Skarby socjalizmu. Które auta PRL-u warte są uwagi?

Nostalgia jest nieodłącznym elementem kolekcjonowania starych samochodów. Co oczywiste, ze względu na wiek żyjących dziś Polaków, mało kto może znać z autopsji samochody użytkowane w dwudziestoleciu międzywojennym.

Z konieczności skupia się nasza nostalgia na autach z ery PRL, ery, która zazwyczaj z perspektywy minionego czasu wydaje się lepsza, cieplejsza, niż była w rzeczywistości. Tak działa ludzka pamięć i nie ma na to rady. To mechanizm służący radzeniu sobie ze złymi wspomnieniami. Nie pamiętamy biedy w spożywczakach, ale za to nasze mózgi bez pudła odtwarzają charakterystyczny gang silnika Fiata 125p idącego pełnym ogniem albo brzmienie krztuszącego się przy zimowym rozruchu Malucha. Przy kupowaniu starych peerelowskich aut lepiej jednak kierować się także głosem rozumu, a nie tylko serca. Poniżej proponuję zatem, według mojej subiektywnej oceny (za którą zapewne zostanę przez wielu odsądzony od czci i wiary), kilka modeli wozów z epoki realnego socjalizmu, które uważam za zakupy nieco bardziej rozsądne od innych.

Fiat 125p/FSO 1500

Fiat 125p
Fiat 125p to auto, które niemal na równi z Polonezem może być wiązane z serialem “07 zgłoś się” (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Mój pierwszy własny samochód, więc niniejsza opinia będzie ogromnie subiektywna. W Polsce wczesnych lat 70. był szybki jak Porsche i hamował jak Formuła 1 (pamięta ktoś naklejkę “Hamulce tarczowe na cztery koła”?). Pod koniec produkcji był już zupełnie przestarzały w stosunku do europejskiej konkurencji, ale wiernym wielbicielom to nigdy nie przeszkadzało. Ja lubiłem jego bezpretensjonalną lekkość i klasyczne zachowanie na śliskiej nawierzchni, a także prostotę obsługi. Jeżdżące egzemplarze, według cen z serwisu otoklasyki.pl, można znaleźć, począwszy od 15000 zł, całkiem przyjemne od 25 tysięcy, wyjątkowe sztuki o bardzo małym przebiegu (“starszy pan czasem do kościoła jeździł”) to wydatek o 10000 większy. Najdroższe są odrestaurowane egzemplarze z najwcześniejszych serii – nawet powyżej 50 000 złotych albo egzemplarze w rzadkich wersjach nadwoziowych, jak kombi. Nie brakuje części zamiennych ani niezbędnej wiedzy, potrzebnej do utrzymania Fiata 125p w dobrym stanie – wiele rzeczy można też naprawić samemu. Kupowane auto trzeba obejrzeć pod lupą, zdarzają się bowiem (odkąd “kanciaki” są znowu modne) przypadki profesjonalnie zamaskowanej strychniny, gdzie pod warstwami szpachli poliestrowej kryje się pustka, a w silniku klekoczą żałosne resztki panewek.

Łada Niva

Łada Niva
Najciekawsze jest to, że takie auto wciąż można kupić nowe (fot. Wikimedia Commons)

Powstanie tego auta wiąże się z sowieckim planem zbrojnego podbicia Europy Zachodniej i szczególnymi, z tym związanymi, zadaniami jednostek Specnazu. Dla nich tworzono auto równie zdolne od poruszania się po bezdrożach ZSRR, jak i doskonałych drogach Niemiec, auto ze stałym, bardzo skutecznym napędem na cztery koła. Miałem Nivę i wiem, jak schizofrenicznym połączeniem sowieckiego geniuszu inżynierskiego i równie sowieckiego kretynizmu jest ten samochód, ale… dobry egzemplarz jest naprawdę fajną zabawką. Tanie sztuki zaczynają się od paru tysięcy złotych, ale takie to raczej propozycja dla masochisty bądź majsterkowicza. Dobre kosztują 20 tysięcy złotych i więcej, a dla prawdziwych hobbistów pozostają fabrycznie nowe Nivy w kilku wersjach (!), które są nadal dostępne. Niektóre fabryczne niedostatki daje się poprawić i przy pewnej dozie samozaparcia można z Nivy korzystać codziennie.

FSO Polonez

FSO Polonez
Na dobrego Poloneza musimy przygotować około 20 000 – 25 000 zł (fot. Wikimedia Commons)

Kojarzony we wczesnej wersji z porucznikiem Borewiczem z kultowego serialu “07 zgłoś się” (a przecież Fiat 125p powinien także być z nim wiązany!) Polonez, kiedyś sztandarowy produkt socjalistycznego przemysłu, pozostaje sensowną propozycją dla kolekcjonerów o małym budżecie i silnej nostalgii. Muszę wyznać, że lubię ten samochód, przejeździłem jego różnymi wersjami dziesiątki tysięcy kilometrów i najbardziej bawi mnie jazda egzemplarzami sprzed czasów Daewoo, tymi bez zmian w zawieszeniu opracowanych tak naprawdę przez General Motors i zaimplementowanych przez koreańskich właścicieli. Perwersyjnie lubię unoszenie przedniego koła w zakrętach i inne efekty braku stabilizatorów w zawieszeniu. Jak wskazują ogłoszenia serwisu otoklasyki.pl, dobre auto można znaleźć za około 20-25 000 złotych, przy czym nadające się do użytku Polonezy trafiają się za połowę tej sumy. Podobnie jak w przypadku Fiata 125p, tak i tu kupujemy auto na podstawie szczegółowo sprawdzonego, rzeczywistego stanu technicznego, a nie pierwszego wrażenia czy zapewnień sprzedawcy.

Łada 2103/2104/2105/2106/2107

Łada 2104
Łada 2104 i jej następcy to auto luźno oparte na Fiacie 124 (fot. Wikimedia Commons)

Można nie lubić Ruskich, ale te oparte luźno na konstrukcji Fiata 124 auta, produkowane w Togliattigradzie, naprawdę fajnie jeżdżą. Nawet fabrycznie nowe wymagały poprawek i odpowiedniej opieki, ale zadbane zwracają włożone w nie uczucie. Nie marzyłbym o budowanej na Węgrzech replice rajdowej Łady VFTS, bo to nieporównywalnie większy budżet, ale zwyczajne Łady za wcześnie zginęły z naszych ulic. Stało się z nimi to samo, co z wieloma samochodami wyprodukowanymi w demoludach – stały się wstydliwymi świadectwami dawnych czasów i posiadanie ich zaczęło być równoważne machaniu legitymacją PZPR. Podobnie jak inne, nagle niemodne, komunistyczne wozy, popadły w niełaskę i zapomnienie, przestano o nie dbać. Gniły na osiedlowych parkingach, a potem zniknęły. Jeśli znajdziecie zachowany u kogoś w garażu egzemplarz, dajcie mu nowy dom – nie każdy bowiem Rosjanin jest takim draniem jak Putin. Ceny są raczej niskie.

Fiat 126p

Fiat 126p
Fiat 126p. Któż z dzisiejszych 40-,50-,60- latków nie ma związanych z nim wspomnień? (fot. Wikimedia Commons)

Nie jestem fanem tego samochodu, ale w pełni rozumiem przywiązanie doń wielu moich rodaków i jego ogromną rolę w historii Polski. Z remontami i naprawami nie ma, naturalnie, żadnego kłopotu, wiele osób poszukuje wczesnych modeli – ze względów sentymentalnych. Zakres cen jest doprawdy imponujący, od około 10 tys. złotych do rekordowych 72 tysięcy (!) za wyjątkowy egzemplarz oferowany w serwisie otoklasyki.pl, nigdy nie zarejestrowany, bez przebiegu. Takie rarytasy to rzadkość. Chcecie kupić dobrego Malucha? Zapomnijcie o wspomnieniu o groszkowo-zielonym Fiaciku wujka, przyglądajcie się wyłącznie stanowi technicznemu. Łatwo ulec słowom sprzedawcy, gdy ze wzruszenia łzawią oczy. Najdroższe są egzemplarze naprawdę wyjątkowe, czyli np. kabriolety Bosmal, jedno auto oferowano ostatnio za 90000 zł.

Wartburg 1000/312/353

Wartburg 353
Wartburg 353 jest jak puszka na kołach, ale jeździ się nim wygodnie i ma duży bagażnik (fot. Wikimedia Commons)

Wiem, wiem, to kontrowersyjny wybór, mnie też kojarzy się ze zbrodniczym reżimem Ulbrichta i Honeckera, a także z nienawiścią, której mieszkańcy NRD uczeni byli wobec “mało wiernej ZSRR” Polski. Ja pamiętam dwa klasyczne, opływowe Wartburgi z dzieciństwa i potem jednego 353, którym bardzo dużo jeździłem znacznie później. Trzeba pamiętać, że jak na warunki Polski lat 70. były to auta relatywnie dobrze wykonane i stosunkowo niezawodne. Mają swój styl, który może spodobać się nawet tym z nas, którzy zupełnie nie kojarzą “Piaskowego dziadka” i serialu “Telefon 110”. Do jazdy tymi autami trzeba się przygotować – nie każdy bowiem od razu czuje się swobodnie za kierownicą pojazdu z silnikiem dwusuwowym, którego korzenie sięgają konstrukcji DKW z lat 30. XX wieku, produkowanego w Eisenach, w dawnej fabryce BMW, zajętej de facto przez Sowietów… Najlepsze egzemplarze klasycznego, wczesnego Wartburga (odrestaurowane) to nawet 80-90 tysięcy złotych, kanciaste dwusuwy zaś kwestia mniej niż 10 tysięcy – jeśli uda się znaleźć sztukę w przyzwoitym stanie. O Wartburgach z silnikiem VW nie wspominam, bo nie są tak naprawdę związane z okresem “dyktatury proletariatu”.

Skoda Favorit

Skoda Favorit
Nadwozie Skody Favorit zostało zaprojektowane przez Włochów z Bertone (fot. Wikimedia Commons)

Pierwsze bardziej nowoczesne auto Skody, które utorowało drogę do pełnego przejęcia Mlada Boleslav przez koncern Volkswagena. Śmiano się z niej w Polsce, gdy się pojawiła, ale niezasłużenie. Miała oczywiście wady, ale okazała się autem trwałym i niezawodnym. Choć pojawiła się w 1987 roku, u schyłku historii bloku wschodniego, tak naprawdę powstała dużo wcześniej – prace z firmą Bertone zaczęto pięć lat wcześniej, ale władze Czechosłowacji wdały się z Włochami w spór, który opóźnił przygotowanie do produkcji. Dobre egzemplarze kosztują 5-6 tysięcy złotych, a więc naprawdę niewiele, wyższe ceny osiągają jeszcze trudniejsze do znalezienia egzemplarze wersji kombi o nazwie Forman. Auto zadbane, porządnie obsługiwane może bez problemu służyć do codziennej jazdy w warunkach dzisiejszego ruchu.

Jak wspomniałem na początku, to mój subiektywny wybór i nie każdemu musi odpowiadać. Z doświadczenia wiem jednak, że wybrane przeze mnie samochody mają potencjał, by raczej sprawiały przyjemność, przywoływały pozytywne wspomnienia, zarazem nie rozbijając rodzin i nie powodując bankructw. A to chyba ważne, bo nostalgia za młodością spędzoną w PRL-u nie powinna chyba zniszczyć nam życia!

Total
28
Shares
Related Posts