Volvo C40 Recharge – pierwsze spojrzenie

Volvo C40 Recharge – widzieliśmy pierwszy egzemplarz udostępniony publicznie jaki pojawił się w naszym kraju.
Volvo C40 Recharge
Volvo C40 Recharge – jeden z kilku egzemplarzy na świecie przyjechał do Polski (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Dosłownie kilka dni po pierwszych jazdach elektrycznym Volvo XC40 Recharge P8 – pierwszym SUV-ie na prąd w gamie szwedzkiej marki, wybraliśmy się do jedynego miejsca w Polsce, gdzie na żywo można było obejrzeć nowe, jeszcze przedprodukcyjne Volvo C40, czyli crossovera z pochylonym dachem – oczywiście również na prąd. Oto co nam w nim udało się dostrzec.

Nadwozie Volvo C40 Recharge – modne

Volvo C40 Recharge
Volvo C40 Recharge, czyli modny crossover coupe z elektrycznym napędem (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Volvo C40 to modne dziś nadwozie kompaktowego crossovera/SUV-a coupé. Model ten ma długość 4431 mm, rozstaw osi to 2702 mm. Jego sylwetka narzucała nam w myślach porównanie z VW ID.4. Nowe elektryczne Volvo jest krótsze od elektrycznego crossovera/SUV-a Volkswagena (ID.4 mierzy 4584 mm, a jego rozstaw osi to 2771 mm). Jednak, w przypadku tego modelu atuty kryją się w jego dynamice.

Volvo C40 Recharge
Volvo C40 Recharge – zabudowany przód to cecha elektrycznych Volvo, ale reflektory w kształcie “młota Thora” to znak rozpoznawczy marki (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Volvo poszło inną drogą niż producenci, w których ofercie również pojawiają się auta stricte elektryczne. Przykłady? Proszę bardzo: elektryczny Ford Mustang Mach-E mało przypomina spalinowego Mustanga, VW ID.3 dość mocno różni się od Golfa, a ID.4 nie przypomina za bardzo Tiguana. Tymczasem Volvo C40 wygląda na pierwszy rzut oka… jak Volvo. Marka zmieniając napęd na elektryczny, nie pozbyła się swojego stylistycznego DNA. Zamiast grilla, w tym przypadku mamy zabudowaną zupełnie osłonę – podobnie jest zresztą w ujeżdżanym już przez nas nowym Volvo XC40 Recharge P8.

Napęd – będziecie mile zaskoczeni

Volvo C40 Recharge
Choć nie wygląda, to C40 Recharge zadebiutuje w mocnej (nawet bardzo) wersji P8 (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Volvo C40 Recharge, gdy już oficjalnie wejdzie do sprzedaży (uwaga! Auto kupicie WYŁĄCZNIE online!), to od razu będzie to mocne wejście. Dlaczego? Chodzi o napęd. Będzie to ten sam dualny system elektryczny, z którego mieliśmy okazję korzystać w modelu XC40 Recharge P8.

Zespół napędowy Volvo C40 Recharge składa się z dwóch silników elektrycznych o mocy 150 kW każdy. Jeden napędza oś przednią, drugi – tylną. Baterie o pojemności 78 kWh (75 kWh pojemność użyteczna) umieszczono pod podłogą, co pozwoliło uzyskać idealny balans auta. Sumaryczna moc elektrycznego zespołu napędowego przekazywana na wszystkie koła to solidne 300 kW (408 KM) i 660 Nm momentu obrotowego. To znacznie więcej niż ogłoszony kilkadziesiąt godzin temu VW ID.4 GTX – czyli najmocniejsza wersja crossovera na prąd z Wolfsburga.

Volvo C40 Recharge
Z tyłu napisu Volvo mogłoby nie być, od razu wiadomo jakiej marki jest to auto (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Nie jeździliśmy C40 Recharge, jedyny egzemplarz w Polsce nie jest zarejestrowany, ale można w pewnym sensie powiedzieć, że jednak znamy trochę ten napęd, bo z identycznego systemu korzysta XC40 Recharge. A to oznacza naprawdę zaskakująco mocne wrażenia, zwłaszcza że auto absolutnie nie wygląda na “sportowca”. To zwykły cywilny crossover, który pierwszą setkę osiągnie po 4,9 sekundy, a drugiej – nie osiągnie nigdy. Volvo jako pierwsze zapisało się do “klubu” marek, które wdrożyły we wszystkich swoich modelach ograniczenie prędkości maksymalnej do 180 km/h. Nie mamy jednak wątpliwości, że C40 Recharge P8 będzie pobudzać emocje i adrenalinę.

Wnętrze? Pochylony dach nie przeszkadza

Volvo C40 Recharge
Szeroki zakres regulacji, dobre trzymanie boczne, wysokiej jakości materiały – dłuższa podróż tym autem nie powinna nikogo zmęczyć (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Również we wnętrzu Volvo nie siliło się na stylistyczną zmianę. Wciąż mamy tu sprawdzoną i lubianą przez klientów, oszczędną szwedzką elegancję. Minimalizm nie oznacza jednak braku funkcjonalności – przednie fotele są regulowane elektrycznie w szerokim zakresie, są wygodne, zapewniają dobre podparcie boczne (przyda się, bo to naprawdę mocne auto), jest też podparcie podudzi i szeroki podłokietnik.

Volvo C40 Recharge
Na pierwszy rzut oka, tylna kanapa wygląda trochę anemicznie (niewielka grubość siedzisk) ale nic im nie możemy zarzucić. Zadbano o schowki, podłokietnik, ładowanie (USB), wentylację, czy ogrzewanie foteli – jest ok (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Również po przymierzeniu się do tylnej kanapy mamy dobre wiadomości. Jest wygodnie. Dwójka pasażerów o wzroście ok. 180 cm będzie mieć miejsca przed kolanami, na stopy, a także – tego się obawialiśmy najbardziej – nad głową. Dach, owszem, opada, ale najbardziej już za zagłówkami, gdzie głowy pasażerów nigdy nie powinny się znaleźć. Również z tyłu mamy sporo funkcjonalnych udogodnień: siateczki na oparciach foteli, szeroki podłokietnik z dwoma uchwytami na napoje, regulowane manualnie wyloty wentylacji w tunelu środkowym, a także podwójne gniazdko USB-C oraz przyciski pozwalające włączyć i ustawić stopień ogrzewania skrajnych siedzisk tylnej kanapy. Formalnie pięcioosobówka, ale ze względu na nieco wystający tunel środkowy i panel sterowania ogrzewaniem, wentylacją i gniazdka USB, najwygodniej z tyłu będzie maks. dwójce pasażerów. Dobrym pomysłem było dodanie jeszcze schowków po bokach (skrajnych) tylnych siedzisk.

Bagażnik Volvo C40 Recharge – ustawny i funkcjonalny

Volvo C40 Recharge
Po crossoverze tych wymiarów oczekiwaliśmy jakichś 400 litrów. Volvo chwali się wartością 489 litrów. (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Przestrzeń bagażowa nowego Volvo C40 Recharge, nie jest jakaś olbrzymia (mniejsza z oczywistych względów niż w XC40 Recharge), ale 489 litrów to bardzo dużo miejsca. Jak widać na fotografii, złożenie oparć tylnej kanapy oznacza powstanie całkowicie płaskiej przestrzeni ładunkowej. Jest też slot na narty i inne długie przedmioty. Nie zabrakło oświetlenia po obu stronach bagażnika (jak jedną lampkę przesłonisz walizką, to jest jeszcze druga – to się naprawdę przydaje podczas pakowania po zmroku), są haczyki na zakupy. Czego nie ma? W oglądanym egzemplarzu nie było np. cięgien do składania tylnych oparć z poziomu bagażnika.

Android Automotive OS zamiast systemu Volvo Sensus

Volvo C40 Recharge
Styl wnętrza praktycznie się nie zmienił, ale największą zmianą jest system operacyjny (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Kokpit Volvo C40 Recharge to udane połączenie nowoczesności ze sprawdzonym i lubianym wzornictwem wnętrza szwedzkiej marki. Doskonale rozpoznawalna trójramienna kierownica dobrze leży w dłoni, w tunelu środkowym znajomy kształt gałki “skrzyni biegów” (elektronicznego przełącznika kierunku jazdy), a w konsoli centralnej znajomy ekran systemu multimedialnego, ustawiony – jak to w Volvo – w układzie pionowym. Jednak na ekranie już nie ma systemu Sensus. Jest Android Automotive OS, z usługami Google Automotive Services.

Volvo C40 Recharge
Rozmieszczenie elementów Androida jest podobne jak w poprzedniku, ale funkcjonalność nowego systemu jest większa (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Przy czym mimo zupełnie odmiennego fundamentu oprogramowania użytkowego na pokładzie nowego Volvo, interfejs systemu nie został bardzo zmieniony. To co widać na ekranie Volvo C40 Recharge przypomina rozwiązanie znane z poprzednika. Jeżeli ktoś zna Sensus Volvo, ten doskonale odnajdzie się w samochodowym systemie Google’a na pokładzie Volvo. Na razie asystent Google w systemie pokładowym nowego Volvo nie rozumie polskiego, ale ma się to zmienić jeszcze w tym roku. Czekamy na to, bo pod względem rozumienia mowy jako takiej (w języku obsługiwanym przez system) Android Automotive OS nie ma sobie równych.

Auto w standardzie na całorocznych oponach

Volvo C40 Recharge
Volvo C40 Recharge będzie domyślnie oferowane z oponami wielosezonowymi (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Volvo zdecydowało, że klienci, którzy zdecydują się zamówić elektrycznego crossovera ze Szwecji (przypominamy – sprzedaż będzie online), otrzymają auto domyślnie na oponach całorocznych. Przy czym ma to być mieszanka specjalnie dobrana zarówno pod względem uniwersalnych warunków pogodowych, jak też specyfiki napędu.

Volvo C40 Recharge
Oglądany przez nas egzemplarz postawiono na aż 20-calowych kołach (fot. Jakub Kornacki / Automotyw.com)

Egzemplarz Volvo C40 Recharge, który oglądaliśmy posadowiony był na wielosezonowych oponach Pirelli Scorpion w rozmiarze 235/45 R20 – tak, opony oblekały aż 20-calowe felgi. Oczywiście odpowiednio aerodynamiczne, jak na elektryka przystało. Podsumowując – Volvo C40 Recharge pozostawił w nas bardzo miłe wrażenie i zaostrzył apetyty na dalsze testy. Wygląda na to, że podobnie jak w przypadku XC40 Recharge – jest na co czekać.

Total
0
Shares