Jak działa V2G? Pierwsze wyniki testu w Niemczech

V2G czyli Vehicle to Grid to jedna z technologii o obiecujących perspektywach w zakresie zrównoważonego korzystania z energii. Jednak dziś jest to drogie rozwiązanie.
Projekt i-rEzEPT sprawdza faktyczne wykorzystanie technologii V2G (fot. Nissan)

V2G czyli Vehicle to Grid to technologia umożliwiająca wykorzystanie samochodów elektrycznych nie tylko do przemieszczania się, ale również jako rezerwuarów energii, którą te auta mogą oddawać do sieci energetycznej. O ile trudno sobie wyobrazić zasilanie domu autem spalinowym, to w przypadku samochodów elektrycznych V2G jak najbardziej to umożliwia. Jak to działa w praktyce? Znamy pierwsze wyniki testu i-rEzEPT przeprowadzonego w Niemczech.

Test przeprowadzony we współpracy marki Nissan z placówkami badawczymi Fraunhofer IFAM, Fraunhofer IAO oraz Bosch.IO miał na celu sprawdzenie technologii V2G w rzeczywistych warunkach, gdy z tego rozwiązania będą korzystać konsumenci. Jest on realizowany w ramach projektu i-rEzEPT, w którym oprócz wspomnianych placówek badawczych z Instytutu Fraunhofera swój wkład ma również niemieckie Federalne Ministerstwo Transportu i Infrastruktury Cyfrowej, które wsparło projekt kwotą 2,39 mln euro.

Przebieg testu

Kilkanaście gospodarstw z panelami fotowoltaicznymi otrzymało egzemplarze Nissana Leaf z dwukierunkowym interfejsem energetycznym (fot. Nissan)

W ramach testu Nissan przekazał 13 niemieckim gospodarstwom samochody Nissan Leaf wyposażone w dwukierunkowy interfejs ładowania i przekazywania energii. Istotny szczegół, każde z gospodarstw, które wzięło udział w teście dysponowało już własną instalacją fotowoltaiczną. Oprócz japońskiego auta elektrycznego, testerzy otrzymali również specjalną stację ładowania połączoną z instalacją elektryczną w danej nieruchomości w sposób umożliwiający nie tylko pobór, ale i oddawanie energii. Celem było uzyskanie jak najlepszego wykorzystania domowych zasobów energii słonecznej, odciążenie publicznej sieci energetycznej i jednocześnie obniżenie kosztów eksploatacji samochodu elektrycznego. Po prostu testerzy korzystali z przekazanego im sprzętu, natomiast instytuty badawcze analizowały anonimowe dane dotyczące zarządzania energią i jej wykorzystania w każdym z testowych gospodarstw.

Jak mówi Stefan Sonntag, menedżer programu E-Mobility w NOW GmbH, agencji Federalnego Ministerstwa Transportu Niemiec: „Samochody elektryczne powinny być ładowane wówczas, gdy dostępna jest energia elektryczna z wiatru lub słońca”. „i-rEzEPT testuje rozwiązanie umożliwiające wykorzystanie energii nie tylko do ekologicznej jazdy, ale także do zasilania własnego domu” – dodaje Sonntag.

V2G ma pewne wymagania i… kosztuje

Zobacz nasz test Nissan Leaf w wersji z mniejszą baterią.

Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że to nie jest tak, że wjedziemy własnym autem do garażu, podepniemy do gniazdka i już mamy zasilany dom. W teście interakcję pomiędzy samochodami Nissana, a siecią energetyczną zapewnia specjalny, działający lokalnie (w ramach danego gospodarstwa) system zarządzania energią Bosch.IO. Oprogramowanie Bosch IoT Gateway dba między innymi o zasięg auta, ograniczając użycie baterii samochodu do zasilania domu jedynie w zakresie od 10 do 30 proc. pojemności baterii Nissana Leaf. Oczywiście to użytkownik decyduje o tym, jaka część energii ma być przeznaczona na jakie potrzeby. Na przykład przed dłuższą podróżą nic nie stoi na przeszkodzie, by zablokować przepływ energii z samochodu do domu zachowując w pełni naładowany akumulator trakcyjny pojazdu.

Od strony technicznej nie ma przeciwskazań we wdrożeniu technologii V2G na większą skalę, informacje pozyskane przez badaczy pozwalają sformułować oparte na rzeczywistych, zmierzonych wartościach wnioski dotyczące modelu biznesowego ładowania dwukierunkowego oraz wskazania potencjalnych grup użytkowników, którzy z takiego rozwiązania odniosą realne korzyści.

Jest jednak inny problem, na który zwracają uwagę przedstawiciele Nissana. Choć technologia V2G fizycznie istnieje, to do stworzenia przystępnego cenowo dla konsumentów elektromobilności systemu brakuje systemu dotacji, które czyniłyby te rozwiązania opłacalnymi dla użytkownika. Zatem reasumując choć V2G jest pomysłem, który można wdrożyć, to na obecnym etapie rozwiązanie jest zbyt drogie, by zainteresowali się nim klienci, którzy już i tak zainwestowali w zieloną energię (w fotowoltaikę). Póki co mobilne rozwiązania V2G nie stanowią konkurencji w stosunku do i tak stosunkowo drogi, stacjonarnych systemów magazynowania energii.

Zobacz jak sprawuje się Nissan Leaf+ z większą baterią

Total
0
Shares