Ulicami warszawskiego Ursynowa płynęła… toaleta. Jaki z tego morał?

Toaleta wykorzystująca ulice niczym kajak na spływie to niecodzienny widok, ale silne ulewy mogą być groźne dla naszych aut. Warto o tym pamiętać.
Płynąca toaleta na jezdni (fot. FB/grupa “Obywatele Ursynowa”

Ekstremalne zjawiska pogodowe, których obecnie doświadczamy powodują, że drogi niekiedy przestają być tym, do czego się przyzwyczailiśmy, czyli ciągami komunikacyjnymi dla pojazdów kołowych. Niecodzienny widok zobaczyli mieszkańcy warszawskiej dzielnicy Ursynów. Na ul. Płaskowickiej po intensywnych opadach jezdnia zamieniła się w płynącą rzekę, strumień wody porwał… toaletę.

Używane auto po powodzi. Jak rozpoznać?

Toaleta wykorzystywana była najprawdopodobniej m.in. przez kierowców miejskiej komunikacji (końcowy przystanek kilku linii). Jednak porwany przez wodę ToiToi to rzadkość, kierowców w trakcie ulewy mogą spotkać i inne niespodzianki, z których zgubienie tablicy rejestracyjnej podczas brodzenia przez ulice zamienione w strumienie stanowią najmniejszy problem.

Uważaj na silnik!

Wjeżdżając w takie kałuże sporo ryzykujesz! (fot. FB / grupa “Obywatele Ursynowa”)

Niewielu kierowców zdaje sobie sprawę, że nieostrożne wjechanie w rozlewisko na jezdni spowodowane bardzo intensywnymi opadami i ograniczoną wydolnością sieci kanalizacyjnej, może spowodować nawet… uszkodzenie silnika! Każdy silnik spalinowy wymaga powietrza do pracy, samo paliwo nie wystarczy. To co wybucha w cylindrach to mieszanka paliwowo-powietrzna. Podczas wjazdu w naprawdę głęboką kałużę może zdarzyć się, że układ doprowadzający powietrze do silnika zamiast powietrza zassie wodę, a wtedy mamy duży problem.

Rozlewiska lepiej omijać

Zassanie wody do komory spalania niemal zawsze oznacza zniszczenie silnika. W takim przypadku najtańszym (choć też drogim) rozwiązaniem jest… wymiana silnika. Na domiar złego jeżeli świadomie wjechaliśmy w jezdnię, która podczas intensywnych opadów zamieniła się w rwący strumień, to nawet mając wykupioną polisę autocasco najprawdopodobniej nie otrzymamy odszkodowania.

Gdy woda zaleje zaparkowane i ubezpieczone (AC) auto, mamy pełne prawo domagać się odszkodowania (fot. Shutterstock)

Ubezpieczyciele tego typu zdarzenia traktują jako tzw. “rażące zaniedbanie” co wyłącza odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu umowy AC. Dlatego widząc przed sobą wielkie rozlewisko na jezdni, jeżeli jest to w ogóle możliwe, lepiej zawrócić. Jeżeli nie ma jak zawrócić, lepiej przeczekać. W takim przypadku oczywiście auto dalej może zostać zalane (przy przybierającej ilości wody), tak samo samochód może zostać zalany np. w garażu podziemnym. Jednak tu jest bardzo istotna różnica, nie wjechaliśmy w kałużę, to woda przyszła do nas i zalała nam auto. W takim przypadku odszkodowanie jak najbardziej się należy – oczywiście wyłącznie z tytułu polisy autocasco, o ile ją posiadamy. Płynąca toaleta po ulicach może i być zabawna (choć nieszczególnie), ale zalane na własne życzenie auto to wyłącznie duży wydatek.

Ubezpieczenie auta – na co zwracać uwagę?

Total
0
Shares