Auto niemieckie, czyli co ciekawego znajdziemy za 30 000 zł

Auto niemieckie? Samochody niemieckich marek cieszą się w Polsce niesłabnącą popularnością. Nic dziwnego. To świetne wozy. Gdy sprawne.
Auta z Niemiec
(fot. Shutterstock)

Poszukując używanego auta niemieckiej marki w cenie ok. 30 000 zł można znaleźć bardzo wiele. Kuszą modele klasy średniej, ale – niestety – bardzo łatwo wejść na minę! Czy i jakie auto można rozważać za tą kwotę oczekując niezłej trwałości, w miarę taniej eksploatacji, funkcjonalności czy po prostu przyjemności z jazdy? Oto nasze propozycje. Podkreślamy, propozycje, a nie zalecenia, które możecie brać w ciemno! W przypadku aut używanych nie ma czegoś takiego jak branie w ciemno! Pamiętajcie, do każdego egzemplarza wymagane jest indywidualne podejście i dokładne oględziny – najlepiej z zaufanym fachowcem emocjonalnie nie związanym z naszym planowanym zakupem. Zachęcamy też do lektury naszego poradnika – 5 rzeczy, o których trzeba pamiętać zanim kupisz używane auto.

Audi A4 B8 2.0 TDI – szlagier rynku wtórnego

Audi A4 B8
Generacja B8 była technologiczną rewolucją w Audi. Jak każda rewolucja miała swoje “mroczne” epizody (fot. Wikimedia Commons)

Najczęściej sprowadzany model w 2020 roku. Auto cenionej marki, choć liczba pułapek czyhających na nieostrożnych nabywców jest w tym modelu zdecydowanie ponadprzeciętna! Generacja B8 obecna była na rynku w czasie sporych wpadek silnikowych grupy VW. Silniki benzynowe są ryzykowne. Dobra wiadomość jest taka, że do A4 trafiał też dwulitrowy diesel z common rail (nie mylić z nieudanymi 2.0 TDI PD na pompowtryskach – te jednak do Audi A4 B8 nie trafiały). Diesel z manualem (bo skrzynie automatyczne są fajne, pod warunkiem, że działają, ich naprawy mogą pochłonąć krocie!). Ceny tego modeli z dieslem pod maską w ogłoszeniach startują już od 17 000 zł, ale wybranie takiego egzemplarza to gwarancja dodatkowych wydatków na startowy pakiet serwisowy (więcej przeczytacie również w naszym serwisie). Za ok. 30 000 zł można szukać bardziej zadbanego egzemplarza o wiarygodnym pochodzeniu, który nie doprowadzi nas do bankructwa po pierwszych kilometrach. Niemniej wskazane bardzo uważne oględziny.

Audi A6 C6 – 2.4 w benzynie

Audi A6 C6 (fot. M 93 / Wikimedia)

Jeszcze większa liczba potencjalnych pułapek czyha na nabywców, którzy upatrzyli sobie auto niemieckie klasy premium, jakim z pewnością jest Audi A6 3. generacji, czyli typoszereg C6. Model ten produkowano w latach 2004-2011. Za 30 000 zł mamy szansę na egzemplarz poliftowy (lifting w 2008 roku) z dieslem, ale bezpieczniejszym wyborem okaże się raczej egzemplarz sprzed liftu, za to z benzynowym silnikiem o pojemności 2,4-litra (ta jednostka nie występowała w modelach poliftowych), tylko nie bierzcie multitronika! Tylko manual. Silnik ten często łączony był z instalacją gazową. Warto sprawdzić dokładnie jej stan przed zakupem. My wybralibyśmy raczej wersję bez LPG. Dużo pali? Cóż, to spory silnik, trzeba się z tym liczyć.

Mercedes E W211

Mercedes klasy E trzeciej generacji (W211; fot. M 93 / Wikimedia)

Tak naprawdę to auto trudno polecić. “Okularnik” jest autem skomplikowanym, nigdy nie był specjalnie trwały, złożona elektronika i upływ lat robią swoje. Jeżeli ktoś bardzo upiera się przy tym modelu (gdy w pełni sprawny, trudno odmówić mu klasy), to zalecamy rozglądanie się wyłącznie wśród egzemplarzy poliftowych z rocznika 2006 – 2009 (koniec produkcji). Najlepszym dowodem jak kiepskie to auto może być jest fakt, że ceny za ten model startują już poniżej 10 000 za egzemplarze z pierwszych lat produkcji. Za 30 000 zł można już szukać egzemplarzy poliftowych, niemniej każdy egzemplarz wymaga indywidualnego podejścia. Sprzedawca nie zgadza się na oględziny auta na wasz koszt w wybranym przez was punkcie? Grzecznie podziękujmy. Nie negujemy faktu, że istnieją zadbane Mercedesy, ale sprzedawcy takich nie będą mieli problemu z udzieleniem takiej zgody.

BMW 528i (E60)

BMW serii 5 typoszeregu E60 (fot. M 93 / Wikimedia)

To auto niemieckie – gdy w pełni sprawne – doskonale oddaje motto bawarskiej marki – Freude am fahren. Jednak w przypadku używanego egzemplarza emocje trzymajmy na wodzy. To klasa premium, pożądana przez klientów, a sprzedawcy dwoją się i troją by te oczekiwania spełnić i przy tym jak najlepiej zarobić – nie zawsze uczciwie. BMW E60 to auta z bardzo rozbudowaną techniką jak na swoje lata, drogie i skomplikowane w obsłudze. Zatem im uważniej obejrzymy interesujący nas egzemplarz, tym lepiej dla naszego portfela. Ceny zaczynają się od 15 000 zł za “taaaki wóz!”. Oczywiście to tylko cena, zakup najtańszego egzemplarza oznacza znacznie większe koszty w doprowadzenie auta do właściwego stanu. Za 30 000 zł są szanse na lepiej zachowane egzemplarze.

Opel Insignia 2.0 CDTI

Opel Insignia 2.0 CDTI Ecotec Selection – Frontansicht, 13. März, Wülfrath.jpg
Opel Insignia I generacji (fot. M 93 / Wikimedia)

Insignia pierwszej generacji może nie ma tyle miejsca na tylnej kanapie co poprzednik – Vectra – ale za to auto wygląda znacznie nowocześniej i nawet dziś ta bryła nieźle się prezentuje. Auto niemieckie i design? To się naprawdę udało. To może zatem Opel? To nie jest zły wybór, pod warunkiem, że nie trafimy na auto z flotową (ale zręcznie ukrytą przez sprzedawcę) przeszłością i przekręconym licznikiem. Na zachodzie auto było popularnym środkiem transportu w firmach, warto o tym pamiętać. Szczególnie gdy upatrzymy sobie egzemplarz z przyzwoitym dwulitrowym dieslem. Silnik 2.0 CDTI ma niezłą trwałość, ale niezależnie od dobrej konstrukcji silnika przy dłuższych przebiegach trudno oczekiwać, że ominie nas kosztowniejsza niż w benzynowych jednostkach obsługa serwisowa. W cenie ok. 30 000 zł możemy spotkać wersje z turbodoładowanym benzyniakiem 1.4 T (140 KM), to całkiem niezły wybór, a zaletą jest to, że floty wybierały – ze zrozumiałych względów – raczej diesle.

Volkswagen Passat B7

VW Passat B7 2.0 TDI DSG Highline Kaschmirbraun.JPG
VW Passat B7 (fot. Thomas Doerfer / Wikimedia)

Funkcjonalne auto niemieckie? Passat od wielu, wielu lat jest weteranem rynku wtórnego. Za kwotę 30 000 zł możemy poszukiwać egzemplarza generacji B7, produkowanej dość krótko, bo tylko w latach 2010 – 2014. Pod maską? Tu jest problem, to silników, które byłyby w pełni godne polecenia tak naprawdę nie ma. Na pewno nie warto ryzykować z nieudanymi benzyniakami (1.4 TSI, ale też 1.8 TSI i 2.0 TSI), jeżeli już to wybralibyśmy diesel TDI 2.0 CR (common rail). Silniki teoretycznie mają 140 KM, ale po aferze Dieselgate wiele z nich przeszło obligatoryjne przeprogramowanie, co zaowocowało gorszymi parametrami. Niemniej to wciąż Passat, pod względem funkcjonalności trudno cokolwiek temu autu zarzucić. W cenie ok. 30 000 zł można znaleźć wiele egzemplarzy 2.0 TDI CR. Wiele, nie znaczy jednak że wszystkie są warte zakupu – rozsądek i uważne oględziny wskazane.

Mercedes C200 W204

Mercedes C 180 Kompressor Classic (W204) front 20100405.jpg
Jak auto od Niemca, to gwiazda musi być! Mercedes klasa C typoszeregu W204 (sedan; fot. M 93 / Wikimedia)

Na koniec postanowiliśmy dać jeszcze jedną szansę marce Mercedes-Benz – w końcu to kwintesencja “auta od Niemca”. Okazja ku temu jest o tyle istotna, że W204 to samochód znacznie lepszy od poprzednika. Elektronika jest tu oczywiście złożona i skomplikowana, ale – co istotne w używanym aucie – trwalsza niż we wspomnianym wcześniej “okularniku”. Oczywiście W204 za 30 000 zł będzie młodsze od klasy E, to też dobrze, bo większe szanse na trafienie niezajechanego egzemplarza. Niemniej, żeby nie było niedomówień – ideał to nie jest. W używanych autach warto sprawdzić stan łańcucha rozrządu (występuje zarówno w jednostkach benzynowych, jak i dieslach). Założony budżet pozwala się uważnie rozejrzeć – ofert jest sporo, szanse, że trafi się coś naprawdę wartego zakupu są.

Total
12
Shares
Related Posts