Rodzinne auto do 20 000 zł. Co kupić?

Każdego roku Polski napływa około miliona aut z importu. W 2020 wynik będzie nieco gorszy, ale i tak imponujący, bowiem przekroczy 800 tysięcy. Tak ogromna pula pozwala przebierać w ogłoszeniach niczym w ulęgałkach. Zwłaszcza jeśli naszym celem jest rodzinne auto. W tym aspekcie ważne są takie cechy jak funkcjonalność, bezpieczeństwo i akceptowalne koszty eksploatacji. Sprawdziliśmy, co ciekawego oferuje rynek wtórny.


Niepodważalną gwiazdą pośród importowanych aut jest Audi A4 B6 zaprezentowane w 2000. Postanowiliśmy jednak skupić się na alternatywnych, równie ciekawych konstrukcjach. Założyliśmy budżet w wysokości 20 tysięcy złotych, który pozwoli nie tylko na kupno upragnionego modelu, lecz również serwis startowy. Ten powinien zamknąć się w kwocie rzędu 1,5-2 tysięcy zł. W większości przypadków warto wymienić rozrząd. Chyba że jest pancerny, a upatrzony samochód ma niewielki przebieg. Konieczna jest wymiana filtrów – kabinowego, powietrza, oleju i paliwa. Serwis olejowy silnika pochłonie 200-300 zł i nieco więcej przegląd klimatyzacji. W automatycznych skrzyniach biegów polecamy zalanie świeżego środka smarnego. Mimo że koncerny raczej tego nie sugerują w instrukcji obsługi, producenci przekładni już tak. Należy również liczyć się z ewentualną wymianą opon i elementów układu hamulcowego. To podstawowe komponenty warunkujące bezpieczeństwo. Jeśli wiemy, jakich wydatków się spodziewać, sprawdźmy bogatą ofertę rynku wtórnego.

Skoda Octavia II

Skoda Octavia II
Nudna, ale wciąż pożądana. Skoda Octavia II generacji (fot. Skoda)

Pierwsze dwie generacje były do bólu nudne, ale i tak błyskawicznie wkupiły się w łaski europejskiej klienteli. To rodzinne auto zadebiutowało w 1996 jako liftback. Niedługo później ofertę uzupełniło funkcjonalne kombi. Zadbane, choć według obecnych standardów nieco siermiężne auta, możemy kupić już za 6-10 tysięcy zł. Mając w kieszeni 20 tysięcy, mierzymy w drugie wcielenie czeskiego bestselleru będące technologicznym bliźniakiem VW Golfa V. Powstawało od 2004 do 2013 aż w dziewięciu zakładach koncernu. Między innymi w Szanghaju, Kałudze i Luandzie. Do Polski trafiały zazwyczaj egzemplarze z Bratysławy.
Wnętrze Octavii zaprojektowano w czysto użytkowej formie, a całość jest funkcjonalna i trwała – nic poza tym. Na fotelach komfortowe warunki znajdzie każdy, choć przydałoby się trochę dłuższe siedzisko i nieco mocniejszy profil oparcia. Z tyłu przestrzeni jest wyraźnie więcej względem poprzednika, ale nie popadajmy w zachwyt. Koszykarzom będzie doskwierać ciasnota. Auta pochodzące z krajowej oferty nie rozpieszczają wyposażeniem, ale te z importu już tak. Skórzana tapicerka, szklanego okno dachowe, tempomat i nawigacja z kolorowym wyświetlaczem – to tylko nieliczne z udogodnień. Nie możemy też zapominać o przyzwoitym wyciszeniu kabiny. Paleta jednostek jest szeroka i obfituje w awaryjne konstrukcje TSI i TDI oparte na pompowtryskach. Jeśli szukamy 2-litrowego diesla, to tylko takiego po 2008 z wtryskiem common-rail. Bezpiecznym wyborem jest natomiast benzynowy silnik 1.6 MPI o mocy 102 KM i bazowe ropniaki 1.9 TDI i późniejszy 1.6 TDI – oba o mocy 105 KM.

Fiat Ulysse / Lancia Phedra / Citroen C8 i Peugeot 807

Citroen C8
Za 20 000 zł powinniśmy znaleźć zadbanego Citroena C8 (fot. Citroen)

Od początku lat 90. koncern PSA wraz z Fiatem tworzą udane serie użytkowych i rodzinnych modeli. Od 2002 do 2014 roku produkowana była druga generacja francusko-włoskiego vana sprzedawanego jako Fiat Ulysse, Lancia Zeta, Citroen C8 i Peugeot 807 – jedynie pas przedni Lancii różnił się nieznacznie od technologicznych bliźniaków. Do drugiego i trzeciego rzędu siedzeń prowadzą odsuwane(opcjonalnie elektrycznie) drzwi. Dzięki nim dostęp jest wzorowy i nie wymaga przyjmowania ekwilibrystycznych pozycji. Zależnie od wersji, wnętrze urządzono w konfiguracji 2+2+3 lub 2+2+2. Jak przystało na flagowe auta francuskie i włoskie, poziom wyposażenia przekona niedowiarków. Warto jednak sprawdzić, czy działa klimatyzacja, pokładowa elektryka zawiadująca szybami i lusterkami, a także radio z CD. Na liście opcji były również ksenonowe reflektory.
Istotnym jest fakt, że mając 20 tysięcy złotych na rodzinne auto, możemy liczyć na zadbany egzemplarz z końca produkcji i to nie niezależnie od logo na kierownicy. Paleta jednostek różni się nieznacznie, ale w każdym aucie znajdziemy wolnossącą, 3-litrową benzynę o mocy 204 KM, a także dynamiczne i zarazem oszczędne diesle. Najlepiej postawić na 2.0 HDI koncernu PSA. Generuje 110, 120, 136 lub 163 KM i uchodzi za jedną z najlepszych pozycji w segmencie. Pod warunkiem, że nie przejechał pół miliona kilometrów, bo wtedy kłopoty z osprzętem gwarantowane.

Volvo V70 II

Volvo V70 II
Komfortowe i bezpieczne. Wiele aut ma już jednak spore przebiegi (fot. Volvo)

Szwecja, Belgia, Tajlandia. Właśnie w tych krajach produkowano drugie wcielenie nieco zaokrąglonego kombi Volvo. Auto zrywające z kwadratową i prostokątną formą poprzedników było dostępne od 2000 do 2007. To pełnokrwisty przedstawiciel klasy średniej z najlepszymi cechami skandynawskiego wyznawcy komfortu. Ponadto, bezwypadkowe sztuki rzadko rdzewieją, choć warto czasem zajrzeć w nadkola i progi. Po latach mogą pojawić się tam niewielkie ogniska korozji. W kabinie panuje ład i porządek, ale delikatny niesmak budzi łuszczący się lakier na licznych przełącznikach. Większości przycisków przypisano jedną funkcję, zatem włączenie klimatyzacji nastąpi w ułamku sekundy. Bardzo wygodne są fotele zachęcające do majestatycznych podróży nawet na kraniec Europy. Z tyłu miejsca wystarczy dla osobników o wzroście do 185 centymetrów. Jak na rodzinne auto niezbyt imponujący jest za to bagażnik – tylko 485 litrów.
Godne polecenia są wszystkie jednostki, o ile były regularnie serwisowane. Do wyboru mamy diesla 2.4 D o mocy 136, 163 lub 185 KM, który w udany sposób łączy się z manualnymi przekładniami. Hydrokinetycznym automatem jeździ się bardzo komfortowo, ale lubi płatać figle po przekroczeniu 200-250 tysięcy kilometrów. W alternatywie pozostają benzynowe jednostki 2.4 140-170 KM (wolnossące), 2.4 Turbo 200-210 KM oraz 2.5 Turbo 210 KM.

Volkswagen Touran I

Volkswagen Touran I
Touran I generacji to rozsądne koszty serwisowania i duża praktyczność. Rodziny powinny być zadowolone (fot. Volkswagen)

Płyta podłogowa Volkswagena Golfa V i cała jego mechanika, posłużyła do budowy szeregu modeli. Wśród nich wyróżnia się Volswagen Touran pierwszej generacji produkowany od 2003 do 2015. Jednobryłowe nadwozie nie ma większych problemów z korozją, a po latach płowieją głównie nielakierowane plastikowe elementy zderzaków, listwy boczne i obudowy lusterek. Pierwszy wypust z lat 2003-2006 nie porywa designem. Raczej nikt się za nim nie obejrzy. Znacznie ciekawiej prezentują się egzemplarze po modernizacji z 2006 roku. Dysponują między innymi wydajnymi, ksenonowymi światłami.
Patrząc na dwubryłowe nadwozie, trudno się spodziewać, by wewnątrz pozwolono sobie na fajerwerki. Kabinę podporządkowano nienagannej ergonomii, funkcjonalności i wysokiej wytrzymałości materiałów. Volkswagen Touran I generacji to prawdziwie rodzinne auto, nie zabraknie więc przestrzeni dla pięciu dorosłych osób – zwłaszcza nad głowami i przed kolanami. Poziom wyposażenia zależy od fantazji pierwszego właściciela. Możemy znaleźć kompletnie wyposażone sztuki, jak i odstraszające połaciami szarego plastiku “golasy”. Jednostek jest dużo, ale powracamy do problematyki Octavii i większości auta koncernu VAG sprzed dekady. TSI i TDI (z pompowtryskami) są obarczone wysokim ryzykiem. Lepiej zdecydować się na diesla 1.9 lub 1.6 TDI o mocy 105 KM. Warty rozważenia jest również tani w serwisie, ale raczej ospały, benzynowy 1.6 102 KM. Ma wielopunktowy wtrysk, co pozwala niskim kosztem założyć do niego instalację LPG.

Opel Astra H

Opel Astra H
Opel Astra H wersji kombi to auto pojemne i tanie w serwisowaniu. Stosunkowo łatwo je też odsprzedać (fot. Opel)

To jedno z ulubionych aut Polaków. Przede wszystkim dlatego, że miało niezłą renomę wypracowaną w latach 90. i produkowane je między innymi w Gliwicach. Opel Astra trzeciej generacji trafiał do klientów od 2004 do 2014 roku. Projektantom zabrakło polotu przy tworzeniu zarówno nadwozia, jak i wnętrza. Surowość i toporność może być dziś kartą przetargową dla konserwatywnej grupy klientów. Największą funkcjonalność, jako rodzinne auto, przejawia kombi z bagażnikiem o pojemności 500 litrów. Szkoda, że karoseria może wejść w tajemny układ z korozją. Warto w tym celu regularnie sprawdzać jej stan i okresowo konserwować. Kabina, choć przestronna i w pełni funkcjonalna, ma trudności z trzeszczącymi tworzywami i szybko przecierającymi się tekstyliami. Na liście dodatków znajdziemy automatyczną klimatyzację, szyberdach, komputer pokładowy i skórzaną tapicerkę. Mocniejsze wersje mogły być wyposażone w amortyzatory ze zmienną siłą tłumienia. Tu wydatki będą wyższe niż przy tradycyjnych rozwiązaniach.
Najniższe koszty użytkowania zapewniają wolnossące, benzynowe silniki 1.6 i 1.8 o mocy 105-115 KM i 125-140 KM. Niektóre z nich potrafią zużywać nieco za dużo oleju. Mechanicy polecają także doładowane 1.6 Turbo 180 KM i 2.0 Turbo 170-200 KM. Wybierając diesla najlepiej sięgnąć po produkt Fiata – 1.9 CDTI o mocy 100, 120 i 150 KM. 1.3 CDTI 90 KM okazuje się za słaby i dość często zawodzi w nim DPF.

Renault Grand Espace IV

Renault Grand Espace IV
Renault Grand Espace IV zanotował dużą utratę wartości na rynku wtórnym (fot. Renault)

Duża utrata wartości na rynku wtórnym zawsze działa na korzyść kupujących. Dobitnym przykładem jest czwarta generacja Renault Grand Escape produkowana od 2002 do 2014 roku. Jednobryłowe nadwozie należycie zabezpieczono przed korozją, a wyglądem nawiązuje do futurystycznego Vel Satisa. W przeciwieństwie do luksusowego krewniaka, to 7-osobowe rodzinne auto uchodzi za udaną konstrukcję i oferuje mnóstwo walorów funkcjonalnych. Warto wspomnieć także o wysokich ocenach w kwestii bezpieczeństwa – 5 gwiazdek w testach Euro NCAP. Wnętrze gwarantuje ogromną przestrzeń dla sześciu lub siedmiu osób, z szeroką regulacją siedzisk. Przeszkadzać może nieco za wysoka pozycja siedzisk drugiego rzędu. Ciekawy jest za to minimalistyczny projekt kokpitu i wygodne fotele. Lista wyposażenia rozpieszcza automatyczną klimatyzacją, panoramicznym oknem dachowym, i przyzwoitym nagłośnieniem. Bagażnik mieści od 456 do nawet 3050 litrów przy złożonych siedzeniach.
Spośród silników benzynowych, szczególnie polecany jest doładowany 2.0 Turbo o mocy 163-170 KM. W gamie znajduje się też widlaste 3.5 litra o mocy 241 KM produkcji Nissana. Generuje wyższe koszty serwisowe, ale odwdzięcza się aksamitną pracą i dobrą dynamiką. Jeśli diesel to sprawdzony i polecany 2.0 dCi o mocy 150-175 KM. Pozostałe możemy sobie odpuścić. Chyba że mamy pod ręką zawsze chętnego do pomocy mechanika.

Chrysler Grand Voyager

Chrysler Grand Voyager
Chrysler Grand Voyager ma dużo przestrzeni, słabe tworzywa wewnątrz. Zdarzają się kłopoty z korozją i z elektryką (fot. Chrysler)

W konkurencji budowy iście rodzinnych samochodów, obok Francuzów prym wiodą amerykańscy producenci. Najlepszym dowodem jest Chrysler Voyager i jego przedłużona wersja Grand. Nasz budżet pozwala na kupno dobrze utrzymanego egzemplarza czwartej generacji z lat 2000-2007. Estetyczne, obłe nadwozie miewa problemy z korozją. Zwłaszcza w sytuacji, gdy poddano je niezbyt fachowym naprawom lub dłuższemu postojowi w wilgotnym garażu. We wnętrzu panuje ogromna przestrzeń, mnogość schowków, tandetne tworzywa i trwałe tekstylia. Do wyboru mamy konfiguracje 2+2+2 lub 2+2+3. Jak przystało na auto zza oceanu, wyposażenie jest kompletne, ale drobnych kłopotów może dostarczyć nam elektryka. Na szczęście to niezbyt skomplikowane rodzinne auto, z którym poradzi sobie większość mechaników.
Egzemplarze produkowane na potrzeby rynku europejskiego powstawały w Austrii. W tym przypadku dostajemy do dyspozycji diesla 2.8 D VM o mocy 163 KM – nie jest zbyt oszczędny i nie grzeszy kulturą pracy. Specjaliści polecają wolnossące silniki benzynowe, które nienagannie znoszą współpracę z LPG. To 3.3 i 3.8 V6.

BMW serii 5 E39

BMW E39
Zadbane BMW E39 odwdzięczy się dobrymi osiągami, komfortem i świetnymi materiałami we wnętrzu (fot. BMW)

A może klasyczny przedstawiciel klasy premium z połowy lat 90? To nie do końca oczywiste rodzinne auto, wymagające rzetelnego i terminowego serwisu, ale odwdzięczające się dobrymi właściwościami jezdnymi, wysokim komfortem i powiewem luksusu, zwłaszcza w bogatszych specyfikacjach. Dziś już niełatwo będzie znaleźć zadbaną sztukę. Warto jednak spróbować, tym bardziej że to ostatni moment przed wzrostem cen, zwłaszcza egzemplarzy sprzed liftingu.
BMW serii 5 E39 produkowane było od 1995 do 2004 roku. Stylowo zaprojektowane nadwozie prezentuje elegancję i klasę. Można je ozdobić ksenonowymi reflektorami i 17-calowymi obręczami ze stopów lekkich, choć bazowe odmiany wyjeżdżały z fabryki na „piętnastkach”. Kabina godnie ugości cztery osoby i skromne 460 litrów bagażu w odmianie kombi. Niemiecki przedstawiciel klasy średniej nadrabia jakością zastosowanych materiałów, która wciąż przewyższa nawet współczesne kompakty i wiele aut z segmentu D. Wersje wyposażeniowe są bardzo różne. W niektórych nie znajdziemy klimatyzacji i fabrycznego radia. Bogate oferują szyberdach, dwustrefową klimatyzację automatyczną, sportowe lub komfortowe fotele z elektryczną regulacją i pamięcią ustawień, a także wytrzymałą skórzaną tapicerkę. Za sporą dopłatą dostępne były też multimedia z tunerem telewizyjnym i archaiczną według dzisiejszych standardów nawigacją.
BMW od zawsze słynęło z jednostek benzynowych, zatem po dwóch dekadach eksploatacji najbardziej bezpiecznym wyborem będą sześciocylindrowe motory o oznaczeniach M52 i M54, o pojemności 2.0, 2.2, 2.5, 2.8 i 3.0 o mocy od 150 do 231 KM. Jednostki V8 są dużo droższe w serwisie i często kosztują więcej niż 20 000 zł. Niezłą alternatywą może być 3-litrowy diesel o mocy 184 lub 193 KM. Trudno jednak znaleźć samochód z takim silnikiem i rozsądnym przebiegiem. W tym przypadku należy wnikliwie przeanalizować historię serwisową i dokonane naprawy. Wymiana osprzętu okaże się dość kosztowna.

Total
0
Shares
Related Posts