Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Jeep Avenger. Test Samochodu Roku 2023

Jeep Avenger to samochód roku. Międzynarodowy twór zyskał uznanie międzynarodowego gremium. Czy zyska uznanie klientów? Ma szanse.
Jeep Avenger
Jeep Avenger (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Jeep Avenger od początku wydawał się karkołomnym zadaniem. Rynek B-crossoverów jest dziś wyjątkowo gęsty, a Avenger zadebiutował na nim relatywnie późno. Tak naprawdę dopiero w tym roku auto jest dostępne dla klienteli. Na dodatek ten znanej amerykańskiej marki, swoją drogą, niedostępny w Stanach Zjednoczonych, to istna mikstura wymieszana w międzynarodowym tyglu. Mamy tu przecież markę z USA, włoski projekt, francuskie komponenty, a całość produkowana jest w Polsce. W zakładach Stellantis w Tychach. Avenger to dowód, że ta międzynarodowa kuchnia poskutkowała bardzo udanym daniem.

Wygląd

Jeep Avenger
Jeep Avenger to auto mające swój charakterystyczny styl(fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Crossoverów na rynku, zwłaszcza w segmencie B jest dużo. Czy Jeep ma szanse przyciągnąć klientów wyglądem? Zdecydowanie tak. Włoskim projektantom w niewielkim nadwoziu (niecałe 4,1 metra długości) udało się zakląć DNA Jeepa. Mamy charakterystyczne proporcje małego Jeepa, duże kąty zejścia i natarcia, zabudowane zderzaki i nadkola, czy przemyślany projekt świateł. Klosze reflektorów są niejako wpuszczone lekko w nadwozie, podobnie wystają zderzaki z tworzywa z przodu i z tyłu, czy progi. Efekt? Lekkie stuknięcie w cokolwiek w mieście nie spowoduje zarysowania lakierowanego elementu czy stłuczenia klosza jakiejkolwiek lampy.

Dwukolorowe nadwozie testowanej wersji, to udane połączenie ładnej czerwieni (lakier Ruby) i czarnego dachu wraz z bocznymi lusterkami. To opcja, za taki wygląd wersji wyposażeniowej Altitude dopłacimy 6100 zł. Również świetnie prezentujące się na egzemplarzu testowym 18-calowe alufelgi to wyposażenie opcjonalne. Jeżeli zdecydujemy się tylko na nie, oznaczają dopłatę w kwocie 2800 zł. W naszym egzemplarzu stanowiły część pakietu obejmującego również: przyciemniane szyby z tyłu, pełne oświetlenie LED (reflektory przód, przeciwmgielne, lampy tył i wnętrze), czy światła powitalne. Pakiet wyceniono na 7100 zł. Stylistyka nadwozia to mocny punkt tego małego SUV-a. Nie zabrakło smaczków charakterystycznych dla Jeepa. Jest siedmioczęściowy grill, są ornamenty nawiązujące do stylu Jeepa, na przedniej szybie zobaczycie w jej dolnym rogu chłopca patrzącego przez lunetę na gwiazdy. Zresztą, gwiazdy też są. Jest też biedronka. Auto budzi ciekawość na drogach i zdecydowanie się wyróżnia na tle segmentowej konkurencji.

Silnik

Jeep Avenger
Jeep Avenger ma imponującą maskę, ale pod nią kryje się niewielka jednostka (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Auto zbudowano na platformie CMP/e-CMP, tej samej, na której powstają takie modele jak nowy Peugeot 2008/e-2008, Opel Mokka, czy DS3. Nic zatem dziwnego, że w trzewiach Avengera tkwią francuskie komponenty. Pod maską testowanej, spalinowej odmiany pracował trzycylindrowy silnik benzynowy 1.2 GSE. Jednostka ta generuje skromne według dzisiejszych standardów 100 KM mocy i 205 Nm momentu obrotowego. To dokładnie tyle samo ile znajdziemy w spalinowym Oplu Mokka czy Peugeocie 208 z silnikiem 1.2 PureTech S&S 100. W całej trójce mamy pod maską to samo.

Błędem by było jednak skreślanie Avengera z tego powodu. Silnik to udana konstrukcja, jest elastyczny, nie oszałamia może dynamiką, ale za to potrafi być oszczędny. Użytkowany przez nas Jeep Avenger ma napęd łączony z sześciobiegową przekładnią manualną. Kierowca, który sprawnie używa tej skrzyni jest w stanie uzyskać 100 km/h w czasie 10,6 sekundy. Prędkość maksymalna według danych producenta to 184 km/h.

Wrażenia z jazdy

Jeep Avenger
W mieście ten pojazd poradzi sobie z wszelkimi przeszkodami (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Prześwit Avengera to konkretne 20 cm, kąt natarcia to 20°, rampowy tyle samo, zejścia to aż 32°. Jednak to nie jest Jeep w teren. Główny powód to brak napędu na 4 koła. Spalinowego Avengera zamówimy tylko z napędem na przód. Jednak przedni napęd w połączeniu z takimi parametrami wynikającymi z gabarytów wcale nie jest tylko zagrywką marketingową. Auto nie boi się dziurawych dróg gruntowych, czy wysokich krawężników. Choć w przypadku opcjonalnych 18-calowych felg lepiej zachować ostrożność, by ich nie porysować. Zatem offroad nie, ale z typowymi przeszkodami miejskimi, czy dojazdem do nowego domu pod miastem, gdzie nie ma jeszcze asfaltowej szosy, Jeep Avenger sobie poradzi bez problemu.

Układ kierowniczy jest tu dość precyzyjny, luz w położeniu środkowym jest minimalny, niektórym może przeszkadzać mocne wspomaganie – dość częsta cecha miejskich aut. Nam przeszkadzała niezbyt precyzyjna manualna skrzynia o dość długi skoku lewarka pomiędzy przełożeniami. Na równej drodze to nie przeszkadza, ale gdy wjechałeś w gruntówkę i trochę trzęsie to… sami rozumiecie. Cóż, Avenger jest autem przede wszystkim miejskim. Zawieszenie również zestrojono tu raczej pod kątem komfortu, a nie ultra przyczepności, czy terenowej mobilności. Dobrze, że nawet jak wjedziemy w bardziej dziurawą drogę, to nie ma dobijania, ale próba ostrzejszego pokonywania zakrętów skutkuje wyczuwalnymi, aczkolwiek lekkimi przechyłami nadwozia. Podkreślić jednak trzeba, że tłumienie nierówności jest tu zauważalnie lepsze niż u francuskich kuzynów na tej samej platformie. Udało się zachować namiastkę charakteru prawdziwych Jeepów także w aucie miejskim.

Zużycie paliwa

Jeep Avenger
Schowane reflektory i wystające, nielakierowane tworzywa. Dobra ochrona przed drobnymi obtarciami (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Spokojna jazda jest w tym wozie również przyjemna także ze względu na oszczędną jednostkę. Jeep deklaruje 5,5 – 5,6 l/100 km. Jeszcze lepszy wynik uzyskacie na spokojnie pokonywanych drogach podmiejskich (zmierzyliśmy 4,9 l/100 km). Na krajówce jest ok. 5,5 l/100 km. Droga ekspresowa to okolice (raczej lekko ponad) 6 l/100 km, autostrada oznacza, że zbliżamy się do 8 l/100 km. W mieście wiele zależy od temperamentu, możemy mieć ok. 6 litrów, jak i 9 litrów na każde 100 km. Zbiornik paliwa mieści 44 litry.

Optymalna względem komfortu akustycznego, zużycia paliwa i czasu podróży prędkość na drogach klasy S i A to 120 km/h. Szybciej jedziesz, robi się głośniej w kabinie i więcej spalisz. Auto staje się wówczas też nieco wrażliwe na podmuchy wiatru, szczególnie gdy wieje mocno, a Ty jedziesz samotnie. Warto też mieć na uwadze, że trzycylindrowa jednostka, o ile zapewnia w zupełności wystarczającą dynamikę w mieście, przy prędkościach autostradowych traci swój rezon.

Wygoda i funkcjonalność

Jeep Avenger
Elektrycznie domykana (w naszym egzemplarzu) klapa skrywa całkiem pokaźny jak na segment B bagażnik (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Miejsca z przodu jest mnóstwo. Docenicie też z pewnością mnóstwo schowków i półeczek. Schowek przed fotelem pasażera jest tak głęboki, że wręcz zagina czasoprzestrzeń. Oczywiście są miejsca na napoje, pojemne schowki w drzwiach, czy przydatna na drobiazgi póleczka wtopiona w deskę rozdzielczą. Gdy usiadłem sam za sobą na tylnej kanapie (mam 177 cm) to również nie miałem powodów do narzekania. Na kolana miałem miejsce, również stopy pod przednim fotelem mieszczą się wygodnie. Płaski dach i charakterystyczna bryła nadwozia oznaczają też brak problemów z miejscem nad głową. Jednak w drugim rzędzie można mieć kilka uwag. Brak podłokietnika, brak gniazd USB, brak nawet schowków w boczkach drzwi. Jedynym miejscem, z którego mogą skorzystać pasażerowie drugiego rzędu do przechowywania drobiazgów są “gazetowniki” w oparciach przednich foteli. Trzeba się też przyzwyczaić do gorszego komfortu termicznego. Brak nawiewów na drugi rząd oznacza wolniej ochładzającą się (latem) lub nagrzewającą (zimą) przestrzeń.

Jeżeli chodzi o bagażnik, to Avenger pozostaje średniakiem w segmencie B. Co prawda producent deklaruje, że pojemność bagażnika to aż 380 litrów, czyli zaledwie 10 mniej niż w przypadku rekordowej w tym segmencie Skody Fabii, ale ta przestrzeń jest już fabrycznie częściowo pozajmowana. Zdejmowana podłoga skrywa schowek, pod którym jest zbyt płasko, by schować np. walizkę, niżej znajdziemy jeszcze akcesoria opcjonalnego systemu audio. Niemniej jak na pojazd do miasta jest tu znacznie lepiej niż w Peugeocie 208, czy Oplu Mokka, ale gorzej niż w Peugeocie 2008 z tym samym silnikiem.

Wyposażenie i technologia

Jeep Avenger
Kokpit modelu Jeep Avenger spodoba się tym o bardziej tradycyjnym podejściu do ergonomii (fot. materiały prasowe)

Obsługa kokpitu to efekt dość przemyślanej ergonomii. Oczywiście nie zabrakło ekranu dotykowego (10,1″) i wirtualnych zegarów (10,25″). Ekran działa płynnie i jest odpowiednio responsywny. Jednak bardzo wieloma elementami sterujemy za pomocą klasycznych przycisków i pokręteł. Podobnie jak w wielu innych modelach Jeepa. To zdecydowanie spodoba się użytkownikom preferującym bardziej klasyczne podejście do ergonomii wewnątrz pojazdu.

Już w najbardziej bazowym modelu kosztującym mniej niż 100 tys. zł otrzymamy asystenta pasa ruchu, klimę, automatyczne światła (czujnik zmierzchu), wycieraczki (czujnik deszczu), czy multimedia z bezprzewodowym Android Auto i Apple CarPlay. W naszym egzemplarzu mieliśmy jeszcze tempomat adaptacyjny, czujniki parkowania, czy system zarządzania trakcją Selec-Terrain. Nie zabrakło rozpoznawania znaków czy asystenta zmęczenia kierowcy.

Cena

Jeep Avenger
Jeep Avenger to ciekawa propozycja w mocno zatłoczonym segmencie B (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Ile kosztuje spalinowy Avenger? Ceny startują od 99 900 zł za bazowy poziom o nazwie po prostu Avenger. Pod maską mamy wówczas to samo, co w testowanym egzemplarzu. Wersja Longitude startuje od 109 000 zł, Altitude od 118 300 zł, a topowa Summit od 132 300 zł. Gdy skonfigurowaliśmy nasz egzemplarz pod kątem posiadanego wyposażenia wyszła nam suma 133 650 zł ze wszystkim dodatkami.

Werdykt

Jeep Avenger to auto miejskie. I oceniając ten model z perspektywy potrzeb klienta poszukującego takiego właśnie pojazdu, Avenger dysponuje wieloma argumentami by do siebie przekonać. Począwszy od niebanalnego stylu zachowującego ducha marki, poprzez przemyślane rozwiązania (ochrona przed drobnymi kolizjami). Atutem jest spory bagażnik i funkcjonalne wnętrze, szczególnie z przodu. Z tyłu trochę brakuje, ale też nie jest to pojazd na dalekie trasy. Do silnika też trudno mieć zastrzeżenia mając na uwadze miejską eksploatację. Jeżeli jednak ktoś myśli, że za cenę ok. 100 tys. zł uzyska mniejszego Wranglera, to… niech zrewiduje swoje oczekiwania.

Total
0
Shares