Szybki test. Dacia Spring i pierwsza jazda – dzielne autko do miasta

Dacia Spring nikogo nie zachwyci poziomem wykończenia, ale funkcjonalności jej nie brakuje, na miejskich drogach też okazuje się zwinna.
Dacia Spring
Flota Dacii Spring czekających na pierwszych testerów – my otrzymaliśmy autko o numerze bocznym 3803 (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Kilkadziesiąt godzin temu marka Dacia oficjalnie ogłosiła debiut najtańszego auta elektrycznego na rynku europejskim w Polsce – o premierze Dacii Spring już pisaliśmy, teraz możemy się z Wami podzielić odpowiedzią na kluczowe dla każdego kierowcy pytanie: jak ten miejski maluch jeździ? Mieliśmy okazję prowadzić jeden z egzemplarzy, które zasiliły warszawską flotę operatora carsharingowego – firmy Traficar – na specjalnie zorganizowanym dla prasy wydarzeniu. Jeżeli obawialiście się ślamazarności to informujemy: jest nieźle!

Dacia Spring
Nasz egzemplarz testowy Dacii Spring z floty Traficar – te całkiem ładne felgi to… stalówki 14-calowe (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Dacia Spring, której ceny w bazowej wersji Comfort startują od 76 900 zł (auto będzie można zamawiać od czerwca br. wcześniej, bo już teraz można zamówić Dacię Spring w wersji limitowanej) jest w chwili obecnej najtańszym samochodem elektrycznym w Europie. Ponieważ koszty akumulatorów dla każdego producenta są względnie stałe (i wysokie – to właśnie baterie znacząco podnoszą cenę auta elektrycznego), oznacza to, że Dacia musiała zaoszczędzić. Na czym zaoszczędzono? Na wielu rzeczach, ale – i to muszę wyraźnie podkreślić – efekt końcowy nie razi, wręcz przeciwnie – pierwsza przejażdżka tym małym elektrykiem przyjemnie nas zaskoczyła. Dlaczego? Bo…

Dacia Spring czyli Renault City K-ZE. Wygląd to nie rewolucja i w Chinach tę sylwetkę znają

Dacia Spring
Zabudowany grill (elektryk nie potrzebuje chłodzenia) i charakterystyczna linia dziennych LED-ów to wyróżniki Springa, światła mijania i drogowe to już halogeny (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Właśnie, Dacia Spring wygląda jak SUV/Crossover tylko pomniejszony. Autko ma długość 3734 mm, czyli nieco więcej np. od innych czteroosobowych maluchów miejskich, takich jak Škoda Citigo-e iV (3597 mm długości), czy Toyota Aygo (3465 mm długości). I choć oficjalnie Dacia Spring może być zarejestrowana jako auto pięcioosobowe (z wyjątkiem dwuosobowej odmiany dostawczej, która pojawi się na pocz. 2022 roku) to zapomnijmy o komplecie pasażerów. To auto dla czterech osób. A powody są co najmniej dwa: kubatura i ładowność, do tego jeszcze wrócimy.

Dacia Spring
Tylne pozycyjne to LED-y, cała reszta (światła stop, przeciwmgielne, cofania czy kierunki) to już żarówki (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Mimo to Dacia Spring na zdjęciach potrafi wyglądać na znacznie większe auto, właśnie ze względu na formę przypominającą kształtem SUV-a. Żeby nie było wątpliwości, SUV to nie jest, ale wygląd jest zgodny z najnowszymi trendami i gustami konsumentów. Tutaj też widać pierwszą oszczędność: Dacia nie siliła się na opłacanie designerów, którzy mieliby zaprojektować od podstaw wygląd budżetowego elektryka, skorzystano z gotowego projektu jakim jest produkowany w Chinach Renault City K-ZE, wyglądający tak:

Renault K-ZE 001 (cropped).jpg
Renault City K-ZE stylistyczny protoplasta Dacii Spring (fot. Jengtingchen / Wikimedia)

Czy to źle? Zdecydowanie nie. Po pierwsze chcąc kupić auto elektryczne przede wszystkim tanio nie zależy mi na designerskim stylu (projekty kosztują!), a wzorzec stylistyczny Dacii Spring prezentuje się całkiem nieźle, w efekcie nadwozie małej Dacii nie razi, wręcz przeciwnie.

Dacia Spring
Dość wysoka i wąska sylwetka z tyłu auta bardziej ujawnia, że mamy do czynienia z małym, miejskim autkiem (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W pierwszym odczuciu autko jest po prostu sympatyczne. Zatem Dacia osiągnęła cel: modne małe nadwozie niewielkim kosztem. Pierwszy punkt dla Dacii. Co nas jeszcze zaskoczyło? Wnętrze! Dlaczego? Bo…

Gabaryty niewielkie, ale w środku zaskakująco przestronnie

Dacia Spring
Drzwi otwierają się szeroko, autko jest dość wysokie, wsiada się wygodnie (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Dacia Spring ma prześwit (w warunkach bez obciążenia) wynoszący solidne 150 mm. Nadwozie ma wysokość 1516 mm, efekt? Wsiada się wygodnie, wszystkie cztery drzwi dla pasażerów otwierają się szeroko, z zajęciem miejsca w pojeździe nie ma najmniejszego problemu.

Dacia Spring
Miałem to szczęście, że moje gabaryty zgrały się z autem (mam 177 cm wzrostu), ale pozycja za kierownicą jest regulowalna w ograniczonym mocno zakresie (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

W Dacii Spring kierowca siedzi wysoko, ale nie bardzo wysoko (w Renault Zoe czy Nissanie Leafie jest wyżej). Z drugiej strony przy moim wzroście (177 cm) miałem jeszcze sporo miejsca nad głową. W Dacii Spring zmieszczą się na fotelu kierowcy i pasażera z przodu również wyżsi pasażerowie, jednak nieregulowalna kierownica, bardzo ograniczona regulacja fotela (oparcie i pozycja wzdłużna) mogą oznaczać, że wyższym osobom może być trudniej się dopasować.

Dacia Spring
Z tyłu zmieszczą się dwie dorosłe osoby (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Na pierwszy rzut oka przestrzeni za przednim fotelem nie jest za dużo, ale gdy usiadłem sam za sobą z zaskoczeniem przyznałem – jest dobrze! Owszem, kolana dotykały oparcia przedniego fotela, ale dzięki miękkiemu wykończeniu po prostu lekko zagłębiły się w to oparcie. Również nad głową było jeszcze trochę miejsca. Kolejny punkt dla Dacii. Paradoksalnie brak zaawansowanego sterowania przednim fotelem jest w kontekście przestronności zaletą, bo stopy pasażerów tylnej kanapy bez problemu znajdą miejsce pod przednimi fotelami. Teoretycznie auto jest pięciomiejscowe, ale podróż z kompletem pasażerów odradzamy. Jak wspomnieliśmy wcześniej: z dwóch powodów. Pierwszy jest oczywisty, przy szerokości auta 1579 mm (bez lusterek; to o 36 mm mniej niż np. w Aygo i o 48 mm mniej niż w Škodzie Citigo-e iV) trójce z tyłu będzie po prostu ciasno. Jest też drugi powód – ładowność Dacii Spring. Autko waży niespełna tonę – producent podaje jako masę auta gotowego do jazdy wartość 970 kg, ale DMC Dacii Spring to tylko 1300 kg. Nie trzeba być biegłym w rachunkach, by zdać sobie sprawę, że czteroosobowa podróż oznacza 82,5 kg na osobę i to już z bagażem! Właśnie, a co z bagażnikiem?

Dacia Spring
Bagażnik jak na segment A jest całkiem przestronny i foremny – na miejskie sprawunki wystarczy aż nadto (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Przestrzeń bagażowa Dacii Spring mierzy 270 litrów wg normy VDA, producent podaje 290 litrów. Warto te uwzględniają część zajętą przez koło zapasowe, które w naszej testówce znajdowało się pod uchylną górną podłogą przestrzeni bagażowej. To w zupełności wystarczająca przestrzeń do miasta – konkurenci z tego segmentu często mają mniej. W razie potrzeby można złożyć tylną kanapę (składa się w całości, cięgna są w kabinie nad oparciem) uzyskując w ten sposób 620 litrów. Jeżeli jednak rozważacie Dacię Spring jako kurierskie auto na “dowozy ostatniej mili” to poczekajcie na wersję Cargo, która pojawi się w przyszłym roku, tam tylnej kanapy nie ma w ogóle, a do dyspozycji jest nieco większa ładowność i 1100 litrów przestrzeni bagażowej.

Wykończenie, funkcjonalność? Widać taniość, nie tandetę

Dacia Spring
Łooo Panie! Skórzane fotele! Tak, tania i praktyczna (łatwa w czyszczeniu) skóra ekologiczna (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Kolejne oszczędności i pracę księgowych daje się zauważyć we wnętrzu auta, ale warto zaznaczyć, że to oszczędności robione z głową. Na przykład fotele pokryte są skórą… ok, to skóra oczywiście ekologiczna. W dotyku są całkiem całkiem, ale zaletą takiego rozwiązania jest praktyczność: są łatwe w czyszczeniu. Zadbano przy tym o drobne detale: niebieskie przeszycia na fotelach, niebieskie, błyszczące obwódki wylotów wentylacji czy radełkowane, obrotowe pokrętło świateł (rzadko używane, bo jeździ się na nastawach Auto). Są też twarde plastiki. Tanio, owszem, ale tandety i bubla w środku nie ma.

Dacia Spring
Prosty i funkcjonalny kokpit. Osoba, która po raz pierwszy się tu znajdzie, łatwo sobie poradzi z obsługą (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Gdy spojrzycie na powyższe zdjęcie, zobaczycie, że w drzwiach znajdują się funkcjonalne schowki, jest też schowek pod dźwigienką hamulca ręcznego oraz półka na smartfon i drobiazgi na styku deski z tunelem środkowym oraz zaskakująco głęboki schowek przed pasażerem. W drzwiach poza klamką nie ma żadnych przycisków – jak się otwiera okna? Bez obaw – elektrycznie, ale przyciski znajdują się na desce rozdzielczej pod ekranem, to kolejna oszczędność – nie trzeba wbudowywać przycisków i prowadzić wiązek kontrolnych w drzwi

Dacia Spring
Przyciski otwierania szyb są pod ekranem multimedialnym, a ekran multimedialny jak widać obsługuje Android Auto (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Multimedialny 7-calowy ekran to rozwiązanie podobne do stosowanego w innych modelach Dacii (zapoznajcie się z naszymi recenzjami nowej Dacii Sandero i Dacii Sandero Stepway). Oprogramowanie systemu multimedialnego opracował koncern LG, tworząc system bardzo prosty w obsłudze. Jest bluetooth (parowanie smartfonu działa: można słuchać własnej muzyki i rozmawiać przez telefon bez odrywania rąk od kierownicy), w razie potrzeby skorzystania z nawigacji wystarczy podpiąć smartfon. Apple CarPlay i – jak widać na powyższym zdjęciu – Android Auto, działają.

Dacia Spring
Tablica wskaźników jest połączeniem umiejętnie zaprojektowanych wskaźników świetlnych i niewielkim cyfrowym ekranem komputera pokładowego (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Pochwalić musimy też to, jak umysły księgowych (budżet!) i inżynierów (funkcjonalność!) wspólnie wypracowały tablicę wskaźników w Dacii Spring. Po bokach mamy podświetlane od spodu panele – rozwiązanie czytelne w każdych warunkach, funkcjonalne i przede wszystkim tańsze od pełnowymiarowego kolorowego ekranu LCD. Ekran ciekłokrystaliczny zresztą też jest, ale mniejszy i monochromatyczny. Zaletą jest to, że zawsze widzimy procentowy wskaźnik zapełnienia akumulatorów i sugerowany pozostały zasięg. Wskaźniki po lewej pokazują przekazywanie mocy z silnika (Eco i Power – gdy “depniemy”) i do silnika (Charge), gdy hamujemy. Prosto i przejrzyście.

Napęd słaby (w liczbach), ale zaskakująco daje radę (w mieście)

Dacia Spring
Dacia Spring ma elektryczny zespół napędowy o mocy zaledwie 45 KM, ale te kucyki na prąd są zaskakująco sprawne! (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Pod maską Dacii Spring znajduje się osprzęt towarzyszący napędzającemu przednią oś elektrycznemu synchronicznemu silnikowi z magnesami stałymi. Moc tej jednostki to zaledwie 45 KM (33 kW), ale już moment obrotowy – dostępny od startu – to pokaźne 125 Nm. Dla porównania znacznie mocniejsza, 72-konna spalinowa Toyota Aygo dysponuje momentem 93 Nm i to dopiero jak wykręcisz silnik na 4400 obr./min. Tutaj jest on od muśnięcia pedału przyśpieszenia i to naprawdę czuć!

Dacia Spring
Zamiast gałki skrzyni biegów, prosty w obsłudze selektor kierunku jazdy (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Uruchomienie tego auta i rozpoczęcie jazdy jest banalnie proste. Widać, że pojazd powstał z myślą o operatorach carsharingowych. Wsiadamy, sprawdzamy czy selektor jest na ustawieniu neutralnym (N), przekręcamy kluczyk, na tablicy rozdzielczej pojawia się napis OK, przekręcamy selektor na D, zwalniamy hamulec ręczny i jedziemy.

Dacia Spring
Mimo małej mocy, w mieście Dacia Spring to naprawdę dzielne autko (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Szczerze mówiąc obawialiśmy się, że autko o tak małej mocy będzie zbyt słabe. Nasze obawy znikły wraz z pierwszymi metrami pokonanymi tym autem. Owszem, przyśpieszenie do 100 km/h zajmuje Dacii Spring aż 19,1 sekund, ale w mieście to zaleta – masz sporo czasu do zastanowienia się, zanim stracisz prawo jazdy. Z drugiej strony w miejskim zakresie prędkości Dacia Spring absolutnie nie jest ślamazarna. 50 km/h osiągasz w czasie 5,8 sekundy, w efekcie nie musisz obawiać się żadnego popędzania przez innych. Autko jest zrywne do ok. 70 -75 km/h. Potem jest gorzej – co nie znaczy że jazda drogą ekspresową jest niemożliwa. Możliwa, jechaliśmy częścią obwodnicy Warszawy. I co? I nic. Dacia nawet przy prędkości 120 km/h (którą osiąga się jednak dość długo) – maksymalnej legalnej na drodze ekspresowej – daje radę. Warto zwrócić uwagę na komfort akustyczny – ten w mknącej po ekspresówce elektrycznej Dacii jest znacznie większy od wyjącego małego autka spalinowego z niewielkim, nawet i nieco mocniejszym silnikiem. A w mieście? W mieście usłyszysz co najwyżej silniki innych aut.

Co z energią i zasięgiem?

Dacia Spring
Najbardziej emisyjny i najmniej emisyjny środek transportu na jednej fotografii (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Gdy odbieraliśmy auto z parkingu przy restauracji Belvedere w warszawskich Łazienkach komputer pokładowy pokazywał 83% energii w akumulatorze o pojemności użytecznej 27,4 kWh (brutto to 28,3 kWh) i zasięg 160 km. Temperatura powietrza iście “wiosenna” – całe 4°C… brrr. Nic dziwnego, że podczas krótkich jazd korzystaliśmy z ogrzewania (działa naprawdę sprawnie). Ile zużyliśmy w trakcie tych krótkich jazd? W mieście uzyskaliśmy 17 kWh/100 km – spokojnie do uzyskania jest jeszcze mniej, ale zależało nam na sprawdzeniu dynamiki auta. Na drodze ekspresowej auto zadowoliło się 22,41 kWh/100 km. Oznacza to, nawet podróż drogą szybkiego ruchu może być dłuższa od 100 km. W mieście Dacia podaje zasięg wg WLTP City ponad 300 km. Auto mieliśmy zbyt krótko, by przeprowadzić bardziej rzetelne testy. Każdy samochód może jeździć spokojnie – my chcieliśmy sprawdzić, czy Dacia Spring nie jest zawalidrogą. Nie jest!

Dacia Spring – wnioski końcowe

Dacia Spring
Dacia Spring to dzielny elektryk do miasta – gdyby jeszcze rząd wprowadził normalne dopłaty… zamiast tego z podatków finansujemy nieistniejącą Izerę (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Werdyktu nie będzie, bo to krótki test, po krótkich jazdach, ale Dacia Spring wywarła na nas pozytywne wrażenie. Dzielne miejskie autko. Owszem, przy tym poziomie wyposażenia wciąż droższe od porównywalnych aut spalinowych. Sytuację znacząco zmieniłyby dopłaty do aut elektrycznych, ale na ich temat wciąż niewiele wiadomo, a rząd woli z naszych podatków dofinansowywać nieco “abstrakcyjną” póki co Izerę (przypomnę: wciąż nieistniejące polskie auto elektryczne, które ma być produkowane w nieistniejącej jeszcze fabryce – na ten “projekt” złożymy się wszyscy). Wydaje się, że większą korzyść powietrze w naszych miastach zyskałoby na dofinansowaniu taniej elektromobilności już istniejącej. Na przykład Dacii Spring. Hipotetycznie: dopłata w kwocie 18 750 zł (taka kwota była w ubiegłorocznym, mocno ograniczonym programie) do kosztującej od 76 900 zł Dacii Spring oznaczałaby, że nabywca na nowe auto musiałby wydać 58 150 zł, to robi różnicę, owszem wciąż drożej od spalinowych aut segmentu A, ale różnica nie jest już tak duża, a pamiętajmy, że eksploatacja auta elektrycznego, ładowanego w domu (Dacię można teoretycznie naładować do pełna w 13 i pół godziny z każdego gniazdka 10 A, a oprócz tego są inne opcje ładowania, o których wspominaliśmy we wcześniejszym materiale o Dacii Spring) jest tańsza niż pojazdu benzynowego. Autko można już zamawiać w limitowanej edycji, pełna pula zamówień otwarta zostanie w czerwcu br.

Mamy nadzieję, że powyższe wyczerpuje ewentualne odpowiedzi na pytanie czego spodziewać się po nowej Dacii Spring. Jeżeli przypadkiem jesteście w Warszawie zachęcamy też do samodzielnej przejażdżki tym autem – 195 egzemplarzy Dacii Spring zostało udostępnionych klientom sieci Traficar. Koszt podróży taki sam jak w przypadku innych aut: 1,5 zł za kilometr. Czas nie ma znaczenia (Traficar stosuje chwaloną przez nas politykę nie nakłaniania kierowców do oszczędności poprzez szybszą jazdę). Jeżeli nie byliście klientami Traficara, to mamy dla Was bonus – za rejestrację konta (co jest bezpłatne) w usłudze Traficar zyskacie 20 zł na przejażdżkę dowolnym autem we flocie tego operatora. Oczywiście wybierzcie Dacię Spring – wtedy macie własne wrażenia zupełnie za darmo. Bezpłatne parkowanie, jazda buspasem, do tego prąd w cenie (nie trzeba się martwić o ładowanie). Zdecydowanie warto spróbować i samodzielnie wyrobić sobie zdanie o tym modelu.

Total
0
Shares