Pierwsza jazda. Škoda Enyaq iV. Kilka godzin pod napięciem

Škoda Enyaq (fot. Łukasz Walkiewicz / Automotyw.com)

Mieliśmy okazję spędzić kilka godzin z najnowszym elektrycznym samochodem czeskiej marki. O czym mowa? Oczywiście o modelu Škoda Enyaq iV. Zaczniemy nietypowo, bo od końca. Gdy, po krótkich jazdach oddawaliśmy auto producentowi, było nam podwójnie smutno. Raz, że z chęcią poświęcilibyśmy znacznie więcej czasu pierwszemu, elektrycznemu SUV-owi czeskiej marki, dwa, że zdaliśmy sobie sprawę z potężnej różnicy w kolosalnym skoku w branży motoryzacyjnej jakiego dokonali nasi południowi sąsiedzi, a jakiego nie-dokonaliśmy my.

Škoda Enyaq iV
Škoda Enyaq iV, samochód, który jest bezpośrednią, wewnętrzną konkurencją Volkswagena ID.4 (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

16 kwietnia 1991 roku miało miejsce pewne zdarzenie, bez którego dziś nie widzielibyśmy Enyaq iV. Zresztą, nie tylko jego, ale i wielu innych tak popularnych w naszym kraju aut czeskiej marki. W wiosenny kwietniowy wtorek 1991 roku, ówczesny rząd Czech sprzedał upadającą fabrykę w Mladej Boleslavi koncernowi Volkswagen. Była to jednak transakcja przemyślana – Czesi podjęli decyzję, by Volkswagen AktienGesellschaft otrzymał nie całą firmę, lecz 31 proc. jej akcji. Z czasem udziały się zmieniały, ale Czesi zachowali swoją niezależność i ważny głos w wielu kwestiach. Dziś Škoda to marka znana na wszystkich kontynentach, największy czeski pracodawca w skali całego kraju, największy eksporter naszego południowego sąsiada i podmiot, generujący znaczny odsetek całego rocznego PKB Czech. A my co? Izera? Śmiech przez łzy… ok, wróćmy do Enyaq iV.

Zobacz nasze wrażenia z jazdy Enyaqiem na YT!

Škoda Enyaq iV – czyli co?

tył Skoda Enyaq
Nasz testowy egzemplarz miał napęd na tylne koła i 204 KM mocy maksymalnej (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Wiecie już, że Enyaq iV to samochód elektryczny. Zeroemisyjny, z akumulatorami ładowanymi prądem. Producent oferuje wersję z napędem na tylną oś (z takiej mieliśmy okazję skorzystać), a takżę z napędem na wszystkie cztery koła. Do tego trzy warianty pojemności akumulatora (dysponowaliśmy tym najpełniejszym) i aż pięć wariantów mocy silnika (czy też silników, w przypadku czteronapędówek) elektrycznego w zakresie od przyzwoitych 109 kW (150 KM) po solidne 225 kW (nieco ponad 300 KM). Nasz egzemplarz był modelem Enyaq 80 iV, dysponował napędem na tył o mocy 150 kW i 310 Nm momentu dostępnymi – jak to w elektryku – od “zera”.

Auto skonstruowano na platformie MEB (Modularer E-Antriebs-Baukasten), czyli modułowej architekturze opracowanej przez Grupę VW i przeznaczonej do aut elektrycznych. Na tej samej płycie zbudowane są również: testowany już przez nas VW ID.3 (przeczytajcie recenzję), VW ID.4, oferowany wyłącznie w Chinach VW ID.6, czy Audi Q4 e-tron. Škoda z modelem Enyaq iV mierzy wysoko, choć to pierwsze auto tej marki na prąd i w takim segmencie, od razu mamy model dostępny z zasięgiem przekraczającym (wg danych producenta na bazie homologacji WLTP) ponad 500 km (do 537 km). Takim właśnie autem mieliśmy okazję się poruszać, niestety, jazdy trwały za krótko, by taki zasięg zweryfikować w praktyce.

Nie przepadasz za elektrykami i cenisz stosunek jakości do ceny? To może Dacia! Zobacz nasz test.

Praktyczność? Przecież to Škoda

wnętrze Skoda Enyaq
Wnętrze ma schludny, minimalistyczny design i tradycyjnie dla czeskiej marki, sporo praktycznych rozwiązań (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Enyaq iV to auto elektryczne, w którym rozmieszczenie akumulatorów, czy elektrycznego zespołu napędowego było z góry rozplanowane (dedykowana platforma do aut elektrycznych), zatem nie ma tu najmniejszych kompromisów w kwestii wygody i przestrzeni kabiny pasażerskiej czy kubatury bagażnika. To nie jest spalinowa konstrukcja przerabiana na elektryka. Jak jeszcze do tego dodamy, że jest to Škoda – marka, która od lat stara się bić kolejne rekordy w zakresie przestrzenności kabiny i funkcjonalności bagażnika względem gabarytów pojazdu – to trudno się dziwić, że twierdzimy iż w Enyaq iV się pomieścicie. Nie zabrakło też sprytnych rozwiązań, z których Škoda jest znana. Skrobaczka w specjalnej kieszonce w bagażniku (tym razem nie pod klapką gniazdka ładowania, jak to jest w autach spalinowych), uchwyt na bilet parkingowy, odpowiednio mocne mocowania na kubki i siateczki, uchwyty, parasolka w drzwiach. Jest dobrze, podoba nam się.

Enyaq iV jest nie tylko przestronnym autem, ale jest również ładnie wykończone. Materiały zastosowane we wnętrzu naszego egzemplarza to ekologicznie garbowana skóra, ciekawe materiały z recyklingu, chromowane klamki na boczkach drzwi i metalowe elementy interfejsu sterowania autem (np. ładne, radełkowane pokrętła na dwuramiennej kierownicy). Owszem, twardych plastików także nie brakuje, ale znajdują się one tam, gdzie nie wpadają w oczy i po prostu nie będą przeszkadzać i razić gustów właścicieli.

Nie tylko Skoda bierze się za elektryki. Zobacz co wymyśliło Renault!

Wszechstronna asysta i ograniczona prędkość

ekran Skoda Enyaq
Największy w gamie modelowej Škody ekran ma przekątną 13 cali (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Prędkość maksymalna Škody Enyaq iV to 160 km/h (wyjątkiem jest najmocniejszy RS, pojedzie o 20 km/h szybciej). Rozczarowani? Przypominamy, że maksymalna legalna prędkość na polskich drogach to 140 km/h, a opisywane auto to nie jest samochód, który można byłoby wyprowadzać na tor wyścigowy. Trzeba jednak pamiętać, że ograniczenie prędkości w autach elektrycznych jest nie tyle funkcją bezpieczeństwa, co dyktatem ekonomii zarządzania energią. Po prostu gdyby ta prędkość była wyższa, to mimo sporego, deklarowanego zasięgu, mogłoby się okazać, że kierowca który na niemieckiej autostradzie cisnąłby “ile fabryka dała” nie dojechałby do kolejnej ładowarki…

zegary Skoda Enyaq
Niewielkie “zegary” przed oczami kierowcy. Na szczęście jest też head-up display (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Enyaq iV to nowoczesne auto i po takim należy spodziewać się bogatego zestawu cyfrowej asysty kierowcy. Oczywiście tego nie brakuje. Na pokładzie oprócz systemu Travel Assist łączącego funkcje adaptacyjnego tempomatu, asystenta prowadzenia po torze, z monitorowaniem martwej strefy obserwacji, znaleźliśmy także system rozpoznawania znaków drogowych, adaptację prowadzenia do konfiguracji trasy (część Travel Assist). Ciekawostką jest też system Eco Assist, który wspiera kierowcę w zakresie rekuperacji (i maksymalnie efektywnej jazdy autem elektrycznym). Nie mogło też zabraknąć asystenta awaryjnego hamowania, który wykrywa pojazdy, jak również pieszych i rowerzystów. Element w praktyce dziś niezbędny, by dane auto mogło liczyć na wysoki wynik w testach bezpieczeństwa Euro NCAP. Wyniki Škody Enyaq iV są już znane, podawaliśmy je wam. Czeski, elektryczny SUV uzyskał maksymalną notę.

Jak się tym jeździ? Nasze wrażenia

zasięg Skoda Enyaq
Zasięg testowanej wersji to ponad 500 kilometrów (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Škoda Enyaq iV ma dość duży zasięg, ale my poruszaliśmy się przede wszystkim po mieście. Według normy WLTP samochodem można przejechać nawet ponad 500 kilometrów, co oczywiście sprawdzimy podczas dłuższego testu. Spory zasięg może przyciągnąć klientów, którzy potrzebują uniwersalnego auta, nie tylko do miasta. Oczywiście potrzebujemy rozwoju infrastruktury szybkich ładowarek, ale to już inna historia. W przypadku klientów bezpośrednich najbardziej zadowoleni z tego typu samochodu będą ci, którzy mieszkają w domach jednorodzinnych i mają swobodny dostęp do energii elektrycznej. Nie zauważyliśmy jeszcze boomu na auta elektryczne wśród klientów biznesowych, ale mamy sygnały z branży, że powoli zaczyna się to zmieniać, a firmy coraz bardziej przychylnym okiem patrzą na zakup aut elektrycznych do swoich flot.

tylne światło Skoda Enyaq
Wygląda jak każda inna Škoda i to może być jej dużą zaletą (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Nasze pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. To pojemny, dynamiczny i w zamyśle bardzo oszczędny samochód rodzinny. Jak to w elektryku, można nim bez stresu włączać się do ruchu, sprawnie przyspieszać i zmieniać pasy. Nisko umieszczony środek ciężkości sprawia, że auto bardzo dobrze trzyma się drogi, choć odrobinę leniwa charakterystyka układu kierowniczego studzi sportowe zapędy. Dodatkowo oferuje dużo przestrzeni zarówno dla pasażerów, jak i na bagaż i jest wyraźnie tańsza od dużych, elektrycznych SUV-ów marek premium. Drobne, praktyczne detale mają swój urok i zachęcają do zakupu tego auta klientów traktujących samochód jak narzędzie. Tych, którzy trochę obawiają się jeszcze elektrycznych samochodów, może przyciągnąć to, że poza ładowaniem, do tego samochodu nie trzeba się specjalnie przyzwyczajać. Wygląda jak każdy inny, nowoczesny samochód Škody, w przeciwieństwie do Volkswagena ID.4, który dla niektórych może być zbyt futurystyczny. Polacy darzą auta czeskiej marki dużą sympatią, najbliższy czas pokaże, czy polubią się też z elektrykami.

Total
0
Shares