Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Cykl ELEKTROMOBILNOŚĆ #19 – Jak rozwija się sieć ładowarek w Polsce?

Stacji ładowania jest w Polsce za mało. Owszem, są w UE kraje, gdzie jest ich znacznie mniej, ale też są to znacznie mniejsze państwa.
Liczba stacji ładowania w Holandii kilkudziesięciokrotnie przekracza liczebność tych punków w Polsce (fot. Shutterstock)

Europa dwóch prędkości – tę frazę słyszymy bardzo często w kontekście dynamiki rozwoju czegokolwiek w Polsce, w stosunku do rozwoju analogicznych struktur w innych krajach Europy (najczęściej tej bogatszej, Zachodniej). Tym razem przyjrzyjmy się danym ACEA i Europie dwóch prędkości przyrostu stacji ładowania.

Polska w infrastrukturalnym ogonie

70 procent stacji ładowania w UE zlokalizowanych jest w zaledwie trzech państwach (źr. ACEA)

Nasz kraj to piąte pod względem wielkości państwo w UE. Niestety, gdy spojrzymy na dane dotyczące infrastruktury ładowania aut elektrycznych, liczby już nie są tak imponujące. Polska baza stacji ładowania stanowi zaledwie 0,8 proc. ogółu ładowarek w UE. Dla porównania w ośmiokrotnie mniejszej Holandii analogiczna baza stanowi niemal jedną trzecią wszystkich stacji ładowania w UE.

Liczba stacji ładowania to nie wszystko

Liczba stacji ładowania z podziałem na “zwykłe” i “szybkie” wg krajów UE (źr. ACEA)

Gdy spojrzymy na suche liczby, to pod względem liczby stacji ładowania w UE są kraje znacznie niżej notowane od nas. ACEA podaje np. Cypr (zaledwie 70 stacji ładowania), Maltę (96), Litwę (174), Bułgarię (194), czy Grecję (275). Polska na tle tych państw wydaje się wręcz potęgą ze swoimi 1691 stacjami ładowania (wg danych ACEA). Nowsze dane podawane przez PSPA i Licznik Elektromobilności wskazują, że mamy już 1813 stacji ładowania. Czyli co, jest super, możemy się rozejść? Nie. W takiej Holandii funkcjonuje dziś niemal 67 tysięcy stacji ładowania!

Wiele osób niezbyt przychylnych autom elektrycznym twierdzi, że samochody elektryczne nadają się tylko do jazdy “wokół komina”. I… mają sporo racji. Owszem, niemal każdy producent forsuje swoje zeroemisyjne modele edukując potencjalnych klientów, że “najtańszy prąd jest w domu”, czy “nie musisz w ogóle tracić czasu na stacji benzynowej” itp. To wszystko prawda. Jednak twierdzenia te nie mają sensu, gdy nabywca auta elektrycznego chce swoim pojazdem pojechać po prostu gdzieś dalej.

Istotna jest gęstość stacji ładowania

Elektryczny autobus komunikacji miejskiej w Krakowie i stacja ładowania – bez takiej stacji zakup tego typu pojazdu nie miałby sensu (fot. Shutterstock)

Kluczową kwestią dla wygody eksploatacji jakiegokolwiek środka transportu jest nie tyle liczba punktów dostarczania energii dla pojazdu, ale gęstość ich rozmieszczenia. Doskonale wiedzą to włodarze miast, które inwestują w zeroemisyjne pojazd komunikacji miejskiej. Wraz z autobusami kupowane są również punkty ładowania. Nikt nie czeka na to, aż ładowarki “ktoś” zbuduje, bo zakupiony sprzęt, który nie będzie używany, to pieniądze podatników wyrzucone w błoto.

Nie tylko duże miasta – zeroemisyjna chce być Iława, przeczytaj

Tymczasem w przypadku rynku konsumenckiego jest nieco odmienna sytuacja – chcesz auto elektryczne? Proszę bardzo, oferta rynkowa już dziś jest całkiem bogata, ale jeżeli chodzi o stacje ładowania to, wiecie: “najtańsze jest ładowanie we własnym domu”. Z jednej strony coraz surowsze normy emisji narzucane przez UE wymuszają na producentach samochodów oferowanie coraz większej liczby aut zeroemisyjnych, jednocześnie rozwój infrastruktury postępuje znacznie wolniej i – co gorsza – jest coraz bardziej nierównomierny.

Liczba stacji ładowania na 100 km drogi w poszczególnych państwach UE
Liczba ładowarek w poszczególnych krajach UE na każde 100 km dróg (źr. ACEA)

ACEA posługuje się tu współczynnikiem liczby ładowarek na 100 km dróg. W liderującym UE Kraju Tulipanów na każde 100 km drogi znajduje się aż 47,5 ładowarki (średnio). Dla porównania w Polsce analogiczny współczynnik wynosi zaledwie 0,4. W rezultacie wystarczy, że jedna ładowarka będzie zajęta, inna popsuta i… Mój Drogi posiadaczu auta elektrycznego z zasięgiem 300 km, który wybrałeś się w dłuższą podróż po Polsce… masz problem.

Infrastruktura kształtuje popyt

Zainteresowanie autami elektrycznymi w Polsce wciąż jest znikome. Zwłaszcza gdy porównamy to z popytem na auta w ogóle, co szczególnie widać w statystykach importowanych aut używanych. Oczywiście można stwierdzić, że po prostu obywateli nie stać na nowe i drogie auta elektryczne. To tylko część prawdy, bo gdy spojrzymy na statystyki dotyczące rejestracji nowych aut (które już tanie nie są), to również widać, że zainteresowanie “elektrykami” jest znikome. Tylko w tym roku w Polsce (w okresie styczeń – listopad 2021) zarejestrowano ponad 410 tysięcy nowych samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony (dane IBRM Samar). Dla porównania wszystkich aut elektrycznych wg Licznika Elektromobilności prowadzonego przez PSPA jest 17 145 egzemplarzy. Wszystkich. Nie tylko tych kupionych w 2021 roku.

Czy nowelizacja Ustawy o Elektromobilności ma szansę zmienić coś w ładowarkach?

Total
0
Shares