Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Subskrybuj
Subskrybuj nas

Zapisz się na nasz newsletter

Test. DS3 Crossback 1.2 PureTech. Stylowy i komfortowy miejski SUV

DS3 nie szokuje, ale zwraca na siebie uwagę. Czy 1.2 PureTech jest wystarczający? Czy styl łączy się z komfortem?
DS3
DS3 – czy ma szansę na rynku obok Audi X2 albo BMW X1? (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

W latach 50. i 60., Citroenami DS jeździli najwyżsi dostojnicy we francuskim rządzie. Flagowy model wykraczał poza ramy swego segmentu, ale nie zdołał odnieść tak spektakularnego sukcesu, by koncern zdecydował się kontynuować produkcję. Temat zamknięto w 1975, by powrócić do dyskusji o marce premium na początku XXI wieku. Udało się przekonać marketing i księgowych. Tak powstał DS3. Czy jego następca jest w stanie nawiązać do Audi Q2 i BMW X1?

Odważna stylistyka to już tradycja DS Automobiles (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

Od dekad wiemy, że Francuzom nie brak polotu. Nie dość, że wiele modeli Peugeota i Citroena może zdobić wnętrza designerskich przestrzeni, to sprawdzają się jeszcze w motorsporcie. Tak było między innymi z Peugeotem 405 T16, a w 2011 z DS3, który zadebiutował na szwedzkich odcinkach specjalnych. Był to sposób na promocję marki odcinającej się od pozostałej gamy koncernu. DS wyznacza własny szlak i to właśnie numer trzeci był pierwszym autem w nowym rozdziale koncernu. Pierwsza generacja rzuciła rękawice Mini. Całkiem skutecznie, bowiem rocznie samochód znajdował około 50 tysięcy klientów w Europie. Połowę tego, co bardziej utytułowany rywal z Bawarii. Od czegoś trzeba jednak zacząć budowę wizerunku. A jak się przedstawia sytuacja z drugą generacją?

DS Automobiles. Luksus po francusku:

DS3 – premiera w 2018 roku

DS3
Wysuwane klamki to znak charakterystyczny DS (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

Pamiętacie pierwszą generację DS3? Było to klasyczny, trzydrzwiowy hatchback bazujący na Citroenie C3. Bardziej wyrazisty i zdecydowanie mocniej nacechowany sportem. W wersji Racing miał ponad 200 koni mechanicznych wyłuskanych z przeciętnej trwałości, benzynowego 1.6 THP. Auto można było dość swobodnie personalizować kolorystycznie, a dodatkowo, na rynku regularnie pojawiały się edycje limitowane. Drugie wcielenie wchodzi na inny pułap. W nazwie mamy dopisek Crossback, a auto jest pozycjonowane jako B crossover. Co to oznacza? Mamy do dyspozycji nieco większy prześwit (17 cm) i zawieszenie nastawione na komfort. Jak przystało na markę aspirującą do grona premium, nie zabrakło ciekawych wyróżników. To przede wszystkim automatycznie wysuwające się klamki. Wystarczy zbliżyć się do auta, by bezszelestnie odsunęły się od karoserii. Stylowe. Podobnie jak bogata paleta lakierów kontrastujących z kolorem dachu, a także ciekawy kształt kloszy wypełnionych LED-owymi reflektorami.

Gabaryty DS3 wpisują się w klasowe standardy. Nic dziwnego, bo auto bazuje na modułowej platformie przednionapędowej EMP1, z której korzystają również Peugeot 2008 i Opel Corsa. Przedstawiciel z metką premium ma 412 cm długości, 179 szerokości i 154 wysokości. Nieźle przedstawia się rozstaw osi na poziomie 256. Może sugerować przyzwoitą przestrzeń w dwóch rzędach. O tym jednak za chwilę. Wsiadamy najpierw za kierownicę i uruchamiamy benzynową maszynerię.

Benzyna, diesel lub prąd

DS3
My testowaliśmy benzynowe, trzycylindrowe 1.2 Turbo (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

Co ciekawe, w większości crossoverów segmentu B znajdziemy w ofercie głównie silniki benzynowe. Czasem pojawiają się miękkie hybrydy, a do rzadkości należą warianty bezemisyjne. DS3 stawia na trzy rodzaje napędu. Podstawę oferty stanowi 1.2 PureTech o mocy 100, 130 lub 155 KM. Jest też ropniak 1.5 BlueHDI (110 lub 130 KM) i elektryk z litowo-jonowym akumulatorem o pojemności 50 kWh. Zdecydowaliśmy się przyjrzeć odmianie z napędem konwencjonalnym generującym 130 koni mechanicznych. Taka specyfikacja wydaje się być optymalną w rozmaitych warunkach.

1.2 Turbo tylko w najsłabszym wariancie korzysta z manualnej, 6-stopniowej skrzyni. Mocniejsze wersje występują w połączeniu z hydrokinetycznym automatem dysponującym ośmioma przełożeniami. Rozwiązanie znane z wielu modeli Peugeota, Citroena i Opla. Byliśmy więc przygotowani na niezłe osiągi i akceptowalne spalanie.

Do dyspozycji mamy 130 KM i 230 Nm. Przy masie własnej nieznacznie przekraczającej 1200 kilogramów, auto dość żwawo współpracuje z prawą nogą kierowcy i przyspiesza do setki w 9,2 sekundy. Od wariantu 155-konnego jest wolniejszy tylko o sekundę, ale w praktyce, to niemal niewyczuwalne różnice. Nie ma sensu przepłacać. Tym bardziej, że Crossback nie zachęca do jazdy na granicy przyczepności i nieustannym wypatrywaniu sekwencji ciasnych łuków na horyzoncie. Francuzi chcą, byśmy się delektowali każdym kilometrem i leniwie wciskali gaz. Wtedy cała maszyneria funkcjonuje płynnie i wprowadza spokój. Większość nierówności tłumi harmonijnie, choć na poprzecznych, krótkich przeszkodach potrafi zastukać. Podczas prób szybszego forsowania zakrętów, nadwozie potrafi się lekko wychylić, a problemy z trakcją szybko tuszuje efektywna elektronika. Możemy czuć się bezpiecznie. Tym bardziej, że dobre noty zbierają hamulce.

DS3 (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

Układ kierowniczy wpisuje się w politykę koncernu. Nie pozwala zbyt precyzyjnie ocenić aktualnego położenia kół, ale w mieście, gdzie często kręcimy kołem sterowym, mocne wspomaganie przypadnie do gustu większości kierowców. Zwłaszcza kobietom. Auto nie angażuje w prowadzenie, co w tym segmencie nie dziwi. DS3 już nie nawiązuje do precyzyjnego Mini, lecz wolałby podebrać klientów Audi Q2 czy Mercedesowi GLA. Na to też wskazuje dobre wyciszenie przy prędkościach autostradowych i względny spokój podczas eksploatacji w cyklu mieszanym.

Jeśli jednak chcemy pojechać dynamicznie, musimy pogodzić się ze specyficznym dźwiękiem trzycylindrowca przy wysokich obrotach i skrzyni potrzebującej chwili na zrzucenie dwóch, trzech przełożeń. Sama reakcja na gaz jest dobra przy niespiesznej jeździe, ale ostrzejsze dociskanie gazu wywołuje delikatną zwłokę. Przeciętnie też przedstawia się zużycie paliwa. W mieście trzeba pogodzić się z wynikami rzędu 9 litrów. Majestatyczna podróż krajowymi drogami będzie opróżniać bak w tempie 6 l na 100 km.

Wnętrze DS3 – inne niż wszystkie

DS3
Na desce rozdzielczej DS3 dominuje motyw diamentów (fot.

Francuzi mocno popracowali nad wnętrzem, by odróżnić je od Mokki, C3 Aircrossa i 2008. Zacznijmy jednak od przestrzeni, bo ten segment dla wielu może pełnić funkcje rodzinny. O ile z przodu nie brakuje miejsca, a fotele są dość komfortowe nawet w dłuższej trasie, o tyle z tyłu poczujemy się klaustrofobicznie. Wysoko poprowadzona linia okien i rozbudowane słupki nie każdemu przypadną do gustu. Miejsca natomiast wystarczy dla dwójki dorosłych. Za ich plecami wygospodarowano od 350 do 1050 litrów. Dostęp do kufra jest dobry, a regularny kształt pozwala efektywnie wykorzystać przestrzeń. Duży plus za ładowność na poziomie blisko 500 kilogramów.

DS3
Czy ten wymyślny kokpit trafia w Wasze gusta? (fot. Piotr Zubrzycki)

W DS3 pierwsze skrzypce gra kokpit. Został dopieszczony przez projektantów nie tylko polotem wizji, lecz również doborem materiałów. W górnej części znajdziemy skórzane poszycie udanie kontrastujące ze starannie zmontowanymi, czarnymi tworzywami. Biel jest rzadko spotykana w tej klasie, a kierownicę w tym kolorze spotkamy raczej w reprezentacyjnych limuzynach premium. Całość robi bardzo dobre wrażenie. Równie ciekawie przedstawia się centralna część z dotykowym ekranem i przyciskami w kształcie rombów prowadzących do najważniejszych funkcji. Pozornie, możemy być początkowo lekko przytłoczeni, ale to wrażenie ustępuje, gdy zaczniemy poznawać kolejne udogodnienia. Z pozycji wyświetlacza zawiadujemy większością usprawnień i połączymy się z Android Auto oraz Apple CarPlay. Na dziurawych drogach będziemy mieć problem z trafieniem w niezbyt duże ikonki. Przeciętnie wypada kamera cofania, za to atrakcyjnie prezentuje się szata graficzna. Plus za inżynierów za umieszczenie pośrodku ładowarki indukcyjnej. Tuż pod przyciskiem uruchamiającym silnik.

DS3
Tunel podobny do znanego nam wcześniej DS9 (fot.

Czy warto postawić na francuską elegancję?

DS3
DS3 łączy komfort i styl (fot. Piotr Zubrzycki / Automotyw.com)

DS3 nie szokuje, ale z pewnością przyciąga uwagę. Został zaprojektowany w myśl szacunku dla przodków i francuskiego stylu. Nie brak mu polotu i dobrze sprawdzi się jako towarzysz codziennej drogi. Jest zwinny w mieście i przyjemny w trasie. Mógłby nieco mniej palić, ale tutaj z pomocą przyjdzie tylko diesel. Został dobrze wyposażony, ale też odpowiednio wyceniony. Bazowa specyfikacja to wydatek na poziomie 104 900 zł (1.2 100 KM). 130-konny wariant startuje z pułapu 122 100 zł, a bogata specyfikacja Rivoli uszczupli portfel o 155 tysięcy. Cóż, oryginalność zawsze była w cenie.

Testowaliśmy też DS9. Jak wypadła luksusowa limuzyna?

Total
49
Shares