Toyota Camry Dynamic Force Hybrid – wygoda i oszczędność w jednym. Test

Toyota Camry powróciła do Europy po ponad dekadzie nieobecności, teraz doczekała się unowocześnienia. Czego się spodziewać?
Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Kolejnym autem, jakie mieliśmy przyjemność testować jest duży, komfortowy sedan klasy średniej-wyższej Toyota Camry Dynamic Force z napędem hybrydowym. Model, który po latach obecności modelu Avensis w Europie powrócił na stary kontynent, by zastąpić… właśnie Avensisa. Udane zastępstwo? Naszym zdaniem tak, ale jedno warto wyjaśnić na wstępie – Dynamic Force w nazwie to pułapka, dynamiki i emocjonalnych przyśpieszeń tu nie uświadczysz. To auto powinno się nazywać Toyota Camry Efficient Force, bo to jak napęd tego auta obywa się z paliwem zasługuje na najwyższe uznanie.

Wygląd – polift, ale zmiany są kosmetyczne

Lekko przeprojektowane lampy tylne (naprawdę lekko – by wykryć różnice potrzebujesz mikroskopu), nieco zmodyfikowany pas przedni, wysunięcie ekranu multimediów we wnętrzu poza bryłę deski rozdzielczej i… to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o zmiany w wyglądzie odświeżonej Toyoty Camry. Zresztą poniżej możemy zabawić się w “znajdź 5 różnic pomiędzy obrazkami” przy czym ignorujemy tło i skupiamy się na aucie.

Toyota Camry 2019
Toyota Camry 2019, czyli najnowsza generacja, przed liftem (fot. Toyota)

a teraz nasz egzemplarz z podobnej perspektywy:

Toyota Camry 2021
Toyota Camry 2021 – nasz egzemplarz testowy (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Jeżeli chodzi o zmiany we wnętrzu, ponownie posłużymy się fotografiami porównawczymi (kolor tapicerki zignorujcie), najpierw wersja z 2019 r. (przed liftem):

Toyota Camry przed liftem - wnętrze i kokpit
Toyota Camry przed liftem – wnętrze i kokpit (fot. Toyota)

A teraz nasz egzemplarz testowy, czyli poliftowa Camry 2021:

Toyota Camry 2021
Kokpit testowej, poliftowej Toyoty Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

I choć wygląd to kwestia gustu, zmiany wewnątrz wydają nam się wizualnie chybione, “odklejony” od deski tablet wygląda naszym zdaniem gorzej niż ekran z tą deską zespolony, ale Toyota twierdzi, że tak jest lepiej, bardziej ergonomicznie i bezpieczniej. Znacznie większą zaletą jest za to fakt, że Camry działa wreszcie z Apple CarPlay (przewodowo) – nasz naczelny i inni użytkownicy Apple lubią to.

Camry to duża, komfortowa limuzyna

Toyota Camry 2021
Toyota Camry to blisko 5-metrowa limuzyna (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Camry to duże, długie (4885 mm) i szerokie (1840 mm bez lusterek) auto. Przy rozstawie osi wynoszącym 2825 mm oznacza to jedno – w środku miejsca na pewno nie zabraknie.

Toyota Camry
Wykończenie kabiny bez najmniejszych zastrzeżeń (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Nasz egzemplarz testowy miał wnętrze wykończone jasną, perforowaną skórą na wygodnych siedzeniach. Wygląda to świetnie, ale tak jasny kolor nie jest w pełni praktyczny i trochę wizualnie koliduje np. z czarnymi przyciskami widocznymi na desce rozdzielczej po lewej stronie kierownicy. Ten pasek czarnych przycisków w otoczeniu jasnej, beżowej skóry i utrzymanych w podobnej tonacji tworzyw wygląda jak doklejony na siłę. W centralnej części deski rozdzielczej jest już inaczej, bo tam elementy sterowania wkomponowano już w ciemniejsze materiały okalające te elementy. Czepiamy się? Tak, od tego jesteśmy. Do wygody foteli i zakresu ich elektrycznej regulacji nie mamy zastrzeżeń, elektrycznie regulowana jest również kierownica, zarówno na wysokość, jak i wzdłużnie. W tunelu środkowym nie brakuje udogodnień, są miejsca na napoje, czy ładowarka indukcyjna na wysuwanej szufladowo tacce. Oczywiście gniazd USB również nie zabrakło dla nikogo.

Toyota Camry
Z tyłu się zmieścisz bez problemu, ale prawdziwe miejsca są dwa (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Również tylna kanapa jest regulowana elektrycznie, oparcia skrajnych foteli można niezależnie pochylać za pomocą dotykowego panelu umieszczonego w podłokietniku dzielącym te siedziska.

Panel sterowania tylnymi siedzeniami, ich podgrzewaniem, roletą tylnej szyby, multimediami i klimatyzacją w podłokietniku z tyłu (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Pasażerowie skrajnych siedzeń zmieszczą się w tym aucie bez względu na wzrost i tuszę, bo kabina Camry jest bardzo przestronna. Dla nich w zwieńczeniu kolumny środkowej przeznaczone są również dwa kolejne gniazda USB o zaskakująco dużej mocy – aż 2,1 A na każde gniazdko. To ma znaczenie o tyle, że nie tylko starczy do naładowania smartfonów, ale też tabletów. Teoretycznie autem może podróżować 5 osób (podłokietnik można złożyć, ale wtedy wiele tracimy z wygody w drugim rzędzie.

Bagażnik – przestronny, ale bez możliwości powiększenia

Przestronność bagażnika nie budzi zastrzeżeń, ale jego funkcjonalność nieco ogranicza wystający z góry głośnik (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Na bagaże miejsca jest sporo, bo aż 524 litry. Jednak ze względu na wystające z “sufitu” przestrzeni bagażowej elementy (m.in. systemu Audio) możemy mieć trudności z zapakowaniem wyższych przedmiotów. Z zaskoczeniem przyjęliśmy też fakt, że w aucie tej klasy bagażnik nie otwiera się elektrycznie, nie ma też otwarcia bezdotykowego, choć dostęp do auta taki jest. Kanapa tylna jest nierozkładalna, zatem wspomniane nie-do-końca-foremne 524 litry muszą nam wystarczyć.

Toyota Camry – napęd

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Silnik dużej pojemności, jak na dzisiejsze standardy, ale niezwykle oszczędny (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Hybrydową Toyotę Camry napędza zespół składający się z 2.5-litrowego, benzynowego silnika czterocylindrowego pracującego w cyklu Atkinsona-Millera (to ma znaczenie dla oszczędności). Motor jest pozbawiony turbodoładowania, ale przy tej pojemności turbo jest zbędne w samochodzie, który w żadnym razie nie ma sportowych ambicji (to nie Toyota Yaris GR). Motor ten jest wspierany przez nie jeden, lecz dwa silniki elektryczne. Jeden z nich jest silnikiem trakcyjnym (napędza auto, tak jak jednostka benzynowa), drugi natomiast wspiera przeniesienie mocy za pośrednictwem zastosowanej w tym aucie przekładni planetarnej (de facto bezstopniowej) e-CVT ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Sumaryczna moc auta jest w zupełności wystarczająca, na koła (przednie) trafia do 218 KM i 221 Nm momentu obrotowego. Pozwala to osiągnąć setkę w 8,3 sekundy, prędkość maksymalna jest taka jak… w każdym nowym Volvo: 180 km/h.

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Ten pojazd to wygodne spokojne auto, a nie dynamiczna limuzyna (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Zestrojenie napędu zostało podporządkowane maksymalnej efektywności hybrydowego napędu, a nie dynamice. Choć Camry w żadnym razie nie można nazwać ślamazarną, to auto absolutnie nie zachęca do dynamicznej jazdy. To pojazd dla kierowców ceniących wygodną, komfortową, ale zachowawczą jazdę. Zestrojenie zawieszenia także jest pozbawione cech sportowych, ale bez obaw – amerykańskiej “kanapowatości” tu na szczęście nie uświadczymy. Toyota nie oferuje dla tego modelu adaptacyjnego zawieszenia (co można znaleźć w wielu modelach konkurencji z tego segmentu). Jednak zawieszenie jest odpowiednio sprężyste, dobrze wybiera nierówności, choć czuć, że komunikacja na linii kierowca – droga – jest tu mocno tłumiona przez liczne systemy wspomagania i asysty kierowcy. To nie wada, to cecha produktu. Jeżeli lubisz spokojne pokonywanie tras w relaksujących warunkach, z pewnością Camry przypadnie Ci do gustu. Największym atutem napędu jest jednak ekonomia.

Imponująco niskie spalanie

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Czy duża limuzyna z ponad 200-konnym napędem może być oszczędna? Toyota udowadnia, że tak (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Uzyskany przez nas w mieszanej trasie testowej wynik spalania benzyny to zaledwie 4,9 litra na każde 100 km. Imponujący rezultat, ale godnego uwagi jest coś jeszcze. Nawet, gdy spróbujemy jeździć dynamicznie (ale zgodnie z przepisami), spalanie i tak nie powinno przekroczyć 6-7 l/100 km. Tym samym Camry doskonale pokazuje, że silnik pracujący w oszczędnym cyklu roboczym, z zaskakująco dobrą sprawnością (Toyota chwali się, że jej 2,5-litrowy benzyniak ma sprawność cieplną 41% co jest… jednym z najlepszych rezultatów na świecie) może pełnić rolę doskonałego napędu zarówno w mieście, jak i w dłuższych trasach. Gdy pokonywałem trasę ze znacznym udziałem odcinka autostradowego, bez silenia się na ekojazdę (140 km/h), spalanie nie przekroczyło 6,0 l/100 km. W rezultacie oznacza to, że niespełna 50-litrowy (49 l) zbiornik paliwa pozwala pokonać tym wygodnym autem blisko (w przypadku oszczędnego kierowcy – ponad) 1000 km.

Toyota Camry i asysta

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Toyota Camry radzi sobie w mieście, lubi też dłuższe trasy (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Oprócz wygodnego i funkcjonalnego wnętrza argumentem przemawiającym za wyborem tego auta do pokonywania dłuższych tras (poza ekonomią napędu) jest bogate wsparcie kierowcy. W poliftowej wersji Camry debiutuje topowy, półautomatyczny system jazdy z aktywnym, adaptacyjnym tempomatem, który jest w stanie dostosować prędkość nie tylko do nastawów i szybkości pojazdów przed nami, ale też do ograniczeń prędkości na trasie – z tym, że system ten posługuje się danymi nawigacyjnymi, a jeżeli te nie są aktualne, może z tym być różnie. W naszym przypadku w pamięci systemów pojazdu nie było południowej obwodnicy Warszawy i najnowszego jak dotąd, wschodniego odcinka A2 pomiędzy węzłem Lubelska a obwodnicą Mińska Mazowieckiego. W efekcie jedziesz autostradą 140 km/h i nagle samochód zwalnia, bo jego zdaniem autostrada się skończyła. Oczywiście wsparcie zależne od znaków można wyłączyć w takiej sytuacji.

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Zakres cyfrowej asysty w tym aucie jest szeroki (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Lista systemów asysty jest tu długa, kamera 360 stopni, automatyczne światła (czujnik zmierzchu/tuneli), także drogowe, monitorowanie ruchu poprzecznego (ułatwia bezpieczny wyjazd z prostopadłego miejsca parkowania), asystent pasa ruchu, czy system reagowania w razie ryzyka zderzenia (nie tylko z pojazdami, ale też z pieszymi czy rowerzystami).

Toyota Camry – ceny i werdykt

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Cenisz spokojną i wygodną jazdę i lubisz azjatycki styl aut? Polubisz Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Cennik najnowszej Toyoty Camry startuje od kwoty 152 900 zł za bazową wersję wyposażeniową Comfort z tym samym napędem hybrydowym, co w naszej testówce (innej jednostki napędowej w tym modelu obecnie nie ma). Jak na model bazowy to sporo, ale pamiętajmy, że już ta “bazowa” odmiana jest bogato wyposażona. Brakuje w niej może monitorowania martwego pola, czy kamery 360 stopni, ale bardzo wiele elementów wyposażenia widocznych w naszym egzemplarzu testowym (topowa wersja Executive+VIP) znajdziemy już w wersji Comfort.

Toyota Camry (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)
Toyota Camry w wersji Executive+VIP startuje od 191 900 zł (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Cena wersji Executive + VIP startuje od 191 900 zł i jej przewagą są m.in. inteligentne światła drogowe, wspomniany system dookólnej obserwacji, adaptacyjne reflektory z automatycznymi światłami drogowymi i doświetlaniem zakrętów, rolety przeciwsłoneczne w bocznych szybach z tyłu, fotochromatyczne lusterko… wymieniać można długo, ale pamiętajcie jedno – niezwykle efektywny i bardzo oszczędny napęd Camry dostajecie już w najtańszej odmianie tego pojazdu.

Total
0
Shares