Mandat za prędkość? Piraci zapłacą więcej

Mandat za prędkość w naszym kraju wynosi od 50 do 500 zł. Jednak jeżeli rażąco łamiesz przepisy… nie dostaniesz go wcale.
Policja
(fot. Shutterstock)

Jaka jest największa kara za przekroczenie prędkości na drogach publicznych w Polsce? Zaglądając w taryfikator możemy przekonać się, że za przekroczenie prędkości o nie więcej niż 10 km/h ponad limit zapłacimy 50 zł i nie dostaniemy punktów karnych. Na drugim końcu widełek taryfikatora, za prędkość można stracić i 500 zł i otrzymać 10 punktów karnych. Dotyczy do przekroczenia dopuszczalnej prędkości o ponad 51 km/h.

Dodatkowo, jeżeli prędkość została rażąco przekroczona w obszarze zabudowanym, kierowcy muszą liczyć się z obligatoryjnym zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące. I niby wszystko jasne, prawda? Z tym, że w praktyce, policjanci w przypadku wykrycia wyjątkowo rażących przypadków przekroczenia prędkości przez prowadzących… w ogóle odstępują od ukarania mandatem i od razu kierują konkretną sprawę do rozpatrzenia przez sąd. Mogą tak zrobić? Jak najbardziej, stosowne zarządzenie nr 7 (Dz.Urz.KGP.2015.25), podpisał Komendant Główny Policji 31 marca 2015 roku. W § 18 ust. 4. tegoż zarządzenia czytamy, że policjant może wystąpić z wnioskiem o ukaranie, gdy “zachodzą okoliczności przemawiające za wymierzeniem sprawcy surowszej grzywny niż to jest dopuszczalne w postępowaniu mandatowym lub innego rodzaju kary albo za orzeczeniem środka karnego“.

Mandat za prędkość? Możesz go w ogóle nie dostać, kara będzie większa

Jedziesz rażąco za szybko i do tego w obszarze zabudowanym? Poniesiesz większe konsekwencje niż mandat (fot. Shutterstock)

Dlaczego jednak rezygnują z mandatu? Pewnie wielu sądziłoby, że w przypadkach ekstremalnego naruszenia przepisów należy ukarać i mandatem i jeszcze dodatkowo. To tak nie działa. W polskim prawie obowiązuje pochodząca jeszcze z prawa rzymskiego reguła Ne bis in idem, co oznacza, że nie można nikogo ukarać dwa razy za to samo, a ponieważ mandat sam w sobie jest już karą, to… sami rozumiecie. Dlatego policjanci (np. z grupy SPEED, bo to oni najczęściej spotykają się z ekstremalnym piractwem na drogach) niekiedy odstępują od mandatu i kierują sprawę do sądu.

Tam pirata czekają najczęściej poważniejsze konsekwencje: grzywna w kwocie do 5000 zł (zatem 10 razy wyższej od najdroższego mandatu za prędkość), a dodatkowo sąd, zależnie od okoliczności (zawsze rozważanych indywidualnie dla konkretnego przypadku) może jeszcze orzec zakaz prowadzenia pojazdów od sześciu miesięcy do trzech lat. Nie warto. Były też pomysły, by utratę prawa jazdy wprowadzić również poza obszarem zabudowanym, ale z tego zrezygnowano (więcej o tym, co się wkrótce, bo już od 1 czerwca, zmieni w przepisach znajdziecie w naszym serwisie).

Mandat za prędkość? W ekstremalnych przypadkach, a takich w tym roku gorzowscy policjanci z grupy SPEED mieli już niemal 200, zatrzymywane jest prawo jazdy, a zamiast mandatu kierowcę czeka sąd (fot. Polska Policja/KMP w Gorzowie Wielkopolskim)

O tym, że powyższa procedura postępowania nie jest martwym zapisem świadczą choćby zakończone niedawno postępowania zainicjowane z wniosków gorzowskich policjantów grupy SPEED. Kierowca Audi, 25-latek z powiatu gorzowskiego, będzie musiał zapłacić 5000 złotych grzywny za jazdę z prędkością 171 kilometrów na godzinę na drodze wojewódzkiej. To o 121 za dużo. Inny, 23-letni kierowca BMW na liczniku miał 162 kilometry na godzinę i został zatrzymany przez policjantów. Sąd nałożył grzywnę w wysokości 4000 złotych. Do obu sytuacji doszło pod koniec lutego 2021 roku na drodze wojewódzkiej DW132 w miejscowościach, gdzie jest ograniczenie prędkości do 50 km/h. To ta sama trasa, na której w kwietniu br. doszło do śmiertelnego wypadku, w którym zginęły dwie młode osoby.

Total
0
Shares