Test. Toyota Highlander. Sprawdzamy, jaki jest największy SUV Toyoty

Toyota

Zachłanna japońska marka, której ciągle jest mało okupowania najwyższych miejsc na podium sprzedaży, w dodatku produkująca auta, które nie chcą się psuć i mimo pandemii wciąż sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Ta sama, która stworzyła modę na hybrydy, auto na wodór i wściekłe mały samochód, którym francuski Ogier wygrał w tym roku Rajd Monte Carlo. Ta sama firma, prawdopodobnie tylko po to, żeby jeszcze bardziej zagrać konkurencji na nosie i zwiększyć swoją przewagę, wprowadza na europejski rynek nowego SUV-a, Toyotę Highlander , która od dawna obecna jest w USA, Kanadzie, czy Australii.

Większa niż Land Cruiser

Toyota Highlander
Toyota Highlander jest o 126 mm dłuższa od Land Cruisera (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Nowy SUV jest dłuższy i szerszy niż sztandarowy produkt Toyoty, znana i uwielbiana pod niemal każdą szerokością geograficzną Toyota Land Cruiser. To co prawda auta o zupełnie innym charakterze i przeznaczeniu, ale… 4966 mm kontra 4840 mm na długość i 1930 mm kontra 1885 mm na szerokość. Nie oznacza to jednak, że Highlander wskoczył na szczyt drabiny. Auto przypomina nadmuchaną, przedłużoną wersję Toyoty RAV4. Szczególną uwagę zwraca płynne przetłoczenie z boku wspinające się od dołu drzwi aż na tylny błotnik i stosunkowo długi tylny zwis, który może utrudnić poważniejsze zabawy terenowe. Czerwony metaliczny kolor Tokyo Red dodaje uroku, mieniąc się w późnym, popołudniowym słońcu, dobry wybór.

Wnętrze Toyoty Highlander

Fotele Toyota Highlander
Przednie, podgrzewane i wentylowane fotele oferują duży komfort (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Toyota Highlander stawia przede wszystkim na wygodę. Na obszernych, przednich fotelach (podgrzewane i wentylowane) możemy rozgościć się iście po królewsku. Drugi rząd siedzeń też zapewnia bardzo komfortowe warunki. Niskie środkowe wybrzuszenie na podłodze sprawia, że bez większych problemów usiądą tutaj nawet trzy osoby, co nie jest takie oczywiste w większości tego typu aut.

rozkładane fotele Toyota Highlander
Tylne, rozkładane fotele sprawdzą się przede wszystkim dla dzieci. Wsiadanie tam jest mocno utrudnione (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Ostatnie dwa rozkładane foteliki przeznaczone są przede wszystkim dla dzieci. Zmieści się tam też szczupła, dorosła osoba, ale, jako że siedziska umieszczone są prawie na podłodze, będzie jej skrajnie niewygodnie, nie mówiąc już o wsiadaniu. Zarówno na desce rozdzielczej, jak i w drzwiach i podłokietnikach znajdziemy dużo przestrzeni na drobiazgi, a otwory na kubki z kawą z przodu są w dobrym, wygodnym do sięgania miejscu.

Przestrzeń na bagaże? Jest jej sporo

bagażnik Highlander
Nawet przy rozłożonych, dodatkowych dwóch fotelach przestrzeń bagażowa jest wystarczająca do codziennych zastosowań (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Siedem miejsc to jedno, ale ten model polubią wszyscy potrzebujący potężnego bagażnika, a w tej konkurencji Toyota Highlander ma się czym pochwalić. Kiedy rozłożone są wszystkie fotele, do dyspozycji mamy co prawda tylko 268 litrów pojemności do wysokości rolety.

przestrzeń bagażowa Toyota Highlander
Pięć osób na pokładzie i zdjęta tylna półka oznaczają potężną przestrzeń na bagaże. Urlop w takim zestawieniu to przyjemność (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Ze złożonymi dwoma siedziskami jest to już 658 litrów do poziomu rolety, a jeśli pozostawimy tylko miejsce dla kierowcy i pasażera z przodu, to do dachu Highlander zmieści 1909 litrów. Pod podłogą bagażnika jest schowek o pojemności 27 litrów (jego pojemność wlicza się w wyżej wymienione). Wygląda na to, że ta Toyota zaspokoi wiele potrzeb. W tygodniu możesz nią odwozić żonę do pracy, dzieci na dodatkowe zajęcia, zabierając po drodze kolegów, a w weekend dorabiać jako busiarz klasy premium na Uberze.

Multimedia niezbyt urocze, ale działają bez zarzutu

zegary Highlander
Czytelne, klasyczne zegary (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Tradycyjne zegary pomieszano z wyświetlaczami, ale wygląda to dobrze. Na środkowej konsoli wbudowano ekran, przez który obsługujemy multimedia. Toyota przywiązuje wagę do tego, żeby wszystko działało tutaj poprawnie i bez zakłóceń, ale prawie zupełnie nie zwraca uwagi na wygląd. Poruszanie się po menu jest łatwe, ale grafika to pięta achillesowa. Kupując Toyotę, czy Lexusa musimy wziąć to po prostu zwyczajnie „na klatę”. Mój iPhone połączył się sprawnie i dzięki temu sunąc całkiem niezłą trasą S8 na Białystok, mogłem bez rozpraszania się nadrobić telefoniczne zaległości, w przerwach przekazując do audio firmowanego przez JBL moją ulubioną muzykę.

Toyota Highlander i jej 248 hybrydowych koni

hybryda
Żywy pomarańczowy kolor to znak, że pod maską mamy układ hybrydowy (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Pod maską – a jakże – hybryda. Auto jest potężne, waży ponad 2,1 tony, więc i mocy do napędzenia potrzeba sporo. Toyota zdecydowała się zastosować jednostkę 2.5 litra Dynamic Force o mocy 248 KM, tego samego, tylko słabszego zestawienia używa w modelu RAV4 (218 KM w wersji FWD i 222 KM w wersji AWD). Przednią oś napędza silnik spalinowy i mocniejsza jednostka elektryczna, tylną mniejszy silnik elektryczny. Ten zestaw nie nadaje się może do jazdy sportowej, czy terenowej, ale w codziennym życiu wystarcza i spisuje się nieźle. Moment załączania się tylnej osi na śliskiej nawierzchni jest wyraźnie wyczuwalny.

e-CVT
Bezstopniowa skrzynia biegów. Do jej pracy trzeba się przyzwyczaić (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Układy hybrydowe Toyoty znamy doskonale, jak również ich sposób pracy z bezstopniową skrzynią, która drażniąco utrzymuje silnik na wysokich obrotach, kiedy chcemy mocno przyspieszyć. Po osiągnięciu stałych, cywilnych prędkości to mija. Mamy zatem świetny komfort i ciszę w mieście, ale też w trasie przy stałych, równych prędkościach rzędu 120-130 km/h. Osiągi są całkiem niezłe i na pewno nie będziemy w tym samochodzie zawalidrogą. Dodatkowym atutem jest ekonomia, bo średnie spalanie w okolicach 6 litrów na każde 100 kilometrów przy tak dużym samochodzie zasługuje na uznanie. Chyba że macie Passata B5 1.9 TDI, to wtedy nie ma dyskusji, bo przecież nie ma bardziej ekonomicznych aut.

Nie śpiesz się, a będziesz zadowolony

koła Toyota Highlander
Długi tylny zwis może utrudniać wjechanie w cięższy teren (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Toyota Highlander jeździ odrobinę po amerykańsku. Spokojnie, bardzo komfortowo na wprost i z lekkim, statecznym, ale bezpiecznym bujaniem w zakrętach. Stanowczo nie zachęca do dynamicznej jazdy, więc jeśli szukacie SUV-a ze sportowym zacięciem, to nie jest auto dla Was. Jest za to samochodem o ultrarodzinnych talentach. Pięcioosobowa rodzina, która lubi podróżować, będzie się czuła w tym krążowniku doskonale.

SUV
To nie jest terenówka, ale 20 cm prześwitu i dołączany napęd na tył ułatwiają zjechanie z asfaltu (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Duży prześwit pozwoli na bezpieczne, sporadyczne pokonywanie gorszych dróg, natomiast duża przestrzeń we wnętrzu oznacza możliwość zabrania większego bagażu niż np. do Toyoty RAV4. Dodatkowym atutem jest zasięg na jednym tankowaniu, który może przekroczyć nawet 1000 kilometrów. Pamiętajmy o takich „drobiazgach” jak duża średnica zawracania, długość auta, utrudniająca czasem życie w mieście i nie najlepszej skuteczności hamulce. Plusem jest możliwość holowania przyczepy z hamulcem o masie nawet 2 ton.

Werdykt

Przód Toyota Highlander
Potężny przód w stylu innych modeli marki (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Toyota Highlander to ciekawy duży SUV. Ma sporo atutów po swojej stronie. Ciekawy, nowoczesny wygląd, świetne wykończenie, bogate wyposażenie, ogromna przestrzeń w środku, sprawdzone technologie i ekonomia sprawiły, że tydzień z tym autem będę wspominał bardzo dobrze. Dodatkowym argumentem jest cena. Toyota wycenia to auto na co najmniej 215 000 zł w wersji Prestige i co najmniej 248 400 zł w wersji Executive. Są to ceny, które zawierają ekobonus oferowany aktualnie przez Toyotę, wynoszący 7,3 proc. wartości. Biorąc pod uwagę, że pod względem praktyczności i funkcjonalności to auto mogłoby stawać w szranki z takimi samochodami jak Mercedes GLS, czy Audi Q7, to cenę można uznać za okazyjną. Jak już wspomnieliśmy, nie jest to samochód dla kierowców ceniących ponadprzeciętne osiągi i quasi-sportowe (bo jakżeby inaczej mówić w przypadku SUV-ów) prowadzenie. Wygląda na to, że Ci zachłanni, bezlitośni i perfekcyjni Japończycy znów wypuścili dobre auto…

Total
0
Shares