Test. Volkswagen Touareg R. Najmocniejszy seryjny VW + hybryda plug-in

Kto pamięta 10-cylindrowego mocarnego diesla w Volkswagenie Touaregu z początku XXI wieku? Jeszcze niedawno w ofercie Volkswagena był również niezwykle dynamiczny diesel V8 o mocy aż 422 KM. Mimo do bólu zwyczajnego wyglądu i bycia w cieniu szlachetnego kuzynostwa ten topowy SUV Volkswagena zawsze miał jakieś wzbudzające odrobinę emocji wersje. Zbudowany jest na tej samej platformie, co niebieska krew koncernu: Audi Q8, Porsche Cayenne, Bentley Bentayga, czy Lamborghini Urus. Teraz dostał literę R, która po raz pierwszy wspomagana jest elektrycznie. Poznajcie Volkswagena Tourega R.

Jakie usługi dla właścicieli elektryków proponuje Volkswagen?

Wzorzec SUV-a

wzorzec SUV-a
Gdyby w Sevres poza wzorcem metra umieszczono też wzorzec SUV-a, to właśnie tak by wyglądał (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Volkswagen produkuje samochody wzorcowe. Jego Golf wygląda jak wzorzec kompaktowego hatchbacka, a Touareg wygląda tak, jakbyśmy wyobrażali sobie dużego SUV-a. Na szczęście dostał kilka dodatków, dzięki którym sąsiad, nawet jeśli nie interesuje się motoryzacją, będzie wiedział, że to nie jest taki zwykły SUV. Po pierwsze kolor charakterystyczny dla R-ek, czyli niebieski, metaliczny „Lapiz” (dodatkowe 7 700 zł), a druga rzecz to potężne, 22-calowe felgi (plus 9 840 zł). Dodatkowe czarne elementy dodają trochę drapieżności. Tylne LED-y świetnie prezentują się po zmroku. Ta technologia tworzenia świateł to jedna z ciekawszych rzeczy w dzisiejszych samochodach. Pozwala na tworzenie dowolnych kształtów i dodatkowo samochód jest doskonale widoczny.

Elektryki Volkswagena jeszcze nie są opłacalne. Zobacz dlaczego.

Wnętrze Touarega R

wnętrze Touareg R
Ponure wnętrze ratują srebrne elementy i kontrastowe przeszycia niebieską nicią (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

We wnętrzu festiwal czerni. Testowy Volkswagen Touareg R ma trochę przytłaczające czernią wnętrze (razem z podsufitką), w które odrobinę życia wlewa obszycie tapicerki i deski rozdzielczej niebieską nicią. Na przednich fotelach panują królewskie warunki. Mnogość ustawień i idealna twardość wypełnienia pozwalają na dłuższe podróże bez przysłowiowego „łupania w krzyżu”. Deskę rozdzielczą zaprojektowano według najnowszych standardów koncernu. Czyli przed oczami kierowcy wirtualne zegary, przechodzące płynnie w potężny ekran wielkości telewizora (15 cali!) na środku deski rozdzielczej. Dotykowe ustawianie temperatury, czy podgrzewania foteli może irytować, szczególnie podczas jazdy, kiedy bywa to nawet niebezpieczne. Świetnie sprawdzającym się w dzisiejszych samochodach elementem wyposażenia jest head-up display i taki możecie mieć też w Touaregu, oczywiście, jeśli zechcecie dopłacić 7 000 zł. To akurat bardzo przydatna rzecz, więc naszym zdaniem warto. Warto też zaszaleć i zamówić elektryczne domykanie drzwi za 3 230 zł.

Tylna kanapa Touareg
Dużo miejsca z tyłu, efekt przestrzeni psuje tylko środkowy tunel, który ogranicza miejsce na nogi środkowego pasażera (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Tylna kanapa – o tej przestrzeni trudno powiedzieć coś negatywnego. Nie będą narzekać ani ci z wielkimi stopami, ani z długimi nogami, wysocy, korpulentni, czy kulomioci. Bagażnik standardowo ma 665 litrów, a po rozłożeniu siedzeń 1675 litrów pojemności. To trochę mniej niż w zwykłym Touaregu, ale nadal bardzo dużo.

Touareg jest za duży dla Ciebie? Zobacz test Volkswagena Tiguana z mocnym dieslem!

Hybrydowe serce Volkswagena

Touareg hybryda plug-in
Mocne V6 w tandemie z silnikiem elektrycznym (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Nie na darmo nosi dumnie literę R na tylnej klapie. To najmocniejszy seryjny Volkswagen w historii. Do napędzania tego kolosa zastosowano układ hybrydowy o łącznej mocy aż 462 KM. Tworzy go 6-cylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy, silnik elektryczny o mocy 136 KM oraz bateria (14,3 kWh netto) umieszczona pod podłogą. Hybrydową moc przekazuje na wszystkie koła 8-biegowy automat. Osiągi potrafią wbić w fotel i zaskoczyć. Ten samochód przyspiesza do 100 km/h szybciej niż pierwsze Ferrari Testarossa. Zajmuje mu to tylko 5,1 sekundy w trybie Sport, a prędkość maksymalna to 250 km/h. Oczywiście, żeby to osiągnąć, doładowane V6 musi współpracować z silnikiem elektrycznym, a dźwięk nawet w drobnym stopniu nie dorównuje V12-tce Ferrari, niemniej jednak układ hybrydowy robi dobrą robotę. Jazda na samym prądzie będzie raczej spokojna. Kierowca może wybrać jeden z siedmiu trybów jazdy, dotykając ekranu lub kręcąc zgrabnym, radełkowanym kółeczkiem na konsoli centralnej. Jest również możliwość zachowania w akumulatorze wybranej ilości energii elektrycznej na później. Ile energii zużywa Touareg R? Nasz najlepszy wynik to 23 kWh/100km w cyklu mieszanym przy jeździe na samym prądzie. Potem, przy delikatnej jeździe w trasie zanotowaliśmy 8 litrów na każdą „setkę”.

Ładowanie

Ładowanie z gniazdka
Ładując z gniazdka na parkingu podziemnym ryzykujemy gniew sąsiadów (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Gniazdo do ładowania umieszczono z lewej strony, a samochód możemy oczywiście naładować ze zwykłego gniazdka. W przypadku, jeśli będziemy przekazywać energię z mocą 2,3 kW zajmie to trochę ponad 8 godzin, zanim akumulator osiągnie 100%, natomiast z mocą 3,6 kW (np. wallbox) zajmie to 5 godzin. Volkswagen podaje 45 kilometrów zasięgu. Nam, jeżdżąc normalnie, bez walki o każdy metr na pełnych bateriach udało się przejechać 34 kilometry. To dość niewiele i szczerze wątpimy, że właścicielowi będzie się chciało często to robić.

Jak jeździ Volkswagen Touareg R?

komfort
Osiągi – tak, ale komfort jest na pierwszym miejscu (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Nie spodziewajcie się wrażeń podobnych do Golfa R. To zupełnie inne samochody. Golf potrafi nie tylko katapultować się w kilka sekund do 100 km/h, ale też umie zaangażować kierowcę w jazdę i dać sporo zwykłego funu z jazdy. Volkswagen Touareg R to szybkie auto, ale po pierwsze mimo pneumatyki nawet nie śni o rywalizowaniu z szybkimi kompaktami na krętej drodze, a po drugie nawet z 22-calowymi felgami i w ustawieniu Sport jest samochodem przede wszystkim komfortowym.

Volkswagen Touareg R
Dżentelmen plug-in, czyli Volkswagen Touareg R (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Jest jak elegancki, wysportowany dżentelmen, który odebrał gruntowne wychowanie, ale też regularnie uczęszczał na lekcje boksu. W razie potrzeby potrafi mocno uderzyć, ale zaraz po wygranej bójce znów wbija się w miękki i przytulny tweed. Kiedy jedziemy tylko na energii elektrycznej i wciśniemy mocniej pedał gazu, V6 jak wierny lokaj momentalnie, niemal niezauważalnie zjawia się obok i usłużnie popycha auto dodatkową falą momentu do przodu. Przednie tarcze mają aż 400 mm, to rekordowy rozmiar dla aut VW, ale dzięki nim całe 2465 kg można całkiem sprawnie zatrzymać. Volkswagen Touareg R potrafi być też praktyczny – nie jest problemem holowanie przyczepy z hamulcem o maksymalnej masie 3,5 tony, co w zależności od hobby właściciela równa się trzem koniom lub stu karabinom maszynowym Uzi.

Ile trzeba zapłacić?

pół miliona złotych
Ten egzemplarz wart było prawie pół miliona złotych (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Wyjściowa kwota to 395 990 zł. Testowany egzemplarz dostał trochę ciekawych dodatków, ale w związku z nimi cena poszybowała do 484 590 zł. Największym problemem tego topowego SUV-a Volkswagena jest jego rodowód. Polacy wciąż pragną prestiżu, dlatego chętniej wydadzą pół miliona złotych na przykład na… Porsche E-Hybrid z identycznym napędem, które zaczyna się od 416 000 zł. Czy to ma sens? Naszym zdaniem nie, choćby dlatego, że na przykład najtańsze opcjonalne, 22-calowe felgi w Porsche kosztują 22 875 zł. Kiedy spróbujemy doposażyć Porsche do poziomu Volkswagena, cena będzie dużo wyższa.

Werdykt

niebieski Lapiz
Niebieski, metaliczny kolor Lapiz doskonale pasuje do tego auta (fot. Łukasz Walkiewicz/Automotyw.com)

Volkswagen Touareg R jest świetnym autem. Jest rewelacyjnie wykończony, wyposażony we wszystkie systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy, jakie Volkswagen oferuje. Jest bardzo szybki, a zarazem pojemny i komfortowy. Ten samochód powinien też spodobać się kobietom. W osłonach przeciwsłonecznych znajdują się lusterka z podświetleniem, które idealnie nadają się do poprawienia makijażu. Wkładanie dzieci do fotelików wpiętych na tylnej kanapie jest dużo wygodniejsze niż w zwykłym hatchbacku czy sedanie, a bagażnik na luzie pomieści bagaże właścicielki i koleżanek na weekendowy wyjazd do Spa. Wieczorem i nocą nastroju dodaje oświetlenie ambientowe. Do tego siedzi się wysoko, zawieszenie świetnie tłumi nierówności, a ogromna moc w razie potrzeby pozwala na bardzo dynamiczną jazdę.

Total
1
Shares