Katalog zmian systemu szkolenia kierowców. Spokojnie, to jeszcze nawet nie projekt

System szkolenia kierowców w Polsce zdaniem Ministerstwa Infrastruktury wymaga zmian. Niestety te zaproponowane nie wszystkim się spodobają.
szkolenie kierowcy
(fot. Shutterstock)

Podczas 93. posiedzenia Sejmowej Komisji Infrastruktury (ostatniego przed długim weekendem majowym), Rafał Weber, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury przedstawił katalog dotyczący planowanych zmian w systemie szkolenia kandydatów na kierowców i samych kierowców. Media natychmiast podłapały temat czepiając się głównie tego, że oto dzieci będą mogły jeździć z rodzicami, a nie z instruktorem. To tylko jeden aspekt, zmian jest więcej, a niektóre wzbudzą zrozumiały sprzeciw Ośrodków Szkolenia Kierowców. Przyjrzyjmy się planowanym zmianom dokładniej. Pamiętajmy jednak, że katalog to dopiero wstępna propozycja, to nie jest jeszcze nawet projekt ustawy, więc nie sposób obecnie określić, kiedy i czy w ogóle zaprezentowane zmiany wejdą w życie.

Likwidacja szarej strefy doszkalania – dobry pomysł

Doszkalanie, szkolenie
Dziś osoby, które mając prawo jazdy chciałyby się doszkolić pod okiem fachowca, nie mogą tego zrobić w OSK – to absurd (fot. Shutterstock)

Dziś, każdy kto ma prawo jazdy, ale np. ze znanych tylko sobie powodów nie prowadził auta przez dłuższy czas, a obawia się powrotu za kółko i chciałby odbyć, odpłatnie oczywiście, jazdy doszkalające pod okiem fachowców z OSK… nie może tego zrobić. Osoba z prawem jazdy, nawet, która nie wsiadała za kółko przez dekadę, nie ma prawa odbyć fachowych jazd doszkalających. Absurd? Trochę tak. Jednym z pomysłów ogłoszonych przez MI jest to, że osoba posiadająca prawo jazdy oraz ubiegająca się o przywrócenie takiego uprawnienia będzie mogła odbyć jazdy doszkalające prowadzone przez ośrodek szkolenia kierowców. Naszym zdaniem to dobry pomysł, bo pozwala odpowiedzialnej osobie, która sama zdaje sobie sprawę z braku pewnych umiejętności, doszkolić się, niezależnie od tego czy “na papierze” ma uprawnienia, czy też nie. Jesteśmy na tak.

Przy okazji zapoznajcie się z nowymi przepisami, które niebawem wejdą w życie.

Dodatkowe jazdy doszkalające z… opiekunem prawnym – dzieciakom się spodoba, ale to nie jest dobry pomysł

Dziecko w aucie z rodzicem? Jeśli już to nie dziecko, tylko co najmniej 17-tek/tka i to po ukończeniu szkoleń, ale przed egzaminem (fot. Shutterstock)

To właśnie nagłośniony medialnie pomysł “dzieci będą mogły jeździć bez prawa jazdy z rodzicami”. To nie do końca tak. Po pierwsze kandydat, który chciałby skorzystać z jazd doszkalających z opiekunem prawnym musi mieć ukończone 17 lat, więc nie dotyczy to wszystkich dzieci. Po drugie, szkolenie miałoby się odbywać przy użyciu wskazanego przez kandydata na kierowcę, odpowiednio oznakowanego pojazdu (tu mamy wątpliwości na czym polegałoby takie oznakowanie, bo przecież opiekun prawny nie jest instruktorem). Wreszcie po trzecie, warunkiem niezbędnym do rozpoczęcia takich jazd doszkalających byłoby uprzednie ukończenie części teoretycznej i praktycznej szkolenia przez kandydata. Owe “dziecko” musiałoby też przed jazdą mieć ukończone szkolenie z udzielania pierwszej pomocy. Pomysł ten ma wady i to na wielu poziomach. Przede wszystkim: nie wiadomo jak długo musiałby mieć prawo jazdy ów opiekun prawny, pod okiem którego miały być prowadzone takie uzupełniające jazdy. Umówmy się, świeżo upieczony kierowca i jego podopieczny przed egzaminem, niby dwie głowy, ale mniej doświadczone, niż jeden instruktor. Ponadto samochody używane w OSK mają specjalne modyfikacje umożliwiające zapanowanie nad pojazdem, cywilne auta “rodziców” są tego pozbawione. W sytuacji kryzysowej łapanie podopiecznemu za kierownicę… no, sami rozumiecie. Ministerstwo bierze też suwerena pod włos sugerując, że takie jazdy będą alternatywną dla “kosztownych jazd dodatkowych w OSK”, tymczasem to co zaoszczędzicie na jeździe “z rodzicem” stracicie w samym OSK, o ile wejdzie w życie kolejny pomysł.

Zrównanie poziomów OSK – to się nie spodoba nikomu

Dziś mamy taką sytuację, że są “zwykłe” ośrodki szkolenia kierowców i te “bardziej” tzw. super OSK. Pomysły MI mają zlikwidować tę różnicę, przy czym równanie będzie szło w górę. To pomysł, który z całą pewnością nie spodoba się włodarzom takich ośrodków, ale nie tylko im. Jakby tego było mało Ministerstwo Infrastruktury chce, by każdy ośrodek miał własną infrastrukturę, z której korzystać będą tylko jego instruktorzy i kursanci. To oznacza koszty. Kto je poniesie? Oczywiście kursanci, w efekcie jest niemal pewne, że kursy i wszelkie usługi dodatkowe (jazdy doszkalające) podrożeją, bo koszty inwestycji trzeba będzie rozłożyć w czasie – tu niezadowoleni będą przyszli kandydaci. Ponadto mamy cały czas niż demograficzny, a w dalekiej przyszłości rysuje nam się transport autonomiczny. Owszem, to odległa przyszłość, ale wybudowanie w pełni profesjonalnego OSK to też nie jest wydatek, który zwróci się w dwa dni, czy dwa lata.

Egzaminy kandydatów na instruktorów i egzaminatorów w ITS – serio?

Siedziba ITS
Siedziba ITS (fot. naukadlaciebie.gov.pl)

Ten pomysł pokazuje, że urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury są najwyraźniej przepracowani, chcąc sobie ulżyć wpadli na pomysł, że niech się męczą kandydaci na instruktorów i egzaminatorów. Dziś jest tak, że tego typu egzaminy są realizowane przez różne komisje egzaminacyjne powoływane przez ministra infrastruktury. Zdaniem wicepremiera przeniesienie egzaminów w jedno miejsce – do Instytutu Transportu Samochodowego “usprawni organizację samych egzaminów”. Panowie, serio? Przyszli instruktorzy z Rzeszowa, Wrocławia, Świnoujścia, Suwałk i wielu innych regionów naszego wcale-nie-tak-małego kraju mają jak jeden mąż jechać na ul. Jagiellońską w Warszawie (siedziba ITS)? Warto zaznaczyć, że ITS ma również wiele zadań. Instytut prowadzi działalność naukową i badawczą, zajmuje się certyfikacją, homologacjami pojazdów, dopuszczaniem jednostkowym pojazdów specjalnych, stacjami kontroli pojazdów. No to dołóżmy jeszcze ogólnokrajowe egzaminy, a co tam. Grunt, że urzędnikom MI wysyłanym do komisji egzaminacyjnych, będzie łatwiej, bo już nie będą musieli być wysyłani. Zły pomysł. Czekamy na dalsze szczegóły jak miałoby to wyglądać.

Szkolenia przyszłych instruktorów w WORD

Ten pomysł wynika niejako z poprzednio opisanego pomysłu zrównania zwykłych OSK i super OSK. A skoro nie będzie super OSK to przyszli instruktorzy nie będą mogli się w nich szkolić. Gdzie zatem? Zdaniem MI – w WORD, czyli wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Nie podejmujemy się oceny tego pomysłu.

Obowiązkowe doskonalenie zawodowe dla instruktorów – dobry pomysł

Zachowanie odpowiednio wysokiego poziomu wiedzy i kompetencji w zakresie szkoleń nauki jazdy wymaga od instruktorów nieustannego nadążania za rzeczywistością. Dziś z tym bywa różnie. Ministerstwo Infrastruktury chce, by instruktorzy co dwa lata odbywali obowiązkowe szkolenia w ośrodkach doskonalenia techniki jazdy wyższego stopnia. Sam pomysł jest dobry, zdobycie kompetencji nie czyni fachowcem na zawsze, z pewnością nikt nie chciałby iść dziś do lekarza, który dyplom medycyny zdobył 30 lat temu i od tamtej pory nie aktualizował swojej wiedzy. Niemniej i tu brak szczegółów np. w zakresie kosztów. Kto zapłaci za szkolenie? Podatnik (państwo) czy instruktor?

Wyższe wymagania wobec instruktorów nauki jazdy – dobry pomysł, ale…

instruktor nauki jazdy
Odpowiedzialni instruktorzy i dziś dbają o swoje kompetencje, planowane zmiany mają zmusić do tego wszystkich (fot. Shutterstock)

Osoby szkolące przyszłych kierowców powinny same być doskonale wyszkolone. Ministerstwo Infrastruktury chce przywrócenia wymogu posiadania przez instruktora wykształcenia co najmniej średniego, ponadto żeby zostać instruktorem trzeba będzie dłużej posiadać prawo jazdy kategorii, w której chcemy szkolić innych. W przypadku kat. A z 2. do 3. lat, w przypadku kat. B z 2. do 5. lat (przy czym dotyczy również instruktorów ubiegających się o uprawnienia do kierowania tramwajem). W tym kontekście dziwi pomysł, by w przypadku kat. C, C1, D, D1 lub D+E – zmniejszyć wymóg posiadania doświadczenia z dotychczasowych 3. na 2 lata. Dlaczego?

To nawet nie projekt – będą konsultacje

Powyższe pomysły nie są jeszcze przepisami, ba nawet nie są projektem zmian w przepisach, to jedynie sformalizowany zestaw pomysłów, które mogą, ale nie muszą wejść w życie. Pytanie, jak zareaguje środowisko szkoleniowe. Bo większość zmian dotyczy właśnie ich. Poczekamy, zobaczymy, a dzieci bez prawa jazdy póki co niech jeżdżą na fotelach dla pasażerów, a te młodsze – w fotelikach. Szerokiej drogi!

Total
0
Shares