niż w “zwykłym” Enyaqu (fot. Łukasz Walkiewicz)

Fotele zawsze były mocną stroną koncernu VW i tutaj też nie ma wyjątków. Można liczyć na solidne podparcie i komfort na długim dystansie. Architektura podłogi bez środkowego tunelu w drugim rzędzie umożliwia dość wygodne podróżowanie trzech osób. Przednia sekcja oferująca ergonomię na wysokim poziomie, z możliwością dopasowania poszczególnych pozycji.

Charakterystyczne dla marki gadżety czekają na kierowcę i pasażerów: ukryty w przednich drzwiach parasol czy zintegrowana w klapie skrobaczka do szyb to przykłady filozofii „Simply Clever”. 

Bagażnik oferuje 585 litrów podstawowej pojemności, a parametry praktyczne przewyższają wewnętrznych konkurentów z koncernu Volkswagena. Wersja coupe, z opadającym dachem ustępuje nieco pod kątem praktyczności klasycznym Enyaqowi, ale za to jest od niego o niebo ładniejsza. Schowek na przewody mieści się pod podłogą bagażnika.

Pompa ciepła? Konieczność

Pompa cieplna za 5300 zł to element niezbędny w samochodzie elektrycznym eksploatowanym w polskim klimacie. Efektywniejsze ogrzewanie kabiny zimą bezpośrednio przekłada się na komfort jazdy.

Werdykt

Pusta autostrada i samotna Skoda Enyaq 85 Sportline (fot. Łukasz Walkiewicz)

Enyaq Coupe 85 Sportline ma dwie twarze. Z jednej strony to samochód praktyczny, komfortowy, dobrze prowadzący się i całkiem szybki. Druga twarz ukazuje się podczas mrozów, (które w końcówce 2025 i na początku 2026 dały się mocno we znaki) kiedy zasięg spada, a podróż może się niemiłosiernie wydłużyć. Elektryki są super, ale… Dziś już wiemy, że tych “ale” jest całkiem sporo. Dlatego jeśli nie mieszkasz w domu z garażem i wallboxem, jeśli nie jest to Twój samochód służbowy i jeśli nie masz drugiego, bardziej uniwersalnego auta, to raczej nie jest auto dla Ciebie. Natomiast jeśli akurat spełniasz powyższe warunki i szukasz uniwersalnego samochodu elektrycznego, który na dodatek świetnie wygląda, to ruszaj pędem do salonu Skody.

Total
0
Shares