Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Top 25 – najlepsze auta używane do 30 tys. zł

Jakie auta używane warto brać pod uwagę? Preferencje mamy różne, ale wszyscy cenimy trwałość. Oto modele które pod tym względem nie zawodzą.
(fot. Shutterstock)

Z jednej strony 30 tys. zł to kwota bardzo duża dla wielu z nas. Z drugiej to zbyt mało by liczyć na jakikolwiek nowy samochód osobowy. Pozostają zatem auta używane. Nie bawiliśmy się tym razem w kategoryzowanie modeli względem segmentów, funkcjonalności, rozmiarów, czy mocy silników. Prezentujemy Wam auta, które naszym (i nie tylko – wielu ekspertów się z nami zgadza) zdaniem wyróżniają się ponadprzeciętną trwałością, a to – pod warunkiem prawidłowej eksploatacji i dbałości o posiadany egzemplarz, oznacza niższe koszty eksploatacji, a przede wszystkim serwisu.

Na wstępie kilka istotnych uwag. Nasze zestawienie Top 25 obejmuje 25 modeli samochodów używanych – różne segmenty, różne roczniki, szeroki zakres funkcji, stylów i mocy. To co je łączy to budżet – założyliśmy, że cena zakupu musi mieścić się w 30 tys. zł – a także renoma wśród mechaników i osób bardzo dobrze znających dane modele. Chodziło nam o to, by wskazać wam auta, które przynajmniej dają szansę na ominięcie budżetowej miny w postaci pojazdu, który może i ładny i funkcjonalny, ale będzie generować koszty serwisowe od pierwszych kilometrów. Zestawienie prezentuje auta alfabetycznie wg nazw modelowych – nie bawiliśmy się w gradacje, który z nich jest najlepszy. Najlepsze auto nie istnieje, bo wszyscy mamy różne potrzeby, ale zgodzicie się, że wszyscy wolimy auta bardziej trwałe i mniej kłopotliwe od tych, które wymuszają częstsze odwiedziny w serwisie. Zaczynamy zatem.

Auta używane – Audi A6 C6

Audi A6 C6 to wciąż ładne auto klasy premium, czy warto je wybrać? (fot. materiały prasowe producenta)

Audi A6 III generacji (C6) produkowane było w latach 2004 – 2011. Jak przystało na samochód klasy premium jest to dość zaawansowany technologicznie pojazd, mimo, że debiutował niemal 20 lat temu. Jednak ogólna trwałość tego modelu jest dość wysoko oceniana, oczywiście wiele zależy od eksploatacji przez poprzednich właścicieli, historii danego egzemplarza, a także – to ważne – wersji silnikowej. Od razu odpuśćmy sobie egzemplarze z silnikiem 2.0 TDI PD (na pompowtryskach) o mocy 136 KM i ze skrzyniami Multitronic. To nieudany silnik, o którym wielokrotnie w naszym serwisie już pisaliśmy, tak samo problematyczna jest skrzynia – w autach o przebiegach ponad 300 tys. km będzie oznaczać duży wydatek. Jeżeli macie parcie na diesla (mniej pali) to znacznie lepszym wyborem będzie również 2.0 TDI, ale już z napędem common rail (o mocy w zakresie od 136 do 170 KM). Dobrą opinią cieszą się też sześciocylindrowe diesle 2.7 i 3.0 TDI, ale wiele aut ma przebiegi na tyle duże, że trzeba liczyć się z odpowiednimi czynnościami serwisowymi, a większy diesel to większe koszta. Zdecydowanie najbardziej godne polecenia egzemplarze – przy założeniu, że zadbane i nie składane z trzech, to te z benzyniakami. Zarówno silnik 2.4 177 KM, jak i 2.8 o mocy do 220 KM to bardzo udane i trwałe jednostki. W gamie jest też potężny V8 o pojemności 4.2, ale to już propozycja wyłącznie dla pasjonatów. Ceny w ogłoszeniach za ten model zaczynają się już od ok. 10 tys. zł, ale najtańsze są właśnie egzemplarze z niepolecanym silnikiem 2.0 TDI PD i skrzynią Multitronic. Egzemplarze z 3.0 TDI kosztują niemal 2 razy drożej, a najtańsze Audi A6 C6 z benzyniakiem 2,4 i manualem znaleźliśmy za 21 tys. zł.

Citroen C3

Citroen C3 II w wersji poliftowej od 2013 roku (fot. materiały prasowe producenta)

Interesujące wizualnie, miejskie auto segmentu B, które oprócz walorów stylistycznych wyróżnia się także przyzwoitą funkcjonalnością i użytecznością na co dzień. Nie było wersji 3-drzwiowej, a wyłącznie 5-drzwiowe co akurat w kontekście praktyczności można uznać za zaletę. Jeżeli w ogłoszeniu widzicie auto importowane i z silnikiem wysokoprężnym to możliwe, że ma poflotową przeszłość i jest mocno zajeżdżone. Jeżeli wersja sprzed liftu (do 2013), warto szukać prostych konstrukcji, czyli egzemplarzy z wolnossącym benzyniakiem 1.4 z 8-zaworową głowicą, moc 73 KM do miasta wystarczy. Niezłe opinie zbierają także trzycylindrówki 1.0/68 KM i 1.2/82 KM (seria PureTech) – ten drugi motor miał też wersję turbo, ale ta zebrała już sporo zastrzeżeń jeżeli chodzi o wytrzymałość. Ponadto wybierając egzemplarz z silnikiem 1.2 PureTech warto zapytać, czy wymieniany był pasek rozrządu na taki, który nie strzępi się pracując w kąpieli olejowej (co prowadzi do zatkania smoka olejowego, a w konsekwencji – nawet do zatarcia silnika!). Z diesli godny polecenia jest 1.6 HDi, ale i tu jest szkopuł – z polskich salonów diesla traficie tylko sprzed liftu, później jednostki wysokoprężne wycofano z naszego rynku. Zatem C3 w dieslu to najprawdopodobniej egzemplarz importowany. Jednostki VTi o pojemności 1.4 i 1.6 to silniki podwyższonego ryzyka. Lepiej wybrać wcześniejsze propozycje. Sytuacja w ogłoszeniach? Najtaniej znaleźliśmy vana z dieslem za 13900 zł, lepiej szukać w przedziale 20 tys. i wyżej, wówczas można trafić egzemplarze zadbane z polskich salonów i z polecanymi silnikami.

Citroen C5 II

Citroen C5 II w wersji kombi (fot. materiały prasowe producenta)

Ten model produkowano w latach 2008 – 2017. Nieprzypadkowo dla tego modelu wybraliśmy zdjęcie wersji kombi, bo to właśnie z takim bardziej praktycznym nadwoziem najczęściej zetkniecie się w ogłoszeniach. C5 drugiej generacji to auto zdecydowanie lepsze od poprzednika, choć również nie wolne od pewnych pułapek, o których warto wiedzieć. Przede wszystkim lepiej darować sobie egzemplarz z benzyniakiem 1.6 THP (seria Prince), jak również silnik 1.6 VTi, o którym już wspomnieliśmy we wcześniejszym Citroenie. Tu znacznie lepszym wyborem będą starsze, wolnossące benzyniaki 1.8 (moc 125 KM) i 2.0 (o mocy 140 KM) – to jednostki dość dobrze znane mechanikom, nieszczególnie kosztowne w naprawach, czego absolutnie nie można powiedzieć o topowych sześciocylindrowych dieslach jakie trafiały się w tym modelu. Jeżeli zależy wam na aucie z jednostką wysokoprężną optymalnym wyborem będzie 2.0 HDi to jeden z najlepszych diesli XXI wieku. Jeżeli lubicie kokpity z mnóstwem guzików i nie zrazi was nietypowa kierownica z nieruchomym środkiem, auto przypadnie wam do gustu. Nie trzeba bać się opcjonalnego w słabszych wersjach silnikowych systemu Hydractive III+, czyli hydropneumatycznegoo zawieszenia, wówczas jednak warto znaleźć egzemplarz o sprawdzonej historii, by zweryfikować, czy auto było zadbane. Ceny w przypadku tego modelu zaczynają się od ok. 12 tys. zł, chcąc upolować polecane 2.0 HDi trzeba szykować co najmniej 5 tys. więcej.

Dacia Duster

Dacia Duster I (fot. Dacia)

Marzycie o “dacii w prestiżu”? Zero śmiechu, to naprawdę dobre auto! Na początku model oferowany był z francuskim, czterocylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 1.6 (oznaczenie silnika K4M), mocy 105 KM i momencie obrotowym 148 Nm. Jest to prosty technicznie i tani w eksploatacji oraz serwisie silnik z paskowym napędem rozrządu (wymiana co 90 tys. km). Równolegle Duster oferowany był także z dieslem 1.5 dCi o mocy 86 lub 110 KM i momencie obrotowym odpowiednio 200 lub 240 Nm. Wbrew obiegowym opiniom co poniektórych “internetowych specjalistów” mechanicy nie potwierdzają by problemy z panewkami czy układem wtryskowym zdarzały się często, wręcz przeciwnie. 1.5 dCi z Dacii Duster z 2010 roku to nie to samo co 1.9 dCi z Renault Laguny II z 2000 roku. W założonym przez nas budżecie można jeszcze upolować Dustera ze 105-konnym silnikiem benzynowym 1.6. Temu modelowi poświęciliśmy odrębny materiał.

Używana Dacia Duster, warto?

Ford Fiesta VI (Mk7)

Ford Fiesta VI
Ford Fiesta VI (fot. Vauxford / Wikimedia)

Bardzo ciekawa propozycja na miejskiego hatchbacka o miłej dla oka sylwetce i układzie jezdnym, który docenią kierowcy, którzy po prostu lubią prowadzić. W przyjętym przez nas budżecie (15 tys. zł) mamy szansę upolować egzemplarz z rocznika 2010-2012. Korozja w tym modelu nie jest już poważnym problemem, choć w niektórych egzemplarzach mogą pojawić się już powierzchowne naloty np. na łączeniu blach. Jeżeli w jeździe próbnej usłyszycie stuki w zawieszeniu przednim, to najprawdopodobniej silentblocki, co jakiś czas wymagają naprawy, ale to nie jest duży problem. Benzyniaki w Fieście to dość bezpieczne jednostki, szczególnie jeżeli nie poszukujecie adrenaliny i wystarczy wam motor 1.25 litra o mocy 86 KM. Dobry jest też nieco większy silnik 1.4 o mocy 96 KM. Niestety, nieudany po czasie okazał się silnik Ecoboost, w którym zachodzi ryzyko przegrzania z powodu wycieków chłodziwa. Diesle to również dobre francuskie jednostki (Ford współpracował z PSA), ale w aucie segmentu B, lepszym wyborem będzie benzyniak, tym bardziej, że tu nie budzi zastrzeżeń. Ceny w ogłoszeniach startują już od ok. 8000 zł za wersje z dieslem, warto jednak w naszym budżecie znaleźć egzemplarze mniej niż 10-letnie z jednostką benzynową.

Ford Galaxy

Ford Galaxy z 2010 roku (fot. Ford)

Galaxy to auto o tyle ciekawe, że w znakomity sposób łączy naprawdę rodzinną funkcjonalność (szczególnie w wersji 7-osobowej ze składanym na płasko trzecim rzędem) z przyjemnością prowadzenia zapewnianą przez fordowski układ jezdny. To auto dla tatusiów, którzy nie tylko wożą swoje maleństwa z obowiązku, lecz także po prostu lubią prowadzić. Auto nie jest może mistrzem bezawaryjności, ale wiele kłopotów (np. luzy w układzie kierowniczym) da się naprawić relatywnie niskim kosztem. To auto naprawdę nadaje się do dalekich podróży, szczególnie, jeżeli zdecydujecie się na zadbany egzemplarz z silnikiem wysokoprężnym 2.0 TDCi, który jest niczym innym, jak doskonałym francuskim 2.0 HDi. Niezły jest też 2.2 TDCi (również silnik francuskiego PSA), ma większą moc (nawet 200 KM), ale też zauważalnie więcej zużywa paliwa. Wszystko to co napisaliśmy odnosi się również do modelu Ford S-Max, który charakteryzuje się nieco bardziej “sportowym” nastawieniem i to w nim znajdziemy np. najmocniejszy benzynowy silnik 2.5 T o mocy 225 KM. Nie jest zły, ale diesel 2.0 to pragmatyczny wybór. Ceny w ogłoszeniach startują od ok. 15 tys. zł, dobra wiadomość jest taka, że większość ofert to polecana jednostka dieslowska 2.0 TDCi, oczywiście jak zawsze zadbajmy o sprawdzenie historii i dbałości poprzednich właścicieli. Duży przebieg jakiegokolwiek diesla zawsze oznacza dodatkowe wydatki.

Ford Mondeo IV

Ford Mondeo IV w wersji liftback (fot. Ford)

Czwarta generacja Forda Mondeo oferowana była z bogatą paletą silników benzynowych i wysokoprężnych. W całym cykli produkcji tego modeli możemy doliczyć się osiemnastu wariantów mocy z silników w ośmiu różnych pojemnościach skokowych. Tak szeroki wybór z oczywistych względów rodzi pytanie, które odmiany silnikowe są warte zainteresowania? Podpowiemy, że wcześniej opisywany Ford Galaxy / S-Max to auto powstałe na tej samej platformie konstrukcyjnej, a to oznacza, że i polecana jednostka jest bez zmian. Mowa oczywiście o 2.0 TDCi, czyli silniku, który ma bardzo dobrą renomę wśród fachowców, szczególnie gdy mowa o wersjach z mocą 150 KM lub 180 KM. Jednostka ta ma solidną budowę, zapewnia przyzwoitą dynamikę (to duże auto) i jednocześnie nie ma przesadnie dużego apetytu na paliwo, co przy dzisiejszych jego cenach ma istotne znaczenie. Zdecydowanie trudniej polecić jednostki benzynowe. Te o najmniejszej pojemności są za słabe do tego auta. Przyzwoitą trwałość oferuje pochodzący z Volvo, mocny benzyniak 2.5 turbo z pięcioma cylindrami, ale ma on spory apetyt na paliwo. Ceny w ogłoszeniach? Startują już od 10 tys. zł. W naszym budżecie możecie znaleźć naprawdę zadbany i dobrze wyposażony egzemplarz z polecanym dieslem 2.0 TDCi. Więcej o Mondeo już pisaliśmy, zachęcam do poszerzenia wiedzy o tym modelu.

Używany Ford Mondeo IV i V – zalety i wady

Honda Civic Type R VII (EP3)

Honda Civic Type R (fot. materiały prasowe producenta)

Zastanawialiśmy się, czy w naszym zestawieniu umieścić auto o zdecydowanie sportowej naturze. Na rynku jest wiele cywilnych aut, które dysponują ponadprzeciętnymi możliwościami dynamicznymi, wystarczy wymienić np. VW Golfa R32, czy Renault Megane R.S. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się, by w roli sportowej propozycji wyróżniającej się trwałością wystąpiła Honda Civic Type R VII generacji (produkcja do 2005 roku). Ten pięciodrzwiowy hatchback oferowany był z jednym tylko silnikiem R4 2.0 VTEC o mocy 200 KM. To silnik pozbawiony turbo! Wolnossący i kochający wysokie obroty, a przy tym ponadprzeciętnie trwały. Nie będę tutaj się rozpisywał na temat tego modelu, bo zrobił to dla nas już Adam Włodarz, którego materiał linkuję poniżej. Niestety, ale o ile jeszcze przed pandemią były szanse na ten model w przyjętym budżecie, to dziś trzeba nieco nagiąć nasze założenia i liczyć co najmniej z wydatkiem nieco ponad 31 tys. zł. Ofert jest bardzo mało, to auto już nie tanieje i nie będzie tanieć. Owszem są oferty z niższymi cenami, ale to niestety mocno zajeżdżone egzemplarze.

Wszystko o Hondzie Civic Type R EP3

Honda Civic VIII

Honda Civic VIII (fot. M 93 / Wikimedia)

Popularne “UFO” to auto bardzo cenione przez mechaników, choć akurat powinno być odwrotnie, bo samochód ten nie przysporzy im sowitych dochodów. To jedno z najmniej awaryjnych aut używanych wśród samochodów o wieku przekraczającym nieco 10 lat. Honda Civic VIII produkowana była w latach 2006 – 2011. Po raz pierwszy model ten zaprezentowano w 2005 podczas targów we Frankfurcie. Polecane wersje silnikowe to Civic VIII z benzyniakiem 1.8, natomiast zainteresowani wersją z silnikiem wysokoprężnym powinni poszukiwać diesla o pojemności 2,2 litra. Najczęstsze awarie to trzeszczące i skrzypiące elementy wyposażenia, korozja na styku drzwi z dachem, problemy z klamkami w autach starszych roczników czy uszkodzenia ekranu prędkościomierza – nic co unieruchamiało by ten pojazd i było koszmarnie drogie w naprawie. Układ napędowy tego auta stanowi wzór do naśladowania, jeżeli chodzi o trwałość. Gdy spojrzymy na ceny w ogłoszeniach to wśród aut promowanych jako sprawne ceny startują już od ok. 11 tys. zł. To oznacza, że w przyjętym przez nas budżecie możecie liczyć na zadbany, nieskorodowany egzemplarz.

Honda CR-V III

Ten SUV Hondy produkowany w latach 2006-2012 to kolejny model japońskiego producenta, który ugruntowuje dobre opinie na temat wysokiej trwałości. W Polsce model ten oferowany był z zaledwie trzema zespołami napędowymi: benzynowym 2.0 i-VTEC o mocy 150 KM oraz turbodieslem 2.2 i-CTDi o mocy 140 KM, który po lifcie został zamieniony na 2.2 i-DTEC o mocy 150 KM. Wówczas zmieniono również typ wtryskiwaczy. W starszych silnikach diesla są elektromagnetyczne, w nowszym, mocniejszym – piezoelektryczne. Jednak nie stanowi to problemu, bo dobra wiadomość jest taka, że wszystkie trzy jednostki napędowe to silniki godne polecenia. Auto wyróżnia się również ponadprzeciętną funkcjonalnością. Ma przestronny kokpit, pomysłową, przesuwaną tylną kanapę, duży bagażnik z regulowaną półką. Napęd 4×4 nie zapewnia możliwości offroadowych, ale umówmy się, auto ma zapewnić dojazd nad jeziorko, czy działkę, a nie pokonać leśne bagna. W typowo turystycznych zastosowaniach jego trakcja na gorszych drogach jest aż nadto wystarczająca. Trwałość SUV-a Hondy przekłada się jednak na wyższe ceny na rynku wtórnym. Za egzemplarze z początkowych lat produkcji trzeba zapłacić ponad 20 tys. zł. W naszym budżecie raczej nie ma co liczyć na egzemplarz młodszy niż 12-13 letni.

Honda Jazz III

Honda Jazz III (fot. Honda)

Honda Jazz III generacji oferowanej w latach 2008 – 2014 to trwałe auto do miasta w swoim segmencie. Niestety, podaż tego modelu na rynku wtórnym jest niewielka. Wreszcie model ten trzyma cenę – handlarze nauczyli się, że ciesząca się renomą trwałości Honda to auto, na którym można zarobić. W efekcie nastoletni miejski Japończyk okazuje się droższy od młodszych konkurentów z większych segmentów. Jednak – jak wspomnieliśmy – pod względem trwałości i mechaniki (są tylko dwa silniki, 1,2 i 1,4 – ten drugi tak naprawdę ma pojemność 1,3 – oba godne polecenia) auto jest bezproblemowe. Oczywiście wiele zależy od poprzednich właścicieli. Niektórzy nawet z supertrwałego auta są w stanie zrobić “złom” niewłaściwą i wysiloną eksploatacją. W zasadzie oglądając ten model powinniśmy skupić się na tym, jak dalece jest skorodowany. Auto zadbane? Wiarygodna historia? Problemów nie będzie. Aktualne ceny w ogłoszeniach startują od ok. 17 000 zł. Nasz budżet pozwala znaleźć auto z rocznika młodszego niż 2010.

Lexus GS III

Lexus GS 300 III (fot. Lexus)

Cały czas pozostajemy wśród aut z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale zmieniamy markę. Lexus to auta klasy premium, wyróżniające się ponadprzeciętnym komfortem jazdy. Zdecydowanie te słowa pasują również do produkowanego w latach 2005 – 2011 modelu GS III generacji. Ten Japończyk jest bezpośrednim konkurentem takich modeli jak Audi A6 (również w naszym zestawieniu) czy BMW serii 5 lub Mercedesa klasy E. Wśród silników w tym modelu nie znajdziemy żadnej jednostki wysokoprężnej, ani manualnej skrzyni biegów. Japończycy nie bawili się w konwenanse i proponowali klientom mocne, widlaste benzyniaki z sześcioma lub ośmioma cylindrami. Model 450h z 2006 był też pierwszą hybrydową limuzyną klasy wyższej. Nie ma tu złych silników. Bazowy 3-litrowy benzyniak V6 (z modelu GS 300) nie powoduje może potężnych dawek adrenaliny, ale jego moc (249 KM) jest w zupełności wystarczająca. W gamie są też jednostki znacznie większe (i bardziej paliwożerne) jak np. uchodzący za pancerną jednostkę silnik V8 o pojemności 4,3 litra (brak wtrysku bezpośredniego skusił wielu właścicieli do instalacji LPG), czy wprowadzony w 2008 roku silnik V8 o jeszcze większej pojemności 4.6 litra. Zdecydowanie najpewniejszym wyborem pod względem trwałości są wersje hybrydowe 450h. Niestety, w przeciwieństwie do Audi A6 C6, Lexusy wyceniane są drożej i w przyjętym przez nas budżecie 30 tys. zł da się znaleźć dosłownie pojedyncze egzemplarze z pierwszych lat produkcji.

Mazda 3 BL

Mazda 3 II (fot. Mazda)

Druga generacja kompaktowej Mazdy 3 przyniosła oczekiwaną przez klientów zmianę. Auto nie korodowało już od patrzenia. Z drugiej strony ochrona antykorozyjna nadwozia tego auta wciąż nie jest idealna, dlatego oględziny używanego egzemplarza, który zamierzamy kupić powinniśmy zacząć od zbadania ewentualnych ognisk “rudej”. Jednak poza tym to naprawdę godne polecenia auto wyróżniające się trwałością mechaniki, solidnym wykończeniem wnętrza czy niekapryśną elektroniką. Mazda proponowała do tego modelu zarówno jednostki wysokoprężne, jak i benzyniaki i naszym zdaniem zdecydowanie warto patrzeć tylko na te drugie. Optymalnym wyborem jest benzynowy silnik o pojemności 2 litrów. Jeżeli nie zależy wam na mocy i dynamice, wystarczający będzie oszczędniejszy silnik 1.6 o mocy 105 KM. Benzyniaki Mazdy mają trwały, łańcuchowy napęd rozrządu. Ceny w ogłoszeniach? Startują od ok. 16 tys. zł, ale w tej cenie oferowane są odmiany z niezbyt godnym polecenia francuskim dieslem 1.6. Za wersję benzynową o tej samej pojemności trzeba zapłacić już ok. 20 tys. zł. Dobra wiadomość jest taka, że w naszym budżecie powinniście znaleźć egzemplarz z polskiego salonu z całkowicie weryfikowalną historią serwisową.

Mazda 6 II

Mazda 6 II (2008)
Mazda 6 II (2008) – materiały prasowe producenta

Produkowana w latach 2007-2013 Mazda 6 drugiej generacji wśród swoich użytkowników uchodzi za auto niezawodne. Jednak i tu mamy sytuację podobną, jak we wcześniej opisywanej Maździe 3. O ile w poprzedniej, pierwszej generacji Mazda 6 była fatalnie zabezpieczona przed korozją, to w interesującej nas tu drugiej generacji problem rozwiązano… tylko częściowo. Oznacza to, że oględziny interesującego nas egzemplarza powinniśmy zacząć od zbadania potencjalnych ognisk korozji. Przyjrzyjmy się przede wszystkim nadkolom, ale również elementom z blachy w dolnej części auta i od strony podwozia. Korodują też elementy zawieszenia. Wielu właścicieli Mazd zdawało sobie sprawę z tego problemu, dlatego część z nich zadbała o dodatkowe zabezpieczenie posiadanego pojazdu – takie auta też da się znaleźć w ogłoszeniach. Jeżeli chodzi o silniki, nie ma tu poważnych pułapek. Już bazowy benzyniak 1.8 ma niezłą trwałość, tyle, że jest nieco za słaby do auta klasy średniej. Znacznie lepszym wyborem jest jednostka benzynowa o pojemności 2.0, przy czym od 2010 roku Mazda wprowadziła zmodernizowany silnik 2.0 z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Największy dostępny w europejskich wydaniach Mazdy 6 czterocylindrowy silnik 2.5 ma niby większą moc, ale w stosunku do dwulitrówki najbardziej odczuwalną zmianą jest wzrost zużycia paliwa. Z jednostek wysokoprężnych (były dwie: 2.0 i 2.2) bezpieczniejszym wyborem jest większy i nowszy silnik 2.2. Ceny w ogłoszeniach? Startują już od ok. 10 tys. zł za auta z pierwszych lat produkcji. Nasz budżet daje szansę na znalezienie zadbanego egzemplarza z polecanym dwulitrowym benzyniakiem.

Opel Zafira C

Opel Zafira C (fot. materiały prasowe producenta)

Minivany to auta zdecydowanie bardziej praktyczne od SUV-ów, a rynkowa przewaga tych drugich nad pierwszymi w ostatnich latach to przejaw wyższości mody nad pragmatyzmem i zdrowym rozsądkiem. Niemniej, zdroworozsądkowo myślącym możemy polecić Zafirę C jako niezłą propozycję na rodzinne auto. Kokpit to ukłon w stronę tych, którzy preferują przyciski do wszystkiego, bo tych w kabinie Zafiry nie brakuje. Opcjonalnie auto dostępne było również w wersji 7-osobowej, choć ta odmiana ma gorsze możliwości przewozu bagażu niż odmiana 5-miejscowa. Pod maskę wozu trafiały przede wszystkim jednostki turbodoładowane, zarówno benzynowe, jak i wysokoprężne, przy czym to benzyniaki 1.4 Turbo czy 1.6 Turbo są bezpieczniejszym wyborem niż diesle. Uwaga jednak na zagazowane wersje 1.4 Turbo – znane są awarie turbosprężarek (pękające obudowy, problem dotyczy właśnie wersji z instalacją LPG). Za benzyniakiem przemawia też fakt, że diesle mają DPF, który źle znosi jazdę miejską. Ceny tego modelu w ogłoszeniach zaczynają się od ok. 25 tys. zł, przy czym wówczas możemy liczyć raczej tylko na wersje z dieslami. Benzyniaki ocierają się o granice naszego budżetu.

Peugeot 508

Peugeot 508 (fot. Peugeot)

W przypadku Peugeota 508 powinniśmy rozglądać się raczej za przedliftowymi egzemplarzami tego auta z lat 2010-2015. Jeżeli chodzi o silnik, to zdecydowanie polecamy wspominany już w naszym zestawieniu (m.in. Ford Galaxy, czy Citroen C5 II) silnik wysokoprężny, bardzo dobry motor 2.0 HDi. Silniki benzynowe powstałe dzięki kooperacji z BMW, czyli seria Prince, są o wiele bardziej ryzykowne, ale rynek wtórny sam je wyrugował, bo benzynowych Peugeotów 508 jest w ogłoszeniach bardzo niewiele. Peugeot wyróżnia się niezłą przestronnością i zazwyczaj dobrym poziomem wyposażenia. Oznacza to, że w roli używanego auta klasy średniej, przy trafieniu na zadbany egzemplarz, nie powinien zawieść oczekiwań. Budżet jakim powinniśmy dysponować w tym przypadku to przynajmniej 30 tys. zł.

Renault Clio III

Renault Clio III
Renault Clio III (fot. Renault)

W założonym budżecie warto również szukać francuskiego miejskiego hatchbacka z końca produkcji. To oznacza auto pozbawione wad “wieku dziecęcego”, a już od początku III generacji Renault dość dobrze udowodniło, że zrobienie trwałego i niekłopotliwego w eksploatacji auta jest jak najbardziej w zasięgu francuskiej marki. Wersja kombi to wręcz auto rodzinne (bagażnik mieści w niej 439 litrów). W naszym budżecie możecie już wypatrywać naprawdę zadbanych egzemplarzy. Jeżeli chodzi o silniki, to w przypadku tego modelu najlepiej postawić na starsze, ale trwałe i sprawdzone benzyniaki o pojemności 1.2 i 1.4, przy czym wskazujemy raczej na większą jednostkę, miewa rzadziej problemy z wyciekami i zapewnia nieco więcej mocy. Uwaga na diesle, te są najtańsze (nawet poniżej 10 tys. zł), ale mają już zazwyczaj ogromne (realne) przebiegi, Clio często było autem firmowym, szczególnie właśnie z dieslem. Jeżeli dany egzemplarz nie miał źle naprawionej stłuczki, korozja nie jest tu problemem, szczególnie w egzemplarzach z końcowych lat produkcji.

Renault Laguna III

Renault Laguna III okazał się znacznie lepszy do poprzedniczki (fot. materiały prasowe producenta)

Od 2007 do 2015 w katalogu Renault znajdowała się trzecia generacja Laguny. Tym razem Francuzi należycie podeszli do tematu, poprawiając wszystkie błędy poprzedniej generacji. Ciekawe nadwozie rzadko współpracuje z rdzą. Zwłaszcza w bogatszych odmianach, kabina pozytywnie zaskakuje zastosowanymi materiałami i starannością montażu. Laguna III nie jest klasowym liderem przestronności, jednak zapewnia wystarczające warunki dla czwórki pasażerów. Braki w kwestii wygody nadrabia pełnym wyposażeniem z zakresu komfortu i bezpieczeństwa.
Ciekawym dodatkiem jest system 4Control – czterech kół skrętnych, który wyraźnie poprawia prowadzenie auta w trasie, jak i na ciasnych parkingach. Stawiając na dynamikę, warto rozejrzeć się za wariantem 2.0 Turbo o mocy 204 KM. W jego przypadku możemy liczyć na sprint do setki w 7,8 sekundy, wysoką trwałość i rozsądne obchodzenie się z zawartością zbiornika paliwa. Jednak jeżeli nie zależy wam szczególnie na dynamice to zdecydowanie optymalnym wyborem napędu do tego auta (pod względem trwałości, kosztów eksploatacji i serwisu) jest wybór dwulitrowego, wolnossącego benzyniaka o mocy 140 KM opracowanego przez japońskich inżynierów z Nissana. Laguna III jest też autem tanim w stosunku do tego, co oferuje. Ceny startują od ok. 10 tys. zł, ale to diesle. Jednak w naszym budżecie spokojnie powinniście znaleźć zadbane egzemplarze z polecanymi jednostkami benzynowymi.

Renault Scenic III

Renault Scenic III w wersji poliftingowej z 2012 r (fot. materiały prasowe producenta)

Renault oferowało ten model w latach 2009 – 2015, przy czym w 2013 roku model przeszedł facelifting. Występował on także w siedmiomiejscowej wersji Grand Scenic. Jesteście zainteresowani tym autem? Radzimy szukać właściciela zadbanego egzemplarza z dwulitrowym silnikiem 2.0 dCi (tak, to diesel). Jeżeli jednak zamierzacie podróżować głównie na krótszych dystansach to wtedy rozsądniej wybrać jednostkę benzynową. Oferowany w gamie tego modelu dwulitrowy benzyniak o mocy 140 KM to ciekawa propozycja, zapewniająca temu autu przyzwoitą dynamikę przy jednoczesnej, dobrej trwałości samego motoru (to jednostka o której wspominaliśmy już w wyżej opisywanej Lagunie III). Oba silniki mają łańcuchowy napęd rozrządu i – co pokazują lata eksploatacji tego modelu – rozwiązanie okazało się również dość trwałe. Oczywiście niezależnie od trwałości elementów auta zawsze zwracamy uwagę na kondycję, historię i stan konkretnego egzemplarza. Na rynku wtórnym najtańsze egzemplarze z początkowych lat produkcji znajdziemy za ok. 15 000 zł, ale – no sami wiecie… Za to w 30 000 zł są szanse na zadbane auto. Używany minivan Renault ma centralnie umieszczoną tablicę rozdzielczą – nie każdemu takie rozmieszczenie wskaźników pasuje.

Skoda Citigo

Skoda Citigo (fot. materiały prasowe producenta)

Škoda Citigo, VW up! oraz Seat Mii (od końca 2011 roku) to bliźniaki. Oznacza to, że jeżeli zamiast zadbanego Citigo znajdziesz VW Up! to… bierz! Warto pamiętać, że w ofertach na rynku wtórnym znajdziecie przede wszystkim dwa pierwsze modele (Škoda i VW), małych Seatów jest mało i głównie pochodzą z importu, a to oznacza ryzyko (trudniejsza do zweryfikowania historia). Choć technicznie to bliźniaki (do 2016 auta oferowano tylko z jednym napędem: 1-litrowym, trzycylindrowym benzyniakiem), to naszym zdaniem najlepiej wybrać Citigo, jest nieco tańszy od auta ze znaczkiem VW. Ceny startują od ok. 17 tys. zł, ale w naszym budżecie jest szansa na auto z 2016 roku z gwarancją dealerską.

Skoda Octavia II

Skoda Octavia II i wolnossący MPI
Skoda Octavia II (fot. materiały prasowe producenta)

Octavia drugiej generacji pojawiła się w cennikach marki w 2004, a w produkcji pozostawała aż do 2013, po drodze przechodząc jeden subtelny lifting. Jak przystało na produkt Skody, nadwozie nie wyróżnia się w żaden sposób. Nie znajdziemy tutaj dynamicznych przetłoczeń, czy innych kosztownych w produkcji dodatków. Ta prosta forma wciąż podoba się starszym oraz młodym kierowcom. Wzorem innych modeli koncernu VAG, ten nie ma zauważalnych problemów z korozją. Po latach, w bazowych egzemplarzach płowieją tylko nielakierowane zderzaki, lusterka i listwy ochronne. Jeżeli chodzi o silniki to polecamy przede wszystkim bazowe, wolnossące motory z pośrednim wtryskiem. To 1.4 80 KM i 1.6 102 KM, które na polskim rynku oferowane były także z fabryczną instalacją gazową. W ich przypadku czynności serwisowe ograniczają się do wymian oleju, filtrów, rozrządu i okazjonalnego czyszczenia przepustnicy oraz EGR. Wśród diesli godne polecenia są 1.9 TDI 105 KM i jego następca 1.6 TDI 90-105 KM. Warto uważać jedynie na 1.9 TDI wprowadzony w 2006. Ma oznacznie BXE i potrafią się w nim obrócić panewki. Ceny w ogłoszeniach startują od 10 tys. zł, ale warto poszukać wyżej wycenionych i znacznie bardziej zadbanych egzemplarzy. Nasz budżet na to pozwala. Zerknijcie też na dedykowany używanej Octavii materiał.

Używana Skoda Octavia – bestseller rynku wtórnego

Toyota Auris

Toyota Auris II (2012)
Toyota Auris II (2012) – materiały prasowe producenta

Japoński kompakt produkowany był od 2012 do 2018 jako pięciodrzwiowy hatchback i kombi. Estetyczne nadwozie nie ma problemów z postępującą rdzą. Kabinę wykonano z materiałów niezłej jakości. Twarde plastiki spasowano nienagannie. Auris zapewnia sporo przestrzeni dla czterech dorosłych osób. Do ich dyspozycji oddaje przeciętne nagłośnienie, tempomat, dotykowy ekran i archaiczną nawigację. Do napędu oddano wolnossące benzyniaki 1.33 100 KM, 1.6 132 KM i doładowany 1.2 T 116 KM. Amatorzy silników diesla mają do wyboru czterocylindrowe 1.4, 1.6 i 2.0 D-4D o mocy 90-125 KM. Nie sprawiają większych problemów do 150-180 tysięcy km. Ciekawą propozycją jest pancerny wariant hybrydowy – benzynowe 1.8 wspomaga jednostka elektryczna. Moc systemowa wynosi 136 KM, a zużycie paliwa w mieście zawiera się w przedziale 4-5 litrów. Ceny w ogłoszeniach startują od 28 tys. zł. Zatem w naszym budżecie trudno liczyć na klęskę urodzaju w ofertach.

Toyota Avensis III

Toyota Avensis III w wersji sprzed liftu (fot. Toyota)

Jeżeli Avensis, to tylko III generacji. Japończykom udało się usunąć praktycznie wszystkie błędy nieudanego poprzednika (zdecydowanie nie polecamy II generacji!). Najtańsze w ofertach są diesle i to nie przypadek, to te z początku produkcji mają wadę, która skutkuje kłopotliwym w serwisowaniu uszkodzeniem uszczelki pod głowicą. Zdecydowanie warte zainteresowania są benzyniaki, choć droższe w zakupie, to warto. Choć zabezpieczenie antykorozyjne jest znów znacznie lepsze niż w poprzedniku, to rdza powierzchniowa jest możliwa, dlatego uważne oględziny wskazane. Elektronika raczej nie zawodzi, jeżeli wybierzecie wersję z bezstopniową skrzynią CVT, upewnijcie się, że zmieniano w niej olej nie rzadziej niż co 90 tys. km. Niestety, wersje z silnikami benzynowymi nieznacznie przekraczają nasz budżet, ale mimo wszystko w przypadku tego modelu lepiej nagiąć budżet, niż cierpieć z dieslem.

Toyota RAV4 III

Toyota RAV4 III z 2010 roku (fot. materiały prasowe producenta)

Podobna sytuacja jak w przypadku wyżej opisanego modelu Avensis. Chodzi o kwestie z dostępnością różnych wersji silnikowych. Auto pojawiło się w ofercie japońskiej marki w 2006 roku. Teraz ta generacja RAV4 staje się już dostępna w naszym budżecie. Najtańsze w ofertach (już od nieco ponad 20 tys. zł) są wersje z silnikami wysokoprężnymi, ale zdecydowanie bezpieczniejszym wyborem są mieszczące się jeszcze (choć ledwo) w naszym budżecie odmiany z silnikami benzynowymi. RAV4 to solidny i trwały samochód.

Volvo S80 I

Volvo S80 I (fot. materiały prasowe producenta)

Nasze zestawienie zamykamy szwedzkim pomysłem na limuzynę klasy średniej. Teoretycznie przyjęty przez nas budżet powinien wystarczyć na S80 drugiej generacji, jednak znacznie większy wybór ofert będziemy mieć, gdy zaczniemy przeglądać wcześniejszą, pierwszą generację tego auta. Powodem ku temu jest fakt, że obecnie na rynku nie trzeba się już martwić bardzo wysokimi cenami części zamiennych do tego modelu, bo dostępne są znacznie tańsze, a również dobrej jakości zamienniki, a to z kolei oznacza, że serwisowanie i eksploatacja tego auta nie pochłoną wielkich pieniędzy, co jeszcze kilka lat temu nie było takie oczywiste. Spośród wersji silnikowych godne polecenia są trwałe pięciocylindrowe benzyniaki. Diesle z taką samą liczbą cylindrów też są ok, ale z racji typu są bardziej wymagające serwisowo szczególnie w autach o dużych przebiegach. Ceny? Nasz budżet wystarczy nawet na auto z końcowych lat produkcji (2006) tego modelu.

Total
0
Shares