Volkswagen dokłada do swoich elektryków

Jak się okazuje zwycięzca tytułu World Car of The Year 2021, czyli Volkswagen ID.4 w tej chwili nie jest samochodem, na którym koncern zarabia, choć Niemcy mocno wierzą, że stanie się to już niebawem.

Zadaniem Thomasa Ulbricha, szefa rozwoju samochodów osobowych najważniejszym powodem jest wciąż niewielka skala produkcji i wydajność fabryki VW w Zwickau, w Niemczech.

Volkswagen ID.4
Końcówka linii produkcyjnej Volkswagena ID.4 ( Fot. Oliver Killig/Volkswagen)

Jak podaje serwis Carscoops.com w rozmowie z Ericem Noble, prezesem firmy consultingowej CarLab, zasady działania w segmencie samochodów elektrycznych nie są identyczne, jak w przypadku samochodów z tradycyjnymi napędami. Dlaczego? Do budowy akumulatorów stosowanych w pojazdach na prąd stosuje się minerały, których ceny wahają się w zależności od popytu, większy popyt oznacza wyższą cenę, identycznie jak w przypadku ropy naftowej, złota, czy diamentów.

World Car of The Year 2021
Volkswagen ID.4 zdobył tytuł World Car of The Year 2021 (fot. Volkswagen)

„To trudna lekcja dla producentów samochodów przyzwyczajonych do obniżania kosztów dzięki ilości. Nie są to koszty montażu; są to koszty minerałów, a ceny minerałów nie działają w ten sposób” – mówi Eric Noble.

Baterie i układ napędowy Volkswagena ID.4 (fot. Volkswagen)

Volkswagen chce się skupić na poprawie wydajności, obniżeniu kosztów produkcji, montażu i części używanych do produkcji Volkswagena ID.4. Koncern planuje używać też akumulatorów półprzewodnikowych, tak szybko, jak tylko ta technologia trafi do masowej produkcji. Akumulatory półprzewodnikowe mają elektrolit w formie stałej, co zapewnia większą gęstość, bez zbędnego powiększania rozmiaru. Dzięki temu mogą zapewnić większy zasięg. Nie wymagają też chłodzenia i prawdopodobnie będą mogły ładować się szybciej. Zanim jednak wszystkie te zmiany nastąpią, Niemcy raczej będą dopłacać do każdego elektryka, zamiast na nim zarabiać.

Volkswagen ID.4 GTX. Czy to elektryczne GTI!

Total
0
Shares